Dodaj nową odpowiedź

Kataryna jak katarynka

Blog

W czasie weekendu w sieci trwała przepychanka w sprawie pewnej ponoć powszechnie znanej blogerki o ksywie Kataryna (prawda, coś mi się obiło o uszy wcześniej, ale nie wnikałem, bo nie mam za dużo czasu żeby czytać blogi, a już zwłaszcza prawicowe). W każdym razie wchodzę na wyborkę - kataryna, wchodzę na bloga Orlińskiego - Kataryna, Dziennik - który rozkręcił był całą aferę ujawniając dane umożliwiające rozpoznanie rzeczonej blogerki - otworzył cały dział poświęcony tejże sprawie. Na prawicowym portalu Salon24 lokalny światek blogerski dostał białej gorączki na ten temat. Doszło ponoć do jakiegoś rozłamu nawet i część krytykująca Katarynę odeszła do konkurencji - tego portalu blogowego nawet nie znałem wcześniej. Daje mi to wszystko jakiś wgląd w słabo rozpoznany dotąd dla mnie światek polskiej blogosfery politycznej.

Pomijam całą dyskusję która się rozpętała, czy Dziennik miał prawo, czy nie miał prawa tak a nie inaczej postąpić (moim zdaniem należy uszanować czyjąś wolę zachowania prywatności), bo to już zostało przedyskutowane w tysiącach postów na większości możliwych forów politycznych. Zwróciło moją uwagę co innego w tym kontekście - jak łatwo w Polsce wybić się - wystarczy mieć prawicowe poglądy i w błyskotliwy sposób je prezentować. Nie trzeba mieć jakiejś szczególnej wiedzy, a nawet poglądów. Wystarczy prowadzić wiwisekcję istniejących w sieci już treści i przerabiać je na określoną modłę, która spodoba się polskiej internetowej gawiedzi - która w przeważającej mierze, jak wynika z moich obserwacji - ma poglądy prawicowe. Chodzi o tę część internautów, która jest nadaktywna i nadreprezentowana w stosunku do całej populacji na forach popularnych portali. Bitwa w sieci toczy się pomiędzy różnymi frakcjami prawicy - pomiędzy UPR-owcami, PO-wcami i PiS-owcami, ew. resztkami po UW. Kataryna tkwi gdzieś pomiędzy Korwinem-Mikke (ponoć jednym z najpopularniejszych blogerów w sieci), a skrajnym przypadkiem Elizy Michalik, nieco już zapomnianej upadłej gwiazdy prawicowej publicystyki, która wsławiła się tym, że generalnie potrafiła nie tyle pisać, co przepisywać od innych. Nie przeszkadzało to brać ją do mediów drukowanych i elektronicznych, jako "wytrawną" komentatorkę. Poglądy miała słuszne, co wystarczyło w zupełności, jako świadectwo kwalifikacji.

Gdyby Dziennik lub inne pismo postanowiło zniszczyć blogera o niepopularnych, dajmy na to radykalnie lewicowych, poglądach, to bez wątpienia dzisiejsi liczni obrońcy Kataryny przyłączyliby się do kamienowania z ochotą.

Odpowiedz



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.