Blog
Ludzie! Cud! Pewnego dnia w pewnym mieście...
Czytelnik CIA, Pią, 2008-10-31 14:09 BlogW dniu 20.10.08. w poniedziałek o godzinie 19.00 spacerując spojrzałem na billboard, znajdujący się nad ulicą. Zauważyłem wypływającą z oczu modelki ciecz koloru czerwono-brunatnego. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, ponieważ wyglądało to, jakby modelka płakała krwią. W pierwszej chwili pomyślałem, że to jakieś nadzwyczajne zjawisko, jakiś znak. Dotknąłem cieczy palcem i po skosztowaniu odczułem smak słodko-słony, smak krwi. Z oczu modelki rzeczywiście wypływała krew...
Poczułem dreszcz i serce zaczęło mi bić mocniej. Pomyślałem, że to znak dany jako przestroga. Pokazałem przechodniowi to, co odkryłem, ponieważ nie wiedziałem, czy jestem w pełni władz umysłowych – przecież podobne rzeczy nie zdarzają się każdego dnia. Człowiek ten poparł moje domysły. Bardzo wzruszył się na ten widok.
Po pewnym czasie zaczęli zbliżać się do billboardu inni ludzie. Powiadomiłem o tym znaku moich znajomych, którzy odnieśli podobne, głębokie wrażenie. Wszyscy wiedzieliśmy, że musimy głosić nowinę, ponieważ ma miejsce coś nadzwyczajnego.
Co?
Szpitale i tak będą spółkami
Akai47, Pią, 2008-10-31 07:50 BlogDzisiaj "Gazeta Prawna" publikowała wywiad z Ewą Kopacz. Ona twierdzi - Jeżeli prezydent zawetuje pakiet ustaw zdrowotnych, a Sejmowi nie uda się odrzucić weta, rząd ma przygotowany plan awaryjny. Te szpitale, których plany naprawcze zaakceptuje Bank Gospodarstwa Krajowego, tak czy inaczej dostaną pieniądze z budżetu na umorzenie
części długów.
• Pakiet ustaw zdrowotnych udało się uchwalić. Czy pani minister jest z tego zadowolona?
- Będę zadowolona, jeżeli ustawy zostaną podpisane przez prezydenta i od 1 stycznia 2009 r. rozpocznie się rzetelna praca nad wprowadzeniem nowych przepisów w życie.
• Rozumiem, że będzie pani przekonywała prezydenta, żeby nie wetował ustaw zdrowotnych?
- Oczywiście. Zamierzam użyć bardzo konkretnych argumentów, powołując się na określone przykłady, które moim zdaniem świadczą o konieczności wprowadzenia naszych ustaw w życie.
WETO PREZYDENTA
Prezydent Lech Kaczyński nie wyklucza zawetowania trzech ustaw reformujących system ochrony zdrowia. Weto miałoby dotyczyć ustawy o ZOZ, ustawy o pracownikach ZOZ oraz ustawy wprowadzającej przepisy z zakresu ochrony zdrowia. Nie zgadza się ona bowiem na wprowadzenie obligatoryjności przekształceń SP ZOZ w spółki bez jednoczesnej gwarancji większościowego udziału w nich samorządów. Możliwe jest również, że jeżeli nie zgłosi weta, to zaskarży ich przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.
• Jakie przykłady? Czy również takie, które dotyczą nieprawidłowości, do jakich obecnie dochodzi w związku z przekształcaniem szpitali w spółki?
- Dokładnie. Będę chciała pokazać prezydentowi, że dzisiejsza sytuacja to nic innego, jak właśnie przyzwolenie na dziką prywatyzację publicznych placówek ochrony zdrowia i zapewnienie zysku np. firmom skupującym długi ZOZ. Ostatnim podmiotem, który na tym skorzysta, jest na pewno pacjent.
• Jaka jest cena ewentualnego kompromisu z lewicą w sprawie odrzucenia weta prezydenta?
- Nie chciałabym obecnie używać takich słów, jak cena czy ustępstwa. Jeżeli ktoś chce się ze mną targować, to źle trafił. Wiem, za co dokładnie biorę odpowiedzialność - za ustawy, które wyeliminują patologiczne sytuacje w systemie ochrony zdrowia, a z pacjenta uczynią najważniejszy podmiot. Dlatego nie dopuszczam takiej możliwości, żeby dobro pacjentów stało się obszarem przetargów politycznych.
• Ale już zgodziliście się na pewne ustępstwa wobec lewicy - np. przyjmując poprawkę zakładającą, że spółka powstała w miejsce SP ZOZ będzie mogła jedynie wydzierżawić majątek od samorządu?
- To był z naszej strony gest dobrej woli. Zasygnalizowaliśmy, że jesteśmy gotowi do rozmów na temat projektów ustaw zdrowotnych. Mam jednak wrażenie, że przekroczyliśmy pewien moment, kiedy ustępstwa były możliwe.
• Czyli nie ma możliwości przyjęcia propozycji lewicy, aby przekształcenia nie były obligatoryjne, a samorządy miały zagwarantowane większościowe udziały w spółkach?
- Jest wiele innych zabezpieczeń. Nie odstąpimy od obligatoryjności przekształceń.
• Jeżeli weto prezydenta nie zostanie odrzucone, to co dalej z przekształceniami SP ZOZ, co z ich oddłużeniem?
- Każdy rząd musi mieć plan awaryjny. My też taki przygotowaliśmy. Ale powiemy o nim wtedy, kiedy faktycznie nie będzie szans na wejście w życie uchwalonych ustaw. Wierzę, że plan awaryjny nigdy nie będzie musiał być uruchomiony.
• Rozumiem, że pieniądze, jakie są zagwarantowane na oddłużenie SP ZOZ, nie znikną, nawet jeżeli reforma się nie powiedzie?
- Na pewno nie. Muszą być one przekazane, żeby wesprzeć zakłady opieki zdrowotnej. Trafią one do tych, które przedstawią bardzo konkretne plany naprawcze.
• Czy możliwość skorzystania z tych pieniędzy ma zachęcić SP ZOZ do przekształcania się w spółki?
- To ma zachęcić dyrektorów szpitali, aby wraz z samorządem przedstawiali realny plan naprawy sytuacji w swoich zakładach, a nie skopiowany z sąsiedniej placówki. Warunkiem uzyskania tych pieniędzy będzie uzyskanie akceptacji programów naprawczych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. To będzie warunkowało ich dalsze przekształcenie w spółki.
• A co z SP ZOZ, które nie przekształcą się do końca 2010 roku w spółki?
- W myśl naszych ustaw wszystkie placówki mają dwa lata na przekształcenia. Jeżeli tego nie zrobią, nie będą mogły działać.
• Czyli zostaną wykreślone z rejestru ZOZ. Ale co z majątkiem SP ZOZ?
- To jest już problem organu założycielskiego. On ma szanse na przeprowadzenie w ciągu dwóch lat takich działań, które doprowadzą do zmiany formy prawnej SP ZOZ. W tym czasie może liczyć na pomoc w przygotowaniu przez profesjonalistów planów restrukturyzacyjnych i skorzystanie z pomocy państwa w spłacie części zobowiązań. Nie wierzę w to, że odpowiedzialny samorząd podejmie decyzję o nieprzekształceniu swoich placówek i tym samym skazania ich na niebyt. Przecież do jego obowiązków należy również zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych i właściwego dostępu do świadczeń mieszkańcom danego regionu.
• Ale czy państwo może narzucić samorządom obligatoryjne przekształcenia SP ZOZ. Przecież to oznacza interwencję państwa w ich niezależność?
- Proszę sobie w takim razie przypomnieć moment, kiedy wszystkie placówki medyczne zostały odgórnie przekształcone w SP ZOZ. Stało się to w ciągu praktycznie jednego dnia. Było to obowiązkowe i przy założeniu, że SP ZOZ będą formą przejściową. Dzisiaj robimy tragedię z tego, że będzie zmiana sposobu funkcjonowania ZOZ. Ale wszyscy zapominają o tym, że mimo iż będą one działać w formie spółek, to nadal będą miały status zakładu opieki zdrowotnej, który musi wykonywać określone świadczenia zdrowotne, prowadzić wieloprofilowe oddziały. Straszenie Polaków, że powstaną tam kwiaciarnie czy hotele, jest nieodpowiedzialne.
• OZZL nakłania lekarzy do wymuszenia na swoich zakładach pracy, które będą przekształcać się w spółki, ustalenia minimalnego wynagrodzenia. W przeciwnym razie grożą zwolnieniami. Jak pani ocenia te zapowiedzi?
- Nie chciałbym być recenzentem wypowiedzi moich kolegów lekarzy. Wierzę jednak w ich odpowiedzialność oraz w rzetelną ocenę tego, jakie wynagrodzenia uzyskiwali rok temu, a jakie mają obecnie.
• Strajkami grożą również technicy medyczni, którzy nie zgadzają się na wydłużenie ich czasu pracy?
- Po pierwsze, wydłużony czas pracy zacznie obowiązywać dopiero od 2010 roku, bo posłowie zdecydowali o wprowadzeniu rocznego okresu przejściowego. Po drugie, ten czas pozwoli rządowi na podwyższenie ich wynagrodzeń.
Więcej:
http://praca.gazetaprawna.pl/wywiady/92941,szpitale_i_tak_beda_spolkami....
Dziennik nakręca histerię wojenną
pankin, Wto, 2008-10-28 18:20 Kraj | Blog | Militaryzm | TechnikaW serwisie informacyjnym Dziennika odnajdujemy dziś tytuł Rosja zaatakuje Polskę w 2012 roku. Pod spodem tłustym drukiem i bez kontekstu gazeta rozwija scenariusz przyszłej inwazji Rosji na kraje byłego bloku wschodniego, w tym Polski. Dopiero potem czytamy, że materiał pochodzi od skrajnie prawicowych środowisk amerykańskich i opiera się na... analizach wypowiedzi Obamy. Czyli że jest elementem kampanii MC Caina.
Amatorstwo Dziennika byłoby nawet zabawne, gdyby te krzykliwe manipulacje nie oddziaływały na ludzi.
Kontrowersyjna wystawa zagrożeniem dla demokracji?
Tomasso, Wto, 2008-10-28 14:59 Blog | inneZmasakrowane płody przy wrocławskiej bazylice św. Elżbiety we Wrocławiu wywołały oburzenie u niektórych mieszkańców miasta. Czy słusznie?Wystawa antyaborcyjna (fot.Paweł Kozioł/AG)- To czysta perswazja, drastyczna reklama pewnego stanowiska w tym sporze. A spory moralne, zwłaszcza w przypadku trudnych i poważnych tematów, powinny być prowadzone przy pomocy argumentów, a nie najprostszych obrazowych skojarzeń - mówi dr Sławomir [...]
Komentarz fotograficzny a propos kryzysu
XaViER, Nie, 2008-10-26 07:35 Blog | GospodarkaTakie oto zdjęcie wykonane na Wall Street krąży po sieci:

Napis nawołuje: "Skaczcie skurwiele!"
Odnosi się to do wydarzeń z początku Wielkiego Kryzysu w 1929 roku, kiedy to wielu spekulantów giełdowych po załamaniu na Wall Street straciło fortuny i w następstwie popełniało samobójstwo skacząc z okien.
Jedziemy na zdalnym sterowaniu!
Czytelnik CIA, Pią, 2008-10-24 17:10 BlogWiększość zapewne nie zdaje sobie z tego sprawy, ale tak na prawdę jedziemy na zdalnym sterowaniu! Od najmłodszych lat mass media, popkultura, kościół katolicki, "tradycja", nawyki społeczne, szkoła itp. Niszczą to co sprawia że każdy z nas jest wyjątkowy, niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju, niszczą w nas umiejętność samodzielnego myślenia!
Zastępują go powszechnie panującymi normami i zasadami. Przy każdym przejawie buntu, protestu, oporu czy krytycznego (nie mylić ze sceptycznego!) podejścia do sprawy jesteśmy atakowani, znieważani, nękani, co jeszcze bardziej utrwala w nas narzucone schematy.
Człowiek myślący samodzielnie, podchodzi do większości spraw w sposób krytyczny. Przez co jest niewygodny dla "ludzi z góry"(władza, kościół, nauka, tradycja itd), bo nie przyjmuje tego co oni mówią jako oczywistą oczywistość, zaczyna zadawać pytania i podważać ich nieomylność.
Dlatego w ich interesie jest włączenie nam "zdalnego sterowania", przy jednoczesnym wyłączeniu samodzielnego myślenia, przez co stajemy się przeciętnym "Janem Kowalskim", stajemy się jednolitą masą która ma takie samo zdanie, potrzeby i marzenia.
O wiele łatwiej jest kontrolować/panować/przekonać do swoich poglądów milionową masą, niż milion różniących się od siebie jednostek.
Osoby myślące w sposób inny niż większość, są zazwyczaj uznawane za elementy aspołeczne, niebezpieczne i zagrażające obecnemu stanu rzeczy.
Podejmowane są środki mające na celu uciszenie delikwenta, albo uznanie go za idotę/chorego psychicznie, tak aby przypadkiem nie "odkopał" zakopanej umiejętności myślenia wśród innych członków danej społeczności.
Mniej czytajcie, Mniej się uczcie, Więcej myślcie, Więcej czujcie ~ Dezerter
Islandia
Akai47, Pią, 2008-10-24 07:49 BlogDla czytelnika, który chciał opublikować tu artykuł o Islandii: nie dostaliśmy fotki. Bardzo prosimy o kontakt.
Jak zdobyć tanią siłę roboczą?
Czytelnik CIA, Nie, 2008-10-19 23:01 BlogZnalazłem ciekawy artykuł. To jest przestępstwo w prawie polskim, za każdą pracę trzeba płacić!!!
Jak zdobyć tanią siłę roboczą?
Jak łatwo zaoszczędzić na pracownikach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie? Przyjąć ich na tygodniowe darmowe praktyki...
„Zatrudnię sprzedawcę” takie ogłoszenie wisiało w pobliskim sklepie mięsnym już ponad pół roku. Jednocześnie sprzedawcy zmieniali się co kilka dni. Postanowiłam więc dowiedzieć się dlaczego?
Od jakiegoś czasu po mieście krążą plotki o nieuczciwości dyrekcji jednego ze sklepów mięsnych w Żyrardowie. Początkowo myślałam, że to tylko próba odwetu zwolnionego pracownika. Jednak podczas zakupów w tym sklepie, postanowiłam podać się za osobę zainteresowaną ofertą pracy.
Kierowniczka sklepu okazała się osobą bardzo miłą. Szybko wyjaśniła że musi znaleźć 5-6 osób, z których po tygodniu ma wybrać jedną. Oczywiście po tygodniu pracy za darmo. Powiedziałam, że jestem zainteresowana, ale nie mam książeczki sanepidowskiej (choć tak naprawdę kiedyś taką wyrabiałam). Usłyszałam, że nic nie szkodzi, że „na tym etapie rekrutacji” nie jest ona wymagana.
Tak więc rozpoczęła się moja kariera w sklepie mięsnym. Nowi pracownicy pojawiali się średnio co dwa dni. Po tygodniu stawali się przeszłością. Taki los spotkał oczywiście i mnie. Nikt z nas nie spełniał wymagań stawianych przez pracodawcę (mimo, że podczas „szkolenia” nikt nie miał do nas zastrzeżeń). Nawet osoby „siedzące” w tej branży kilka lat okazywały się do niczego.
Jak widać, firma do uczciwych nie należy. Po pierwsze pracowników traktuje jak śmieci. Po co zatrudniać kogoś na stałe? Nie lepiej zaoszczędzić? 1600 brutto za każdego pracownika w ciągu sześciu miesięcy daje naprawdę niezłą sumkę... Raczej mało prawdopodobne wydaje się, że dyrekcja nic nie wie o poczynaniach kierowniczki. To w końcu nie ona na tym zarabia najwięcej.
Bulwersować może również podejście do klienta. Pracować z artykułami spożywczymi mogą tylko osoby, które posiadają odpowiednie badania wpisane w książeczkę. Badanie na nosicielstwo jest badaniem robionym raz na całe życie. Jestem więc w stanie zrozumieć „przymykanie oczu” jeśli ktoś ma taką książeczkę, ale jej nie uaktualnił (przez pieczątkę lekarza pierwszego kontaktu). Ale żeby przyjmować osoby, które nie mają odpowiednich badań? Myślę, że to wielka lekkomyślność. Jaką mamy pewność, że wszyscy „tygodniowi” pracownicy to osoby zdrowe?
Zastanawiające jest czemu żaden z pracowników nie zgłosił tej sprawy do sanepidu czy Inspektoratu Pracy? W końcu taka sytuacja będzie trwała tak długo, jak pracownicy będą się na nią godzić i milczeć.
Katarzyna Baran
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jak_zdobyc_tania_sile_robocza_79033.h...
Pies Ratchet - Orwell czy powtórka z Jessiki Lynch?
pankin, Czw, 2008-10-16 14:37 Świat | Blog | Ekologia/Prawa zwierząt | Ironia/Humor | Militaryzm | TechnikaMedia alarmują, że pewna amerykańska sierżant... przygarnęła w Iraku psa. Sierżant o nazwisku Beberg przeżywa dramat, gdyż grozi jej rozłąka z czworonogiem - jemu zaś śmierć (z rąk Irakijczyków). Sprawa zyskuje coraz większy rozgłos:
W Iraku psy i koty uważane są za nosicieli chorób i zabijane. Jednak amerykańska armia się nie zgodziła na przetransportowanie psa do USA, podkreślając, że obowiązuje zakaz przygarniania zwierząt przez żołnierzy stacjonujących poza granicami kraju, i przewożenia ich później do Stanów Zjednoczonych.
Ci, którzy przecierają oczy, powinni zadać sobie pytanie: Czy należy obawiać się najgorszego? Czy ta sentymentalna historia jest czymś więcej niż jedynie kolejną szaleńczą konstrukcją medialną? Niestety wygląda na to że tak. Onet.pl pisze całkiem poważnie, iż historia amerykańskiej żołnierz i jej psa przykuła uwagę ludzi na całym świecie. Tysiące osób podpisało się pod umieszczoną w internecie petycją, wzywającą amerykańską armię by zezwoliła sierżant Beberg na zabranie swego pupila do Stanów Zjednoczonych.
Sprawa żywo przypomina legendę żołnierki Jessiki Lynch sprzed pięciu lat. Przypomnijmy, że na użytek irackiej kampanii "Szok i przerażenie" amerykański przemysł militarno-reklamowy stworzył wówczas fikcyjną narrację jej uwięzienia a następnie odbicia z rąk Irakijczyków. Doprowadziło do małego odrodzenia religijnego w USA - rolę bóstwa pełniła amerykańska flaga, a Jessika rolę Joanny d'Arc.
Tym razem w całej sprawie trudno się dopatrzeć jakiegoś konkretnego podtekstu (chyba że stworzono ją od razu na zamówienie Hollywoodu). Nie wiadomo czy to kampania PR, która ma przedstawić odpowiednio żołnierzy w Iraku, czy na odwrót - faktyczny, szczery i smutny koniec społeczeństwa obywatelskiego w USA (a może jedno i drugie). Wiadomo jedynie, że to szaleństwo dokonuje się przy współudziale międzynarodowych organizacji pozarządowych, które stawiają sobie za cel... ochronę zwierząt! Jedna z nich zamierza na przykład podjąć kolejną próbę przewiezienia Ratcheta do Stanów Zjednoczonych. Bagdadzki oddział SPCA stara się pomóc amerykańskim żołnierzom w przewiezieniu do kraju zwierząt, które przygarnęli, i z którymi zżyli się podczas służby w Iraku. Kierownik programu Terri Crisp była wczoraj gotowa zabrać Ratcheta i sześć innych psów amerykańskich żołnierzy, by przewieźć je z Bagdadu do Stanów Zjednoczonych. Według SPCA sześć psów zostało przewiezionych na lotnisko, jednak nie Ratchet, którego amerykańska armia nie wydała na tyle szybko, by mógł zostać zabrany tym samym samolotem co pozostałe zwierzęta.
Czytamy też, że według matki sierżant Beberg pies Ratchet "uratował jej zdrowie psychiczne".
Wzruszające. Trzymajmy kciuki za pieska Ratcheta. Nawet demokracja orwellowska ma swoje dobre strony, choć nie dla wszystkich.
Palikot rozumie problemy zwykłych ludzi
Akai47, Czw, 2008-10-16 07:04 Blog | Tacy są politycyJanusz Palikot powiedział podczas konferencji prasowej:
Wykorzystajmy kryzys w Ameryce i kupujmy sobie domy na Florydzie. Z widokiem na morze! To wielka szansa. .... Kryzys to wielka szansa dla milionów Polaków, by kupić tanie przedsiębiorstwa amerykańskie, tanie domy amerykańskie z basenami. To jest szansa historyczna, by wreszcie podbić Amerykę.
Dla milionów Polaków? Pewnie poseł Platformy jest przekonany, że większość Polaków jest tak bogata jak on.
Ale dla wszystkiego jest bardzo łatwej rozwiązanie dla ludu: uciekajcie z kraju? Nie ma dobry pracy w Polsce? Do Irlandii i Norwegii! Nie ma tanich mieszkań? Na Florydę!
Niedługo w Polsce pozostaną tylko posłowie i klauny.
ElektrowNIE Jądrowe
Czytelnik CIA, Śro, 2008-10-15 22:59 Blog | Ekologia/Prawa zwierzątMamy gigantyczne zasoby wegla ,mamy gigantyczne zasoby geotermalne ale uprawiana z zapalem rzadowa projadrowa propaganda zgodnie z teza dr Goebbelsa ze”kłamstwo 1000 razy powtorzone staje się prawda” odnosi sukcesy. Wśród cwiercintyligentow plci meskiej w srednim wieku.
Budowa elektrowni jadrowych to procgam chory i niezwykle kosztowny. Jego jedynym w miare sensownym uzasadnieniem jest chec posiadania wlasnej bomby atomowej która zabezpieczy przed atakiem USA (Iran, Wenezuela,Korea) ale Polsce atak taki nie grozi. A gdyby nawet to Na to ze dla Rosjan będzie to przeszkoda za bardzo bym nie liczy.
Gigantyczne koszta budowy powielane będą w nieskończoność nawet gdy za 30 czy 40 lat elektrownie taka trzeba będzie wyłączyć.
Koszta sa przyczyna ze nigdzie na swiecie nie ma prywatnej EJ. Zawsze właścicielem lub większościowym udzialowcem jest panstwo a to oznacza ze koszty ponosza obywatele.
Koszt budowy reaktora w Olkiluoto (Finlandia) miał wynosic 3,2 mld EU. Obecnie wiadomo ze przekroczy 5mld EU a konca budowy nie widac.
Nie ma tez ani jednej prywatnej firmy ubezpieczeniowej gotowej taki obiekt i konsekwencje jego działalności ubezpieczyc.
Nie ma tez ani jednego miejsca na swiecie gdzie można by bezpiecznie składować odpady wysokoaktywne. Powszechna praktyka jest skladowanie tych odpadow na terenie elektrowni. Do niedawna odpady topiono w morzu. Do morza spuszcza się radioaktywna wode z basenow chłodniczych.
Ponad 5 tys pretow paliwowych skladowane jest na terenie Instytutu Energii Atomowej w Swierku pod Otwockiem
Co kilka lat skazona wode spuszcze
się do Swidra stamtąd plynie do Wisly i Wisla do Warszawy
Koszt oczyszczenia skazonego środowiska wokół składowiska w Sallefield w Angli liczony jest na 100 mld EU i jakos nikt nie kwapi się proces ten rozpocząć a beczki w morzu rdzewieja.
W Europie z uwagi na wysokie koszta i wysokie ryzyko Portugalia,Wlochy Austria, Grecja,Irlandia., Dania całkowicie zrezygnowaly z elektrowni atomowych.
Pomimo dużych zloz uranu Elektrowni jadrowych nie posiada tez Australia.
Tam gdzie atomowa mafia ma duze wpływy powszechne jest kłamstwo ze male dawki promieniotwórczości nie sa szkodliwe.
Szczytem jest Polska gdzie z kopalni uranu zrobiono atrakcje turystyczna i nieswiadomych turystow poi się radioaktywna woda (Kowary źródło „Potencjalka”
Wg badan niemieckich w pobliży EJ (do 5 km) zachorowalność na bialaczki jest 2-krotnie wyzsza niż srednia krajowa.
Jarema Dubiel
Na podstawie
Energia Jadrowa Mity i Rzeczywistość
O zagrożeniach związanych z energia jadrowa
www.boell.pl
Energetyka jadrowa-tedy do wyjscia
www.sortidunucleaire.org
Bitwa o Czarnobyl
Czytelnik CIA, Sob, 2008-10-11 10:28 Blog | Ekologia/Prawa zwierzątNoc z 25 na 26 kwietnia, obsługa czwartego reaktora w Czarnobylu decyduje się na przeprowadzenie doświadczenia. Energia reaktora jest przekazywana przez podgrzaną, przez energię reaktora, parę na generatory wytwarzające prąd elektryczny. Doświadczenie ma polegać na znacznym zmniejszeniu mocy reaktora, zablokowaniu dopływu pary do generatorów i mierzeniu czasu ich pracy po odcięciu w taki sposób zasilania. Obsługa wyłącza automatyczne systemy zabezpieczające, aby eksperyment przeszedł bez zakłóceń. Reaktory w Czarnobylu będące typu RBMK-1000 posiadają niestety pewną wadę - są niestabilne przy małej mocy i każdy symulowany wzrost ilości wytwarzanej pary może spowodować zwiększanie ilości wytwarzanej przez reaktor energii. Wzrost energii powoduje wzrost wytwarzania pary co znów powoduje wzrost wytwarzania energii itd. Następuje bardzo gwałtowny i niekontrolowany wzrost mocy reaktora. Powinny włączyć się systemy zabezpieczające, ale przecież zostały one wcześniej odłączone.
Kilkanaście minut po godzinie pierwszej w nocy. Reakcja rozwija się.
Pierwsza dwadzieścia trzy i czterdzieści sekund. Jeden z obsługujących czwarty reaktor elektrowni w Czarnobylu próbuje uruchomić system zabezpieczeń. Reaktor jednak nie wyłącza się. Reakcja rozwija się nadal. Mija jeszcze kilka sekund. Reaktor produkuje sto razy więcej energii niż wynosi jego dopuszczalny poziom. Energia rośnie, temperatura rośnie.
Następują dwie potężne eksplozja. Zerwana zostaje ciężka 2 tyś tonowa płyta pokrywająca reaktor. Ciśnięta z impetem niszczy budynek czwartego reaktora. Wybucha pożar, który przez następne 10 dni pali się w budynku reaktora. Do atmosfery dostaje się radioaktywny pył.
Dokument jest ciekawy i zawiera dużo zdjęć archiwalnych, ponoć jeszcze nigdy nie publikowanych
Cz. 1
Cz. 2-10 na YouTube
Dyskusja: „Kolonizacją do pokoju?”
Tomasso, Pią, 2008-10-10 08:43 Blog | polityka9 października w ramach klubu dyskusyjnego „Recykling Ide” oraz „Le Monde Diplomatique” odbyło się spotkanie poświęcone konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu pt. „Kolonizacją do pokoju?”.Zaproszonymi gośćmi byli: Joanna Lis działaczka na rzecz pokoju izraelsko-palestyńskiego, organizacji Viva Palestyna oraz Tomasz Grzyb socjolog, fotograf, współpracownik “Recyklingu Idei”, uczestnik projektu Images for Life prowadzonego w obozie uchodźców Aida w Betlejem, Palestyna.Marcin [...]
Zakończmy wreszcie PRL w Polsce. Rozbijmy monopol Gazety Wyborczej!
Czytelnik CIA, Śro, 2008-10-08 15:35 BlogSzanowni Państwo,
Może się Państwo nie interesują sprawami bieżącymi, ale ja tak. Od kilkunastu lat obserwuje w Polsce dominację jednej gazety codziennej, Gazety Wyborczej, która tak naprawdę nie ma konkurencji. Czytelnicy o poglądach niekonserwatywnych na sprawy obyczajowe, jeśli tak wąsko zdefiniujemy „relevant market” (czyli „rynek odniesienia”) mają do dyspozycji tylko tą gazetę, bo reszta, poza „Trybuną” jest obyczajowo konserwatywna i przeznaczona dla innego grona czytelników. Liberalny obyczajowo czytelnik nie weźmie do ręki prasy konserwatywnej, bo może dostać niestrawności lub skrętu kiszek, jak to takie osoby lubią powtarzać. To są różne rynki prasowe i tak jest w innych krajach. U nas różnice wyznaniowe są jeszcze większe.
Policzmy wskaźnik Herfindahla-Hirschmana dla rynku prasy dla osób o liberalnych poglądach obyczajowych. Mamy dwa tytuły (sprzedaż Wyborczej- 368626 egz, a Trybuny- 18900 egz), łączna ich sprzedaż to 387 526 egz. HHI dla rynku niekonserwatywnych gazet codziennych wynosi 0,907 (wg wzoru , si to udział w rynku. Jest to więc niemal pełen monopol!
Dla mnie Gazeta Wyborcza reprezentuje układ. Sitwę managerów państwowych firm broniących się przed rządami gospodarczych liberałów którzy wpuszczą wodę do tej stajni Augiasza a oni odpłyną. Sitwę partii które poprzyznawały sobie dotacje z budżetu i „nikt im się już nie wbije” do parlamentu. Reprezentuje całe zło „kapitalizmu państwowego” dzięki któremu ta gazeta urosła. Już od samego urodzenia miała „fory”- dostawała przecież niedostępne innym gazetom przydziały deficytowego papieru.
Gospodarcza część tej gazety to wg mnie układ korupcyjny. Gdy czytam peany pochwalne na nasze „rodowe skarby państwowego kapitalizmu” np. na temat państwowych linii lotniczych, a nad nimi łopoce reklama tegoż państwowego przewoźnika, to wiem że czytam gazetę której słowa można kupić ogłoszeniem. Dziennikarze tej gazety to w większości zaprzysięgli etatyści, manipulujący fakty i cenzurujący niepasujące im stwierdzenia jeśli trafią na gospodarczego liberała. Znam jej dziennikarza który brał łapówki od jednego z branżowych lobbies, nazywane „nagrodami dla dziennikarzy”. W swych tekstach reprezentował inne interesy niż interes konsumentów, ale osoba nie znająca danego tematu niuansów nie wychwyci.
Jest mi smutno że w Polsce „Gazeta Wyborcza” tak naprawdę nie ma konkurencji (nawet w świecie Internetu). Czy tego kraju nie stać na konkurencyjną dla GW gazetę? Pora zakończyć epokę polskiej transformacji ustrojowej, rozliczyć jej winnych. A jednym z głównych sprawców jest nasz magnat medialny, Gazeta Wyborcza. Dziś Czechy czy Estonia są o połowę zamożniejsze, a my wciąż jesteśmy w ogonie z Rumunią i Bułgarią… Wyciągnijmy wreszcie wnioski, rozliczmy winnych, podejmijmy decyzje. Jestem pewien, że epokę nieudolnego odejścia od PRL w naszym kraju zakończymy dopiero rozbijając ten monopol!
Ras Fufu
www.rasfufu.salon24.pl
Praca w wielkiej korporacji kradnie życie
Akai47, Pon, 2008-10-06 05:37 Blog"Dziennik" opublikował artykuł o nowym raporcie o polskich yuppiesach. Tytul jest
podobny do anarchistycznego hasła: Praca kradnie ci życie. Niestety, brak analizy ze strony gazety.
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article247370/Praca_w_wielkiej_korpora...






