Dodaj nową odpowiedź

Miałem już milczeć, ale nie zdzierżyłem...

Bartku, ja nie wiem czy Ty nie zdajesz sobie świadomości z treści własnych słów czy kpisz sobie z ludzi, którzy je czytają (jeśli ani jedno drugie, to polecam może ponowną lekturę tych słów, by sobie przypomnieć co w chwili uniesienia wklepałeś w klawiaturę), ale (jak słusznie zauważa mój przedmówca) konsekwencji nie ma w nich za grosz... Jeśli odezwę zaczynającą (i kończącą) się słowami "Stop koncertom (...)" nazywasz "konstruktywną krytyką", to naprawdę nie widzę sensu z Tobą rozmawiać, bo się nigdy nie porozumiemy. Podobnie nie wykręcaj kota ogonem, że pisałeś o "całej scenie" i "nie uderzałeś osobiście w nikogo z nas", gdy krytykowałeś sposób organizacji NASZYCH koncertów, to, że MY nie drukujemy anarchistycznych ulotek czy kiedy pytałeś co się dzieje z zyskami z NASZYCH koncertów? A może cytując MOJE własne słowa i pisząc o nich, że są "tłumaczeniem, przy którym nie ma usprawiedliwienia" też nie do nas się odnosiłeś??? Zdanie "Stop obłudzie organizatorów" też dotyczy kogoś innego? Nie bądź śmieszny, dobrze wiesz, że zjechałeś konkretnie nas, a nie tylko "scenę ogólnie". Zatem zarzuty o megalomanię każącą nam uznać, że "scena to my" są najwyżej zabawne...

Poza tym, przesadzam pisząc, że sugerujesz nam branie kasy do kieszeni? Po pierwsze - nigdzie (w poprzedniej odpowiedzi) nawet tego nie napisałem (uderz w stół...?), a po drugie - czy Twych słów "Co się dzieje z zyskami z koncertów?" nie można odebrać jako właśnie takie oskarżenie? Bo wg mnie (mogę się mylić) większość czytelników tak je właśnie zrozumie... A po trzecie - nawet gdybyśmy rzeczywiście po udanym finansowo gigu dzielili tę kasę między siebie i wydawali na piwo, wegańskie lody czy majonez, o który dopytują komentatorzy piszący nad Tobą, to w dalszym ciągu nie widziałbym w tym problemu, a wręcz tym bardziej nie powinieneś widzieć go Ty, który nawet na tych imprezach nie bywasz. I kolejna zastanawiająca rzecz - mimo, że początkowo twierdziłeś jakobyś nikogo z nas konkretnie nie atakował, to jednak przy okazji "oskarżenia o branie kasy" jednak przyznajesz, że to dobra obrona (przed czym, skoro nas nie atakowałeś)? Twoja odpowiedź przejawia kompletny brak konsekwencji w stosunku do oświadczenia.

I twierdzisz, że rozgraniczasz to, że ktoś jest Twoim kolegą, od tego, że publicznie jebiesz jak psa coś co robi? Ciekaw jestem czy gdybym ja opublikował podobny paszkwil na trójmiejską IP (lub wcześniej na zespół, w którym grałeś), to Ty (jako część atakowanych podmiotów) nie poczułbyś się obrażony i dalej myślał, że prywatnie jesteśmy kumplami? Jeśli tak, to po pierwsze - nie jestem w stanie tego pojąć, a po drugie - sorry, ja tak nie mam, zwłaszcza gdy o zastrzeżeniach "kumpla" względem tego co robię dowiaduję się na forum publicznym i to od razu w formie "Stop!...".

Przy okazji - jeśli nie byłeś (współ-) organizatorem benefitu na Rafała, to przepraszam, choć szczerze mówiąc nie wiem co to właściwie zmienia? I tak, wiem, że informacje, o które pytałeś, nie dotyczyły koncertu jako takiego, ale ponownie - cóż za różnica? Jednego dnia prosisz kogoś o porady (niechby dotyczyły czegokolwiek), kilka dni później - publicznie obrzucasz go błotem (dodajmy - nie pierwszy raz).

Przepraszam również, że wspomniałem o "wypytywaniu" - być może faktycznie jedynie się przesłuchiwałeś, jednak znowu spytam: co to zmienia w zakresie Twej obłudy? Słyszysz coś z ust kogoś, kto jest rzekomo dla Ciebie kolegą, nurtuje Cię to (jak sam twierdzisz: od dawna), a jednak nie pytasz go o to, słowem (na żywo, mailowo, telefonicznie) o wątpliwościach nie wspominasz, tylko znienacka jedziesz z grubej rury z oświadczeniem pełnym "stopów" i "nie ma usprawiedliwienia"... Z perspektywy mojej, to usprawiedliwienia nie ma dla Twego zachowania, daruję sobie epitety, ale trudno mi wymyślić taki, który byłby przesadzony... W ten sposób nie tylko z kumplem, ale i obcą osobą bym nie postąpił, zwłaszcza jednocześnie powołując się na rzekomą "konstruktywną krytykę"...

A argument "chuj Ci do tego" pojawił się dopiero w odpowiedzi na Twe oświadczenie - dobrze wiesz, że w koleżeńskiej rozmowie byś go nie usłyszał, jednak gdy postanowiłeś oblać nas pomyjami, to to jawi mi się jedyną słuszną odpowiedzią - chuj Ci do tego i amen. Zwłaszcza, że w dalszym ciągu próbujesz uskuteczniać tu jakieś niczym niepoparte wyliczenia operując znowu oderwanymi od rzeczywistości liczbami opartymi na spekulacjach czy rachubach z przeszłości... Tym razem na odpowiedź inną niż wyżej nie masz już co liczyć, bo skoro raz usłyszane zdanie potrafiłeś w bzdurnym kontekście wykorzystać przeciwko nam, to nie zamierzam dawać Ci do ręki kolejnych niby-argumentów (niby, bo ponownie zmiksujesz je sobie w koktajlu paru własnych wymysłów).

Rzecz kolejna - znowu udajesz niewiniątko pytając gdzie oskarżałeś zespoły o komercję? A jak inaczej rozumieć słowa: "alternatywny szołbiznes" albo: "To już nie ma zasady grania za zwrot kosztów? Gdzie słynne DIY? Biznes to biznes!"??? Po czym skonfrontowany z paroma faktami/liczbami pokazującymi absurdalność tych oskarżeń potrafisz jedynie wzruszyć ramionami pisząc "Ech..i te wyliczenia"

Ciekaw też jestem do czego to niby powinien obligować udział w scenie? Do bycia anarchistą? Przykro mi, ale choć zawsze była ona dobrym polem pozwalającym się z wolnościowymi ideami zapoznać, to nigdy się do nich nie ograniczała, ani do ich przyjęcia nie obligowała... Inna rzecz, że treść Twej odezwy z anarchizmem moim zdaniem nie ma NIC wspólnego - jak już wspomniałem - wymaganie by ktokolwiek działał wedle czyichś oczekiwań ma swe inne, bardziej adekwatne terminy (jeden na F, drugi na K, niczym w gruncie rzeczy się od siebie nieróżniące). Równie mnie ciekawi jaki niby sens mają słowa, iż scena "jest krokiem wstecz dla całego ruchu anarchistycznego"? O ile wiem, jest ona co najwyżej miejscem, które anarchizm może (nie musi) wykorzystać na zapoznanie ludzi z idejkami, to czy one do nich przemówią, to już inna sprawa (mogą, nie muszą), nie bardzo wiem w jaki sposób może ona anarchizmowi zagrozić? Natomiast problem zaczyna się kiedy to osobom z kręgów @ zaczyna się wydawać, że owa scena jest im cokolwiek winna i powinna spełniać ich zachcianki (vide benefity na zawołanie czy cokolwiek innego - oczywiście najchętniej sama z siebie, bez jakiejkolwiek pomocy roszczących sobie owe pretensje - i zajętych poważniejszymi sprawami - aktywistów, po prostu "punki powinny nas wspierać" i chuj).

I na koniec coś, z początku Twej odpowiedzi - nie wiem, jakie to uwagi dotyczące poprzednich festów masz na myśli, więc trudno mi zweryfikować "nasze zacietrzewione ataki", de facto żadnych uwag nie pomnę, natomiast dla mnie sprawa jest prosta - uwag możemy wysłuchać (o ile są to uwagi, a nie pretensje czy oskarżenia), ale to od nas zależy czy weźmiemy je sobie do serca czy nie. Przyczyna jest prosta - to my robimy tę imprezę, więc w miarę możliwości ma ona wyglądać tak, jak my ją widzimy, a nie jak oczekuje od nas ktokolwiek inny (podobnie ja mogę mieć jakieś prośby do chłopaków z Apatii dotyczące doboru repertuaru na koncercie z okazji XX-lecia zespołu, ale nie przyjdzie mi do głowy jebać ich jeśli zdecydują, że wolą zagrać co innego) - ostatecznie nawet jej nazwa jasno głosi - DIY, czyli jeśli ktokolwiek sądzi, że wie jak lepiej zrobić taką imprezę - do dzieła! Ja chętnie przyjadę się zrelaksować i pomarudzić na realne cudze niedociągnięcia, nie dość, że nic to nie kosztuje, to jeszcze zapewnia (jakże miłe!) poczucie wyższosci, prawda?

Wolf

Odpowiedz



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.