Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
Też się zgadzam. Pierwszy maja to dziś smutne święto pokazujące nieefektywność starych, skostniałych form. Przypomina jakieś organizowane na małą skalę lewicowe tudzież anarchistyczne Boże Ciało. Bardzo dobrze powiedział Jarek Urbański:
współczesny ruch pracowniczy musi stworzyć swoje formy symbolicznej ekspresji. - racja, trzeba się w ogóle zastanowić, czy dziś pochód jako forma ekspresji nie może zostać zastąpiony czymś innym, pasującym do mentalności zrzeszeniowej współczesnego człowieka.
Jeżeli miałbym typować odpowiednią datę dla anarchistycznych, pro-pracowniczych coming outów, to może być faktycznie jakaś data związana z Ożarowem (np 19 luty - rozbicie strajku). A datą, w której można by było postulować szerzej idee anarchistyczne mógłby być 18 marca - data upadku Kronsztadu a zarazem data wybuchu Komuny Paryskiej (w której anarchiści, jak można gdzieniegdzie przeczytać, po raz pierwszy wystąpili pod czarną flagą).
No i ostatnia sprawa to fakt, że my anarchiści musimy w końcu postawić grubą krechę pomiędzy nami a lewicą, bo naprawdę nie sposób już niczego zapostulować razem - bo o ile teoretyczne cele ostateczne bywają zbieżne, to droga ich realizacji jest naprawdę skrajnie inna. Jak można w ogóle mówić o wspólnych celach, kiedy lewica jako lekarstwo na kapitalizm wytypowała potężne, biurokratyczne państwo, z potężnym opodatkowaniem i aparatem represji. Otwórzmy oczy, lewicowcy chcą w Polsce rządu na wzór Wenezueli...
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Też się zgadzam. Pierwszy
Też się zgadzam. Pierwszy maja to dziś smutne święto pokazujące nieefektywność starych, skostniałych form. Przypomina jakieś organizowane na małą skalę lewicowe tudzież anarchistyczne Boże Ciało. Bardzo dobrze powiedział Jarek Urbański:
współczesny ruch pracowniczy musi stworzyć swoje formy symbolicznej ekspresji. - racja, trzeba się w ogóle zastanowić, czy dziś pochód jako forma ekspresji nie może zostać zastąpiony czymś innym, pasującym do mentalności zrzeszeniowej współczesnego człowieka.
Jeżeli miałbym typować odpowiednią datę dla anarchistycznych, pro-pracowniczych coming outów, to może być faktycznie jakaś data związana z Ożarowem (np 19 luty - rozbicie strajku). A datą, w której można by było postulować szerzej idee anarchistyczne mógłby być 18 marca - data upadku Kronsztadu a zarazem data wybuchu Komuny Paryskiej (w której anarchiści, jak można gdzieniegdzie przeczytać, po raz pierwszy wystąpili pod czarną flagą).
No i ostatnia sprawa to fakt, że my anarchiści musimy w końcu postawić grubą krechę pomiędzy nami a lewicą, bo naprawdę nie sposób już niczego zapostulować razem - bo o ile teoretyczne cele ostateczne bywają zbieżne, to droga ich realizacji jest naprawdę skrajnie inna. Jak można w ogóle mówić o wspólnych celach, kiedy lewica jako lekarstwo na kapitalizm wytypowała potężne, biurokratyczne państwo, z potężnym opodatkowaniem i aparatem represji. Otwórzmy oczy, lewicowcy chcą w Polsce rządu na wzór Wenezueli...