Ironia/Humor

Policyjna prowokacja!

Kraj | Ironia/Humor | Represje

Uwaga uwaga, już w najbliższy czwartek, podczas obchodów zawsze gorącego i niezapomnianego Dnia Policjanta, będzie okazja do licznych rozrywek. Prawdopodobnie wówczas pod kancelarią Premiera odbędzie się liczna pikieta funkcjonariuszy, a może i przemarsz przez miasto w celu wymuszenia podwyżek dla całej niebieskiej strefy kontroli obywateli...

Wydaje się oczywistym, że planowane wydarzenia nie są niczym więcej jak tylko zwykłą prowokacją! Po latach tłumienia protestów, nadużywania władzy, przemocy i represji wobec pikietujących najróżniejszych opcji, policja miałaby pójść w ich ślady i sama żebrać na ulicy o kilka stów podwyżki? Miałaby głośno i tłumnie wznosić okrzyki zaburzając spokój obywatelom? Zakłócać mir miejski? Ignorować wezwania do ciszy czy do rozejścia się? Dać się spałować i poniżać policyjnej "ochronie" demonstracji? Gwizdać i szkalować ignorujących ich polityków? Nie ma mowy!

Tymczasem we wrocławskim Empiku...

Kraj | Blog | Ironia/Humor | Rasizm/Nacjonalizm

Prawicowy Monty Python czy kolejny bubel?

Wyznania syna korwinisty

Blog | Ironia/Humor

"Mój stary to fanatyk Korwina. Pół mieszkania wytapetowane plakatami KNP i Janusza. Drugie pół zajebne Najwyższym czasem, Uważam Rze, Angorą, Dziennikiem Polskim itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie te tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem korzystać z internetów bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jak forach i mirko na wykopie i kręci gównoburze z lewakami o wysokość podatków. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to go trollowałem pisząc pod jego postami losowe głupoty typu "Tylko Palikot!!!", albo "75% podatku dla kapitalistów". Matka nie nadążała z gotowaniem herbatki na uspokojenie. A że wzorem Korwina zaczął skubany 10 łyżeczek słodzić, to co tydzień ktoś musi lecieć po nowy kilogram cukru.

Ma specjalny kalendarzyk, gdzie sobie zapisuje, gdzie i o której będzie JKM występował. Kiedyś sobie siedzę w salonie i oglądam finał Mundialu, a tu nagle stary wpada zdyszany jeb mnie z bara i wyrywa mi pilota "Bo Korwina w Superstacji pokazujo". Na resztę finału musiałem do kumpla zapierdalać.

Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na na jakieś pikiety i marsze KNP. Pół pensji wydaje na jebane bilety pksu do jakichś Suwałk, żeby z 10 innymi Januszami pikietować przed biurem SLD z transparentem "precz z komuną". Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę przy każdym obiedzie ojciec pierdoli o zaletach zaletach podatku pogłównego. Jak się dostałem na studia na ekonomie stary przez tydzień pierdolił że to dzięki temu, że mnie edukował od młodości z tej tematyki.

Przy jedzeniu zawsze pierdoli o podatkach i o tym, że za Hitlera były niższe, ale za każdym razem temat schodzi w końcu na Bandę Czworga, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr tylko podatki nowe nakładają tylko kradno, 3/4 pensji mi zabierajo hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Vademecum Ojca żeby się uspokoić.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny, to ojciec zabrał mnie na spotkanie z JKM, gdzieś ka pod Szczecinem, "żebym mądrych ludzi posłuchał". Super prezent ko.

Oczywiście ojciec miał wielki ból dupy, że PKP nie będzie jeździł, bo państwowy monopolista, za moje piniondze, kradną, związkowe pasibrzuchy, bilety drogie itp. Znalazł gdzieś w internetach jakąś firmę Mirex transport, czy inny chuj i wielce zadowolon, bo wyszło całe 3 zł taniej, ale przynajmniej u prywaciarza. Stary cały wieczór pierdolił "zobacz synek jak działa kapitalizm, prywatna firma i od razu taniej i lepiej". Chuj, że Mirex jedyny kurs do Szczecina miał o 5:20 rano, więc na miejscu bylibyśmy 5 godzin za wcześnie, a pojazdem który miał nas do tego Szczecina zawieźć okazała się stara Nyska pamiętająca jeszcze czasy Breżniewa. I w sumie nawet kurwa dobrze wyszło, że mieliśmy te 5 godzin zapasu, bo po 60 km Nyska się spierdoliła na amen i stary musiał drugi raz kasę na odżałować i to w dodatku na znienawidzone PKP. Potem przez 6h godzin w pociągu mi pierdolił "widzisz synek, hurr durr socjaliści z rządu gnębią uczciwych przedsiębiorców podatkami, 80% zabierają , za Hitlera już lepiej było" i dalej w tym stylu. Wychodzi na to że jak gdyby kurwa nie te podatki to Mirex by już co najmniej pasażerskie loty na Saturna organizował.

Dojechaliśmy w końcu na miejsce, znaleźliśmy miejsce siedzimy na krzesłach i czekamy. Całe 20 osób na sali. W końcu pojawił się Korwin. Zaczął gadać to co zwykle "Banda Czworga, socjaliści, urzędnicy darmozjady, za Hitlera były niższe podatki, faszyści każą pasy zapinać". Po pięciu minutach mi się znudziło, bo to samo od ojca co tydzień słyszałem więc włączyłem mp3 to mnie ojciec pierdolnął zwiniętym Najwyższym Czasem po głowie, że Pan Janusz słyszą muzykę z moich słuchawek i się rozprasza. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i Pan Janusz to widzi i się denerwuje i zaczyna się jąkać. 2 godziny musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na Korwina jak w jakimś jebanym Guantanamo. Jak mi się szczać zachciało to ojciec zakazał mi do kibla iść "bo nie po to, mnie przez pół Polski wiózł, żeby mnie teraz najciekawsze ominęło". Musiałem tak siedzieć godzinę z pełnym pęcherze, bo Janusz akurat rozprawiał o upadku cywilizacji europejskiej, którego nieomylnym znakiem jest budowa rond na skrzyżowaniach. Żałowałem, że w tym momencie nie mam przy sobie jakiejś bomby pułapki, bo chętnie był się zdetonował i rozjebał całe to towarzystwo.
Innym razem, gdzieś przeczytał w gazecie ile wynosi dotacja miasta do basenu komunalnego. Tak się wkurwił, że potem po przez tydzień stał przed basenem z transparentem "Nie z moich podatkuw" i wyzywał biedne dzieci idące popływać od złodziei i darmozjadów. Nigdy się tyle wstydu nie najadłem.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę Andrzeja, z którym jeździ na pikiety. Kiedyś towarzyszem wypraw był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w swetrze i muszce. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny Zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o JKM polityce i podarkach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepszy był Pinochet, czy Thatcher.
WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, TYLKO PINOCHET, SIĘ NIE PIERDOLIŁ TYLKO DO LEWAKÓW SZCZELAŁ I REFORMY WPROWADZAŁ
KURWA TADEK GDZIE PINOCHET A GDZIE THATCHER, JAKBY USA MU NIE POMOGŁO, GO BY ZROBIŁ, A THATCHER SAMA WSZYSTKO I JESZCZE WOJNE WYGRAŁA.CO TY MI O JAKIEŚ LEWACKIE BREDNIE WCISKASZ. PINOCZET TO BYŁ KRÓL JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

No i aż się zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona Zbysia, że Zbysio miał zawał i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

I bardzo kurwa dobrze, niech ginie lewacka kurwa

Tak go za tą Thatcher znienawidził.

Nie wspominałem jeszcze o arcywrogu mojego starego czyli UPRze. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z UPR powiedzieć. Gazety inne niż te korwinowskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o aferach w UPR nic się nie pisze.

Szefem koła UPR w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim liberatarianom przez rozłamowców i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie liberalne gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem UPR ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu UPR i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam należy do PO albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem na samochodzie wydrapał logo UPR itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, UPR, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że UPR jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na ulotki czy plakaty i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł propagandy KNP za te 2k nadrukować.

Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć samochód z megafonem, co by efektywniej za KNP agitować.

synek tak się prawdziwe poparcie zdobywa. Niech no tylko taki kupie, a na pewno przekroczymy 5%
ale nie było go stać ani nie miał go gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za parkowanie więc zgadał się z jakimiś korwinistami z okolicy, że kupią na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś Józka, który ma dom i podwórko, i się będą tym autem dzielili albo będą razem jeździć agitować.
Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ludzie biorą ulotki jak pojebni więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni zdobywają głosy na krula bez niego bo przecież po równo się zrzucali na auto i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam ten samochód z megafonem xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że Józkowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali. Nagle przyjeżdżają 2 samochody z józkami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego auto ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on się składał a nie jeździł w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się opony i krzyczy, że nie odda

-Józki krzyczą, że ma oddawać

-Jeden józek ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od auta za nogę i dostał drugą nogą z kopa

-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

-We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił auto a policjantów żeby go nie aresztowali

-Ja smutnazaba.psd

W końcu policjanci oderwali starego od auta. Józki zabrali furę, rzucając wcześniej staremu kasę i mówiąc, że nie ma już do autka żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na pikiecie nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Józek co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

Stary do tej pory robi z józkami gównoburzę na forach dla libertarian bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

Mises54

Liczba postów: 1

Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały libertarianin! Chcą go oczernić bo zazdroszczą zdjęcia z autografem JKM!

Czasami też tworzy fejkowe konta i wypisuje jakieś lewackie głupoty na forach, albo mirko i potem sam się masakruje z innego konta. Potem chodzi dumny jak paw, jak mu ktoś napisze "zaorane", albo bekazlewaków."

Autor: Przemysław W.

Nakarm polskiego przedsiębiorcę

Kraj | Blog | Ironia/Humor | Ubóstwo

Polscy przedsiębiorcy - heroiczni bojownicy niszczeni najwyższymi podatkami na świecie i horrendalnie wysokimi kosztami pracy. Opluwani i poniżani przez ZUS i Urzędy Skarbowe. Mimo to nadal walczą. Dają pracę, choć mogliby całą wziąć dla siebie. Dlatego nazywamy ich pracodawcami.

Niestety badania społeczne pokazują, że w zdecydowanej większości przedsiębiorcy żyją w straszliwej nędzy. 92 proc z nich nie starcza na żywność, bo muszą opłacać absurdalnie wysokie pensje i niebotyczne 1000 zł na ZUS. Często są eksmitowani z mieszkań gdyż ich dochody zagarniane w 95 proc przez skarbówkę nie pozwalają na opłacanie czynszów. To przerażające ale 25 lat po transformacji ustrojowej dzieci polskich przedsiębiorców idą we wrześniu do szkół bez wyprawek. Nie mają podręczników ani zeszytów, ubrane są w rzeczy ze szmateksów przez co są wyszydzane przez dzieci z uprzywilejowanych grup - pracowników i urzędników. To przemoc symboliczna. Ich rodziców nie stać na takie wydatki, bo muszą płacić nierobom.
97 proc polskich przedsiębiorców żyje poniżej minimum egzystencjalnego!

OTWÓRZMY NASZE SERCA!

Bogactwo w tym społeczeństwie rozkłada się skrajnie niesprawiedliwie - bogacą się nieroby (pracownicy), a zaradni i przedsiębiorczy żyją w warunkach uwłaczających ludzkiej godności.

W czwartek, 24 lipca o godz. 18:00 na "patelni" przy Metrze Centrum będziemy zbierać artykuły pierwszej potrzeby dla polskich przedsiębiorców! Przynieście koce, żywność, ubrania, pościele, zabawki. Pokażmy, że społeczeństwo może oddolnie pomóc potrzebującym, wykluczonym, poniżonym...

Dary zostaną przekazane w ręce szefów organizacji pracodawców polskich - PKPP Lewiatan, BCC, Pracodawcy RP, Związek Pracodawców i Przedsiębiorców.

https://www.facebook.com/events/1532688676959663/?ref=3&ref_newsfeed_sto...

Pomóżmy uciskanym grupom społecznym!

Jak narodowcy pożałowali grosza na grafika vol. 2

Blog | Ironia/Humor | Rasizm/Nacjonalizm

Pamiętacie plakat ONR wzywający do strajku szkolnego?

Po wyborach do Parlamentu Europejskiego narodowcom znudzili się anarchiści i przerzucili się na inne "lewactwo".

Grafika numer jeden to PRL-owski plakat nawołujący do walki z reakcyjnym podziemiem. Grafikę numer dwa ukradliśmy z profilu facebookowego Ruchu Narodowego.

"Libertarianie" dzieciom

Blog | Ironia/Humor

Ciekawy komentarz apropos odpowiedzialności za dzieci.

Kanada: Dwójka czternastolatków złamała zabezpieczenia banku w Montrealu

Świat | Ironia/Humor | Technika

Uczący się w liceum w Winnipeg Matthew Hewlett i Caleb Turon podczas surfowania po internecie znaleźli stary podręcznik dla operatorów bankomatów należących do Banku w Montrealu (BMO ATM).
Ciekawi efektów postanowili dla zabawy spróbować czy nadal za jego pomocą można wejść do trybu operatora, nie spodziewali się że będzie to tak dziecinnie proste.

Na początku system poprosił o sześciocyfrowe hasło, ku ich zdziwieniu zadziałało domyślne ,,123456” które pierwsze przyszło im do głowy. Chłopcy niezwłocznie wybrali się do siedziby banku w celu poinformowania ich o ,,dziurze w systemie”. Bank uznał to za niemożliwe i że nie mają na to dowodów, jedynym incydentem jaki ostatnio odnotowali była tylko kradzież pinu jednego z klientów.

Australia: Działacze Złotego Świtu wandalizują Melbourne Anarchist Club

Świat | Antyfaszyzm | Ironia/Humor

Działacze Złotego Świtu próbujący budować swoje partyjne struktury w Australii zaczęli "atakować lokalnych anarchistów".

Na początku maja w Brisbane miała się odbyć demonstracja australijskich i greckich neonazistów podczas której domagano się uwolnienia z więzień członków Złotego Świtu.

Akcja zakończyła się porażką, a środowiska neofaszystowskie zrobiły z siebie pośmiewisko. http://stopnacjonalizmowi.wordpress.com/2014/05/02/australia-nieudana-de...

Prawdopodobnie obciachu było im za mało więc uznali, że w ramach walki za Wielką Białą Grecję namalują na siedzibie anarchistów swastykę i nazwę swojej partii.

Podkładanie świni po polsku

Kraj | Ironia/Humor

To nie żart. Polska skrajna prawica przechodzi samą siebie. Działacze Polish Defense League zainicjowali "Akcję boczek", polegającą na wysyłaniu mieszkającym w Polsce Muzułmanom... kawałków wieprzowego mięsa. Jak utrzymują pomysłowi organizatorzy hucpy- "podobno idą przez to do piekła".

Były antymuzułmańskie patrole w klubach, były wyzwiska w sieci, teraz czas na kampanię pod kryptonimem „Akcja boczek”. Walcząca z islamem Polska Liga Obrony zachęca swoich sympatyków, by wysyłali pocztą na adres Centrum Kultury Islamu kawałki wieprzowego mięsa. To ma obrazić muzułmanów. – W takiej sytuacji bierze się mięso, wyrzuca, myje ręce i puka w czoło. O tak żenującej akcji dawno nie słyszałem – komentuje rzecznik Muzułmańskiego Związku Religijnego w Polsce.

Działacze Polish Defence League na swoich facebookowych profilach zaczęli chwalić się zdjęciami dokumentującymi wysyłkę listów z boczkiem. Mięso wrzucił do koperty m.in. lider organizacji Dariusz Mazurek. „Robimy ogólnopolską akcję polegającą na wysyłaniu w kopercie bąbelkowej plasterka boczku na adres Centrum Kultury Islamu w Warszawie” – ogłosił dziarsko inny z członków organizacji.

To nie żart! Były lider ONR kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego

Kraj | Blog | Ironia/Humor | Tacy są politycy | Wybory

W godzinach nocnych na swoim facebookowym (!) profilu były lider ONR, Przemysław Holocher ps. "Haker" obwieścił światu, że kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Stowarzyszenia Oburzeni.

Ma być kandydatem wspieranym przez Jana Kobylańskiego i jego organizację. Żeby było śmieszniej wieść o swojej kandydaturze do Europarlamentu opieczętował symbolem przekreślonej flagi Unii Europejskiej.

Upadły Wódz przyznaje, iż powodem jego odsunięcia od Ruchu Narodowego był wyciek jego rozmów z facebooka, które skompromitowały całe stronnictwo. Twierdzi jednak, że może stanowić "alternatywę".

Holocher kandydując stwierdza, iż jednocześnie nie wierzy w możliwości zmian z pozycji europosła. Deklaruje, że nie będzie rzucać kiełbasą wyborczą (o kebabie nie wspomina). Twierdzi również, że większość swojej diety przeznaczy na "cele społeczne".

Jak Stalin pogodzi Ukrainę i Rosję

Świat | Ironia/Humor | Publicystyka

Dziś obchodzimy rocznicę śmierci wybitnego męża stanu, którego polityczna spuścizna zajmuje dumne miejsce w praktyce rządów Ukrainy i Rosji. Być może dopasowując się do Jego momumentalnych kształtów i widząc wspólne korzenie, dwa bratnie kraje porzucą wzajemną wrogość i zakończą wszelkie nieporozumienia.

Józef Wissarionowicz Stalin zakazał aborcji, zanim stało się to modne wśród rosyjskich i ukraińskich parlamentarzystów. Prowadząc walkę ze zgniłym wpływem feminizmu, uskutecznianą w takich decyzjach jak rozwiązanie kobiecych oddziałów partii i odnawiając tradycyjnie patriarchalną rodzinę.

On nie zatrzymał się jedynie na kosmetycznych reformach w rodzaju zakazu propagandy homoseksualizmu wśród dzieci - także, po prawdzie, i nasi przywódcy nie ograniczają się jedynie do tego. Odpowiedzialność karna za sodomię - oto słuszna odpowiedź na wyzwania współczesności, proroczo przewidziana przez Ojca Narodów.

Wspomnijmy też, jak masowe zgromadzenia były aranżowane przez Stalina! Obecny ukraiński rząd, który planuje przyjęcie represyjnego prawa dotyczącego zgromadzeń i zakazuje ich w Dnipropietrowsku, oraz rosyjskie władze, które poszły nawet jeszcze dalej w tym kierunku, jakże one wciąż są odległe od stalinowskiego ideału! Przed rządami bratnich krajów wciąż daleka droga.

To samo tyczy się aparatu policyjnego. Turczynow i Putin dokonali dużych postępów w kierunku wzmocnienia ich władzy, ale wciąż mają przed sobą ideał, którego powinni sięgać.

Cięcia budżetowe ogłoszone przez ukraiński rząd, przyjęcie nowego Prawa Pracy i inne kroki znacząco pogarszające poziom życia klasy pracującej. W Rosji ta polityka ma długą historię. I tu znów mamy okazję, by wspomnieć z wdzięcznością stalinowskie prawo pracy i stratyfikację społeczną. Wówczas ludzie żyli w biedzie, ale jakże byli szczęśliwi! A państwo pomagało im jak mogło, ogrzewając patriotycznym ogniem. Czyż Józef Wissarionowicz nie uczył nas, jak jednoczyć się wokół politycznych liderów, zapominać o swoich nieistotnych prywatnych troskach i odpierać agresję wroga?

Czyż nie uczył nas, żeby skupiać się na pryncypiach narodowych republik i ich nominalnych narodach i językach? Czyż to nie Stalin nauczył nas szacunku do ludzi w mundurach wojskowych?

Czyż nie nauczyliśmy się niczego?

Gryts Jakovych Varenyk

Fragment z rozprawy XIX-wiecznego anarchisty

Blog | Ironia/Humor

Prokurator: Czy jest pan anarchistą, panie Fénéon?
Felix Feneon: Jestem Burgundczykiem urodzonym w Turynie.

Prokurator: Pańska teczka policyjna liczy sto siedemdziesiąt stron. Udokumentowano tam, że przyjaźnił się pan z niemieckim terrorystą Kampfeyerem.
FF: Ta zażyłość nie mogła być zbyt wielka, gdyż ja nie mówię po niemiecku, a on nie mówi po francusku. [Śmiech na sali sądowej]

Prokurator: Ustalono też, że otaczał się pan Cohenem i Ortozem.
FF: Ciężko otoczyć się dwoma osobami, potrzeba przynajmniej trzech. [Jeszcze większy śmiech]

Prokurator: Widziano jak pan dyskutuje z nimi za latarnią!
FF: Latarnia jest okrągła. Czy Wysoki Sąd może sprecyzować gdzie to jest "za latarnią"?
[Długi, głośny śmiech, sędzia przywołuje do porządku.]

Fragment transkrypcji z "Procesu Trzydziestu" - głośnego procesu, który odbył się w Paryżu w 1894 roku i miał na celu kryminalizację ruchu anarchistycznego. Oskarżono 30 przypadkowo wybranych osób (anarchistów i zwykłych przestępców), a proces utajono, co wywołało protesty na lewicy. Mimo odgórnie ustawionych rozpraw, anarchistom nie udało się niczego udowodnić. Trzech przestępców skazano na więzienie i ciężkie roboty.

Robert Winnicki odwiedza skłoty

Blog | Ironia/Humor | Rasizm/Nacjonalizm | Tacy są politycy

Jak dowiadujemy się z facebooka, Robert Winnicki w towarzystwie narodowej gimbazy odwiedził skłot w Białej Podlaskiej na którym zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie.

Według informacji podawanych przez stronę Anty-faszystowska Biała Podlaska, pod nieobecność mieszkańców skłotu doszło do włamania i uszkodzenia mienia.

Czy fakt, pojawienia się na facebooku niejakiego Piotra Czapskiego zdjęcia przedstawiającego lidera Ruchu Narodowego pod skłotem ma coś wspólnego z włamaniem? A może to badania terenowe związane z nacjonalistycznym squatingiem?

Czekamy aż Robert W. "Meduza" ustosunkuje się do wydarzeń z kraju. Na razie zdjęcie jest z facebooka usuwane pod zarzutem "nękania".

Zobacz też: Robert Winnicki ma kłopoty - alkoholizm i niejasne koneksje?

Antysemicka hipokryzja Ruchu Narodowego

Ironia/Humor | Publicystyka | Rasizm/Nacjonalizm | Tacy są politycy

Wodzowie przemówili. Tym razem w kwestii obrad Knesetu jakie mają mieć miejsce 27 stycznia w Krakowie.

Artur Zawisza ps. "Judeosceptyk" i Robert Winnicki ps. "Meduza" wypowiedzieli się dzisiaj na temat... Żydów.

Ich wypowiedzi znajdujące się w Internecie są tak żałosne w odniesieniu do rzeczywistości, że w dużym stopniu bronią się same aczkolwiek warto jest opatrzyć je komentarzem.

Po pierwsze, pytamy publicznie, czy zachowany jest warunek suwerenności poprzez podległość izraelskich służb specjalnych polskim służbom specjalnym.

W ramach debaty publicznej nie są wykluczone manifestacje czy nawet protesty związane z obradami Knesetu i muszą być one w pełni dopuszczone zgodnie z polskim ustawodawstwem, a bez ingerencji obcych służb, a w szczególności znanych z bezwzględnego postępowania służb izraelskich.

Pyta pan "Judeosceptyk". Ciekawym jest, że nie przeszkadzały mu harce amerykańskich służb specjalnych na polskim terytorium podczas wizyty Baracka Obamy, które to interweniowały nawet w prywatnych mieszkaniach z których okien zwisały anty-amerykańskie transparenty. Jednocześnie boi się o swoich pupilków aby nie zrobili sobie kuku w starciu z ochroną izraelskich polityków. Woli pobłażliwość ze strony policji czyli 30 nie-uzbrojonych na cały marsz jak 11 listopada dopóki nie doszło do próby podpalania budynków z ludźmi.

Po drugie, oczekujemy od Knesetu, aby wydał deklarację wzywającą światową społeczność żydowską do odstąpienia od żądań majątkowych wobec Polski. Obecne państwo polskie i obywatele polscy są ofiarami totalitaryzmu odbierającego Polakom własność, wolność, i życie.

Jaki wpływ ma mieć "deklaracja" parlamentu izraelskiego na Żydów spoza Izraela nie będących obywatelami tego państwa? Oczywiście, że żaden i żaden parlament nie wyda takiej deklaracji, tym bardziej pod wpływem jakiegoś oszołoma z marginalnej partii. No, ale zawsze będzie można wymyślić nowy spisek. I dlaczego akurat żydowskie żądania są fe, a nie żądania w ogóle? Co z żądaniami ze strony spółki Dore czy Prometeusz? Czy Ruch Narodowy kiedykolwiek solidaryzował się z wyrzucanymi na bruk i spaloną żywcem działaczką, która się temu przeciwstawiała? Oczywiście, że nie. Z lobby kamieniczników zdarzało się nawet współpracować. (Patrz tutaj)

Dla prawdy historycznej trzeba dodać, iż, niestety, ale totalitaryzmu często związanego z działalnością znaczącej części środowisk żydowskich uczestniczących w instalacji komunizmu i sowietyzacji Polski.

Jak zwykle "Judeosceptyk" zapomina o roli jaką w stalinizacji kraju odegrali tacy narodowcy jak Bolesław Piasecki, Władysław Bieńkowski i całe środowisko dawnych oenerowców tworzące PAX.

Współczesna Polska nie może brać na siebie prawnej, majątkowej i finansowej odpowiedzialności za wywłaszczenia wobec obecnych obywateli innych państw.

Ale wygląda na to, że może brać odpowiedzialność wobec obywateli Polski. Oznacza to, że w wizji "Judeosceptyka" Polak Polaka może eksmitować z kamienicy jeśli należała do niego przed wojną. Nawet jeśli koszty jej odbudowania poniosło po wojnie społeczeństwo, a nie on ani jego firma.

Tyle ze strony "Judeosceptyka". Czas na imć "Meduzę":

Wszystko wygląda na to, że cała impreza ma służyć wyłącznie realizacji żydowskiej polityki historycznej, która sponsorować i uwiarygadniać będą polskie władze. Z jednym drobnym i oczywistym gestem, który przypomni o elementarnej prawdzie odnośnie II wojny światowej. Gestem spóźnionym zresztą o kilkadziesiąt lat, bo propaganda mówiąca o "polskich obozach śmierci" ma długą historię.

Nawet jak dobrze robią, należy zjechać...

Gestem, który Kneset miał obowiązek wykonać już dawno, w imię olbrzymiej pomocy, jaką Polacy okazali Żydom w ciągu II wojny światowej, pomimo ich rozlicznych zdrad i wcześniejszej nielojalności wobec państwa polskiego.

"Meduza" chciałaby aby zasługi niewielkiej liczby (około 6000) Polaków spływały na cały naród, który w większości patrzył obojętnie na tragedię, a także na antysemitów z gatunku Zawiszy i Winnickiego.

Imć "Meduza" daje wprost do zrozumienia, iż Żydzi są wrogami państwa polskiego, byli nielojalni, a także owo państwo "zdradzali". Wszystko to mówi będąc liderem stronnictwa odwołującego się do tradycji Narodowych Sił Zbrojnych, które jako jedyne stronnictwo oprócz Polskiej Partii Robotniczej opowiadali się przeciwko polskiemu państwu, karali śmiercią swoich własnych dowódców za podporządkowywanie się oficjalnym polskim siłom zbrojnym aż wreszcie utworzywszy tak zwaną Brygadę Świętokrzyską wycofało swoje siły z terytorium Polski razem z armią niemiecką przy pełnej współpracy z Niemcami.

WOJNA TO POKÓJ – WOLNOŚĆ TO NIEWOLA – IGNORANCJA TO SIŁA

Znów poszliśmy władzy na rękę – kibice o 11 listopada

Kraj | Ironia/Humor | Publicystyka | Rasizm/Nacjonalizm | Tacy są politycy

Po Marszu Niepodległości w 2012 roku zamieściliśmy relację rosyjskich narodowych socjalistów z organizacji Volnica, którzy przyjechali do Warszawy na zaproszenie polskich nacjonalistów.

Nie będzie już niestety więcej relacji gdyż Volnica rozwiązała się i nie jeździ już ani na Marsze Niepodległości ani na demonstracje na cześć UPA do Lwowa. Powstała jednak dużo ciekawsza relacja z tegorocznych ekscesów, tym razem ze strony redakcji pisma „To My Kibice” wydawanego w Bełchatowie.

Relację można w bardzo zabawny sposób konfrontować z przekazem ze strony pupili Polsatu – kiedyś posła Artura Zawiszy i kiedyś europosła Krzysztofa Bosaka oraz niezbyt kolorową rzeczywistością. W jednym z pierwszych zdań czytamy mrożące krew w żyłach zdanie:

Do stolicy władza sprowadziła nawet wojsko – w końcu „całkiem przypadkowo” tego dnia w Warszawie na Stadionie Narodowym odbywał się szczyt klimatyczny.

I znowu paranoja o lewackim szczycie zorganizowanym przez Tuska tylko po to żeby urazić cebulacką dumę narodową gimbusów i kiboli. Raczyli zapomnieć, że miejsce i czas tego szczytu zostały ustalone w czasach w których nikt o żadnych marszach nie słyszał. Raczyli zapomnieć, że o wszystkim już wtedy wiedzieli zarówno Bosak jak i Zawisza, których partie polityczne (LPR i PIS) były wtedy koalicjantami rządowymi.

W czasie gdy cała skrajnie prawa strona sceny politycznej twierdzi, że na Marszu Niepodległości było jak zwykle 100 000 osób (szkoda, że nie milion) kibic pisze:

zwykłych ludzi było widać jakby mniej niż w latach ubiegłych. Organizatorzy też podkreślili naszą obecność, witając nas serdecznie kibiców i zapewniając, że jesteśmy ważną i mile widzianą częścią zgromadzenia, której nikt nie zamierza marginalizować.

Warto zapamiętać to zdanie :) Zwłaszcza w kontekście odcinania się od zadym i mądrych posunięć Bosaka, który dwa lata wcześniej przyczynił się do aresztowania kibica Legii z którego postanowiono zrobić „lewackiego prowokatora”.

O ile na wstępie nasz kibolski reporter pisze o wszechobecnym wojsku, o tyle później przyznaje, iż:

policja była praktycznie niewidoczna, o co prosili ją organizatorzy.

Jak sami wiemy, do ochrony marszu przyporządkowano jedynie 30 policjantów z tzw. zespołu antykonfliktowego, którzy nie mieli ze sobą broni. To właśnie ci policjanci byli nieodłącznymi towarzyszami Straży Marszu Niepodległości.

Jak wspominają kibice:

Dopiero na ulicy Spacerowej, na tyłach rosyjskiej ambasady, gdy podpalono budkę policyjną i próbowano szturmować ogrodzenie wrzucając trochę rac, doszło do starcia z policją.

Dopóki krasnoludki (najpewniej pochodzenia żydowskiego) nie wywołały skandalu międzynarodowego i nie ośmieszyli wizerunku Polski na oczach świata, kibice nie mieli przez cały marsz żadnych problemów. Mogli sfajczyć pedalską tęczę, spuścił łomot strażakom wykonującym swoje obowiązki, obić każdego uczestnika Marszu Niepodległości jaki im się nie podobał. Laurkę otrzymuje również Straż, która świetnie według relacjonujących opanowała sytuację, co niestety nie wygląda tak różowo na nagraniach.

Na nagraniu widać napinkę Straży, która interweniuje dopiero po zawodach. Pod koniec sklepany zostaje kamerzysta. (przyp. red.)

Osobno omawiają sprawę ataków na dwa śródmiejskie skłoty: Przychodnię i Syrenę. Jak zauważają, pierwszy ze skłotów znajduje się:

zaledwie 200 metrów od ulicy Marszałkowskiej, którą przeszedł marsz...

W rzeczywistości trochę bliżej. Jest to jednak odległość większa niż wszystkie rekordy olimpijskie w dyscyplinach takich jak rzut młotem, dyskiem, a nawet oszczepem. Z tego względu bajeczka Artura Zawiszy o butelkach ciskanych z dachu skłotu w Marsz Niepodległości była nie do utrzymania. Udało się jednak szybko wymyślić nową:

...nikt by o tym fakcie nie pamiętał gdyby nie fakt, że Antifa była bardzo dobrze przygotowana do SPROWOKOWANIA narodowców. Wywiesili bowiem z dachu „Przychodni” liczne transparenty i stojąc tam zadziałali na uczestników marszu jak płachta na byka.

Biorąc pod uwagę ten fragment oraz wersję jakoby od koktajli mołotowa ciskanych z dachu „Przychodni” miały się zapalić stojące wokół budynku samochody możemy wysnuć wniosek, że autor elaboratu albo nie był na Marszu Niepodległości albo cierpi na poważną dysfunkcję wzroku, a już na pewno nie był obecny pod Przychodnią gdyż jedynym płonącym samochodem był samochód stojący na podwórku skłotu i został podpalony 15 minut po tym jak napastnicy przecięli łańcuch od bramy i znaleźli się w obejściu. Brak jest zdjęć przedstawiających rzekome "transparenty antify" co widzimy na zdjęciu zrobionym w momencie pierwszego ataku.

Ci, którzy tego dokonali nie byli jednak odpierani przez osoby na dachu tylko przez ludzi ze środka budynku, którzy rzucali w nich butelkami z okien oraz balkonu.

Lewacy byli doskonale przygotowani do odparcia ataku i zgromadzili naprawdę pokaźną ilość amunicji. Kibice wytłukli szyby i próbowali wedrzeć się do budynku jednak wszystkie drzwi były bardzo solidnie zabarykadowane.

Ze zmasowanego ataku i pokazania swojej antysystemowości, bo przecież żaden kibic nie zaatakowałby siedziby grupy ITI znajdującej się o jedną przecznicę wcześniej, wyszedł klops... Z relacji pisma To My Kibice nie dowiadujemy się, czy powodem ataku na drugi skłot znajdujący się na Wilczej było niekorzystne biometeo czy odbywający się „przez przypadek” po drugiej stronie Wisły szczyt klimatyczny.

Czytamy natomiast, że:

Dopiero po pewnym czasie pojawiła się policja przeganiając wszystkich. Zastanawiające jest, że do interwencji zbierali się tak długo, biorąc pod uwagę, że tuż obok znajduje się komisariat.

Wiemy również, że:

podczas Marszu Niepodległości praktycznie nie da się uniknąć awantur.

A także, że:

... mainstreamowe media widzą winę tylko z jednej strony, lamentując, że zaatakowano skłot na którym przebywały kilkuletnie dzieci, a milczą na temat dobrze przygotowanej Antify.

Świetnie się składa, że wszystkie media o tym fakcie pisały. Ciekawe jest jednak to, że nawet używający siły kibice postanowili w związku z tą sytuacją podważyć prawicowy dogmat o tym, że swojego terenu oraz swojej osoby można bronić wszelkimi skutecznymi środkami.

A na koniec refleksja o niebezpieczeństwach Marszu Podłości:

...wszystkie incydenty (…) mogą zostać wykorzystane na rzecz dalszego ograniczenia praw obywateli, którzy z roku na rok mają coraz większe trudności ze zwoływaniem różnego rodzaju zgromadzeń. Patrząc z tej perspektywy – niestety ZNÓW POSZLIŚMY WŁADZY NA RĘKĘ.

Bo przecież jak tylko do władzy dojdzie Ruch Narodowy to nie tylko zmniejszy uprawnienia policji, ale wręcz ją zlikwiduje i ułatwi możliwości oddolnego organizowania się chociażby poprzez związki zawodowe czy organizacje lokatorskie. A represji, nawet w środowisku kibicowskim nie będzie w ogóle.

Dzieci, król krasnal wam to wszystko wynagrodzi.

http://cia.media.pl/warszawa_w_ogniu_rosyjscy_nacjonalisci_o_marszu_niep... http://cia.media.pl/komunikat_kolektywu_przychodnia_w_zwiazku_z_atakiem_...

Kanał XML