Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
Nikt nie czuje się odpowiedzialny za rasistowską demonstrację w Rynku. Wojewoda żąda wyjaśnień od prezydenta Wrocławia. Urzędnik magistratu zrzuca winę na policję, bo nie przerwała manifestacji.
Faktem jest, że policja się nie popisała. Właśnie szuka uczestników środowej demonstracji. Chociaż w Rynku stał spory oddział policjantów, nikogo nie wylegitymował. Teraz funkcjonariusze oglądają zapisy ze swojej kamery wideo. Tłumaczą, że nie legitymowali nacjonalistów, żeby nie dopuścić do bójki w Rynku.
Demonstrację zorganizowało Narodowe Odrodzenie Polski i Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga. W oficjalnym zgłoszeniu do urzędu miasta organizacje napisały, że będzie to demonstracja dla "uczczenia Dnia Wiosny poprzez organizację Międzynarodowego Dnia Ochrony Czarnych" oraz w celu promowania miłości do własnej rasy i przeciwko dyskryminacji Słowian.
Henryk Zieliński, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta, przekonuje: - Nie było podstaw, żeby zakazać tej manifestacji.
Natomiast miejscy urzędnicy tak to komentują: - Nacjonaliści z NOP zadrwili z ogłoszonego na 21 marca przez ONZ Międzynarodowego Dnia Walki z Rasizmem. To ich pismo do urzędu to jedna wielka kpina.
W rzeczywistości to, co wydarzyło się w środę na Rynku, nie miało nic wspólnego ze świętowaniem wiosny i sugerowanym przez NOP antyrasizmem. O godz. 17 kilkudziesięciu manifestantów rozwinęło transparenty z napisem "Każdy inny, wszyscy biali", "Europa dla białych". Krzyczeli: "Nasza święta rzecz, czarni z Polski przecz". Wygłaszali przemówienia o tym, że mieszanie ras to zbrodnia, i cytowali Mussoliniego: "W naszym kraju jest miejsce dla czarnych, ale tylko czarnych koszul".
Policja biernie wszystkiemu się przyglądała. Oddział funkcjonariuszy przepędził z Rynku antyfaszystów, którzy próbowali przeszkodzić nacjonalistom. Dwóch przeciwników rasizmu stanie w piątek przed sądem za znieważenie funkcjonariuszy. Z narodowców - którzy złamali prawo, głosząc hasła nawołujące do nienawiści rasowej - nie zatrzymano nikogo. W piśmie do wojewody wicekomendant wojewódzki Zbigniew Maciejewski zapewnił w czwartek, że policja prowadzi intensywne czynności, by ustalić, kto uczestniczył w demonstracji.
Krzysztof Grzelczyk zażądał pilnych wyjaśnień od Rafała Dutkiewicza. Policja prosiła przed demonstracją, by do Rynku magistrat wydelegował swojego przedstawiciela. To on mógł zdelegalizować demonstrację narodowców.
Henryk Zieliński przyznaje, że dostał w tej sprawie pismo od wicekomendanta miejskiego policji. Uznał jednak, że nie ma takiej potrzeby, bo policja i bez przedstawiciela prezydenta może reagować na łamanie prawa i sama powinna rozwiązać manifestację, kiedy okazało się, że jej uczestnicy wykrzykują rasistowskie hasła.
- Nieprawda - odpowiada komendant wojewódzki policji nadinspektor Andrzej Matejuk. - Zgodnie z prawem manifestacja może być rozwiązana przez jej organizatora albo przedstawiciela urzędu gminy.
Marcin Garcarz, rzecznik prezydenta Rafała Dutkiewicza: - Przykro nam, że taka manifestacja miała miejsce. To nie powinno się wydarzyć. Ale jeżeli wojewoda chce szukać winnych, niech szuka ich wśród tych, którzy złamali prawo. Narodowe Odrodzenie Polski, czemu się dziwimy, jest legalnie działającą partią polityczną. Odpowiadają za to organy państwa, a przecież wojewoda jest przedstawicielem rządu.
Policja zapewnia, że manifestacja jest dobrze zdokumentowana i jej uczestników zatrzyma.
Komendant Andrzej Matejuk: - Demonstracja była legalna, choć w jej trakcie doszło do złamania prawa i osoby winne odpowiedzą za to.
Dodał, że działania policji w środę na Rynku ocenia specjalna komisja. Jego zdaniem policjanci działali prawidłowo, bo nie dopuścili do bójki.
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością za marsz rasis
Nikt nie czuje się odpowiedzialny za rasistowską demonstrację w Rynku. Wojewoda żąda wyjaśnień od prezydenta Wrocławia. Urzędnik magistratu zrzuca winę na policję, bo nie przerwała manifestacji.
Faktem jest, że policja się nie popisała. Właśnie szuka uczestników środowej demonstracji. Chociaż w Rynku stał spory oddział policjantów, nikogo nie wylegitymował. Teraz funkcjonariusze oglądają zapisy ze swojej kamery wideo. Tłumaczą, że nie legitymowali nacjonalistów, żeby nie dopuścić do bójki w Rynku.
Demonstrację zorganizowało Narodowe Odrodzenie Polski i Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga. W oficjalnym zgłoszeniu do urzędu miasta organizacje napisały, że będzie to demonstracja dla "uczczenia Dnia Wiosny poprzez organizację Międzynarodowego Dnia Ochrony Czarnych" oraz w celu promowania miłości do własnej rasy i przeciwko dyskryminacji Słowian.
Henryk Zieliński, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta, przekonuje: - Nie było podstaw, żeby zakazać tej manifestacji.
Natomiast miejscy urzędnicy tak to komentują: - Nacjonaliści z NOP zadrwili z ogłoszonego na 21 marca przez ONZ Międzynarodowego Dnia Walki z Rasizmem. To ich pismo do urzędu to jedna wielka kpina.
W rzeczywistości to, co wydarzyło się w środę na Rynku, nie miało nic wspólnego ze świętowaniem wiosny i sugerowanym przez NOP antyrasizmem. O godz. 17 kilkudziesięciu manifestantów rozwinęło transparenty z napisem "Każdy inny, wszyscy biali", "Europa dla białych". Krzyczeli: "Nasza święta rzecz, czarni z Polski przecz". Wygłaszali przemówienia o tym, że mieszanie ras to zbrodnia, i cytowali Mussoliniego: "W naszym kraju jest miejsce dla czarnych, ale tylko czarnych koszul".
Policja biernie wszystkiemu się przyglądała. Oddział funkcjonariuszy przepędził z Rynku antyfaszystów, którzy próbowali przeszkodzić nacjonalistom. Dwóch przeciwników rasizmu stanie w piątek przed sądem za znieważenie funkcjonariuszy. Z narodowców - którzy złamali prawo, głosząc hasła nawołujące do nienawiści rasowej - nie zatrzymano nikogo. W piśmie do wojewody wicekomendant wojewódzki Zbigniew Maciejewski zapewnił w czwartek, że policja prowadzi intensywne czynności, by ustalić, kto uczestniczył w demonstracji.
Krzysztof Grzelczyk zażądał pilnych wyjaśnień od Rafała Dutkiewicza. Policja prosiła przed demonstracją, by do Rynku magistrat wydelegował swojego przedstawiciela. To on mógł zdelegalizować demonstrację narodowców.
Henryk Zieliński przyznaje, że dostał w tej sprawie pismo od wicekomendanta miejskiego policji. Uznał jednak, że nie ma takiej potrzeby, bo policja i bez przedstawiciela prezydenta może reagować na łamanie prawa i sama powinna rozwiązać manifestację, kiedy okazało się, że jej uczestnicy wykrzykują rasistowskie hasła.
- Nieprawda - odpowiada komendant wojewódzki policji nadinspektor Andrzej Matejuk. - Zgodnie z prawem manifestacja może być rozwiązana przez jej organizatora albo przedstawiciela urzędu gminy.
Marcin Garcarz, rzecznik prezydenta Rafała Dutkiewicza: - Przykro nam, że taka manifestacja miała miejsce. To nie powinno się wydarzyć. Ale jeżeli wojewoda chce szukać winnych, niech szuka ich wśród tych, którzy złamali prawo. Narodowe Odrodzenie Polski, czemu się dziwimy, jest legalnie działającą partią polityczną. Odpowiadają za to organy państwa, a przecież wojewoda jest przedstawicielem rządu.
Policja zapewnia, że manifestacja jest dobrze zdokumentowana i jej uczestników zatrzyma.
Komendant Andrzej Matejuk: - Demonstracja była legalna, choć w jej trakcie doszło do złamania prawa i osoby winne odpowiedzą za to.
Dodał, że działania policji w środę na Rynku ocenia specjalna komisja. Jego zdaniem policjanci działali prawidłowo, bo nie dopuścili do bójki.
Karolina Łagowska, Marcin Rybak
Gazeta Wyborcza