Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
"Na początek spuść z mentorskiego tonu."
Wciśniętą indoktrynacje trzeba wycisnąć, czyli klin klinem, stąd ten mentorski ton, nawet trochę dyktatorski.
"Już lepiej tego dnia wyskoczyć na piwo/ryby/koncert, co kto lubi."
Dzięki, bede mógł użyc przykładzik wczasowy.
Załóżmy, że wszyscy chcą gdzieś na wczasy i z tej okazji pojawia się propozycja, by Polacy zdecydowali, czy chcą na obóz do kaczora. czy na obóz do komora. Oczywiście, bez prawa do sprzeciwu. A jeśli, by się to komuś nie podobało, to mógłby złożyć własną (około 100tys. podpisów) propozycję. I w wyjątkowym zrywie "solidarnościowym" jakiś urodzony "wałęsa" mógłby zgłosić obóz na Karaibach.
Prawdopodobnie w tych wyborach (3 x K) Kaczory dostałyby 10%, Komory 10%, a Karaiby 30% i reszta wyborców oczywiście, by olała te wybory. Jednak wybory zawsze obowiązują i wygrały by Karaiby, mimo że 70% chciałoby coś innego.
I chcąc, nie chcąc, wszyscy musieli by ma Karaiby.
Nawet musieli by anarchiści, bo według nich, sprzeciw:
"nie jest to ani jedyna, ani najważniejsza forma działalności z punktu widzenia anarchistów."
Może, dla anarchistów sprzeciw nie jest najważniejszy, ale dla wolności człowieka, to jest rzecz podstawowa, bo jeśli nie sprzeciw, to obowiązuje zgoda na czyjś dyktat. Na tym opiera się obecny system władzy.
"Wolałbym raczej dowiedzieć się, w jaki sposób "prawo do sprzeciwu" miałaby przyczynić się do poprawy mojego położenia.
Jak widać w powyższym przykładzie wprowadzenie "prawa do sprzeciwu" do głosowania dałoby, tym 70% chcącym coś innego niż Karaiby, możliwość unieważnienia takich wyborów. W tej chwili jest to niemożliwe. Nawet bezwzględna większość (70%) musi się zgadzać na dyktat. Jedyne co może zrobić ta większość, to wyjść na ulice i palić, tylko że na ulicy, ciężko jest policzyć, czy rzeczywiście to jest większość, czy jednak uzurpatorska mniejszość. Dokładniej to opiszę w komentarzu pod artykułem o Grecji.
Z braku "prawa do sprzeciwu" metodą wyborczą można wcisnąć, każdej większości, wiele zwyrodniałych praw np prawa autorskie, patentowe, uwłaszczeniowe itd.
Większość praw jest stanowione właśnie dzięki temu wyborczemu dyktatowi. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia. Powyższy przykład dotyczy tez demokracji bezpośredniej.
Jedna mała pozycja "sprzeciw" na karcie wyborczej, może pozwolić zablokować, każdy przymus wyborczy, każde gdzieś tam, pokątnie, wymyślone (narodowe, czy międzynarodowe) prawo.
Jedna mała pozycja "sprzeciw" na karcie wyborczej, może uzmysłowić każdemu człowiekowi, ze wbrew szkolno - medialnej indoktrynacji (iż trzeba się podporządkowywać) istnieje coś takiego jak sprzeciw i każdy może bronić swoich praw. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, nie wszyscy mają skłonności anarchistyczne.
"A jak już uda ci się mnie przekonać, to chciałbym poznać jakąś propozycję strategii, jak toto wprowadzić w życie. Bo sorry, ale kanapowych zbawców ludzkości z samymi genialnymi pomysłami w głowach jest zawsze dostatek - gorzej z wdrażaniem tych pomysłów w praktyce."
O, to jest ciekawe pytanie. Wiadomo, że o to trzeba zawalczyć, tylko jak to zrobić bez krzywdzenia (Ahinsa). Mahatma Gandhi pokazał w praktyce jak się sprzeciwiać bez przemocy, rozwinął ideologię Satjagrahy, ale nie sformalizował tego sprzeciwu, nie wprowadził go do prawa międzynarodowego, ludzkiego itd. Podobnie protestujący na ulicach Grecji wyrażają sprzeciw, ale ten sprzeciw nie jest rejestrowany jako wola większości). Wszyscy zatrzymują się w połowie drogi, wyrażają wobec jakiejś krzywdy sprzeciw, ale nie doprowadzają go do jego zarejestrowania jako obowiązującą wolę większości. I przez to, każda krzywda, każdy dyktat ostatecznie wygrywa.
Najistotniejsze jest, rejestrowanie prawa do sprzeciwu i nie musi to być robione na ulicach. Wystarczy wymusić rejestrowanie w lokalu wyborczym. Jedyne co trzeba zrobić, to uświadomić to ludziom i rozpropagować.
Co do siedzenia w domciu i "kanapowych zbawców ludzkości" proszę wpisać w Google "spalił kartę do głosowania".
I to co znajdziesz jest zdecydowanie najprostszym sposobem, ale dla odważnych.
Trochę o tym pisałem rok temu na grupie dyskusyjnej pl.soc.polityka.wybory.
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Pozwolić innym decydować bez naszego udziału?
"Na początek spuść z mentorskiego tonu."
Wciśniętą indoktrynacje trzeba wycisnąć, czyli klin klinem, stąd ten mentorski ton, nawet trochę dyktatorski.
"Już lepiej tego dnia wyskoczyć na piwo/ryby/koncert, co kto lubi."
Dzięki, bede mógł użyc przykładzik wczasowy.
Załóżmy, że wszyscy chcą gdzieś na wczasy i z tej okazji pojawia się propozycja, by Polacy zdecydowali, czy chcą na obóz do kaczora. czy na obóz do komora. Oczywiście, bez prawa do sprzeciwu. A jeśli, by się to komuś nie podobało, to mógłby złożyć własną (około 100tys. podpisów) propozycję. I w wyjątkowym zrywie "solidarnościowym" jakiś urodzony "wałęsa" mógłby zgłosić obóz na Karaibach.
Prawdopodobnie w tych wyborach (3 x K) Kaczory dostałyby 10%, Komory 10%, a Karaiby 30% i reszta wyborców oczywiście, by olała te wybory. Jednak wybory zawsze obowiązują i wygrały by Karaiby, mimo że 70% chciałoby coś innego.
I chcąc, nie chcąc, wszyscy musieli by ma Karaiby.
Nawet musieli by anarchiści, bo według nich, sprzeciw:
"nie jest to ani jedyna, ani najważniejsza forma działalności z punktu widzenia anarchistów."
Może, dla anarchistów sprzeciw nie jest najważniejszy, ale dla wolności człowieka, to jest rzecz podstawowa, bo jeśli nie sprzeciw, to obowiązuje zgoda na czyjś dyktat. Na tym opiera się obecny system władzy.
"Wolałbym raczej dowiedzieć się, w jaki sposób "prawo do sprzeciwu" miałaby przyczynić się do poprawy mojego położenia.
Jak widać w powyższym przykładzie wprowadzenie "prawa do sprzeciwu" do głosowania dałoby, tym 70% chcącym coś innego niż Karaiby, możliwość unieważnienia takich wyborów. W tej chwili jest to niemożliwe. Nawet bezwzględna większość (70%) musi się zgadzać na dyktat. Jedyne co może zrobić ta większość, to wyjść na ulice i palić, tylko że na ulicy, ciężko jest policzyć, czy rzeczywiście to jest większość, czy jednak uzurpatorska mniejszość. Dokładniej to opiszę w komentarzu pod artykułem o Grecji.
Z braku "prawa do sprzeciwu" metodą wyborczą można wcisnąć, każdej większości, wiele zwyrodniałych praw np prawa autorskie, patentowe, uwłaszczeniowe itd.
Większość praw jest stanowione właśnie dzięki temu wyborczemu dyktatowi. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia. Powyższy przykład dotyczy tez demokracji bezpośredniej.
Jedna mała pozycja "sprzeciw" na karcie wyborczej, może pozwolić zablokować, każdy przymus wyborczy, każde gdzieś tam, pokątnie, wymyślone (narodowe, czy międzynarodowe) prawo.
Jedna mała pozycja "sprzeciw" na karcie wyborczej, może uzmysłowić każdemu człowiekowi, ze wbrew szkolno - medialnej indoktrynacji (iż trzeba się podporządkowywać) istnieje coś takiego jak sprzeciw i każdy może bronić swoich praw. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, nie wszyscy mają skłonności anarchistyczne.
"A jak już uda ci się mnie przekonać, to chciałbym poznać jakąś propozycję strategii, jak toto wprowadzić w życie. Bo sorry, ale kanapowych zbawców ludzkości z samymi genialnymi pomysłami w głowach jest zawsze dostatek - gorzej z wdrażaniem tych pomysłów w praktyce."
O, to jest ciekawe pytanie. Wiadomo, że o to trzeba zawalczyć, tylko jak to zrobić bez krzywdzenia (Ahinsa). Mahatma Gandhi pokazał w praktyce jak się sprzeciwiać bez przemocy, rozwinął ideologię Satjagrahy, ale nie sformalizował tego sprzeciwu, nie wprowadził go do prawa międzynarodowego, ludzkiego itd. Podobnie protestujący na ulicach Grecji wyrażają sprzeciw, ale ten sprzeciw nie jest rejestrowany jako wola większości). Wszyscy zatrzymują się w połowie drogi, wyrażają wobec jakiejś krzywdy sprzeciw, ale nie doprowadzają go do jego zarejestrowania jako obowiązującą wolę większości. I przez to, każda krzywda, każdy dyktat ostatecznie wygrywa.
Najistotniejsze jest, rejestrowanie prawa do sprzeciwu i nie musi to być robione na ulicach. Wystarczy wymusić rejestrowanie w lokalu wyborczym. Jedyne co trzeba zrobić, to uświadomić to ludziom i rozpropagować.
Co do siedzenia w domciu i "kanapowych zbawców ludzkości" proszę wpisać w Google "spalił kartę do głosowania".
I to co znajdziesz jest zdecydowanie najprostszym sposobem, ale dla odważnych.
Trochę o tym pisałem rok temu na grupie dyskusyjnej pl.soc.polityka.wybory.