Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
Czytelnik CIA (niezweryfikowane), Sob, 2009-10-17 14:32
Jasne można robić coś więcej jak np. organizować jedno, dwu i trzy osobowe protesty, które nie zrobią na nikim wrażenia ( przecież właśnie ewidentne kurewstwa nie robią nawet wrażenia na wielu wrażliwych uczestnikach koncertów, a nawet określających się jako anarchiści ) swoją maleńkością i żadne media tego nie pokażą, bo temat mało sensacyjny. Trudno coś dziś załatwić bez nagłośnienia problemu, a samotna walka przypomina walkę z wiatrakami gdzie rycerz jest wariatem. Ta zbieraj kasę na prześladowanych jak tu już prawie nikt nie pamięta co znaczą słowa pomoc wzajemna i solidność naszą bronią, bo wolnorynkowa atrakcyjność koncertu jest istotniejsza od idei i celu. Rób swoje samotnie i bezsilnie pozostawia tylko jedną drogę i tak łatwo stać się terrorystą, a wówczas w zamachach giną niewinni ludzie. Czy na pewno niewinni? Czy nie zasłużyli sobie na taki los? Bierność też ma swoją cenę, bo gdzieś tam ludzie umierają z głodu, bo gdzieś tam trwają wojny gdzie mordują również polscy żołnierze, a nikogo to nie oburza, a lud nie wychodzi na ulicę protestować i tylko czerpie niewidzialne profity z dalekich oraz niewidzialnych cierpień. Nie ma niewinnych jeśli nic nie robimy, albo możemy zrobić jeszcze trochę więcej ale mamy to w dupie lub jesteśmy leniwi. Wówczas taka ocena nabiera innego znaczenia i zdaje się być najmniejszym wymiarem kary. Nasz brak walki o inny świat oraz nasz brak solidarności jest ostatecznie atakiem na własną osobę i swoich bliskich. W najlepszym wypadku nie będzie komu stanąć w twojej obronie.
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Jasne można robić coś
Jasne można robić coś więcej jak np. organizować jedno, dwu i trzy osobowe protesty, które nie zrobią na nikim wrażenia ( przecież właśnie ewidentne kurewstwa nie robią nawet wrażenia na wielu wrażliwych uczestnikach koncertów, a nawet określających się jako anarchiści ) swoją maleńkością i żadne media tego nie pokażą, bo temat mało sensacyjny. Trudno coś dziś załatwić bez nagłośnienia problemu, a samotna walka przypomina walkę z wiatrakami gdzie rycerz jest wariatem. Ta zbieraj kasę na prześladowanych jak tu już prawie nikt nie pamięta co znaczą słowa pomoc wzajemna i solidność naszą bronią, bo wolnorynkowa atrakcyjność koncertu jest istotniejsza od idei i celu. Rób swoje samotnie i bezsilnie pozostawia tylko jedną drogę i tak łatwo stać się terrorystą, a wówczas w zamachach giną niewinni ludzie. Czy na pewno niewinni? Czy nie zasłużyli sobie na taki los? Bierność też ma swoją cenę, bo gdzieś tam ludzie umierają z głodu, bo gdzieś tam trwają wojny gdzie mordują również polscy żołnierze, a nikogo to nie oburza, a lud nie wychodzi na ulicę protestować i tylko czerpie niewidzialne profity z dalekich oraz niewidzialnych cierpień. Nie ma niewinnych jeśli nic nie robimy, albo możemy zrobić jeszcze trochę więcej ale mamy to w dupie lub jesteśmy leniwi. Wówczas taka ocena nabiera innego znaczenia i zdaje się być najmniejszym wymiarem kary. Nasz brak walki o inny świat oraz nasz brak solidarności jest ostatecznie atakiem na własną osobę i swoich bliskich. W najlepszym wypadku nie będzie komu stanąć w twojej obronie.