Dodaj nową odpowiedź
Putinowskie bojówki uderzyły w imigrantów
Czytelnik CIA, Śro, 2007-09-19 08:28
Kremlowska młodzieżówka otwarcie i bez ogródek prowadzi kampanię przeciwko kaukaskim i środkowoazjatyckim imigrantom. Patrole "Miestnych" (Tutejszych) urządzają naloty na rynki, a podejrzanych Tadżyków, Uzbeków i Ukraińców denuncjują milicji i służbom specjalnym - pisze DZIENNIK.
"To faszyzm" - mówią obrońcy praw człowieka. Milicja widzi w postępowaniu młodych zwykłą postawę obywatelską.
W sobotę wczesnym rankiem przy szosie Jarosławskiej, tuż przy wyjeździe z Moskwy, zebrało się dwadzieścia samochodów z młodymi ludźmi. Nikogo to nie zaskoczyło, bo na rynek, na którym tradycyjnie zbierają się nielegalni imigranci z Azji Środkowej, Ukrainy i Mołdawii, może przyjechać każdy, by wynająć ekipę "czarnych" robotników na budowę lub do remontu. Zaangażowali grupę robotników, ale zamiast na budowę odwieźli ich na... milicję. Ponad połowa nie miała zezwolenia na pracę. Teraz zostaną wyrzuceni z Rosji.
"Przeprowadziliśmy pierwszą, bardzo udaną akcję z udziałem "Miestnych". Zatrzymaliśmy 72 imigrantów" - chwalił się szef Federalnej Służby Migracyjnej Konstantin Romodanowski. - "Będziemy korzystać z ich pomocy w przyszłości" - zapowiada.
Lider organizacji Siergiej Fatiejew uważa całą akcję za powód do dumy. Jarosławski "rynek niewolników" nazwał "haniebną plamą" na wizerunku Moskwy. Urzędnicy także nie widzą nic złego w angażowaniu młodych działaczy do walki z imigrantami. "Wszystko odbyło się zgodnie z prawem" - przekonywał Romodanowski. Przyznał wprawdzie, że młodzi nacjonaliści bywają nieokiełznani i niekiedy zbyt wojowniczy, ale - jak stwierdził - można ich utemperować.
W bajki o obywatelskim odruchu i temperowaniu nacjonalistów nie wierzą obrońcy praw człowieka.
"To po prostu szowiniści zwalczający wszystkich, którzy nie są Rosjanami" - przekonuje Ludmiła Aleksiejewa z moskiewskiej Grupy Helsińskiej. - "Mają na sumieniu już niejedną akcję - naloty na "nielegałów" na rosyjskich bazarach, podczas których nieraz dochodziło do rękoczynów, czy chuligańskie ataki na ambasadę Estonii, gdy ta usunęła w Tallinie pomnik radzieckich żołnierzy" - dodaje.
"Twierdzą, że są umiarkowanymi nacjonalistami, ale gdy zbierają się na akcję, krzyczą "bij czarnych" tak samo jak skinheadzi" - mówi DZIENNIKOWI jeden z rosyjskich dziennikarzy.
"Miestnyje" nie widzą nic kontrowersyjnego w tym, co robią. "My nikogo nie bijemy, nie jesteśmy za dyskryminacją, po prostu pomagamy respektować prawo" - mówiła ich rzeczniczka Marija Szapowałowa.





