O narodowcach i faszyzmie

Historia | Publicystyka | Rasizm/Nacjonalizm

Poniżej przytaczamy bardzo interesujący tekst z 1936 roku autorstwa Kazimierza Zakrzewskiego, polskiego działacza syndykalistycznego rozstrzelanego w Palmirach, współzałożyciela powstałej w październiku 1939 w Warszawie organizacji konspiracyjnej Związek Syndykalistów Polskich. Czytelnik łatwo dostrzeże analogie do czasów współczesnych.

W prasie zbliżonej do ruchu młodo-endeckiego, reprezentującego najbardziej agresywne żywioły polskiego faszyzmu, pojawiają się od czasu do czasu oświadczenia, zaprzeczające jakoby ruch ten miał charakter „faszystowski”. – Nie jesteśmy „faszystami” – twierdzą czasem publicyści ONR – jesteśmy „nacjonalistami”, a to nie jedno i to samo.

Cel tych zaprzeczeń jest dosyć przejrzysty: Polski nacjonalizm chciałby – ze względów taktycznych – odgrodzić się od faszyzmu, jako ruchu dzisiaj niewątpliwie międzynarodowego; tzw. narodowcy chcą w nas wmówić, że w stosunku do tego międzynarodowego faszyzmu, w którym rolę kierowniczą gra wrogi Polsce ośrodek niemiecki, zachowują postawę samodzielną. Z drugiej strony wiedzą, na tle doświadczeń niemieckich, że faszyzm nie ma – na dłuższą metę – widoków powodzenia wśród robotników, nawet zgrupowanych w reakcyjnej chrześcijańskiej demokracji, a ruch młodo-endecki chce właśnie – w Łodzi i poza Łodzią – zdobywać sobie wpływy wśród zdezorientowanych mas robotniczych.

Cóż jednak rzeczowego można wydobyć z przedstawionego stanowiska, poza samą grą wyrazów, która nie może zmylić nikogo (niemieccy faszyści nazywają się „narodowymi socjalistami”, a we Francji działają – obie faszystowskie: „partia ludowa” Doriota i „partia społeczna” de la Rocque, ale nikt nie będzie podawał w wątpliwość ich faszystowskiego charakteru).

Historycznie można – rzecz prosta – odróżnić pojęcia: „faszyzm” i „nacjonalizm”. Ten ostatni bowiem znany był już w XIX wieku, podczas gdy faszyzm pojawił się dopiero po wojnie światowej. Stary nacjonalizm, operujący hasłami ekspansji i walki zorganizowanych grup narodowych, a na wewnątrz przeciwstawiający się walce klas, tj. wyzwoleńczemu ruchowi proletariackiemu, był poprzednikiem faszyzmu. Działał jednak na gruncie istniejącego ładu państwowego i nie psuł reguł przedwojennego systemu rządów burżuazyjnych, tj. liberalnej, kapitalistycznej demokracji. Niedobitki tego dawnego liberalnego nacjonalizmu, zlikwidowanego we Włoszech i w Niemczech, działają jeszcze we Francji, a występują już i u nas, bądź w tzw. starej endecji, bądź w świeżo skleconym „Froncie Morges”. Młodzieńczy faszyzm, czy to endecki, czy też sanacyjny – występuje przeciwko nim nieraz bardzo zaciekle.

Rozkład ustroju kapitalistycznego po wojnie światowej oraz niebezpieczeństwo (z punktu widzenia burżuazji) objęcia rządów gospodarczych i politycznych przez klasę robotniczą, ujawniające się w wielu krajach, a przejściowo urzeczywistnione niemal w całej Europie Środkowej, spowodowało odejście burżuazji od systemu liberalnej demokracji. Czynniki burżuazyjne, które jeszcze bronią przedwojennego ustroju demokratycznego, znajdują się w stanie zaniku. Poważnie zagrożona burżuazja zdecydowała się zabrać ostatnią swoją stawkę i poparła z całej siły formalnie rewolucyjny, a treściowo reakcyjny faszyzm, usuwający liberalną demokrację na rzecz jednostkowej lub partyjnej dyktatury.

Burżuazja, w swych najbardziej żywotnych i zdolnych do walki z proletariatem odłamach – aby uniknąć przebudowy społecznej – weszła na drogę rewolucji politycznej. Dzięki temu zgrupowała w zasięgu swego rozporządzania warstwy nastawione rewolucyjnie, ale jeszcze zachowujące psychikę reakcyjną: kombatantów, drobnomieszczaństwo, pracowników umysłowych i liczne w całej Europie masy zdeklasowanych – wytwór wielkich wstrząsów dziejowych. Te masy, oddzielone całą przepaścią sposobu myślenia od zorganizowanych klas pracujących, ale posiadające dużą własną dynamikę rewolucyjną, poparły faszyzm jako rewolucję polityczną, która jednak dochodząc do władzy, przekształciła się w system zorganizowanej reakcji.

Faszyzm – włoski, niemiecki, czy nasz – przeciwstawiał się nieraz dawnemu nacjonalizmowi ze względu na jego „liberalną” niechęć do poddania burżuazji odmładzającej operacji. Ale faszyzm nie odrzucał nigdy haseł nacjonalistycznych, ponieważ są to jego własne hasła; on to przeciwstawia polityczną walkę zorganizowanych grup narodowych społecznej walce klas, oraz wojenną ekspansję zaborczych aparatów państwowych – zbiorowej współpracy pokojowej wolnych i równych narodów. Tam, gdzie nie ma szczególniejszych warunków do podsycania haseł pierwszej kategorii – walki zorganizowanych grup narodowych, tam faszyzm położył nacisk na hasła drugiej kategorii, propagujące ekspansję zewnętrzną (Włochy), lub na odwrót (Polska). Faszyzm niemiecki najpełniej rozwinął hasła nacjonalistyczne, walcząc na wewnątrz Niemiec z mniejszościami narodowymi (Polacy) i rasowymi (Żydzi), a równocześnie prowokując pochód niemczyzny na Wschód.

Nacjonalizm, to jedyna treść ideowa, jaką faszystowska burżuazja może przeciwstawić ideologii robotniczej, którą zwalcza, bo nie można serio traktować faszystowskich prób rozwiązania kwestii społecznej i przezwyciężenia strukturalnego kryzysu w gospodarce przy zachowaniu władztwa burżuazji nad produkcją. Dlatego faszyzm stał się najdoskonalszym wyrazicielem prądów nacjonalistycznych. Ale stał się zarazem nacjonalizmem jedynym, bo dawny liberalny nacjonalizm stanowi dzisiaj – w tym punkcie zgodzimy się z faszystami – świat umarły.

Nacjonaliści i nacjonalizmy tworzą więc dzisiaj obóz międzynarodowego faszyzmu, występujący solidarnie przeciwko demokracji i gotujący się do rozprawy z „bolszewizmem”, tj. po prostu ze wszystkimi czynnikami, które chcą lub muszą przeciwstawić się pochodowi faszyzmu. Samodzielność krajowego nacjonalizmu, na własną rękę mającego zdobyć władzę, by rozprawić się z robotnikami, czy też by „rozwiązać zagadnienie żydowskie” (podnosiłem już na łamach „Frontu”, że gruntownie i sprawiedliwie może je rozwiązać tylko ruch robotniczy) – to dzisiaj tragikomiczna iluzja uczciwych nacjonalistów, albo… fikcja propagandy faszystowskiej.

W praktyce nie ma dziś innego nacjonalizmu, jak tylko kierowany przez Niemcy – faszystowski:

  • antyrobotniczy – bo odbiera klasie robotniczej wszystkie narzędzia jej społecznego wyzwolenia,
  • antydemokratyczny – bo dąży do ustanowienia partyjnej dyktatury,
  • i antypokojowy – bo musi nieuchronnie doprowadzić do wojny z „bolszewizmem”.

Czy teoretycznie jest jeszcze możliwy inny nacjonalizm? Chyba żebyśmy tym mianem chcieli nazwać twórczy patriotyzm, cementujący wysiłek sił społecznych, pracujących nad rozwojem materialnym i kulturalnym swego kraju. Ale takiego „nacjonalizmu” nie znajdziemy w opanowanej przez faszyzmy strefie Europy; przykładem jego mogłaby być raczej daleka Katalonia, nad którą jeszcze powiewają sztandary wolności robotniczej.

http://cia.media.pl/zakrzewski http://cia.media.pl/jak_definiowac_faszyzm

"Twórczy patriotyzm,

"Twórczy patriotyzm, cementujący wysiłek sił społecznych, pracujących nad rozwojem materialnym i kulturalnym swego kraju" też nie był nacjonalizmem, gdyż te siły społeczne były wielonarodowe i odrzucały nacjonalistyczną ideologię.

Co z tego?

Co z tego, że nie były nacjonalistyczne tylko wielonarodowe i odrzucały nacjonalistyczną ideologie? Patriotyzm to podstawa nacjonalizmu. Kochanie itd "własnej ojczyzny" jest potrzebne do nienawidzenia "innych". Samo w sobie jest szkodliwe, bo albo patriotyzm albo świadoma walka o interes klasowy i odrzucenie bredni o kraju i państwie, choćby wielonarodowym, i bzdur o narodzie, choćby "tolerancyjnym dla mniejszości" itd.

"Twórczy patriotyzm, cementujący wysiłek sił społecznych, pracujących nad rozwojem materialnym i kulturalnym swego kraju"

To jakaś bzdura i brednia, która może prowadzić tylko do polityki narodowej zamiast klasowej i do rozwoju takiego czy siakiego kapitalizmu i utrzymywaniu patriotyczno-kapitalistycznej mentalności, choćby najbardziej postępowej.

Redakcja CIA bezkrytycznie reprodukuje ten tekst i teraz promuje "społeczny patriotyzm", bo żadnej adnotacji przeczącej temu czy sprostowania nie widać. Kiedyś bywały w tekstach z takimi odchyleniami.

Adnotacja jest w komentarzu.

Adnotacja jest w komentarzu. A tekst sam w sobie jest bardzo ciekawy i aktualny.

adnotacja

Nie przeczę, że jest bardzo ciekawy i aktualny, bo jest.

Jednak adnotacja w komentarzu właśnie broni ten "społeczny patriotyzm" stwierdzając, że nie był nacjonalizmem. Co z tego, że nie był nacjonalizmem? Mój poprzedni komentarz powyżej nadal aktualny.

Proponuję przypomnieć sobie starsze teksty i dyskusje na cia: http://cia.media.pl/patriotyzm_korzeniem_nacjonalizmu bo ta zmiana w "linii redakcyjnej" i przemilczenia są bardzo niepokojące z internacjonalistycznej perspektywy.

Jeśli chodzi o mnie, nic

Jeśli chodzi o mnie, nic się nie zmieniło. Nadal uważam nacjonalizm za szkodliwą ideologię, a wszelkie próby budowania ruchu politycznego na różnicach etnicznych za jedno wielkie nieporozumienie. Nie sądzę jednak, by autor tego tekstu podejmował takie próby, a przynajmniej nie wynika to z tego co jest napisane.

A tutaj przykład

A tutaj przykład lewicowo-patriotycznego antyfaszyzmu czyli grupa włoskich RASH "Patria Socialista" odwołująca się do tradycji Arditi del Popolo i antyfaszystowskich partyzantów z IIWŚ

http://www.youtube.com/watch?v=ZFJme4QbTEw
http://www.youtube.com/watch?v=QfLMhKiWteg

Arditi del Popolo nie byli

Arditi del Popolo nie byli patriotami, partyzanci z II wojny światowej byli różnymi ludźmi.

350

Dokładnie, Arditi del Popolo założyli głównie anarchiści, do których przyłączyli się później także inni. Ale najlepsze w ich przypadku jest to:

One of the Arditi's most important successes was in Parma in August 1922, when 350 arditi, directed by the World War I veterans Antonio Cieri and Guido Picelli, successfully defended the city against a 20,000-man fascist offensive headed by Roberto Farinacci, who would join the Grand Council of Fascism in 1935, and Italo Balbo, one of the four main planners of the March on Rome.

http://en.wikipedia.org/wiki/Arditi_del_Popolo

Jednak tak im wyszło bo

Jednak tak im wyszło bo jednocześnie były to oddolne siły, więc "twórczo" działali na miejscu To taki paradoks nacjonaliści wycierali sobie gębę własnymi krajami, "ojczyznami" itp i je zdewastowali w czasie dwóch wojen światowych, a internacjonaliści nic nie mówili na ten temat ale rozwijali "własny kraj". Chyba o to mu chodziło

Z facebooka Porozumienia 11

Z facebooka Porozumienia 11 listopada "podany link został usunięty z serwisu salon24". Ciekawe dlaczego ktoś to usuwa...

pewnie dlatego, że prawda

pewnie dlatego, że prawda boli cenzorów z salon24

podzialy na narody sa faktem

podzialy na narody sa faktem i nie mozna z nim dyskutowac, patriotyzm to pielegnowanie tradycji i symboli, ludzi z ktorymi zyjemy i regionu w ktorym zyjemy, czczenie historii, swiadomsoc w jej zakresie, hołd dla przodkow dzieki ktorym w ogóle tu jestesmy. Czy to zle? Nacjonalizm jak najbardziej na nie, nacjonalizm nie opiera sie na milosci ale na nienawisci, nienawisci do innych narodow, odseparowanie sie od nich a do tego narzucenia spoleczenstwu norm uznawanych za 'polskie'. ale musze sie nie zgodzic z 'antypatriota', istnieje cos takiego jak tworczy patriotyzm i wyzej napisany tekst jest moja interpretacja tego terminu. oczywiscie zaden prawdziwey patriota nie powie ze jest lepszy od kogos tylko dlatego ze wierzy w tego a nie innego boga, ma taki a nie inny kolor skory czy ze po prostu jest Polakiem a nie np. Włochem czy kimkolwiek innym religijnie lub kulturowo.

Zależy co masz na myśli

Zależy co masz na myśli mówiąc "naród". Faktem jest, że dzielenie ludzi na narody oparte jest na wywyższaniu jednego narodu ponad inne czyli nacjonalizm. Nie ma nic złego w pielęgnowaniu tradycji, symboli, zamiłowaniu do kultury regionalnej, czczeniu historii (jeśli polega to na uwzględnianiu faktów, a nie dogmatów) jednak patriotyzm jest źródłem wielu patologii. Nie każdy patriota jest nacjonalistą lub faszystą, ale każdy nacjonalista i faszysta w swoim mniemaniu jest patriotą. I nie ma czegoś takiego jak "prawdziwi patrioci" i "nieprawdziwi patrioci".

Język, tradycje i symbole

Język, tradycje i symbole są same w sobie neutralne. Szkodliwa jest jedynie doktryna polityczna opierająca się na przekonaniu, że osoby mówiące określonym językiem i reprezentujące określoną kulturę są bardziej uprawnione do ustalania zasad panujących na danym terenie, niż inne osoby żyjące na tym samym terenie.

Mnie się wydaje że to jest

Mnie się wydaje że to jest podobnie jak np.z komunizmem, że dla wielu ludzi komunizm znaczy coś zupełnie innego niż powinien, innym znowu(chyba większej ilości ludzi, nie liczac tych z klas średnich i wyższych) źle się kojarzy anarchizm, z rozpiździelem i rozkradaniem wszystkiego. Kiedyś jeden znajomy przez długi czas zachowywał do mnie pewien dystans, z uwagi na to że wiedział iż jestem "tym złym" anarchistą, po jakimś tam dłuższym czasie jak pogadałem z nim przy piwie, i opowiedziałem mu spokojnie co myślę o tym i o tamtym stwierdził że jestem komunistą a nie żadnym anarchistą i wogóle jestem w porządku. A patridiotą nie chcę się nazywać bo nie zależy mi na tym, i jest to głupie głównie dlatego że na gadaniu jakim to ktoś jest patriotą i machaniu państwowa szmatą to się zwykle kończy,najgorsi natomiast wrogowie narodu czyli ludu zamieszkującego dany kraj, podaja sie za takich superzajebistych patriotów że ja pierdziu, i co chwila mówią polska, naród, a kraj i naród sprzedają i rozkradają. Natomiast niepatrioci są w stanie więcej zrobic dla kraju w którym żyją znacznie więcej dobrego. Ze być może kilkaset lat po rewolucji, narody zanikną i wszyscy będą mówić jednym językiem-to dobrze, nic nie trwa wiecznie, tak jak nie przetrwały dawne plemiona, ale my tego już na pewno nie dożyjemy..

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.