Dodaj nową odpowiedź

PPP, Trybuna Robotnicza, czyli nikt nic nie wie

Blog

W czerwcu tego roku gruchnęła wieść, że Bogusław Ziętek, w jednej osobie szef Polskiej Partii Pracy i związku zawodowego Sierpień 80, w krótkich, żołnierskich słowach zawartych w mejlu wysłanym na listę dyskusyjną, zlikwidował biura PPP oraz tygodnik Trybuna Robotnicza. W newsie na lewica.pl napisano, że także rozwiązał samą partię, co później okazało się nie do końca sprawdzoną informacją. Natychmiast w komentarzach rozpętała się burza – że prawda, że nieprawda, że prowokacja, że to, że tamto. Wreszcie informację zdementowano.

Sprawa jednak wróciła w zeszłym tygodniu – znów na lewica.pl pojawiła się informacja, że część byłych już członków i sympatyków redakcji Trybuny Robotniczej domaga się oficjalnej informacji co do przyszłości tegoż tygodnika. Zbierają nawet podpisy pod petycją internetową do Ziętka w tej sprawie. Grupa sygnatariuszy tego listu postanowiła założyć też nowy miesięcznik o nazwie… Po Prostu (to środowisko niestety nie ma głowy do wymyślania oryginalnych tytułów). Pod informacją na portalu lewica.pl znów rozpętała się burza. Tym razem jeszcze bardziej zacięta, bo pomiędzy niegdysiejszymi sojusznikami. Dawni współpracownicy wyciągali kolejne wirtualne armaty w tej walce. Linie frontów zmieniały się szybko, a zwroty akcji były gwałtowne. Zaczęły wychodzić też różne ciekawostki o poszczególnych osobach, o próbach wpływania na inne organizacje (m.in. na Inicjatywę Pracowniczą), ale także informacje potwierdzające fakt autorytarnego sposobu zarządzania partią (gdzie jeden mejl szefa może z dnia na dzień wywrócić całą sytuację pisma i organizacji do góry nogami).

Skandaliczny wydaje się mimo wszystko fakt, że wydawca – związek zawodowy – a konkretnie jego szef, z dnia na dzień wyrzuca ludzi z pracy. Z tego co wiem nie dostał nikt żadnych odpraw (choć nie znam szczegółów. Jeśli ktoś je zna, niech mnie poprawi), itd. TR to nie była moja ulubiona gazeta, ale w związku, który uważa się za radykalnie lewicowy, nie powinno się ludzi traktować przedmiotowo. Tak przynajmniej mi się wydaje. Zresztą pytanie pozostaje otwarte, czy to w ogóle jest związek lewicowy i czy w ogóle jest radykalny. Tj. czy jego lewicowość nie jest fasadowa, wyłącznie związana z takimi a nie innymi posunięciami taktycznymi bezideowej w gruncie rzeczy centrali, czy jego radykalizm nie jest aby koniunkturalny, obliczony na wywołanie efektu w celu odróżnienia się od dużych central związkowych, a nie wynikający z całej strategii związku, jego celów długofalowych itd. Nie znaczy to, że nie ma w tym związku, a nawet partii, ideowców, ale sądzę, że robią za listek figowy, a ideowców to można pewnie i znaleźć w SLD, i co z tego.

Można by długo pisać o historii PPP/Sierpnia, jego prób zdominowania lewicy na lewo od SLD, przy czym zachowywał sie jak słoń w składzie porcelany. Skończyło się tylko skłóceniem środowiska, anarchistów nie wyłączając. Część ideowców wykazała się wielką naiwnością sądząc, że będą w stanie zdobyć tam pozycję dominującą. Tak naprawdę mieli służyć głównie jednemu – jako pomost na lewicę w czasie przejścia tego środowiska z prawicy. Korzystając z szerokich zasobów finansowych Sierpnia biurokracja związkowa zorganizowana w partii mogła przez jakiś czas próbować dominować rozdając pieniądze na prawo i lewo. Także, słuszna początkowo idea KPiORP-u została pogrzebana przez tendencje autorytarne kierownictwa Sierpnia/PPP i niestety dzięki łatwości reszty organizacji w poddawaniu się tym tendencjom. Prawdę mówiąc biurokraci szli jak w masło. Aby zatkać usta krytykom wystarczyło zasponsorować ulotkę, czy plakat. Były osoby, które widziały co się dzieje, ale przy najmniejszym sprzeciwie były natychmiast wytykane palcami jako “dogmatycy”, czy “sekciarze”. Ręki, która karmi się nie gryzie.

Teraz często ci, którzy wytykali, gdy już skończyły się pieniądze, nagle przeszli do radykalnej opozycji. Jest to tak samo żałosne i smutne, jak wcześniejsze robienie za przybocznych szefa. A ja powiem tak – to nie jest wyłącznie wina Ziętka, że tak a nie inaczej zarządza, to także wina, tych którzy mu na to pozwalają. To funkcja, konkretna praktyka, czyni z człowieka autorytarystę często, tak jak okazja czyni złodzieja. To nieograniczona niemal władza, którą napompowano funkcję przewodniczącego doprowadziła to takiej sytuacji. Kolejny przykład na to, jak autorytarne zarządzanie doprowadza do klęski i frustracji.

Na lewica.pl wybiło więc w komentarzach szambo, to fakt. Ale jeszcze mniej zrozumiałe są wolty redakcji, która nagle skasowała dzisiaj informację wraz z całym wątkiem, co pogłębia tylko stan gnicia, a nie go uzdrawia. Teraz to gnicie będzie się toczyć gdzieś na boku, np. na Indymediach.  Podobne szambo wybijało już wcześniej – np. w czasie rozpadu Nowej Lewicy, czy ATTAC Polska. Mam nikłą nadzieję, że ludzie wyciągną z tego wnioski, poza wnioskami personalnymi – że ta czy inna osoba już komuś ręki nie poda. A tu personalia są drugorzędne, tu chodzi o politykę, o sposób zarządzania, o demokrację. Teraz wszystko koncentruje się na tym, że ktoś jest świnią, ktoś zdrajcą, a ktoś sprzedawczykiem. Widzenie jednak świata przez pryzmat personaliów i spisków to domena raczej prawicy – lewica widzi jak mniemam świat bardziej systemowo, a więc to w systemie coś zawiodło, a nie w tej czy innej osobie. Chyba że wierzymy w to, że wystarczy zmienić jednego figuranta na drugiego, a system pozostawiamy bez zmian i będzie dobrze. Przecież wiadomo, że “gdybym to ja rządził, to byłoby lepiej”. A ja myślę, że byłoby tak samo. Teraz jednak leje się szambo i takie refleksje w nim toną.

Jak ta lewica ma uzdrawiać świat, skoro sama jest ciężko chora?

Odpowiedz



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.