Dodaj nową odpowiedź
Marketingowcy udają feministki ?
Akai47, Sob, 2008-06-28 08:21 BlogDzisiaj czytałam ciekawy artykuł o tym jak kretyni z firm marketingowych próbują rozkręcać skandale wokół seksistowskich reklam.
Jak reagować na coraz bardziej wulgarny seksizm w reklamach?
Dwa przykłady z ostatniego miesiąca: 1. Na stacjach benzynowych pojawiły się alkomaty do prywatnego użytku. Z pudełka uśmiecha się idiotycznie biuściasta, wypięta blond-lala, a nad nią roztacza swe wdzięki Gulczas - maczobohater pierwszej edycji programu Big Brother. Hasło: "Gulczas już dmuchał, a ty?".
2. Firma produkująca tabletki musujące, które wzmagają koncentrację, uruchomiła w czasie sesji egzaminacyjnej stronę internetową dla studentów. To interaktywna gra pt. "Pobudź Faustynę". Polega na wydawaniu komend młodej studentce, która siedzi przy biurku otoczona książkami, ale nie uczy się, tylko przysypia albo maluje usta błyszczykiem. Te komendy to np.: "Idź do garów" albo "Czochraj bobra". Najmocniejsza brzmi: "Ciągnij druta", choć oczywiście, kiedy Faustyna wynurza się spod kołdry, skąd przez kilka chwil dochodziły sugestywne jęki, z radosnym uśmiechem pokazuje prawdziwy drut. Cały suspens tkwi bowiem w prostackiej grze słów. Kiedy Faustyna odrabia "matmę", z działania 6 + 9 wychodzi jej 69, a podręcznik do chemii trzyma między nogami, marząc o Davidzie Beckhamie.
I tak dalej. Seksizm w reklamie ma się coraz lepiej, a im bardziej protestują feministki, tym więcej wody na młyn marketingu.
- Ostatnio da się zauważyć nowy trend. Organizacje kobiece otrzymują e-maile od "zaniepokojonych obywateli", informujące o pojawieniu się tej czy innej seksistowskiej reklamy. Uważamy, że te listy celowo piszą marketingowcy, spodziewając się, że feministki zapłoną słusznym gniewem i tym samym wypromują produkt - twierdzi Julia Kubisa, socjolożka i feministka. - Dostawałyśmy takie listy po emisji reklamy pewnej sieci telefonii komórkowej. Ponieważ było dla nas oczywiste, że to prowokacja, zdecydowałyśmy się zupełnie na to nie reagować. Tymczasem w mediach pojawiła się informacja, że po "interwencji środowisk kobiecych Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zakazała emisji spotu". Wkrótce pojawiła się nowa wersja reklamy z napisem: "Ocenzurowano". To było ukartowane. W sprawie Faustyny też dostawałyśmy takie fikcyjne "głosy oburzenia".
Izabela Mysiura, dyrektor zarządzający agencją mediów niestandardowych Unique Media, sądzi, że to wysoce prawdopodobna hipoteza. - To się nazywa "moderowanie treści internetowej", a zaczęło się od blogów pisanych przez podstawionych ludzi - mówi. - Researcherzy sprawdzają, które miejsca w internecie przyciągają publiczność, a potem np. wypowiadają się na forach. Oczywiście w sposób zakamuflowany, bo działanie wprost byłoby nielegalne. Z punktu widzenia skuteczności to bardzo trafiona strategia.
Ale jak w takim razie reagować na seksistowskie treści? Nie protestować? Siedzieć cicho?
- Brakuje prawdziwego bojkotu konsumenckiego, który dotyczyłby reklam urągających godności wszelkich grup społecznych, podobnie jak towarów produkowanych w warunkach niewolniczych - twierdzi Julia Kubisa. - Ale na zachodzie ruch konsumencki rodził się kilkadziesiąt lat.
Katarzyna Bratkowska z "Porozumienia Kobiet 8 Marca" już ma dość. - Jeśli reklama traktuje Polki jak idiotki, a Polki nie mają nic przeciwko temu, żeby być traktowane jak idiotki, to widocznie to lubią - komentuje. - Jak im się znudzi, to na manifę przyjdą nie cztery, ale 40 tys. kobiet i skończą się takie reklamy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna





