Świat
Paul Watson kapitan Sea Shepherd aresztowany
Hiszpan, Śro, 2012-05-16 08:35 Świat | Ekologia/Prawa zwierząt | Represje
Jeden z najsłynniejszych walczących ekologów naszej planety Paul Watson został aresztowany w Niemczech i grozi mu deportacja do Kostaryki. Oskarża się go m.in. o ogromne straty materialne i czyny zmierzające do utraty życia i zdrowia wielorybników. Paulowi grozi wieloletnie więzienie i wypłata ogromnych odszkodowań. Watson znany jest z radykalnego podejścia do kwestii praw zwierząt np. taranowania statyków wielorybniczych prowadzących połowy mimo międzynarodowych zakazów. Już kilkukrotnie stawał się celem ataków dużych korporacji czerpiących zyski z degradacji środowiska naturalnego (dwukrotnie chciano go zastrzelić). Jedyną osobą, która może uchylić jego areszt jest niemiecka Minister Sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger (ma na to najbliższe 24h). Dlatego niezmiernie ważne jest by w najbliższym czasie zasypać ją petycjami z całego świata, domagając się natychmiastowego zwolnienia Paula Watsona.
Najnowsze informacje w sprawie aresztowania (aktualizacja 20 maj): http://www.seashepherd.org/news-and-media/2012/05/19/sos-day-save-our-sk...
Węgry: Podatek od rozmów telefonicznych i sms-ów
Araste, Nie, 2012-05-20 00:42 Świat | Gospodarka | Tacy są politycyWęgry w celu zwiększenia dochodów w budżecie opodatkowują rozmowy telefoniczne i sms-y. Uchwalony przez parlament w Budapeszcie nowy podatek od 1 lipca nakłada daninę na każdą minutę rozmowy przez telefon oraz na każdą wysłaną wiadomość tekstową. Ceny rozmów wzrosną o około 2,2 groszy. Każdy klient indywidualny ma miesięcznie maksymalnie zapłacić 700 forintów, a firmy 2500 forintów, co odpowiada około 10 zł. i 35 zł. Rząd liczy, że w ciągu roku z nowego podatku zbierze 44 mld forintów.
Komisja Europejska oczekuje, że Węgry obniżą deficyt budżetowy poniżej trzy procentowego progu, co zmusza węgierski rząd do wprowadzania coraz bardziej absurdalnych podatków.
USA, Chicago: Policja uzbraja się w kontrowersyjną broń przed szczytem NATO
Jaromir, Sob, 2012-05-19 01:38 Świat | Militaryzm | Protesty
Chicago’wska policja zintensyfikowała przygotowawcze działania zbrojne wobec pokojowych demonstracji, które już za kilka dni odbędą się w Chicago przeciw corocznej konferencji państw członkowskich NATO. Rick Rozoff, kierownik protestów wymierzonych w konferencję NATO wylicza, że departament policji w Chicago już na dwa miesiące przed imprezą zamówił przeszło 8,5tys. masek ochronnych dla policjantów, a także skierował na ulice kontrowersyjny, bo niebezpieczny dla zdrowia, sprzęt fal akustycznych dalekiego zasięgu (LRAD).
Jak stwierdził Rozoff, takie daleko wyprzedzające działania policji mają na celu zastraszenie potencjalnych uczestników protestów i zniechęcenie ich do brania w nich udziału. Lecz jak stwierdził, nie przyniosą oczekiwanego skutku.
Angola: Represje wobec strajkujących
Akai47, Pią, 2012-05-18 22:22 Świat | Represje | Strajk
W Angoli prawie 1200 pracowników pochodzących z Indii rozpoczęło strajk w dniu 9 maja. Pracownicy fabryki betonu ETA Star International w miejscowości Sumbe nie otrzymali części pensji, co doprowadziło do protestu. W odpowiedzi na strajk, odebrano im paszporty i firma wezwała na pomoc policję. Użyto broni ostrej oraz gazu.
Są sprzeczne informacje o aktualnym stanie konfliktu. Według prasy indyjskiej, 59 pracowników zostało aresztowanych i 37 nadal przebywa w areszcie i może mieć postawione zarzuty. Niektórzy członkowie rodzin zatrzymanych skarżą się, że nie są informowani gdzie przebywają zatrzymani. 22 pracowników zostało ukaranych mandatami o łącznej sumie 40 tys. dolarów amerykańskich.
Rosja : Wniosek o uchylenie aresztu dla trzech aktywistek z Pussy Riot oddalony
Araste, Pią, 2012-05-18 22:09 Świat | RepresjeTrzy członkinie punkowego zespołu Pussy Riot, pozostaną w areszcie do 24 czerwca, gdyż sąd podtrzymał zaskarżoną w kwietniu decyzję.
W lutym w soborze Chrystusa Króla w Moskwie artystki wykonały utwór, w którym prosiły Bogurodzicę o przepędzenie Władimira Putina.
Adwokaci oskarżonych aktywistek wnosili o zmianę środka prewencyjnego na inny niż pozbawienie wolności. Zastosowany wobec aktywistek areszt uznają za bezprawny. Adwokaci zwracają także uwagę sądu na wyniki ekspertyzy, według której "w działaniach uczestniczek tzw. Modlitwy punkowej brak znamion przestępstwa kryminalnego z wyjątkiem obrazy uczuć religijnych, a za to grozi kara administracyjna".
NATYCHMIASTOWA WOLNOŚĆ DLA ANDRZEJA MAZURKA - ostatniego więźnia greckiej rewolty z 2008 roku
Krawat, Pią, 2012-05-18 18:35 Świat | Publicystyka | RepresjePod koniec ubiegłego roku dotarły do nas pierwsze informacje o sytuacji Andrzeja Mazurka, polaka, który od grudnia 2008 roku znajduje się w niewoli greckiego państwa (patrz: Inny Świat nr 1(36)/2012, dział ACK s.29, http://grecjawogniu.info/?p=5921). Towarzysze współosadzeni z Andrzejem pokrótce przedstawili jego sytuację, jednak opis ten był fragmentaryczny i pozostawiał wiele niedomówień. Dzięki greckim anarchistom, udało się nam nawiązać bezpośredni kontakt z Andrzejem i namówić go do przedstawienia szeregu okoliczności, które doprowadziły do jego pojmania i uwięzienia.
Andrzej pochodzi z niewielkiego miasta na Podkarpaciu, Nowej Dęby. Polskę opuścił w 2007 roku z powodu konfliktu z prawem. W Grecji wiódł proste i spokojne życie zarobkowego imigranta. Do czasu. 6 grudnia 2008 roku, dwóch policjantów, Epaminondas Korkoneas i Wasilios Saraliotis, zastrzeliło na jednej z ateńskich ulic młodego anarchistę Alexandrosa Grigoropoulosa. Zdarzenie to dało początek niespodziewanej reakcji łańcuchowej, która splotła ze sobą codzienne doświadczenie wielu tysięcy młodych greków, imigrantów oraz wszystkich innych grup egzystujących na marginesie „normalnego życia”. Ulice większości greckich miast wypełnił krzyk wściekłości skierowany przeciwko kapitalistycznej cywilizacji śmierci. Wydarzenia te do dziś nazywa się Grecką Rewoltą 2008/2009. Również Andrzej nie został obojętny na policyjne morderstwo, będące manifestem antagonizmów czających się pod powierzchnią kapitalistycznej normalności. Przyłączył się do grup walczących z policją i wydzierających z miejskiej pustyni życiodajną przestrzeń. Pozwólmy jednak, by to sam Andrzej podzielił się z nami swoimi przeżyciami. Oto fragment listu, który otrzymaliśmy:
„A ze mną to było tak, 7 grudnia 2008 roku siedziałem w jednej z polskich knajp ze znajomymi z pracy i dowiedziałem się o tym, że doszło do morderstwa przez władze, która została stworzona ponoć po to, by bronić społeczeństwa i utrzymywać porządek na ulicach. Zabójstwo to doprowadziło do społecznej rewolty, w której wzięło udział dziesiątki tysięcy ludzi na terenie całej Grecji. Byli to uczniowie, nauczyciele jak i zwykli ludzie, starsi i młodsi, ponieważ każdy z nich mógł być tą ofiarą.
Siedząc tak w tym barze, słuchając rozmów na ten temat, pomyślałem, że nie można tak siedzieć i zostawić to obojętnie. Postanowiłem dołączyć do ludzi, którzy wyszli na ulice, by pokazać, że morderstwo przez władze nie jest nikomu obojętne. Nie znając języka greckiego, nie znając też nikogo z tych, którzy wyszli na ulice, postanowiłem dołączyć do ludzi, którzy walczyli w tym momencie z policją.
Noc stała się dniem, płonące banki, sklepy, przystanki autobusowe, nieustanne wycie syren, smród gazu łzawiącego i ciągłe starcia z policją.
Tego wieczoru, mnie, jak i dosyć sporą grupkę tutejszych anarchistów otoczono i zablokowano w jednej z tutejszych szkół (wtedy szkoły posiadały azyl i policja nie mogła wejść na jej teren. Obecnie ten azyl został obalony przez rząd - chodzi tu o autonomię wyższych uczelni - dop. red.). Jedna z grup znajdująca się na terenie tej szkoły podeszła do mnie z zapytaniem skąd jestem itp. Ja ogólnie greckiego nie znałem, ale jakoś dogadaliśmy się po angielsku. Wyjaśnili mi, że zostaliśmy otoczeni przez policje i dzisiejszej nocy nikt stąd nie wyjdzie. Zaprowadzili mnie do jednej z sal wykładowych, gdzie większość odpoczywała, a niektórzy już spali. Powiedzieli żebym się gdzieś ulokował, odpoczął i przespał się.
Następnego ranka obudził mnie budzik, który miałem ustawiony w telefonie by pójść do pracy. Na sali część ludzi zbierała się do wyjścia, a niektórzy jeszcze spali. Wychodząc z sali zastanawiałem się, co teraz dzieje się na zewnątrz. Gdy doszedłem do drzwi wyjściowych, zobaczyłem grupkę dziewczyn (które widziałem też wcześniejszego dnia w szkole) które rozdawały każdemu wychodzącemu ze szkoły tyropite (typowe greckie śniadanie - taki placek z serem) i gorący kubek herbaty. Bardzo mnie zaskoczył tak zorganizowany poranek.
A na ulicach spokój. Służby porządkowe sprzątały ulice po zeszłym dniu i nocy. W powietrzu unosił się jeszcze smród spalenizny i gazu łzawiącego.
Jak gdyby nigdy nic, poszedłem do domu, przebrałem się i poszedłem do pracy, gdzie dowiedziałem się, że dzisiejszego dnia odbędzie się marsz przez miasto w imieniu zastrzelonego 15-letniego Aleksa. Po zakończeniu pracy poszedłem tylko coś zjeść i ruszyłem w kierunku placu Omonia gdzie zbierali się ludzie i przygotowywali do przemarszu przez miasto. Tego dnia zebrały się dziesiątki tysięcy ludzi.
Gdy zaczęła się demonstracja, dołączyłem do grupy ludzi, którzy byli na zewnętrznej stronie przemarszu i trzymając się pod ręce tworzyli łańcuch tak, aby demo nie zostało rozbite przez policję, która była w każdej bocznej uliczce. Policja wielokrotnie starała się rozbić demonstrację wyskakując z tych uliczek, używając gazu łzawiącego i granatów hukowych. Po jakimś czasie odłączyłem się od grupy, która spokojnie maszerowała i dołączyłem do grup, które były bardziej skoncentrowane na walce z oddziałami policji, która chciała rozbić przemarsz. Gdy policja wychodziła z bocznych ulic i ruszała w kierunku marszu, my odpowiadaliśmy butelkami z benzyną i kamieniami. Wielokrotnie dochodziło do starć twarzą w twarz. Oni uzbrojeni od stóp po sam czubek głowy, a my z deską z jakiejś ławki w jednej ręce, a w drugiej z kawałkiem marmuru, z nienawiścią w oczach, która nie pozwalała nam cofnąć się ani jednego kroku w tył. Tak było przez całą noc. Wielokrotnie odłączałem się od jednej grupy, dołączając do drugiej.
Gdzieś koło godziny trzeciej nad ranem kierowałem się w stronę szkoły, gdzieniegdzie napotykając się na grupy, które wciąż walczyły z policją. W pewnym momencie idąc bocznymi uliczkami, tuż przed szkołą policja zamknęła mi i paru innym osobom drogę z każdej strony. Byliśmy otoczeni. Jedyne, co mi przyszło do głowy, to ruszyć w ich stronę starając się rozbić i przeskoczyć ich blok. W sumie była to jedyna możliwość wydostania się z tej zasadzki. No, ale niestety nie udało mi się, odbiłem się od ich tarczy i padłem na ziemię i automatycznie zaczęło się pałowania. Leżałem na drodze otoczony przez nieznaną mi ilość psów pałowany i kopany przez jakiś czas. W końcu przestali, podnieśli mnie, bo osobiście nie mogłem ustać na nogach po tym wpierdolu. Zaprowadzili mnie na jeden z pobliskich placów, który był pełen policji.. Założono mi kajdanki i posadzono na trawniku gdzie było już kilku zatrzymanych. Po jakimś tam czasie wsadzono mnie do policyjnego jeepa i odwieziono na komisariat.
9 grudnia, z samego rana zaprowadzono mnie na przesłuchanie, na które przyprowadzono tłumaczkę z tutejszej Ambasady Polskiej. Pytali mnie, co robiłem wtedy na ulicy i że oskarżają mnie o atak na policjantów, rzucanie w nich kamieniami i butelkami z benzyną itp. Oczywiście do niczego się nie przyznawałem, mówiłem, że byłem zwykłym przechodniem, który wracał do domu z jednego z pobliskich barów. Złożyłem swoje zeznania i zaprowadzono mnie do aresztu.
10 grudnia zawieziono mnie i parę innych osób do prokuratury. Gdy czekałem na swoją kolej, podszedł do mnie koleś pochodzenia arabskiego albo z Pakistanu (do dziś nie wiem skąd on był) i po polsku zagadał do mnie, że zna polski i będzie mi tłumaczył. Zaczął mi mówić jak sprawa wygląda, że dołączono mnie do 5-osobowej grupy: trzech Greków, jeden Palestyńczyk i ja. Przyprowadził też adwokata z urzędu, który bronił mnie, jednego Greka i tego Palestyńczyka. Tłumacz powiedział mi, żebym zostawił to w jego rękach, bo on rozmawiał z adwokatem i wie, co ma powiedzieć. Ja miałem mówić cokolwiek, żeby tylko wyglądało, że on tłumaczy.
Weszliśmy na salę całą piątką i pierwsze pytanie ze strony prokuratury brzmiało, czy oskarżeni się znają. Nikt nikogo nie znał, więc zaczęli nas przesłuchiwać osobno. Ja miałem numer 4. Gdy czekałem na swoją kolej ten tłumacz mówił mi, że nie ma się czym przejmować, że wszystko będzie dobrze, przesłuchają nas tutaj i wypuszczą do domów.
Przyszła moja kolej. Wszedłem na salę, przedstawiłem się i zaraz zaczęli zadawać pytania: co robię w Grecji, gdzie mieszkam, czy pracuję i takie tam. Gdy pytali o to, co i jak było na zamieszkach, mówił za mnie ten arabski tłumacz i kazał mi pokazać ślady pobicia przez policjantów, a była to cała prawa strona ciała (na głowie miałem na szczęście kask, który wziąłem z jednego za zdewastowanych i okradzionych sklepów). Prokurator zaraz po przesłuchaniu kazał odwieźć mnie do szpitala na prześwietlenia, co w konsekwencji nie nastąpiło. Przesłuchanie się zakończyło, czekaliśmy na odpowiedź, czy nas wsadzą czy wypuszczą. Arab w dalszym ciągu z uśmiechem na twarzy powtarzał mi, że wszystko będzie dobrze.
Później wołają nas do środka. Czytają nasze nazwiska i coś tam po grecku. Widząc miny Greków, którzy byli ze mną w grupie zrozumiałem, że czeka nas sankcja. Prokurator w dalszym ciągu coś tam czytał i wtedy ten Arab powiedział mi, że zostaniemy zatrzymani do czasu rozprawy. Zawieziono nas z powrotem do aresztu, gdzie przesiedzieliśmy jeszcze jedną noc i następnego wieczoru zawieziono nas do więzienia.
W więzieniu jak to w więzieniu, wszystko przychodzi z czasem. Z początku było troszeczkę ciężko, ponieważ byłem jedynym Polakiem na oddziale i miałem problemy z porozumiewaniem się. W greckim więzieniu jest zupełnie inaczej niż w polskim. Tu jesteśmy otwarci cały dzień i możemy korzystać z telefonów. Bardziej to przypomina akademik niż więzienie.
Po sześciu miesiącach przyszedł mi papier na sprawę, czy mają mnie trzymać dalej czy wypuścić. Odrzucono to, tak samo było po 12 miesiącach. Pod koniec grudnia przyszło mi wezwanie na rozprawę, która miała się odbyć 16 stycznia 2010 roku.
Na kilka dni przed rozprawą przyszedł do mnie ten adwokat, który był ze mną z początku w prokuraturze i kazał zebrać na sprawę papiery, które udowodnią to, że mieszkałem w Grecji od jakiegoś czasu, że pracowałem i takie tam. Powiedział mi, że będzie ciężko, bo zarzucają mi sporo oskarżeń, ale wierzy w to, iż mnie wypuszczą z wyrokiem w zawieszeniu.
W dniu sprawy dowiedziałem się, że tylko ja pozostaję w więzieniu, że całą resztę zwolniono do czasu rozprawy. Tego dnia sprawa się nie odbyła z jakiegoś tam powodu - nie przyszedł któryś ze świadków czy coś takiego. Przełożono ją na 1 marca, później znów na 11 marca i tak przekładano 11 razy! Sprawa główna odbyła się w końcu w dniach 18-19 maja.
18 maja byłem przesłuchiwany jako numer czwarty. Za tłumacza miałem znów tego Araba, który nic a nic mi nie tłumaczył. Powiedział mi, że rozmawiał z adwokatem i wie, co ma powiedzieć. Ja miałem tylko improwizować, że składam zeznania.
Ogólnie w ich oczach, tak jak oni to sobie stworzyli, to ja przyjechałem z Polski tylko i wyłącznie na tą rewoltę. By udowodnić to, że żyłem tu od dłuższego czasu i pracowałem, przyniosłem wszystkie papiery, które zażyczył sobie wcześniej adwokat i przyszedł też na świadka szef, u którego pracowałem. Okazało się to darmową robotą, ponieważ adwokat nawet ich nie wyciągnął w czasie rozprawy. W ogóle nie miał za dużo do powiedzenia w mojej obronie.
Następnego dnia, 19 maja, pojechałem usłyszeć wyrok. Sędzia zaczął czytać: numery jeden, dwa i trzy - oskarżeni niewinni. Numery cztery i pięć (ja i jeden z Greków) i zaczął czytać zarzuty oraz wyroki z których nic nie rozumiałem, widziałem tylko jak Arab liczył lata i miesiące po grecku. Adwokat sprzeciwił się wyrokowi sądu i poprosił o zmniejszenie wyroków. Wtedy cała ława przysięgłych wyszła na naradę. Gdy już wyszli, tłumacz powiedział mi, że proponują 12 lat za usiłowanie zabójstwa policjantów poprzez rzucanie w nich butelkami z benzyną, kamieniami i około 100 miesięcy za resztę zarzutów. Adwokat sprzeciwiał się wielokrotnie z wyrokiem sądu do czasu, gdy wyrok spadł do 7 lat i pozostawieniu tego Greka na wolności do czasu odbycia się apelacji (odwołania od wyroku). I na tym zakończyła się walka adwokata. Gdy po sprawie zapytałem go, jaki w końcu mam wyrok, powiedział, że 7 lat i że porozmawiamy o tym później, że przyjdzie do mnie do więzienia i porozmawiamy. Do dzisiejszego dnia go nie zobaczyłem.
Po kilku miesiącach przewieziono mnie do innego więzienia, gdzie poznałem kilku anarchistów, którzy zainteresowali się moją sprawą. Byli zaskoczeni, że ktokolwiek znajduje się jeszcze w wiezieniu za rewoltę z grudnia 2008 roku. Tu dowiedziałem się, że mój wyrok jest znacznie większy niż myślałem: 7 lat i 55 miesięcy i że oskarżyli mnie o:
- używanie ładunków wybuchowych z usiłowanie pozbawienia życia policjantów
- posiadanie ładunków wybuchowych (butelki z benzyną)
- produkcja ładunków wybuchowych (butelki z benzyną)
- niszczenie mienia
- dewastacja banków, sklepów i innych obiektów
- kradzież
- i jeszcze jeden, którego w tej chwili nie pamiętam
W sumie jest siedem zarzutów. Teraz czekam na odwołanie, które odbędzie się 11 czerwca 2012 roku. Prawdopodobnie tego dnia zbiorą się tutejsi anarchiści pod sądem z żądaniem natychmiastowego zwolnienia mnie z więzienia.
Być może pójdę na tą sprawę z nowym adwokatem, którego załatwiają mi tutejsze organizacje. Za jakiś czas dowiem się dokładnie, co na rozprawach mówił za mnie ten arabski tłumacz.
Co do zarzutów które dostałem to wygląda to tak:
- w momencie aresztowania nie posiadałem przy sobie żadnej butelki z benzyną, pałki czy kamienia. Nie miałem też zasłoniętej twarzy.
- w czasie, gdy nas otoczono nie dochodziło do żadnych starć z policją. Normalnie spacerowałem, gdy zostałem otoczony i aresztowany.
- wszystkie zarzuty nie są w żaden sposób udowodnione i opierają się tylko i wyłącznie na zeznaniach policjantów, którzy mnie aresztowali”.
Z opisu wydarzeń, przedstawionego przez Andrzeja rysuje się obraz sprawy w której wyrok był z góry ustawiony. Imigrant nie znający języka, zdany na łaskę urzędowych przedstawicieli, których zachowanie podczas wykonywania procedury wydaje się co najmniej niejasne, był w zasadzie bezbronny wobec greckiego wymiaru (nie)sprawiedliwości. Zgodnie z zasadą, że prawo jest pajęczyną w którą wpadają głównie płotki, pojedynczy buntownik, odizolowany od innych, został mściwie wrobiony przez władze sądownicze w długoletni wyrok. Mimo wcześniejszych problemów z prawem, Andrzej nie wahał się z wyjściem na ulicę i solidarnie dołączył do młodych gniewnych, do anarchistów, do niekontrolowanych, odpowiadających protestem na policyjną przemoc autorytarnego systemu „bankowej junty”.
Dziś, gdy zbliża się data rozprawy apelacyjnej Andrzeja, nadchodzi dobry moment, abyśmy to my okazali solidarność ostatniemu więźniowi Grudniowej Rewolty. Żaden zamknięty za kratami uczestnik społecznej wojny nie może być zapomniany i zostawiony sam sobie. Wszystkich, których obchodzi los Andrzeja, którzy pragną dołączyć swój głos nieposłuszeństwa do burzliwych fal greckiej walki, zachęcamy do podjęcia działań solidarnościowych, dzięki którym greckie władze przekonają się, że Andrzej nie jest sam! Solidarność to wielokształtny nurt możliwości działania na różnych płaszczyznach. Tym, którzy chcieliby wyrazić swoje zdanie przy pomocy papieru lub meila, podajemy adresy greckich placówek dyplomatycznych w Polsce, do których możecie słać listy protestacyjne, upominające się o wypuszczenie naszego towarzysza. Rozprawa apelacyjna odbędzie się 11 czerwca 2012. Warto postarać się by nasz głos dotarł do nich wcześniej, aby zdążyli przekazać go swoim szefom. I nawet jeśli pozostanie on zignorowany, niech dowiedzą się, że wiemy, że nie zapominamy oraz że nie uda im się bezkarnie ukrywać swoich represyjnych posunięć przeciwko wolności.
WZYWAMY DO NATYCHMIASTOWEGO UWOLNIENIA ANDRZEJA MAZURKA!
SOLIDARNOŚĆ ZE WSZYSTKIMI UWIĘZIONYMI BOJOWNIKAMI SPOŁECZNEJ WOJNY!
ZNISZCZYĆ WSZYSTKIE WIĘZIENIA!
Redakcja kwartalnika anarchistycznego INNY ŚWIAT
Redakcja portalu grecjawogniu.info
Redakcja portalu raf.espiv.net
Anarchistyczny Czarny Krzyż
Namiary na greckie placówki dyplomatyczne w Polsce:
Ambasada Grecji w Polsce
ul. Górnośląska 35, 00-432 Warszawa
tel. (0-22) 622 94 60, 622 94 61
fax (0-22) 622 94 64
e-mail: embassy@greece.pl
Wydział Konsularny:
tel. (0-22) 622 94 62; fax (0-22) 622 94 63
e-mail: consul@greece.pl
Biuro Ekonomiczne i Handlowe:
ul. Krakowskie Przedmieście 47/51
00-071 Warszawa
tel. (0-22) 826 48 28; fax (0-22) 826 40 08
e-mail: ecotrade@greece.pl
Biuro Prasowe:
ul. Bagatela 11/6, 00-585 Warszawa
tel. (0-22) 849 37 77; fax (0-22) 849 38 11
e-mail: grpress@post.pl
Grecja: Lekarze będą leczyć imigrantów wbrew poleceniom Ministerstwa Zdrowia
Jaromir, Pią, 2012-05-18 14:33 Świat | Dyskryminacja | Tacy są politycy
Greccy lekarze postanowili zignorować odgórne polecenia Ministerstwa Zdrowia i nadal udzielać pomocy tzw. "nielegalnym" imigrantom, którzy nie mają stosownych dokumentów.
Przed przypadającymi na 6 maja wyborami, Minister Zdrowia Loverdos zapowiedział, że "nielegalni" imigranci będą pozbawieni jakiejkolwiek opieki medycznej w Greckich szpitalach i placówkach opieki zdrowotnej. W odpowiedzi na słowa Ministra, środowisko lekarskie, poprzez swój aparat związkowy, zajęło następujące stanowisko: "Będziemy w dalszym ciągu obsługiwać i leczyć imigrantów, również tych nieposiadających dokumentów. Stanowcze NIE przymilaniu się Loverdos'a neonazistom ze Złotego Świtu!"
USA: Jak z zabójcy uczynić ofiarę
Jaromir, Pią, 2012-05-18 13:08 Świat
George Zimerman, oskarżony o zabójstwo nastoletniego Trayvon'a Martin'a, podczas starcia z ofiarą miał rzekomo doznać poważnych uszkodzeń ciała. Obdukcja lekarska wykazała, że Zimmerman miał złamany nos, podbite oczy, dwie rany szarpane z tyłu głowy i niewielkie obrażenia pleców.
George Zimmerman, który oddał śmiertelny strzał do 17-letniego Trayvona Martina, od początku utrzymywał, że działał w obronie własnej. Jak twierdzi, gdyby nie użył broni, nastolatek najprawdopodobniej pobiłby go na śmierć. Jego wersję ma uwiarygodniać raport z obdukcji lekarskiej.
Holandia zapowiada walkę z nieuczciwymi agencjami pośrednictwa pracy
Jaromir, Pią, 2012-05-18 01:34 Świat | Prawa pracownikaUrie Rosenthal, minister spraw zagranicznych Holandii zapowiedział w Warszawie, że Holandia podejmuje walkę z nieuczciwymi agencjami pośrednictwa pracy. Po spotkaniu z polskim ministrem Radosławem Sikorskim Urie Rosenthal zadeklarował, że holenderski rząd sprzeciwia się dyskryminacji cudzoziemskich pracowników w swoim kraju, w tym także Polaków. Podkreślił, że Polacy w jego kraju cieszą się doskonałą opinią.
- stwierdził Rosenthal.Jeżeli są u nas pracownicy z Polski i z innych krajów europejskich, to wiemy, że działa to na korzyść naszego kraju. Rząd holenderski prowadzi działania przewciwko agencjom pracy, które nie respektują prawa. Jest też ogólnokrajowy plan, który ma poprawić sytuację mieszkaniową tych pracowników
Egipt: Rewolucja nie dla kobiet
Araste, Czw, 2012-05-17 16:58 Świat | Dyskryminacja | Prawa kobiet/FeminizmArabska wiosna w Egipcie nie przyniosła równouprawnienia kobiet. Parlament został zdominowany przez mężczyzn i islamistów, a wojsko i policja brutalnie tłumi protesty Egipcjanek. W internecie ukazało się nagranie, które obiegło cały świat i wywołało burzę. Film ukazuje jak funkcjonariusze sił bezpieczeństwa katują młodą dziewczynę i częściowo ją rozbierają, odsłaniając jej bieliznę, co jest dla niej publicznym upokorzeniem. Stała się ona dla wielu symbolem walki.
Po upadku reżimu Hosniego Mubaraka sytuacja kobiet w Egipcie nie wiele się zmieniła, bowiem obecnie są one poniżane i maltretowane przez siły nowych władz. Kobiecej rewolucji sprzeciwia się głównie armia, obóz islamistycznej prawicy oraz zwykły konserwatywni Egipcjanie.
Jola Brzeska na biennale mieszkaniowym we Włoszech
bb, Czw, 2012-05-17 15:29 Świat | Blog | Lokatorzy
Rozpoczęło się właśnie międzynarodowe, niezależne Biennale of Critical Housing: BaBel 2 w Rzymie, które potrwa pięć dni - do 20 maja. Jednym z głównych tematów przeglądu jest Polska, a ściślej: warszawska reprywatyzacja w świetle historii Joli Brzeskiej, działaczki lokatorskiej spalonej w Lesie Kabackim w marcu 2011. Plakaty z wizerunkiem Joli i jej historią (na podstawie tekstu kolektywu Syrena pt. Darwinizm czy demokracja w Warszawie) kolportowane są od dziś we włoskiej stolicy. Pełen program wydarzeń: http://www.babelbabel.net/?lang=en
Londyn: Sprzątaczki walczą o godziwe stawki
Yak, Czw, 2012-05-17 14:26 Świat | Prawa pracownikaOkoło tysiąca sprzątaczek zatrudnionych w londyńskich hotelach Hilton wystąpiło z apelem do dyrekcji firmy o przyznanie im godziwych stawek. Ich rzeczniczką stała się Polka, Barbara Pokryszka, której historię cytowała brytyjska prasa.
Pani Barbara Pokryszka pracuje w Hiltonie od 4 lat, zarabiając średnio 3 funty za każdy z 15 pokoi, które codziennie sprząta. Jak mówiła reporterom przez łzy, jest to upokarzająca egzystencja, bo po opłaceniu mieszkania, rachunków i dojazdów do pracy, zostaje jej niespełna 5 funtów dziennie na inne wydatki i musi nieraz wybierać między jedzeniem a ubraniem, czy lekarstwem.
Wywiad z Etiopii z Keith'em McHenry, współzałożycielem "Food Not Bombs"
Vegan, Czw, 2012-05-17 10:58 Świat | Blog | Miejsca | Ruch anarchistycznyWitam wszystkich,
wrzucam po angielsku wywiad przeprowadzony przeze mnie w stolicy Etiopii z Keithe'em McHenry, współzałożycielem FNB w 1980 roku w USA. W zeszły wtorek wspólnie w Etiopii reaktywowaliśmy akcję "Food Not Bombs" po półtora roku przerwy, dzieląc się z głodnymi ok 100 wegańskich posiłków. W każdą sobotę regularnie FNB odbywać będzie się w Addis Abeba stolicy Etiopii z moim wkładem :)
https://rapidshare.com/files/1069688908/VOICE003.WAV
Keith FNB 1980
Vegan FNB Gdansk 2001
Mesfin FNB Etiopia 2010
Później napiszę relację w newsach. Każdy może udostępniać mój wywiad w internetowych radiach i gdzie tylko zechce.
pozdrawiam
Vegan
Palestyńscy więźniowie zakończyli strajk głodowy
Araste, Czw, 2012-05-17 01:20 Świat | Protesty | Represje
Zakończył się największy strajk głodowy przeprowadzony przez palestyńskich więźniów, dla wielu z nich ostatni dzień protestu był 70 dobą odmowy przyjmowania posiłków.
14 maja w izraelskim więzieniu w Aszkelonie zawarto porozumienie w sprawie 1600 palestyńskich więźniów, którzy prowadzili strajk głodowy.
Głodówka Palestyńczyków zwróciła uwagę światowej opinii publicznej na tragiczne warunki w jakich są oni przetrzymywani oraz na nadużywanie aresztu administracyjnego, w których osadzeni przebywają miesiącami bez wyroku, bez procesu sądowego oraz bez możliwości zapoznania się z zarzutami i dowodami.
Nowy "Kurier Syndykalistyczny"
Tomasso, Śro, 2012-05-16 00:21 Kraj | Świat | Pliki PDF | Prawa pracownika | Protesty | StrajkUkazał się długo wyczekiwany, czwarty numer pisma "Kurier Syndykalistyczny", redagowany przez członków brytyjskiego IWW. Jest to darmowe pismo tworzone przez pracowników dla pracowników, mające na celu wspieranie ruchu syndykalistycznego, idei samoorganizacji i pomocy wzajemnej. Pismo skierowane jest głównie do polskojęzycznych pracowników w Wielkiej Brytanii.
W środku:
- Bez kompromisów! Oddolny komitet elektryków "SPARKS"
- Nie łamistrajkom!
- Pracownicy Pizza Hut
- June Hautot - bohaterka numeru
- Bojkotujmy Workfare
- Twój szef nie chce abyś o tym wiedział
- Strajk generalny 1926











