Dodaj nową odpowiedź

Londyn: zamieszki po demonstracji w sprawie Gazy

Protesty

Wczoraj w Londynie odbyła się demonstracja solidarnościowa z mieszkańcami strefy Gazy i terenów okupowanych przez terrorystów izraelskich. Demonstracja wyrażała również sprzeciw wobec polityki Izraela i wspierania go militarnie przez kraje takie jak USA i UK. Sama demonstracja przyciągnęła olbrzymią liczbę osób, szacowaną na ok. 75000 - nawet do 100000 osób, co jest największą demonstracją w Londynie od paru lat. Demonstracja miała od samego początku pokojowy charakter, uczestniczyło w niej wiele rodzin z dziećmi, osób starszych i młodzieży. Uczestniczyło w niej wiele różnych grup: palestyńscy imigranci, muzułmanie z różnych grup i stowarzyszeń, Żydzi przeciwko okupacji Palestyny, wszelkiej maści socjaliści, oraz anarchiści (około 200) w stworzonym przez siebie bloku solidarnościowym. Miejscem zbiórki był Hyde Park, gdzie od południa były przemówienia, debaty, a także zbiórki pieniędzy przez grupy zajmujące się pomocą humanitarną dla Palestyny. Celem marszu była ambasada Izraela.

Przez cała drogę wszystko przebiegało spokojnie (oprócz incydentu pod ambasadą rosyjską, gdzie policja tarczami biła podchodzących zbyt blisko demonstrantów, a w odpowiedzi w jest stronę poleciały butelki i kije od flag). Pod samą ambasadą Izraela czekały olbrzymie siły policji do tłumienia zamieszek, a także jednostek specjalnych rozstawionych na dachach - ogólnie jeden wielki kocioł. Policja miała zaplanowaną co do szczegółów strategię rozbicia demonstracji. W pewnym momencie bez żadnego powodu i ostrzeżenia w tłum weszły bijąc pałkami i tarczami siły prewencji próbując rozbić demonstracje na kilka części. Policja biła wszystkich jak popadnie; dzieci, osoby starsze, gdzie przy takiej masie osób nie miały się jak wycofać. 2000 osób zostało otoczonych pod samą ambasadą gdzie zaczęli bronić się przed atakami policji. W bocznych uliczkach zaczęły się walki z policją - demonstranci zaczęli bronić się, czym mogli. Cały czas napływały dodatkowe posiłki policji. Zamieszki zaczęły sie rozszerzać, ludzie starali się powstrzymać szarżującą policję aby chronić dzieci. Osoby ranne leżące na ulicy, dzieci tratowane przez tłum, to wszystko bez żadnego powodu zostało sprowokowane przez policję. Pytanie tylko - na czyj rozkaz?

Końcowy bilans to wielu rannych i aresztowanych. Dwóch nieprzytomnych policjantów ratowali koledzy wyciągając z tłumu, uszkodzone dwa (może więcej) policyjne vany, wybite witryny w Starbucksie za pomocą policyjnych barier, a także tysiące ludzi trzymanych na mrozie do późnych godzin przez policję. Brytyjska policja po raz kolejny w krótkim okresie czasu rozbija pokojowe demonstracje, jest to kolejny krok w kierunku państwa policyjnego.

Zdjęcia:
http://www.indymedia.org.uk/en/2009/01/417799.html
http://www.indymedia.org.uk/en/2009/01/417810.html
http://www.indymedia.org.uk/en/2009/01/417820.html

Odpowiedz



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.