Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
Czytelnik CIA (niezweryfikowane), Pią, 2008-04-25 15:13
Na ulicach walczy się nie z faszyzmem, ale z przedstawicielami subkultury nazistowskich skinheadów. Każda forma walki ma swoje ograniczenia, ta "uliczna" pokazała swoje kiedy faszyści zaczęli sie dobierać do stanowisk państwowych. Kiedy oni zaczynali mieć coraz większy wpływ na rzeczywistość społeczną, uliczni antyfaszyści jedyne co mieli do zaproponowania do ganianie się po ulicach w ramach wojny gangów - niezrozumiałej da nikogo poza nimi samymi.
Najlepszą i najskuteczniejszą metodą "walki z faszyzmem" jest organizowanie oddolnego ruchu robotniczego w zakładach pracy i zrębów demokracji bezpośredniej. To praca mozolna i mniej spektakularna, nie ma kominiarek i adrenaliny, ale tylko ona zapewnić może długofalowe efekty.
Antyfaszyzm uliczny to po prostu samoobrona, tym przynajmniej powinna być, tylko tyle i aż tyle, nie ma sensu robić ideologii z czegoś co nią nie jest.
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Na ulicach walczy się nie z
Na ulicach walczy się nie z faszyzmem, ale z przedstawicielami subkultury nazistowskich skinheadów. Każda forma walki ma swoje ograniczenia, ta "uliczna" pokazała swoje kiedy faszyści zaczęli sie dobierać do stanowisk państwowych. Kiedy oni zaczynali mieć coraz większy wpływ na rzeczywistość społeczną, uliczni antyfaszyści jedyne co mieli do zaproponowania do ganianie się po ulicach w ramach wojny gangów - niezrozumiałej da nikogo poza nimi samymi.
Najlepszą i najskuteczniejszą metodą "walki z faszyzmem" jest organizowanie oddolnego ruchu robotniczego w zakładach pracy i zrębów demokracji bezpośredniej. To praca mozolna i mniej spektakularna, nie ma kominiarek i adrenaliny, ale tylko ona zapewnić może długofalowe efekty.
Antyfaszyzm uliczny to po prostu samoobrona, tym przynajmniej powinna być, tylko tyle i aż tyle, nie ma sensu robić ideologii z czegoś co nią nie jest.