Blog
Nawet Rzepa pisze o tym....
Akai47, Pią, 2008-10-03 15:28 Blog"Rz" opisuje jak pracownicy delegowani do pracy w Polsce są wyzyskiwani w dzisiejszym wydaniu gazety.
Pracownicy z importu są wyzyskiwani
Rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do ministra pracy i polityki społecznej o zmianę przepisów dotyczących wykonywania w Polce przez zagraniczne firmy tzw. usługi eksportowej przy pomocy pracowników z zagranicy delegowanych do pracy w naszym kraju. Obecne przepisy są bowiem niejasne, co stwarza pole do wielu nadużyć.
Do biura RPO docierają alarmujące informacje o tym, że powszechnie są naruszane prawa pracowników z zagranicy. Dzięki temu firmy z Chin czy Korei mogą konkurować ceną z polskimi przedsiębiorcami.
Zdaniem rzecznika przykładem może być sprawa Koreańczyków pracujących na terenie Stoczni Gdańskiej lub obywateli z Chin zatrudnionych na budowie apartamentowców w Stegnie. Wynagrodzenia pracowników były tam przekazywane na jedno zagraniczne konto, co uniemożliwiało kontrolę zarobków, a więc także to, czy w ten sposób nie są łamane ich podstawowe prawa pracownicze określone w polskich przepisach.
W umowach z polskimi wykonawcami zagraniczni przedsiębiorcy powszechnie nie biorą pod uwagę polskich norm czasu pracy ani nawet prawa do urlopu wypoczynkowego.
Rzecznik zauważa, że w najbliższych latach w Polsce znacznie wzrośnie zapotrzebowanie na usługi zagranicznych firm i pracowników. W myśl dyrektywy 96/71/WE z 16 grudnia 1996 r. dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług przedsiębiorcy spoza Unii Europejskiej świadczący usługi na terytorium państwa członkowskiego muszą być traktowani tak samo jak rodzimi.
Z tego względu nasze przepisy wymagają, by warunki zatrudnienia zagranicznych pracowników w Polsce w ramach usługi eksportowej opierały się na kodeksie pracy oraz innych przepisach regulujących prawa i obowiązki pracodawców. W myśl k.p. w razie wykrycia nieprawidłowości można wyciągnąć konsekwencje wyłącznie wobec zagranicznego przedsiębiorcy, co może się okazać zupełnie niemożliwe.
W takiej sytuacji polskie przepisy muszą w najbliższym czasie ulec zmianie, by poprawić kontrolę nad zagranicznymi przedsiębiorcami. Rozwiązaniem może być także zawieranie – powszechnych w UE – branżowych, zawodowych czy terytorialnych układów zbiorowych pracy, których w myśl wspólnotowych przepisów muszą przestrzegać także zagraniczne firmy.
Pracownicy, zmęczenie i … system monitoringu
Czytelnik CIA, Czw, 2008-10-02 23:59 BlogBywacie czasami w pracy zmęczeni? Uważajcie. Firma Microsoft zamierza opatentować system monitoringu, który w czasie rzeczywistym będzie analizować wydajność pracowników, czyli poziom ich zmęczenia.
O sprawie pierwszy pisał brytyjski dziennik "The Times". Wynalazek określił mianem "Big Brothera", który będzie mógł kontrolować wszystkie czynności pracowników. Zadanie systemu to monitorowanie działalności pojedynczych osób oraz sprawdzanie czy którakolwiek z nich potrzebuje pomocy. Jeśli zajdzie taka potrzeba, wówczas do wykonania danego zadania zostanie wyznaczony ktoś inny. Oprócz monitorowania komputera, system ma gromadzić dane dotyczące fizjologii każdego pracownika, a używać do tego będzie specjalnych, bezprzewodowych czujników.
Co na to pracownicy? Czy system wykryje także zwykłe zmęczenie, albo chwilowe… zamyślenie? Co to jest zmęczenie, każdy wie, ale może warto - zawczasu - uzmysłowić sobie oznaki tego stanu. Oto 10 przejawów przemęczenia organizmu sformułowanych przez lekarzy: niezdrowy wygląd, problemy ze snem, nierówna temperatura ciała, częste infekcje, bóle głowy, apatia, uczucie wyczerpania, problemy z trawieniem, kłopoty z koncentracją, bóle mięśni i klatki piersiowej.
Czy właśnie takie oznaki zmęczenia będzie rozpoznawał nowy system? Jeśli tak to większość z nas będzie czuła się w pracy zagrożona, ponieważ według ostatnich badań GUS Polacy są mocno przemęczeni pracą. Blisko milion z nas pracuje ponad 12 godzin dziennie, prawie milion dwieście ma więcej niż jedno miejsce pracy, a 80 proc. pracuje po godzinach. Raport podaje, że tylko 16 proc. naszych rodaków jest zadowolonych z podziału praca/czas wolny. Czy można powiedzieć, że Polacy mają największą depresję zawodową w Europie? Dla porównania: zadowolonych Finów jest 37 proc., a Duńczyków 46.
Jakie są skutki takiego „prowadzenia się” – wiadomo: choroby, rozpadające się związki i coraz gorsza jakość pracy. Tak więc nie dajmy się zmęczeniu, bo „niewidzialna władza”, czyli program koncernu Microsoft, będzie już niedługo wszystko wiedział o nas.
Czy w każdej firmie pojawi się nowy Big Brother? Czy już nie będziemy mieć prawa do choćby krótkiego, zwykłego, ludzkiego zmęczenia? Miejmy nadzieję, że jednak nikt nie uzyska takiego patentu, ale…
AP
źródło: www.wiadomosci24.pl
Kryzys jest szansą, czyli polityczni klakierzy znów zmieniają ideologię (po raz drugi w ciągu 20 lat)
Yak, Czw, 2008-10-02 06:43 Kraj | Blog | Tacy są politycyKomentatorzy polityczni z wielkich dzienników zmienili poglądy z dnia na dzień. Już nie ma nawoływań do dzikiej prywatyzacji wszystkiego, tylko żądania jak najszybszej i jak najdalej posuniętej nacjonalizacji wszystkiego. Tylko ten i ów zbłąkany publicysta, który jeszcze nie zajarzył nowych wytycznych coś tam jeszcze bełkoce o wolnym rynku.
Przygotowuje się nowych bohaterów, a raczej nowe szaty dla starych. Ci, którzy wytwarzali sztuczny pieniądz kredytowy by zmuszać ludzi do dożywotniej pańszczyzny (rzekomo, by wszyscy się bogacili) teraz okradną pracujących jeszcze raz zwiększając podatki i obniżając warunki pracy, tym razem także przy aplauzie chóru komentatorów domagających się WIĘCEJ.
Do tej pory, zaciskać pasa trzeba było, dlatego, że gospodarka "rozwija się dynamicznie". Teraz, trzeba będzie zaciskać pasa, dlatego, że jest kryzys. Jakże łatwo teraz będzie powiedzieć pracownikom: "nie ma podwyżek, jest kryzys". Przecież sami zrozumieją. A przecież faktu, że to samospełniająca się przepowiednia i że kryzys jest napędzany chciwością pracodawców i cięciem kosztów dla maksymalizacji dywidendy już nie zrozumieją wszyscy...
Nie wszystko jednak wygląda tak źle: według Suddeutsche Zeitung, "skutkiem krachu mogą być lepsze usługi za niższe ceny". Na pewno zaś większe zyski dla pracodawców i niższe zarobki.
Szykują się też nowe zamorskie inwestycje: prezydent Sarkozy i minister MON Bogdan Klich, z zadowoleniem wygłodniałego psiaka rzucił się na propozycję stworzenia Europejskich Sił Zbrojnych, które byłyby w stanie wysłać 60 tys. żołnierzy w dowolne miejsce na świecie i prowadzić dwie interwencje wojskowe jednocześnie. Nic nigdy nie było lepszym lekarstwem na kryzys wywołany przez kapitalizm, niż wojna.
Do tego jeszcze późniejsze emerytury i krótsze zwolnienia lekarskie dla "rześkich i przedsiębiorczych 50-latków", które proponuje Sekretarz Stanu Michał Boni. Jak dobrze, że 50 latkowie będą dostawać zasiłek tylko do 14 dnia choroby, a nie do 33. Przecież ich starość jest tylko symulowana, można ich bardziej wycisnąć i się okaże, że problem zbyt wysokich płac pracowników jest rozwiązany. Tylko te cholerne związki zawodowe nie mogą tego zrozumieć.
A przecież kryzys dostarcza tylu szans!
PO rządzi ponieważ anarchiści są źle zorganizowani
Akai47, Sob, 2008-09-27 21:26 BlogKonsultant polityczny Dziennika Eryk Mistewicz tłumaczy dlaczego czeka nas jeszcze siedem lat rządów PO:
Czeka nas siedem lat rządów Platformy Obywatelskiej - dokończenie tej kadencji i cała następna. I nic nie wskazuje na to, że można będzie ten stan zmienić. Bo i w jaki sposób?
1. "Socjal ich wysadzi. Problemy społeczne ich zabiją. Przyjdą górnicy, pielęgniarki, nauczyciele, stoczniowcy. Będzie kryterium drogowe. Będą musieli ustąpić".
Żaden rząd po 1989 r. nie ustąpił pod wpływem "kryterium drogowego". Socjotechnika stosowana przez kolejne rządy - także "bliskie ludzi pracy" SLD czy AWS - zredukowała rolę związków zawodowych do śmiesznych, słabo zorganizowanych struktur, których nie traktuje się poważnie. W Polsce brak syndykalistów w zachodnim tego słowa znaczenia. Media bezwzględnie wspierają władze i przedsiębiorców - po wielekroć lepiej przygotowanych. Związkowcy co jakiś czas są w stanie zablokować Warszawę ku rozpaczy mieszkańców, ale niewiele więcej. Nawet wówczas jednak nie potrafią opowiedzieć, o co tak właściwie im chodzi (nie mówiąc już o skomplikowanej narracji). Innych sił autoryzowanych do organizacji protestów nie ma. Anarchiści i lewacy nie zorganizują się, a jeśli nawet, to nie zyskają wsparcia społecznego.
Państwo w rękach szaleńców po lobotomii
Yak, Sob, 2008-09-27 21:03 Kraj | Blog | Tacy są politycyGdy Donald gra na prymitywnych emocjach z cyklu "wykastruj pedofila chemicznie" (i daj zarobić koncernom farmeceutycznym), Kaczor nie może być gorszy. Tym razem zwykłe pomysły rodem z państwa policyjnego nie wystarczyły i musiał sięgnąć głębiej do lamusa NSDAPowskich śmieci.
Co tam znalazł? Otóż według niego należy wpisać do konstytucji możliwości sądowego nakazu leczenia osób, które ze względu na zaburzenia psychiczne stwarzają zagrożenie dla innych.
Jakie to „leczenie”, które wymaga aż zapisu konstytucyjnego? I kto miałby stać się kozłem ofiarnym dla tej populistycznej machiny?. Na sztucznie nadmuchiwanej nagonce na pedofili daleko się nie zajedzie, trzeba będzie wymyślić kolejnych wrogów. Z „ulepszoną” konstytucją można by robić przeciwnikom politycznym lobotomię, albo elektrowstrząsy. To bardziej skuteczne, niż nasyłanie lojalnych psów łańcuchowych z CBA.
Od takiego zapisu już tylko krok do stwierdzenia, że chorych psychicznie trzeba sterylizować (a może nie tylko ich), gdyż „zagrażają zdrowej tkance społeczeństwa”... Wszystko to było dobrze przećwiczone przez NSDAP i bardzo łatwo się rozgrywa takie tematy...
Lubią to zwłaszcza kurduple.
Bono jest zauroczony Nicolasem Sarkozym
Akai47, Sob, 2008-09-27 19:36 BlogBono w swoim internetowy blogu nie szczędzi Sarko komplementów. Media donosią, że prezydenta Francji to jednak irytuje.
Według RMF FM:
Najpierw Sarkozy i Carla Bruni zaprosili Bono na obiad do swojej prywatnej wilii na Lazurowym Wybrzeżu, później spotkali się w Nowym Jorku przy okazji obrad ONZ-u. Sarko ma tak silną osobowość i tyle energii, że czasami mam wrażenie, iż jest ode mnie wyższy - zachwyca się lider U2. Wielu komentatorów obawia się jednak, że francuski przywódca nie potraktuje tego jednak jako komplementu. Wiadomo bowiem, że wszelkie uwagi dotyczące jego niskiego wzrostu bardzo go irytują.
Piosenkarz zirytował go również w Nowym Jorku. Zażądał by na ich spotkaniu, obecna była również francuska minister ekonomii, bo chciał rozmawiać z nią o zadłużeniu krajów afrykańskich, prezydent Francji zdecydowanie nie lubi, jak ktoś go traktuje z góry.
Film "Fala": Łatwo przekonać ludzi do faszymu
Akai47, Czw, 2008-09-25 11:19 Blog | Kultura | RecenzjeW 1967 w Kalifornii, nauczyciel historii Ron Jones postanowił prowadzić eksperyment z swoimi uczniami. Słynny eksperyment nazywał się "Trzecia Fala". Reżyser Dennis Gansel nakręcił nowy film o podobnym eksperymencie.
Więcej o 3 Falie:
http://www.ronjoneswriter.com/
O filmie:
Faszyzm w szkole
Sheila Johnston
Tak wygląda wzorowa szkolna psychozabawa. Charyzmatyczny nauczyciel nagle wprowadza na swoich lekcjach ostrą dyscyplinę, a uczniowie zamiast się zbuntować, przyjmują to z entuzjazmem.
W ciągu tygodnia wymyślają uniformy, insygnia, pozdrowienia i slogany, z zapałem szpiegując i zastraszając szkolnych kolegów. Ruch zyskuje ponad 200 członków, którzy ostatniego dnia gromadzą się na wiecu.
Dennis Gansel, którego nowy film „Fala” opowiada właśnie tę historię, sam pochodzi z rodziny o burzliwej, typowej dla Niemiec historii. – Mój dziadek był w Wehrmachcie i gorąco popierał Hitlera, a mój ojciec był anarchistą z pokolenia 1968 roku. Wigilie w naszym domu zawsze były wybuchowe – mówi 34-letni reżyser. Jego dwa ostatnie filmy mówiły o nazizmie i Frakcji Czerwonej Armii.
W rzeczywistości eksperyment znany jako Fala odbył się w 1967 roku w liceum Cubberley w północnej Kalifornii, gdzie trafił nauczyciel Ron Jones. Szybko zyskał sławę dzięki stosowaniu nieszablonowych metod. Na przykład, w szkole, gdzie uczyli się prawie sami biali, kazał uczniom korzystać z różnych toalet, by uświadomić im, jak działa apartheid.
Dawni uczniowie opisują Jonesa jako wybitnego, zdecydowanie najpopularniejszego nauczyciela w szkole. – Był chłopięcy i czarujący – mógłby sprzedawać klimatyzatory na Alasce – wspomina Philip Neel. – Wszyscy chcieli być w jego klasie. Z początku myśleliśmy więc, że Fala to będzie coś śmiesznego.
Pod koniec tygodnia – w rzeczywistości i w filmie – nauczyciel ogłasza powstanie nowej narodowej partii politycznej, z nowym przywódcą. Dopiero wtedy mistyfikacja zostaje ujawniona. – Byliśmy w ogromnym szoku, dzieciaki płakały – mówi były uczeń Mark Hancock. – Wprowadził w klasie wojskowy dryl.
Sukces eksperymentu Jonesa wydaje się na pozór niewiarygodny. Były to przecież lata 60., protesty przeciw wojnie w Wietnamie oraz ruch praw obywatelskich przybierały na sile, a w San Francisco właśnie rodziło się Lato Miłości.
Neel i Hancock uważają, że to lęk przed poborem oraz nieumiejętność poradzenia sobie przez dwie wielkie partie polityczne z wietnamskim problemem sprawiły, że nowa siła w polityce wydawała się tak atrakcyjna. – Pamiętam, jak ktoś mówił: „Wykopiemy te świnie z Waszyngtonu” – wspomina Neel. – A mieliśmy tylko po 15 lat. Wyrośliśmy z lat 50. i staliśmy się niemal skrajnymi radykałami.
Nawet Jones – który jest konsultantem przy filmie Gansela – był tym zaskoczony. – To nie było w ogóle planowane, zrodziło się z improwizacji – mówi 68-letni obecnie nauczyciel, mieszkający w Haight-Ashbury i grający w kapeli punkowej. – Myślę, że Fala zaspokajała ich potrzeby, dawała im odpowiedź w sytuacji lęku. Mnie samego to też zaintrygowało. Odkryłem, że podoba mi się porządek i kontrola.
Czy teraz sądzi, że to był błąd? – Oczywiście. Nigdy nie powinno się narażać dzieci na takie niebezpieczeństwo. Jones regularnie odmawia, gdy nauczyciele proszą go o zgodę na powtórzenie projektu. – W sierpniu telefonowała do mnie brytyjska firma telewizyjna, która chciała zrobić z tego reality show. Odpowiedziałem: „Chyba robicie sobie żarty”.
Neel i Hancock pracują nad filmem dokumentalnym poświęconym eksperymentowi. Przeprowadzili wywiady z ponad 15 uczniami – około połową ówczesnej klasy Jonesa – jak również kilkoma osobami postronnymi. Nie zawsze łatwo było skłonić ludzi do mówienia, a ich wspomnienia często przeczyły sobie. Niektóre strony internetowe twierdzą wręcz, że całe wydarzenie zostało radykalnie wyolbrzymione. – Fala była jak państwo policyjne, z przywódcami, zwolennikami i ruchem oporu – mówi Hancock. Wtedy nie można było stwierdzić, co kto myśli. Część z nas traktowała swoją rolę bardzo poważnie. Inni zapewne postępowali tak samo, by nie mieć kłopotów. Być może nigdy nie dowiemy się, kto należał do jakiej kategorii. Oczywiście nie natknęliśmy się jeszcze na nikogo, kto przyznałby, że był jednym z agresywnych fanatyków. Ale żaden z tych szczegółów nie zmienia tego, co się stało. To było dla nas bardzo emocjonalne, przełomowe wydarzenie w naszym życiu.
Dla Jennifer Ulrich, grającej jedną z uczennic w filmie Gansela, którego akcja rozgrywa się we współczesnych Niemczech, praca nad filmem była bardzo pozytywnym doświadczeniem. – Wszyscy aż kipieliśmy energią, a w weekendy były imprezy – opowiada. – Każda młoda osoba dobrze czuje się w grupie, choć potem mieliśmy co do tego dziwne odczucia. Dennis był bardzo skupiony – nie lubi pytań na planie. Jeden z aktorów powiedział, że plan filmowy to jedyne miejsce na świecie, gdzie dyktatura się sprawdza.
Reżyser zdradza, że musiał zaostrzyć wymowę zakończenia filmu po tym, jak zauważył, że młoda widownia na testowych pokazach entuzjastycznie przyjęła obraz. – Uznali to za fajne i ironiczne. „Fala” pokazuje zabawę i tworzenie wspólnoty. Sądzę, że jest to nadal atrakcyjne. Wciąż silna jest tęsknota za wielką ideą, większą niż jednostka. Niekoniecznie musi być to faszyzm, może to być powiedzmy ekologia – wyjaśnia.
Paradoksalnie, niemieckojęzyczny film musi jeszcze znaleźć dystrybutora w USA, kraju, gdzie nigdy nie brakowało wielkich idei, zwłaszcza w latach wyborczych. – Ludzie chcą poświęcić się jakiejś sprawie – podkreśla Gansel. – A my chcemy pokazać, że to może mieć złe konsekwencje, dużo szybciej niż nam się wydaje.
źródło: the Daily Telegraf
Wielka Parada Rowerowa we Wrocławiu
Tomasso, Pon, 2008-09-22 11:44 Blog | relacjeWczoraj z okazji obchodów Europejskiego Tygodnia Mobilności wyruszyła z Rynku Wielka Parada Rowerowa. Inicjatywa zgromadziła około 300 cyklistów, którzy chcieli wyrazić swoje poparcie dla korzystnych dla rowerzystów zmian prawnych w Polsce.Jeden z organizatorów przemawia do zgromadzonych rowerzystów na Wzgórzu Partyzantów, dziękując za wspólny przejazd. Fot. TomassoNa pikiecie można było dostrzec także matki z małymi dziećmi. [...]
Robot na kasie
Akai47, Pon, 2008-09-22 06:53 BlogPojawił się artykuł w tygodniku "Polityka" o pracy z punktu widzenia kasjera w hipermarkecie. Artykuł jest dostępny w internecie tu:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5707822,Z_punktu_widzenia...
PiS zakłada własną telewizję!!!
Czytelnik CIA, Czw, 2008-09-18 11:45 Blog | Ironia/HumorPiS postanowiło założyć własny kanał telewizyjny.
Będzie to telewizja internetowa, którego studio składać będzie się z sejmowych pomieszczeń partii.
Główną motywacją parlamentarzystów z PiSu jest zły stosunek mediów do ich partii.
Ceniąc sobie wartości przyświecające idei "do it yourself", chcąc pomóc rodzącemu się ośrodkowi "jedynie prawdziwie rzetelnej informacji" proponujemy taką oto ramówkę:
TVPis - program telewizyjny:
godz. 7.00 - Poranna modlitwa.
godz. 8.30 - Dzień Dobry Polsko! - poranny talk-show, prowadzi Przemysław Gosiewski i Jolanta Szczypińska
godz. 10.45 - Przygody Wesołych Konkwistadorów - serial animowany dla młodzieży.
godz. 12.00 - Niezależne Ziarno - program dla młodzieży
godz. 13.20 - SerPis Informacyjny
godz. 14.00 - Modlitwa z Torunia.
godz. 15.30 - Codzienna projekcja "Nocnej Zmiany" - wydanie dla pierwszej zmiany.
godz. 17.00 - TVPiS Style - prowadzi Nelly Rokita.
godz. 18.15 - Agenci - serial sensacyjny
godz. 19.05 - "Jaka to modlitwa?" - quiz
godz. 20.00 - Nożyce nad biało-czerwoną flagą - teatr telewizji. Banda nikczemników obcego pochodzenia postanawia dogadać się z nikczemną władzą i stworzyć jeszcze bardziej nikczemny system polityczny z udziałem nikczemnych służb specjalnych.
godz. 21.30 - Jacek Kurski Show.
godz. 22.45 - Modlitwa Wieczorna.
godz. 23.00- godz. 7.00 - Pasmo Toruńskie
Przejęcie AIG = socjalizm? BZDURA
Akai47, Czw, 2008-09-18 00:11 BlogNeoliberalne kretyny twierdzą, że przejęcie AIG przez amerykański FED jest dowodem, że USA jest krajem "socjalistycznym". W rzeczywistości, to jest tylko "BUSINESS AS USUAL". Trochę o amerykańskim FED (Federal Reserve Bank):
Ratuj psy!
Akai47, Śro, 2008-09-17 13:57 BlogJeden z czytelników CIA opublikował apel w jez. angielskim. Psy Beagle" są używany w eksperymentach. Ludzie piszą listy protestacyjne w tej sprawie. Wzór listu znajduje się tu:
Ciemniak Ziemkiewicz szerzy... ciemnotę
Yak, Pon, 2008-09-15 18:02 Blog | Ekologia/Prawa zwierzątZnany ciemniak, Rafał Ziemkiewicz, zabrylował na swoim blogu swoją głęboką ignorancją na temat roślin genetycznie modyfikowanych.
Ziemkiewicz, odnosząc się do komentarzy działacza Greenpeace na temat prawdopodobnego skażenia środowiska w Polsce zmodyfikowanymi genami, napisał:
"Ja podejrzewam, a nawet mam pewność,że działacz ten jest kompletnym ignorantem, który biologię zaliczył w szkole chyba tylko dzięki ściąganiu. Ciekaw jestem, jakim sposobem jego zdaniem nieczyste geny opanowują środowisko. Może wiatr przenosi je z jednego pola na drugie? Może spływają w ziemię z wodą deszczową?
Cytowany działacz sądzi chyba, że jeśli pasie się zwierzęta GMO, to zmodyfikowane geny przechodzą w procesie trawienia do organizmu. Gdyby tak było w istocie, człowiek jedzący dużo ryb sam stawałby się po części rybą, a dzieciom pijaków rosłaby na głowach ziemniaczana nać."
Na szczęście czytelnicy bloga szybko sprowadzili ciemniaka na jego miejsce:
O ile mi wiadomo, są rośliny hodowane w Polsce, które zapylają swoje kwiatostany czy to przy pomocy wiatru, czy to przy pomocy owadów - nie tylko przenoszących ów materiał genetyczny, lub jak woli red. Ziemkiewicz / ten, co to nie ściągał na biologii/ materiał genetycznie zmodyfikowany, ale także przechowujących go np. dla człowieka.
W toku “produkcji rolnej”, część nasion zostaje na polu nie zebrana, jeśli przetrzyma zimę to na wiosnę wzrośnie i wyda niekontrolowany plon.
Jeżeli genetycznie modyfikowana roślina wytwarza w sobie substancje bakteriobójcze / żeby nie była podatna na choroby/, to gdy ją człowiek zje, ta substancja jakoś zadziała na florę bakteryjną w jelitach ludzkich. Człowiekowi nie wyrosną liście z uszu, ale dostanie “sraczki”, po której też można umrzeć. Oczywiście można wszystko popijać jogurtami, tylko że one też będą genetycznie modyfikowane, bo mleko od krowy karmionej genetycznie modyfikowaną żywnością też będzie nie wiadomo jakie / specjaliści wiedzą, że część substancji z pokarmu dostaje się do mleka ssaków/.
I tak dalej, Panie Redaktorze, i tak dalej.
A nie bierze Pan pod uwagę, że ci profesorowie dlatego milczą, bo wiedzą, tylko tacy jak Pan im nie pozwalają mówić?
Szef Vobro mówi w Radiu Maryja o bezpiecznej produkcji
Vino, Sob, 2008-09-13 13:15 Kraj | Blog | Prawa pracownika28 sierpnia 2006 roku na antenie Radia Maryja miała miejsce dyskusja na temat ochrony środowiska naturalnego w Polsce. Oprócz znanego nam m.in. znad Rospudy ministra Jana Szyszko, rozmowy niedokończone swoją obecnością zaszczycił Wojciech Wojenkowski, szef firmy Vobro. Warto zapoznać się z wygłaszanymi przez niego tezami i skonfrontować je z – niestety smutną – rzeczywistością.
Najpierw pan Wojciech o priorytetach w produkcji: „Często spotykam się z takimi słowami moich dyrektorów handlowych, żeby produkować jak najtaniej, być konkurencyjnym. Proszę państwa, jak najtaniej to rzadko oznacza żeby produkować dobrze, bezpiecznie i zdrowo.”
Później następuje krótka autoreklama z jego strony (pamiętajmy, że jesteśmy na antenie Radia Maryja), że wszystkie składowe, z których są wytwarzane czekoladki Vobro są produktami polskimi, oprócz kakao i czereśni.
Represje wobec LBC: koniec marki
Akai47, Sob, 2008-09-13 10:45 BlogProkuratura zażądała likwidacji portalu Lewica Bez Cenzury i jego domeny. Teraz już nie ma tej nazwy, ale treść portalu nadał jest. Redaktor po prostu decydował zmienić nazwę i domenę. Redaktor LBC zbiera propozycje dla nowej nazwy. Może ktoś z czytelników CIA ma dobrą propozycję?
Ja proponuję:
Gazeta Wybranowskiego
Dzieci Feliksa
Lewica bez Pojęcia
DOK: Dom Opieki Komunistycznej
Wszystko dla totalitarysty






