Dodaj nową odpowiedź

Kolejna afera korupcyjna: Firma-bankrut ma budować Świątynię Opatrzności

Kraj

Jak poddaje "Rzeczpospolita", Świątynię Opatrzności Bożej ma budować firma zamieszana w aferę korupcyjną. Głównym wykonawcą budowy jest gorzowska firma budowlana Z. Marciniak. Ze śledztwa przeprowadzonego przez "Rzeczpospolitą" wynika, że firma jest bankrutem. W 2004 roku sąd ogłosił jej upadłość. Miała 27,8 milionów złotych długu, 353 wierzycieli i 11 egzekucji karnych.

Mało tego. Okazuje się, że współwłaściciel firmy wyszedł miesiąc temu z aresztu. Szczecińska prokuratura postawiła mu zarzut wręczenia milionowej łapówki w zamian za kontrakt na finansowaną z miejskich pieniędzy budowę centrum sportowego w Gorzowie.

Prokuratura twierdzi, że firma była zamieszana w tzw. aferę gorzowską. Rządzący Gorzowem politycy związani z SLD za łapówki dawali zlecenia firmom budowlanym, które za ich przyzwoleniem zawyżały koszty robót.

Fundacja Budowy Świątyni Opatrzności Bożej, do której ma trafić 40 mln zł z budżetu, odmówiła "Rzeczpospolitej" ujawnienia sprawozdań z działalności - mimo że ma obowiązek podawać je do wiadomości publicznej.

25 lutego 2003 roku firma Z. Marciniak S.A. rozpoczęła prace budowlane.

Firma Z. Marciniak także pojawia się w innej historii:

[Gazeta Wyborcza] Śledztwo przeciwko wiceprezydentowi umorzone

Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko wiceprezydentowi Gorzowa i naczelnikowi miejskiego Wydziału Inwestycji w sprawie zawyżonej ceny za prace konserwacyjne na moście Lubuskim
- Śledztwo nie potwierdziło, aby urzędnicy mieli nie dopełnić obowiązków, co im wcześniej zarzucono - mówi prokurator Dariusz Domarecki.

Po raporcie z kontroli miejskich inwestycji przez NIK do gorzowskiej prokuratury w listopadzie ubiegłego roku wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodziło o zawyżenie o 890 tys. zł ceny za wykonanie konserwacji mostu Lubuskiego przez firmę Z. Marciniak. Na podstawie opinii biegłego prokuratura postawiła wiceprezydentowi i naczelnikowi zarzuty niedopełnienia obowiązków i narażenia miasta na stratę 890 tys. zł, bo Z. Marciniak po podpisaniu umowy znalazł podwykonawcę, który znacznie taniej wykonał zlecone przez miasto prace. Wiceprezydent i naczelnik Wydziału Inwestycji nie przyznawali się do winy, twierdząc, że zrobili wszystko, aby wybrać najkorzystniejszą ofertę. - Jak ustalono, brali wówczas pod uwagę pisemną opinię inżyniera kontraktu z firmy Trakt ze Szczecina. Inżynier stwierdził, że cena powinna być o ok. 100 tys. zł niższa niż pierwotnie zaproponowana przez wykonawcę i o tyle mniej ostatecznie zapłaciło miasto. Nie na jednak wątpliwości, iż miasto straciło na tym zamówieniu, ale inżynier kontraktu nie jest urzędnikiem, nie podlega więc odpowiedzialności karnej, a wiceprezydent i naczelnik dopełnili swoich obowiązków, gdyż uzyskali opinię na temat oferty od osoby z wymaganą wiedzą w tej dziedzinie - powiedział prokurator Domarecki.

Odpowiedz



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.