Dodaj nową odpowiedź
Wyzysk polskich robotników w Czechach
Czytelnik CIA, Pią, 2007-07-13 11:30 Kraj | Świat | Prawa pracownikaNie przyjeżdżajcie tu za żadne skarby świata! Polscy pośrednicy będą obiecywać wam złote góry, a będziecie dostawać po 1200 zł, pracując po kilkanaście godzin na dobę - napisał na forum mężczyzna "z czeskich obozów pracy".
Ponad roku temu "Gazeta Wyborcza" opisała, w jakich warunkach pracują Polacy w fabryce Skody w Mladej Boleslav w Czechach - oszukiwani przy wypłatach wynagrodzeń, zmuszani do pracy po szesnaście godzin dziennie, karani niezgodnie z kodeksem pracy, mieszkający w koszmarnych hotelach. Jednym z podwykonawców Skody jest firma Zetka Auto. Na miejsce pojechali urzędnicy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie, śledztwo prowadzi także rzeszowska prokuratura. Na przełomie lipca i sierpnia wyniki kontroli ma ujawnić czeska inspekcja pracy.
Kilka dni temu na krakowskim forum "Gazety" Polak pracujący w Czechach zamieścił apel o pomoc i ostrzeżenie w sprawie innego podwykonawcy Skody - firmy Steer s.r.o. "Nie przyjeżdżajcie tu za żadne skarby świata! Polscy pośrednicy będą obiecywać wam złote góry, tj. ok. 2 tys. zł na miesiąc, a będziecie dostawać po 1200, pracując po 12 godzin na dobę - pisze mężczyzna "z czeskich obozów pracy". Oskarża przełożonych o wypisywanie fikcyjnych zaliczek i złe traktowanie polskich robotników. Opisuje także sytuację innych pracowników: "Jedna z kobiet, pracująca na produkcji, nie będzie mogła mieć dzieci na wskutek wykonywanej pracy. Jeden Polak wylądował w szpitalu dla umysłowo chorych w Kosmonosach. Ilu już stąd wyjechało, ciężko policzyć" - relacjonuje.
"Gazeta Wyborcza" dotarła do innego Polaka, który pracował dla Steera: - Wytrzymałem dwa miesiące od kwietnia do czerwca. Wróciłem, kiedy dowiedziałem się, że "zaginęła" moja umowa za pierwszy miesiąc i nie uzyskam świadectwa pracy - mówi Ryszard, mieszkaniec Śląska.
Mężczyzna twierdzi, że krakowski pośrednik - firma Interkadra - obiecał mu stawkę 77 koron za godzinę. Na miejscu okazało się, że jeśli raz w tygodniu nie przepracuje przy taśmie montażowej 16 godzin, to dostanie tylko 62 korony. Wcześniej o dodatkowych godzinach nie było mowy. Warunki lokalowe okazały się tragiczne. Wyzysk Polaków w Zetce rzeczywiście miał miejsce, ale Steer jest niewiele lepszy!
Marcin Smoroń, prezes biura pośrednictwa pracy Interkadra, przekonuje, że dotąd nie spotkał się z nadużyciami ze strony Steera. Z czeskim podwykonawcą polski pośredniak współpracuje od września. Wysłał do pracy 400 osób, z czego ponad połowa została na stałe. Prezes jest pewien, że nikt nie jest zmuszany do nadgodzin, bo każdy pracownik Steera wyposażony jest w automatyczny czytnik wybijający godziny pracy.
Tymczasem już kilka miesięcy temu naboru do firmy Steer odmówiły "pośredniaki" w Lublinie i Kielcach, bo firmę negatywnie zaopiniowała sieć EURES, która informuje o wolnych miejscach w całej Europie.
Po interwencji ambasady RP w Pradze sytuacja Polaków nieco się poprawiła, są lepiej traktowani, miano zwiększyć im stawkę godzinową z 60 do 80 koron.
[Gazeta Wyborcza Kraków]





