Dodaj nową odpowiedź
Czy szmalcownik może być Polakiem?
Lewica Wolnosciowa, Pią, 2009-05-01 21:06 BlogNowa burza medialna. Tym razem w sprawie artykułu o europejskich kolaborantach i pomocnikach nazistów w Holocauście, który ukazał się w niemieckim piśmie Der Spiegel. Artykuł przedrukowała Gazeta Wyborcza. Dość interesujący, choć osobę, która jako tako orientuje się w temacie zaskoczyć nie mógł. Natomiast okazało się, że dla wielu polskich odbiorców fakt, że setki tysięcy europejczyków pomagały nazistom z przyczyn zarówno ideologicznych, jak i ekonomicznych, okazał się chyba jakąś porażającą nowością. Fakt, że w (niemieckiej!) gazecie opisano także zbrodniarzy polskich, którzy brali czynny udział w tym ludobójstwie rozpętał przedwyborczą i bogoojczyźnianą histerię. Znów słyszeć można o "antypolonizmie" i że (przecież) Polacy wyłącznie ratowali Żydów i to masowo (!), a ci szmalcownicy to odszczepieńcy niegodni miana Polaka.
Bardzo ciekawa jest ta tendencja do przypisywanie sobie nie swoich zasług, będących wynikiem działań innych Polaków (Małysz, przecież nasz rodak i jego sukcesy spływają na nas wszystkich), natomiast odżegnywania się jednoczesnego od zbrodni dokonywanych przez członków tej samej społeczności. No to albo rybka, albo akwarium - albo Polacy biorą na siebie winę także przestępców z własnego grona, jako produktu tego społeczeństwa, albo wyznają indywidualistyczną zasadę odpowiadania jedynie za własne czyny - wtedy należy konsekwentnie traktować zwycięstwa sportowców, jako wyłącznie ich prywatną sprawę i nie rozkręcać histerii ogólnonarodowej, gdy któryś z nich skoczy dalej niż inni. Są też i tacy, którzy chcą zjeść ciastko i mieć ciastko, stosując dość prymitywny wybieg - wyłączając szmalcowników z grona Prawdziwych Polaków.
Bardzo ciekawy wywiad z Aliną Całą z Żydowskiego Instytutu Historycznego ukazał się w tym kontekście w Rzeczpospolitej. Alina Cała podkreśla rolę propagandy przedwojennej, zarówno endecji, Kościoła katolickiego, jak i części sanacyjnego obozu rządzącego, w przygotowaniu gruntu pod przyszłą obojętność, lub nawet aktywne pomocnictwo w obliczu zagłady Żydów. Wymówkę, że za ukrywanie Żydów groziła śmierć, oddala w ten sposób: Sołtysi w okupowanej Polsce mieli obowiązek denuncjowania wszystkich ukrywających się Żydów i partyzantów. Tych ostatnich jednak na ogół nie denuncjowano, a Żydów często. (...) Nie da się wymordować 3 milionów ludzi bez bierności społeczeństwa. Jakże inna była reakcja Polaków na próby masowej deportacji ludności Zamojszczyzny. Bo to byli prawdziwi Polacy, a nie znienawidzeni przez endeków Żydzi. Było natomiast niemało przypadków, gdy partyzantka AK i NSZ mordowała ukrywających się Żydów. Tak więc - społeczność chroniła głównie Prawdziwych Polaków, a Żydzi to byli "mordercy Pana Boga" - jak uczył wówczas Kościół, więc można było łatwo racjonalizować swoją bierność, wszak "dostali za swoje". Biorąc to pod uwagę, jeszcze bardziej wyrazisty jest heroizm tych osób, które ratowały Żydów i były narażone na zdradę ze strony innych Polaków, tak samo jak na ujawnienie ze strony nazistów. Ale to był ich prywatny heroizm - większość Polaków im w tym nie pomagała, więc nie powinna ich używać jako listka figowego. Jak wielkie znaczenie miała atmosfera panująca w danej społeczności może stanowić przykład Danii: Spośród 7,5 tys. duńskich Żydów przetrwało wojnę 98 proc., dla porównania - spośród holenderskich Żydów udało się to zaledwie 9 procentom. - czytamy w artykule ze Spiegla. Cała Dania została uhonorowana drzewkiem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata - właśnie za tak ogromną solidarność i niedopuszczenie do wymordowania swoich sąsiadów.





