Istnienie klas społecznych często pomijane jest w mediach główno-nurtowych, a jeżeli już pada termin „klasa” trudno nie odnieść wrażenia, że na świeci...
Po raz 44 spotykamy się na łamach anarchistycznego periodyku „Inny Świat”. Tym razem, nieco szerzej, podjęliśmy dwa, a nawet trzy tematy... Niejako te...
Tureckie władze w osobie prezydenta Erdoğana rozpoczęły zmasowaną kampanię prześladowania zamieszkałej w tym kraju mniejszości kurdyjskiej. Wszystko z...
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje skierowane przeciwko uchodźcom z kr...
Bardzo duża część uchodźców, przedstawianych jako Syryjczycy, jest tak naprawdę Kurdami, zamieszkującymi Syrię. Kurdowie od lat toczą walkę o stworzen...
...dawno, dawno temu (niezweryfikowane), Pon, 2008-08-18 20:34
Pracowałem tam jakieś 10 lat temu. Wtedy Polaków była nas tam garstka, może 10-15 osób. Zasadnicza większość to byli ludzie z Pakistanu i Bangladeszu, czy Kaszmiru. Jednostki z Jamajki, jak np. Cedric, który co prawda pokrzykiwał, ale wtedy ogólnie był OK, zwłaszcza gdy widział, że ktoś z nas dobrze mówi po angielsku. Nie było jeszcze tak źle, jak to opisano w tekście. Ludzie też nie mieli do nas złego nastawienia, zarówno przełożeni, jak np. Sam, ale też i inni: Razuana i jej siostra Oxana, Sofi, Manti, Ripa i Lindel z Jamajki kumpel Cedrica. Wtedy "banany" uchodziły wśród studentów z Polski za całkiem niezłą pracę w Luton (4 funty za godz. w tygodniu + sobota za 1,5 stawki), w przeciwieństwie np. do okolicznych przetwórni mięsnych. Dla mnie to były tylko wakacje w trakcie studiów, ale już wtedy pojawiało się coraz więcej ludzi z Polski, którzy planowali zostać na dłużej. Ktoś jeszcze tam pracował?
Protest przeciwko zawłaszczaniu tegorocznego marszu antyfaszystowskiego 11 listopada przez partię Razem i współpracujące z nią organizacje, podpisaneg...
Manchester Solidarity Federation sprzeciwia się zarówno opcji "in" jak i "out". W sprawie referendum dotyczącego członkostwa w Unii Europejskiej wyraż...
Nie należy jednak zbyt na to liczyć. Można być niemal pewnym, iż żaden uczony nie ośmieli się dziś traktować człowieka tak, jak traktuje królika; trze...
Mówiłem już, gdzie szukać zasadniczej praktycznej przyczyny potężnego jeszcze obecnie oddziaływania wierzeń religijnych na masy ludowe. Owe właściwe i...
W dniach 25-26 czerwca, anarchosyndykaliści spotkali się na konferencji pod Madrytem, by omówić powstanie nowej federacji i utworzenie na nowo anarch...
„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zost...
Jak się okazuje, kulturalne elity zaczęły dyskutować o warunkach pracy w restauracjach i barach, gdzie są stałymi bywalcami. Pomimo faktu, że wiele sz...
Pracowałem tam jakieś 10
Pracowałem tam jakieś 10 lat temu. Wtedy Polaków była nas tam garstka, może 10-15 osób. Zasadnicza większość to byli ludzie z Pakistanu i Bangladeszu, czy Kaszmiru. Jednostki z Jamajki, jak np. Cedric, który co prawda pokrzykiwał, ale wtedy ogólnie był OK, zwłaszcza gdy widział, że ktoś z nas dobrze mówi po angielsku. Nie było jeszcze tak źle, jak to opisano w tekście. Ludzie też nie mieli do nas złego nastawienia, zarówno przełożeni, jak np. Sam, ale też i inni: Razuana i jej siostra Oxana, Sofi, Manti, Ripa i Lindel z Jamajki kumpel Cedrica. Wtedy "banany" uchodziły wśród studentów z Polski za całkiem niezłą pracę w Luton (4 funty za godz. w tygodniu + sobota za 1,5 stawki), w przeciwieństwie np. do okolicznych przetwórni mięsnych. Dla mnie to były tylko wakacje w trakcie studiów, ale już wtedy pojawiało się coraz więcej ludzi z Polski, którzy planowali zostać na dłużej. Ktoś jeszcze tam pracował?