Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
maly wielki czlowiek (niezweryfikowane), Śro, 2010-06-23 17:51
Indoktrynowany jesteś strasznie. (...) Jeśli, ktoś daje ci coś do wyboru i nie daje ci prawa do sprzeciwu, to w tym momencie robi z ciebie niewolnika.
W odpowiedzi na ten dyktat wyborczy powinieneś sam sobie wziąć to prawo, bo to jest twoje naturalne i niezbywalne prawo. I to, że ktoś ci go nie daje to nie znaczy, że go nie masz.
W Polsce Komisja Wyborcza (ordynacja) takiego prawa nie daje, ale to nie znaczy że masz się z tym godzić. I nie daj sobie wmówić, że nie masz takiego prawa
Na początek spuść z mentorskiego tonu. Ja doskonale zdaję sobie sprawę - i jak sądzę, podobnie ma większość czytelników tego portalu - że "demokracja parlamentarna" sprowadza się de facto do niewolnictwa.
W ogóle to cała twoja diagnoza "demokracji parlamentarnej" w polskim wydaniu nie jest ani specjalnie oryginalna, ani odkrywcza, więc niepotrzebnie się produkowałeś. A te zahaczające o deontologiczny liberalizm bzdety o "naturalnym i niezbywalnym prawie" tylko pogłębiają negatywny odbiór tekstu.
Wolałbym raczej dowiedzieć się, w jaki sposób "odpowiednia pozycja na karcie wyborczej, uwzględniająca prawo do sprzeciwu" miałaby przyczynić się do poprawy mojego położenia jako Polaka/obywatela UE/młodego pracownika najemnego/mieszkańca średniej wielkości miasta itp (niepotrzebne skreślić). Bo sorry, ale "dzika Ukraina" to żadna rekomendacja. A jak już uda ci się mnie przekonać, to chciałbym poznać jakąś propozycję strategii, jak toto wprowadzić w życie. Bo sorry, ale kanapowych zbawców ludzkości z samymi genialnymi pomysłami w głowach jest zawsze dostatek - gorzej z wdrażaniem tych pomysłów w praktyce.
Rozumiesz, że zbojkotowanie i oddanie nieważnego głosu, nawet przez 80% wyborców, to nadal będzie nieważnym głosem?
A ty rozumiesz, że nie samym bojkotem wyborów anarchizm żyje (innymi słowy, nie jest to ani jedyna, ani najważniejsza forma działalności z punktu widzenia anarchistów), czy mam ci to walnąć boldem?
"Demokracja parlamentarna" to tylko polityczna reprezentacja władzy kapitału nad ludzkością, niejako jej "efekt uboczny". A dobry lekarz leczy przyczyny choroby, a nie tylko objawy, stąd priorytetem powinno być złamanie władzy kapitału: w miejscu pracy (walki pracownicze), zamieszkania (walki lokatorskie) itp. Innymi słowy, podstawa to oddolne organizowanie się na bazie demokracji bezpośredniej, zaczynając od najbliższych nam spraw. Natomiast kwestie typu "głosować/nie głosować", "reformować/nie reformować system wyborczy" mają dla mnie drugorzędne, może nawet czysto symboliczne znaczenie - ja w każdym razie staram się nie oceniać czyjejś polityki przez pryzmat jego stosunku (pozytywnego lub negatywnego) do wyborów parlamentarnych/prezydenckich/samorządowych, choć prywatnie uważam, że branie w nich udziału jest zwykłym marnowaniem energii i stratą czasu - z twoim "prawem do sprzeciwu" czy bez niego. Już lepiej tego dnia wyskoczyć na piwo/ryby/koncert, co kto lubi.
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Indoktrynowany jesteś
Indoktrynowany jesteś strasznie. (...) Jeśli, ktoś daje ci coś do wyboru i nie daje ci prawa do sprzeciwu, to w tym momencie robi z ciebie niewolnika.
W odpowiedzi na ten dyktat wyborczy powinieneś sam sobie wziąć to prawo, bo to jest twoje naturalne i niezbywalne prawo. I to, że ktoś ci go nie daje to nie znaczy, że go nie masz.
W Polsce Komisja Wyborcza (ordynacja) takiego prawa nie daje, ale to nie znaczy że masz się z tym godzić. I nie daj sobie wmówić, że nie masz takiego prawa
Na początek spuść z mentorskiego tonu. Ja doskonale zdaję sobie sprawę - i jak sądzę, podobnie ma większość czytelników tego portalu - że "demokracja parlamentarna" sprowadza się de facto do niewolnictwa.
W ogóle to cała twoja diagnoza "demokracji parlamentarnej" w polskim wydaniu nie jest ani specjalnie oryginalna, ani odkrywcza, więc niepotrzebnie się produkowałeś. A te zahaczające o deontologiczny liberalizm bzdety o "naturalnym i niezbywalnym prawie" tylko pogłębiają negatywny odbiór tekstu.
Wolałbym raczej dowiedzieć się, w jaki sposób "odpowiednia pozycja na karcie wyborczej, uwzględniająca prawo do sprzeciwu" miałaby przyczynić się do poprawy mojego położenia jako Polaka/obywatela UE/młodego pracownika najemnego/mieszkańca średniej wielkości miasta itp (niepotrzebne skreślić). Bo sorry, ale "dzika Ukraina" to żadna rekomendacja. A jak już uda ci się mnie przekonać, to chciałbym poznać jakąś propozycję strategii, jak toto wprowadzić w życie. Bo sorry, ale kanapowych zbawców ludzkości z samymi genialnymi pomysłami w głowach jest zawsze dostatek - gorzej z wdrażaniem tych pomysłów w praktyce.
Rozumiesz, że zbojkotowanie i oddanie nieważnego głosu, nawet przez 80% wyborców, to nadal będzie nieważnym głosem?
A ty rozumiesz, że nie samym bojkotem wyborów anarchizm żyje (innymi słowy, nie jest to ani jedyna, ani najważniejsza forma działalności z punktu widzenia anarchistów), czy mam ci to walnąć boldem?
"Demokracja parlamentarna" to tylko polityczna reprezentacja władzy kapitału nad ludzkością, niejako jej "efekt uboczny". A dobry lekarz leczy przyczyny choroby, a nie tylko objawy, stąd priorytetem powinno być złamanie władzy kapitału: w miejscu pracy (walki pracownicze), zamieszkania (walki lokatorskie) itp. Innymi słowy, podstawa to oddolne organizowanie się na bazie demokracji bezpośredniej, zaczynając od najbliższych nam spraw. Natomiast kwestie typu "głosować/nie głosować", "reformować/nie reformować system wyborczy" mają dla mnie drugorzędne, może nawet czysto symboliczne znaczenie - ja w każdym razie staram się nie oceniać czyjejś polityki przez pryzmat jego stosunku (pozytywnego lub negatywnego) do wyborów parlamentarnych/prezydenckich/samorządowych, choć prywatnie uważam, że branie w nich udziału jest zwykłym marnowaniem energii i stratą czasu - z twoim "prawem do sprzeciwu" czy bez niego. Już lepiej tego dnia wyskoczyć na piwo/ryby/koncert, co kto lubi.