Prawa pracownika

Włochy: USI-AIT wezwało do strajku pracowników służby zdrowia

Świat | Prawa pracownika | Strajk

 Strajkujący pracownicy szpitala San Raffaele Nawet około tysiąca pracowników służby zdrowia wzięło udział w strajku w dniu 22 czerwca w Mediolanie i innych miastach regionu. W strajku uczestniczyło też 500 pracowników szpitala San Raffaele. USI-AIT, wraz z innymi związkami działającymi w służbie zdrowia, domagało się utrzymania poziomu wydatków na służbę zdrowia, oraz by rząd szukał oszczędności gdzie indziej - np. przez cięcia w wojsku i opodatkowanie najbogatszych.

Bezpośrednimi żądaniami strajkujących było natychmiastowe wycofanie się rządu z reformy prawa pracy i świadczeń emerytalnych, zaniechanie planów podwyższenia wieku emerytalnego i zamrożenia poziomu pensji. Pracownicy domagali się też wzrostu wynagrodzeń proporcjonalnie do wzrostu wydajności pracy, oraz bezpośredniego zatrudniania pracowników przez placówki służby zdrowia, a nie za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Poruszany był również temat bezpłatnej edukacji szkolnej i uniwersyteckiej oraz ustaw antystrajkowych. Podczas strajku świadczone były nadal niezbędne usługi dla pacjentów.

Zobacz też: Film o strajku (jęz. włoski) | Obrona służby zdrowia we Włoszech: Wywiad z członkiem związku USI w służbie zdrowia w Mediolanie

Obrona służby zdrowia we Włoszech: Wywiad z członkiem związku USI w służbie zdrowia w Mediolanie

Prawa pracownika | Publicystyka

Poniżej, zamieszczamy wywiad przeprowadzony przez Eda Goddarda z Solidarity Federation z członkiem USI-AIT, Angelo, który jest pracownikiem służby zdrowia. USI skutecznie brało udział w organizowaniu się pracowników w szpitalach, zwłaszcza w Mediolanie. Zarówno Solidarity Federation, jak i USI są członkami Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników (IWA w jęz. Ang. i AIT w jęz. hiszp.).

Ten wywiad został przeprowadzony w 2011 r. i został nieznacznie skrócony. Wywiad w wersji polskiej został opublikowany w gazecie ZSP "Zapłata" - wiosna 2012 r.

Jakie są główe problemy, z którymi spotykają się pracownicy służby zdrowia we Włoszech?

Pracownicy służby zdrowia cierpią z powodu zmian, które weszły w życie w połowie lat 90’tych wraz z wdrożeniem system DRG (polegającego na otrzymywaniu przez szpitale zwrotów za wykonane usługi) i w związku z prywatyzacją systemu opieki zdrowotnej.

Efektem tych zmian, oprócz wzrostu sektora prywatnego, było dążenie kierownictwa szpitali do cięcia kosztów. Obecnie, kosztami są głównie płace. Cięcie kosztów w tej dziedzinie oznacza zwiększenie obciążenia pracowników, zlecanie pracy do zewnętrznych firm, zwiększenie niepewności zatrudnienia i częstsze korzystanie z czasowych umów, itp...

Plan zatrudnienia, czyli liczba pracowników w danym oddziale, jest głównym powodem niezadowolenia i tam gdzie to jest możliwe pracownicy walczą o rozszerzenie liczby etatów. Teoretycznie, są pewne kryteria regulujące tę kwestię, ale nie są tak naprawdę respektowane i wskutek tego nie ma wystarczającej kadry pracowników. Tak więc jednym z podstawowych frontów jest walka o dostateczną liczbę etatów. Firmy działające w sektorze opieki zdrowotnej wolą proponować nadgodziny mniejszej liczbie pracowników, gdyż to jest tańsze. Płacąc dodatkowe 15% lub 30%, mogą oszczędzić sobie wypłacania pensji wraz z dodatkami (tzw. „trzynastką” [1]), odprawami i kosztami płatnego urlopu, itd...

Innym obszarem niezadowolenia są płace. Jedynie ułamek wartości pensji (tzw. „skala progresywna”) jest uzależniona od negocjacji. Poszczególne firmy starają się powiązać płace z zyskami, więc podwyżki płac jesteśmy w stanie wywalczyć jedynie za pomocą masowych protestów.

Inne problem dotyczą pracy zmianowej i bezpieczeństwa pracy. W dodatku, konkurujące ze sobą w przetargach firmy oferują usługi, które nie są ściśle powiązane ze służbą zdrowia. Do tego dochodzą ciągłe starania o to, by zmniejszyć ilość używanego wyposażenia. Czasem firmy starają się zarobić na usługach, które są zyskowne, ale które nie są potrzebne pacjentom (dowód na to stanowi niedawny proces, w którym na ławie oskarżonych stanęli dyrektorzy szpitala w Mediolanie). Walka o zachowanie godnych warunków pracy w służbie zdrowia jest powiązana z obroną jakości usług dostarczanych pacjentom.

Jakie działania podejmuje USI w Mediolanie w dziedzinie służby zdrowia?

Niektóre związki w szpitalach wydają własne gazety, takie jak Il Paolaccio w szpitalu w San Paolo (to najbardziej regularnie ukazująca się gazeta), lub Il Fontanone w szpitalu San Raffaele. Ponadto drukowane są ulotki, biuletyny, wysyłane są maile do pracowników, odbywają się zebrania członków, a także zebrania otwarte. Sekcje otwierane są w całym mieście. W pokojach związkowych w poszczególnych szpitalach odbywają się zebrania, a w biurach USI w różnych punktach miasta odbywają się kulturalne lub edukacyjne inicjatywy. Planujemy w okresie jesiennym zorganizować odpowiednią przestrzeń dla związku pracowników służby zdrowia w USI.

W jaki sposób USI różni się od innych związków działających w służbie zdrowia?

W sektorze służby zdrowia funkcjonują główne centrale związkowe (CGIL, CISL, UIL), a także inne związki, takie jak związki bazowe [2], a także związki zrzeszające pracowników określonych kategorii.

Różnice pomiędzy USI, a głównymi federacjami związkowymi są takie same, jak w innych branżach. Różnice pomiędzy nami, a związkami broniącymi tylko pracowników poszczególnych zawodów (pielegniarek, lub techników) są ogromne. Te związki bronią swoich członków, kosztem innych pracowników. USI w służbie zdrowia stara się doprowadzić do zjednoczenia wszystkich pracowników służby zdrowia, niezależnie od tego, jaki konkretnie zawód wykonują. Staramy się doprowadzić do zmniejszenia różnic w wysokości płac pomiędy „wyższymi”, a „niższymi” kategoriami pracowników.

USI jest jedynym związkiem, w którym nie ma hierarchii osób na etatach związkowych, którzy myślą o własnych karierach w strukturach związkowych i od głosu których zależy kierunek, w którym podąża związek. W takich związkach, decyzje związkowych przywódców są narzucane pracownikom. W przypadku USI, decyzje są podejmowane przez samych pracowników. Nikt nie ośmieliłby się podjąć decyzji za innych i zmusić pozostałych do podporządkowania się. Zdarza się, że dyskusje nas wyczerpują, ale razem określamy zarówno cele, jak i strategię, która pozwoli je osiągnąć.

We Włoszech, większość (jeśli nie wszystkie) związki bazowe mają od lat tych samych liderów, którzy w końcu są utożsamiani z nazwą. I tak mamy CUB Tiboniego, COBAS Bernocchi’ego, UNICOBAS D’Errico, itd... Natomiast USI, na każdym swoim zjeździe, dokonuje rotacji na wszystkich oficjalnych stanowiskach. Nie ma stanowisk obsadzonych dożywotnio (takie stanowiska pozostawiamy Watykanowi!), a sekretarz pełni rolę służebną wobec organizacji jako całości w czasie pełnienia swoich obowiązków, ale nie jest ważniejszy, niż ktokolwiek inny. Nikt w USI nie otrzymuje wynagrodzenia za pracę w związku. Wszystkie zadania są wykonywane dobrowolnie. Stanowiska to są raczej jedynie ciężarem dla osób, które je zajmują, a w żadnym stopniu nie wiążą się z mocą decyzyjną i władzą.

Czasem walczymy ramię w ramie ze związkami bazowymi w obronie wspólnych celów i ideałów. Ale są poważne różnice w organizacji wewnętrznej. Nasza organizacja jest pozioma, a nie hierarchiczna. Przywiązujemy wielką wagę do zebrań pracowników, do tego by być niezależymi od jakiejkolwiek partii i jej strategii, oraz kładziemy wielki nacisk na akcję bezpośrednią pracowników, która zastępuje stosowane przez inne związki działania polityczne i mediację za pomocą oficjalnych instytucji.

Powiedz nam więcej o niektórych kampaniach, w których brało udział USI-Mediolan

Ogólnokrajowe porozumienia zbiorowe, choć wygasły, zostały zamrożone przez rząd do 2013 r. Niedawno, w maju 2011 r., zakończyła się walka związana ze szpitalem San Paolo. Pojawiło się wiele komplikacji, np. zarząd po podpisaniu porozumienia dotyczącego podwyżki płac natychmiast zniknął, a porozumienie nie zostało wdrożone. W tej kampanii korzystano z metod, takich jak strajki, publiczne zebrania, demonstracje i pikiety w szpitalu. We wszystkich tych działaniach aktywny udział brał związek pracowników służby zdrowia USI, przy licznym wsparciu innych ludzi.

Podobna walka trwa w szpitalu San Carlo. Tam też odbył się strajk (przeciw udziałowi w wojnie w Libii, w dniu 16 kwietnia), a także miała miejsce duża pikieta w czasie której rozdawano wiele ulotek.

W szpitalu San Raffaele podpisano w październiku porozumienie, które zakończyło trwający prawie rok spór. W trakie jego trwania organizowano zebrania poszczególnych wydziałów, jak i całego szpitala, organizowano pikiety (czasem nawet w nocy), a także okupacje biur zarządu. Był też prowadzony strajk, a także miały miejsce demonstracje wewnątrz i na zewnątrz szpitala, podczas których rozdawano ulotki. Zgodnie z postanowieniami porozumienia, nastąpią dwie podwyżki płac, jedna w grudniu b.r., a druga w styczniu 2013 r. Wprowadzono również nową pozycję na paskach wypłat, która będzie wynosić określony procent obrotów (nie zysków) szpitala, który zostanie podzielony po równo pomiędzy wszystkich pracowników. Oznacza to, że każdy pracownik otrzyma ten składnik wypłaty w tej samej kwocie.

USI jest największym związkiem w San Raffaele. W walce, której zwieńczeniem było podpisaie porozumienia była wspierana głównie przez USI i USB [3]. Inne związki zachowały postawę umiarkowaną i uznały żądania strajkujących za „wygórowane”.

Podczas zebrania wszystkich pracowników, przedstawiciel związku UIL (który pracuje dla związku, ale jest opłacany przez pracodawcę) oznajmił, że nie podpisze porozumienia i starał się oskarżyć działacza USI o to, że próbuje forsować wypłatę podwyżki w takiej samej wysokości dla wszystkich. Liczył na to, że pracownicy zarabiający więcej, którzy otrzymują zazwyczaj największą część profitów firmy, obrócą się przeciw mniej zarabiającym pracownikom. Tak się jednak nie stało i wszyscy razem podpisali porozumienie przyznające jednakowe podwyżki wszystkim. Tak więc można powiedzieć, że zarówno USI, jak i USB zorganizowały protest, zebrania, pikiety, okupację i strajk, przy sporadycznym uczestnictwie innych związków. W dniu strajku, związkek CGIL był nieobecny, a niektórzy z jego delegatów nawet udali się do pracy.

W tej chwili, w San Raffaele wystąpiły gwałtowne problemy związane z kryzysem finansowym. Zarząd w bardzo zły sposób zarządzał majątkiem szpitala, powodując deficyt około miliarda Euro. Choć nie wydaje się prawdopodobne, by w związku z tym pracę mogli stracić wieloletni pracownicy, jednak obawiamy się o los pracowników tymczasowych zatrudnianych przez firmy zewnętrzne, także o możliwe negatywne skutki sytuacji na warunki zatrudnienia wszystkich pracowników. W tej sprawie już doszło do pierwszych mobilizacji.

Jaki jest poziom aktywności pracowników służby zdrowia w porównaniu z pracownikami w innych branżach?

Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę z faktu, że służba zdrowia – jako niezbędna usługa – podlega bardzo restrykcyjnym ustawom ograniczającym prawo do strajku. Są dwie ustawy, które znacznie utrudniają prowadzenie akcji strajkowej. A więc zanim dojdzie do strajku, musi zostać zakończona procedura mediacyjna za pośrednictwem administracji samorządowej ('La prefettura' [4]), a później należy zgłosić datę strajku, która także podlega różnorodnym ograniczeniom. Te czynniki sprawiają, że mobilizacja jest bardzo trudna. Ponadto, organizacje, które nie przestrzegają tych zasad mogą zostać ukarane wysokimi grzywnami. Mamy jednak prawo wezwać do ogólnych zebrań w pracy i ten czas (aż do 12 godzin rocznie) jest wliczany do czasu pracy. Poza godzinami pracy nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę pikiet, demonstracji, akcji ulotkowych i czego tylko się zapragnie.

Trudno też określić punkt odniesienia dla poziomu aktywności. W niektórych szpitalach wielu pracowników bierze aktywny udział w działalności związkowej, a w innych są z tym problemy. Ogólnie rzecz biorąc, w Mediolanie, a także w innych miastach jak Triest, USI jest silne w służbie zdrowia. Związek też rozwija się w innych regionach Włoch, takich jak Toskania, Parma, czy Modena.

[1] We Włoszech, niektóre rodzaje kontraktów gwarantują wypłatę premii w postaci 13 pensji na koniec roku.

[2] “Związki bazowe”, to nazwa małych związków, które wywodzą się z niezależnych zgromadzeń pracowników z lat 60-70’tych i które dziś są raczej powiązane z ruchami społecznymi, które nie koncentrują się na miejscu pracy. Tym różnią się od tradycyjnych związków.

[3] Unione Sindicale di Base – Związek bazowy

[4] 'La prefettura' to jednostka władzy samorządowej, która zajmuje się wieloma sprawami, m.in. mediacją w sprawie konfliktów pracowniczych.

Wielka Brytania: Koniec dodatków do pensji dla strajkujących

Świat | Prawa pracownika

Iain Duncan Smith, minister pracy i emerytur w rządzie Davida Camerona ogłosił, iż rząd zamierza zamrozić możliwość korzystania dodatków do pensji dla strajkujących pracowników. Obecnie, pracownicy, którzy zarabiają mniej niż 13 tys. funtów rocznie mogą ubiegać się o dopłatę zwaną Working Tax Credit. Dopłata obowiązywała również podczas pierwszych 10 dni strajku.

Od przyszłego roku, strajkujący pracownicy nie będą otrzymywać dopłat jeśli spadek ich dochodów wiązał się z prowadzonym przez nich strajkiem. Ten krok jest częścią rządowego planu cięć socjalnych. Jak podkreślają związkowcy, wzmocni też niekorzystny dla pracowników stereotyp zrównujący strajkujących z "nierobami" i utrudni przyszłą walkę o poprawę warunków pracy za pomocą strajku.

Polacy nie mają z czego odkładać na emerytury

Kraj | Prawa pracownika | Ubóstwo

Choć zasadniczo zgadzamy się, że warto oszczędzać na przyszłą emeryturę, to - nie robimy tego. Powód? Nie mamy z czego odkładać - odpowiada ponad połowa badanych w raporcie, którego wyniki przedstawia "Puls Biznesu". Inny przyczyna - to brak zaufania do finansistów. O konieczności zbierania funduszy na starość przekonanych jest aż trzy czwarte respondentów. Cóż z tego, skoro w rzeczywistości robi to zaledwie 40 proc. Powód jest prosty - brak wolnych środków finansowych - tłumaczy ponad połowa badanych (57 proc.).

Prawie co dziesiąty Polak nie odkłada pieniedzy, bo nie ma zaufania do produktów emerytalnych oferowanych przez instytucje finansowe. Co najbardziej zniechęca Polaków? Przede wszystkim wysokość składki, a także brak przejrzystości, a co za tym idzie - niezrozumiałość oferowanych umów. Z kolei niemal jedna trzecia badanych nie myślała jeszcze o odkładaniu na emeryturą lub uważa, że to jeszcze zbyt odległa perspektywa.

Hiszpania: Strajk górników trwa już 20 dni

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Strajkujący górnicy w Hiszpanii kontynuują blokady miejsc pracy i nadal walczą z policją. Wszystko dzieje się wewnątrz kopalni w północnym regionie Asturii.

Od kilku dni blokady i konfrontacje z Guardia Cyvil były regułą. Walki trwały po kilka godzin, dopóki górnicy nie wycofali się w góry i lasy żeby tam szukać schronienia.

Strajk bezterminowy ulega ciągłej radykalizacji. Górnicy na różnych obszarach Asturii blokują drogi krajowe i autostrady. Walki trwają również na terenach wiosek i miasteczek. Przybierają postać partyzantek miejskich. Guardia Cyvil publicznie poprosiła nawet o to żeby traktować ich z mniejszą zajadłością

W Ścinawie pod Wrocławiem zlikwidowano obóz pracy

Gospodarka | Prawa pracownika

Pracownicy z Rumunii byli zmuszani do pracy pod nadzorem. Brakowało im jedzenia i picia - informuje Gazeta Wrocławska.

Nikolae L., 35-letni obywatel Rumunii, który od lat mieszka w Polsce, kusił swych znajomych z rodzinnej wsi perspektywą zarobku. Obiecał im pewną pracę i pieniądze, od 800 do 1500 euro rocznie. Po przyjeździe zabierano im dokumenty. - Pokrzywdzeni byli zmuszani do pracy pod nadzorem. Sprzedawali buty i odzież na bazarach w różnych miastach - informuje Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy. - Praca odbywała się w trudnych warunkach, bez zapewnienia odpowiedniej ilości jedzenia i picia i trwała po kilkanaście godzin dziennie.

Po pracy niewolnicy trafiali do dwóch domów w Ścinawie, gdzie byli przetrzymywani. - Mieszkali po kilka osób w bardzo złych warunkach. Ograniczano im jedzenie, nie pozwalano wychodzić z terenu posesji ani korzystać z telefonów - opowiada prokurator Łukasiewicz. - Do najbliższych mogli dzwonić tylko w obecności pracodawcy. Nie mogli mieć własnych pieniędzy ani rozmawiać z obcymi. Często wyzywano ich i poniżano w celu zastraszenia.

Nikolae L. nie działał sam. Pomagała mu Polka, jego 29-letnia żona Kamila K.-L. oraz inne osoby.

Fala samobójstw w Orange

Świat | Prawa pracownika

Pracownicy mają dość France Télécom-Orange. Niespełna 30-letnia ciężarna kobieta i 54-letni mężczyzna, oboje pracownicy francuskiego giganta telekomunikacyjnego odebrali sobie życie. Media mówią o powrocie fali, jaka wstrząsneła firmą na przełomie 2008 i 2009 roku - donosi thelocal.fr.

Czarna seria sprzed kilku lat zakończyła się śmiercią 35 pracowników France Télécom-Orange. Obawa przed kolejną wydaje się uzasadniona, bo od początku roku zabiło się już czworo pracowników tej firmy.

Mauretania: Górnicy osiągnęli swój cel, zgłaszają jednak niepokojące postulaty

Świat | Dyskryminacja | Gospodarka | Prawa pracownika | Strajk

Według Generalnej Konfederacji Pracowników Mauretanii 1500 górników zorganizowało strajk okupacyjny kopalni w Tasiast. Przyczynami strajku były złe warunki pracy oraz niesprawiedliwe zwolnienie jednego z ich kolegów.

Zwolniony górnik wrócił do pracy. Badane są również wszystkie przypadki pozbawienia pracy jakie miały miejsce w tej kopalni. Górnicy podpisali nowe umowy pracy w których otrzymali 50% podwyżki płacy oraz zapewnienie ubezpieczenia zdrowotnego. Umowa obejmuje również premie w wysokości wynagrodzenia dwumiesięcznego co pół roku.

Umowa obejmuje również dostęp do apteki i wody mineralnej podczas pracy oraz poprawienie warunków w... zakładowej klinice. Związek zawodowy zapowiada kolejny strajk jeżeli właściciel nie dotrzyma warunków umowy.

Absolwenci bez szans na pracę

Kraj | Gospodarka | Prawa pracownika

W końcu czerwca na rynku pracy pojawi się ponad pół miliona absolwentów różnego typu szkół, którzy zaczną szukać płatnego zajęcia. Ok. 110 tys. spośród nich nie ma na co liczyć, twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna".

Tysiące młodych osób zaczną szturmować urzędy pracy z nadzieją, że otrzymają skierowanie na staż lub dostaną środki na stworzenie własnego biznesu. Według "DGP", ze staży może skorzystać, tak jak rok temu, ok. 110 tys. absolwentów. A wsparcie na stworzenie własnego biznesu dostanie jakieś 30 tys. osób.

Część absolwentów może przejąć etaty po 150 tys. osób, które przejdą na emeryturę lub rentę. Eksperci twierdzą też, że w gospodarce (łącznie z szarą strefą) przybędzie ok. 100 tys. miejsc pracy.

Podsumowanie tych liczb prowadzi do konstatacji, że co najmniej 110 tys. młodych nie znajdzie zajęcia i zasili szeregi bezrobotnych albo wyjedzie za granicę, szacuje "DGP". Zdaniem gazety, sytuacja mogłaby być znacznie lepsza, gdyby resort finansów pozwolił na wykorzystanie środków zamrożonych na kontach Funduszu Pracy, który służy finansowaniu różnych metod walki z bezrobociem. Znajduje się na nich ponad 5 mld zł.

Biskupice Podgórne: Demonstracja pod Chung Hong Electronics

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Pod zakładem Chung Hong Electronics odbyła się demonstracja wspierająca pracowników walczących z zarządem o podwyżki i poprawę warunków pracy i w związku z tym znajdujących się w sporze zbiorowym z zarządem firmy. Na prośbę komisji zakładowej OZZIP działającej w Chung Hong w demonstracji solidarnościowej wzięli aktywiści OZZIP z różnych części kraju, przedstawiciele wrocławskiego ZSP, a także wrocławscy socjaliści oraz osoby niezrzeszone.

Zakład był obstawiony przez ochroniarzy, którzy próbowali uniemożliwić kontakt protestujących z pracownikami w zakładzie, co okazało się zupełnie niemożliwe, ponieważ akcja została przeprowadzona pomiędzy zmianami i pracownicy wychodzący z zakładu dobrze ją widzieli. Kilkunastu pracowników na wezwanie do solidarności i jedności pracowniczej dołączyło do demonstracji. Demonstranci zablokowali też na jakiś czas autobusy wiozące pracowników na drugą zmianę. Musiały wjechać inną bramą. Ochroniarze uniemożliwili związkowi oflagowanie zakładu i ukradli solidarnościowe transparenty zawieszone przez demonstrujących na płocie zakładu przy całkowitej bierności policji, która od początku stała po stronie ochroniarzy. Warto wspomnieć, że aktywista związkowy z tego zakładu został urlopowany i nie jest wpuszczany na zakład pracy, uniemożliwia się tam również prowadzenia normalnej działalności związkowej, a związkowcy są szykanowani.

Bielsko–Biała: Pierwsze wnioski nakazowe Państwowej Inspekcji Pracy dla Dyrektora SPZOZ – Józefa Kulińskiego

Kraj | Prawa pracownika

Związkowcy pracujący w Specjalistycznym Psychiatrycznym Zespole Opieki Zdrowotnej, złożyli wniosek o kontrolę dotyczącą nie przestrzegania zasad BHP oraz naruszenia prawa do przyznania warunków szczególnych pracy dla sanitariuszy i salowych.

Zarzuty związku o nie przestrzeganie zasad BHP zostały potwierdzone przez inspektorów pracy, o czym już informowaliśmy. W piśmie z dnia 31.05. 2012 roku inspekcja pracy wystąpiła z nakazem przywrócenia warunków szczególnych pracy dla związkowców pracujących na stanowiskach salowy, którzy zgłosili skargę. W wnioskach PIP czytamy:

„... nakazuję umieszczenie pracownika (…) w ewidencji pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, o której mowa w art. 41 ust. 4 pkt 2 ustawy o emeryturach pomostowych”

Warszawa: Wręczenie drugiej nagrody Najgorszego Pracodawcy 2011 dyrekcji SPZZLO Warszawa-Żoliborz

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Dziś pod Samodzielnym Publicznym Zespołem Zakładów Lecznictwa Warszawa-Żoliborz odbyła się akcja wręczenia dyplomu drugiego miejsca w konkursie Najgorszy Pracodawca 2011 r. SPZZLO Warszawa-Żoliborz przy ul. Szajnochy 8 zdobył drugie miejsce w konkursie w wyniku licznych zgłoszeń pracowników zakładu, którzy mieli dość niegodnego traktowania ich przez dyrekcję. Głównym powodem skarg był wymóg ślepej lojalności wobec kierownictwa i zakaz samodzielnego myślenia, dyskryminacja pracowników i bulwersujący sposób zwalniania nawet wieloletnich pracowników. Jednym z przejawów otaczania się klakierami przez dyrektor, był rzekomo "spontaniczny" zwyczaj pisania wierszy na cześć dyrektorki.

Więcej informacji w wywiadzie przeprowadzonym przez Związek Syndykalistów Polski z jedną z byłych pracownic zakładu.

Wywiad z byłym pracownikiem SPZZLO Warszawa-Żoliborz

Prawa pracownika | Publicystyka

Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Lecznictwa Warszawa-Żoliborz otrzymał w konkursie Najgorszy Pracodawca 2011 r. drugie miejsce. Powodem były zgłaszane przez pracowników zachowania dyrektor zakładu, która ma na swoim koncie między innymi: dbanie jedynie o własne interesy pod pretekstem promowania zakładu, zwalnianie pracowników o odmiennym zdaniu bądź nie wykazujących “odpowiedniej” lojalności osobistej, brak tolerancji - prześladowanie ze względu na odmienny światopogląd, orientację seksualną itp., bulwersujący proces rozstawania się z pracownikami przechodzącymi na emeryturę, przykłady wyrzucania lekarzy przed emeryturą, po 40 latach pracy, dbanie jedynie o medialny wizerunek, bez interesowania się warunkami pracy... Poniżej przedstawiamy wywiad przeprowadzony przez Związek Syndykalistów Polski z jedną z byłych pracownic zakładu.

SPZZLO Warszawa-Żoliborz znalazł się na liście laureatów konkursu „Najgorszy Pracodawca Roku”. Proszę powiedzieć co skłoniło pracowników do oddania głosu na swój Zakład.

Myślę, że nadzieja, że jeśli nagłośni się sytuacje panującą w Zakładzie, to coś wreszcie się zmieni.

O jakie zmiany chodzi

Przede wszystkim takie, które dadzą poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Że przyjście do pracy nie będzie stale podnosić poziomu adrenaliny, że nie będziemy zaskakiwani informacjami, że znowu kogoś wyrzucono z pracy, że przeprowadzane reorganizacje w zakładzie nie zawsze przemyślane doprowadzają jedynie do większego obciążenia pracą bez gratyfikacji finansowej, że odmienne niż szefa zdanie pracownika nawet jeśli pracownik ma w konsekwencji rację jest niewybaczalne i będzie miało w przyszłości negatywne konsekwencje.

Czy to znaczy, że w SPZZLO Warszawa-Żoliborz panuje rodzaj dyktatury?

To prawda, to trochę tak jak w okresie realnego socjalizmu – pierwszy sekretarz miał zawsze racje. Otoczenie sekretarza było innego zdania, ale by się nie narazić to jedni klaskali z aprobatą, a inni po prostu siedzieli cicho.

No tak, ale przejdźmy do konkretów – część pracowników odeszła z SPZZLO Warszawa-Żoliborz.

Odeszła albo została zwolniona. Ci którzy sami zrezygnowali nie chcieli dopuścić, aby ich wyrzucono, gdy współpraca z Dyrekcją stała się niemożliwa. Gdy nie mogli już dłużej akceptować atmosfery plotek, pomówień, i intryg. Współpracy w której polecenia wydawane są ustnie, w której dyrektor nie chce pamiętać o nietrafnych decyzjach i błędami za nie obciąża podległy personel. Atmosfery lizusostwa i służalczości, nieobiektywnej oceny pracowników, a tym samym ich wynagrodzeń finansowych. Zatrudniania znajomków bez sprawdzenia ich kwalifikacji. Publiczne podkreślania swoich sympatii np. zdanie „nie ukrywam, że najbliższa mojemu sercu jest przychodnia" ...i tu pada nazwa. Ci którzy sami odeszli nie chcieli dłużej uczestniczyć w kreowaniu wizerunku nieomylnego wodza obwieszonego zdobytymi statuetkami.

No właśnie, Zakład zdobywa nagrody, to chyba nie jest taki zły?

Zakład nie jest zły i większość ludzi w im zatrudnionych jest OK., W zakładzie problemem jest dyrektor – kobieta zakochana przede wszystkim w sobie, dla której wizerunek medialny jest najważniejszy, która najwyraźniej zapomniała gdzie pracuje, zapomniała, że jej zawodowym obowiązkiem jest zabezpieczanie opieki medycznej a nie udzielanie wywiadów w mediach. Również dlatego ludzie odchodzą z SPZZLO Warszawa-Żoliborz lub myślą o zmianie pracy.

Czy to znaczy, że ta większość co pozostała akceptuje obecny stan rzeczy?

Pewnie część akceptuje, bo czerpie z tego własne korzyści, ale większość po prostu nie ma wyboru. Przecież ludzie muszą pracować, część z nich jest w wieku emerytalnym więc nie mają wyjścia, ale na pewno zmiany w SPZZLO Warszawa-Żoliborz przyjęliby z ulgą i radością.

Dziękujemy za udzielenie wywiadu.

Przeczytaj więcej o wynikach konkursu na Najgorszego Pracodawcę 2011 r.

Częstochowa: Kolejna akcja w obronie pracowników Empiku

Prawa pracownika | Protesty

Uczestnicy częstochowskiej Federacji Anarchistycznej i Związku Zawodowego Federacja Pracownicza w dniu 9 czerwca zorganizowali kolejną pikietę solidarnościową z pracownikami salonów empiku. Rozkolportowano kilkaset ulotek skierowanych do pracowników i klientów. Mimo niesprzyjającej aury akcja cieszyła się dużym zainteresowaniem i przebiegła bez zakłóceń.

Za eleganckim wizerunkiem salonów sprzedaży kryje się smutna prawda o warunkach w jakich są zatrudnieni pracownicy sieci „Empik”. Oto przykłady łamania tych praw udokumentowane w wielu salonach Empik: m.in. brak ewidencji godzin (bezpłatne nadgodziny), nie pokrywanie kosztów prania odzieży firmowej, zmuszanie pracowników do wykonywania zadań za innych, w tym rozkładanie ciężkich kontenerów, brak właściwego ogrzewania w miejscu pracy, brak szkoleń BHP, mobbing, strasznie zwolnieniami.

Jednym z przypadków łamania praw pracowniczych jest sytuacja byłej pracownicy salonu Empik w Słupsku, która pracowała w CH Jantar przy ul. Szczecińskiej i której nie wypłacono wynagrodzenia za łącznie 80 nadgodzin. Pracownica ta zgłosiła się do Związku Syndykalistów Polski z prośbą o pomoc w odzyskaniu pieniędzy od nieuczciwej firmy.

Wielka Brytania: Wzmożone akcje przeciwko Workfare

Świat | Prawa pracownika | Protesty | Zwolnienia

Ponownie w miastach Wielkiej Brytanii rozpoczęły się wzmożone akcje przeciwko wprowadzanemu przez pracodawców sieci branżowych sytemowi Workfare (więcej o Workfare tutaj).

Kampania zapoczątkowana przez Solidarity Federation uderza głównie w wielkie sieci branżowe, które zarabiając krocie (często głównie dzięki zwolnieniom z podatku) pragną korzystać z darmowej siły roboczej.

Po akcjach informacyjnych i pikietach, które miały miejsce w kwietniu, 1 maja w Londynie około 300 osób w centrum miasta blokowało i pikietowało sklepy firm chcących wprowadzić program Workfare: Holland & Barrett, Mc Donalds, Boots, Pizza Hut, Gregs i organizację psudo charytatywną Salvation Army. Lotne pikiety/blokady w ten dzień doprowadziły do zamknięcia paru lokali Mc Donalda i Holland & Barrett.

Kanał XML