Blog

Kuriozalna demonstracja pod ambasadą Rosyjską w Krakowie czyli 40+młodzież znowu atakuje.

Kraj | Blog | Protesty

Witam.

O godzinie 18 minut 40 stawiłem się na miejscu. Ludzi było kilkanaście sztuk, potem stopniowo dołączali inni. Może doszło do 60 osób. W większości byli to ludzie starsi, średnia wieku oscylowała wokół pięćdziesiątki. Było też kilkanaście osób w wieku studenckim. Pojawili się członkowie KWK, z potwornym bohomazem na szmacie uwieszonej na kiju, który miał przedstawiać flagę gruzińską. Najwyraźniej wiele wysiłku kosztowało ich pomazanie prześcieradła sprayem.

Co mnie od początku nieprzyjemnie uderzyło, to nazbyt okazywana radość ze spotkania. Uśmiechom perlistych protez ceramicznych nie było końca. Jak na moje oko, to można sobie piątkę przybić, ale głośne się śmianie, przytulanie jest cokolwiek niestosowne. Składam to na karb konieczności wyładowania napięcia konfrontacyjnego i organizacyjnego.

...bez wstępu...

Blog

Człowiek, mimo że teoretycznie rodzi się wolny, zostaje na siłę upchnięty w rzeczywistość, która nie jest jego. Rodzi się w państwie, którego nie wybierał, gdzie panuje system, którego nie rozumie. Zostaje zmuszony do przyjęcia schematów zachowań, schematów rozumowań, głupich stereotypów ograniczających wyobraźnię i możliwość poznania. Wszystkie cuda, jakie spotyka, stara się wytłumaczyć naukowo, nie mogąc do swego umysłu dopuścić, że coś po prostu jest. Przyjmuje opinie wytworzoną kiedyś (nie wie kiedy), przez kogoś (nie wie, kto to był), ogólnie przyjętą, uznaną za jedyną sensowną. Bo wszyscy tak robią, bo wszyscy tego słuchają, bo wszyscy działają w ten sposób, w tej kolejności, w takim założeniu...
Zero nowych rozwiązań, zero alternatywy. Musisz wypunktować swoje życie, a potem odbębnić wszystko we wskazanej kolejności. Nigdy nie wolno ci niczego zmienić, pominąć, pomylić, zapomnieć. Bo wtedy jesteś nieudacznikiem, pośmiewiskiem, odrzutkiem społecznym. I gówno ich obchodzi, że nie masz z tym planem nic wspólnego. Ciebie w pewnym momencie też gówno to zaczyna obchodzić. Byle "opinia publiczna" pochwalała Twoje zachowania, albo przynajmniej, żeby się nikt nie przyczepił, żeby nikt nie zwracał uwagi, żeby się nie wychylić. Nie ważne, że zagłuszasz głos swojego serca, że mordujesz w okrutny sposób swojego ducha, że depczesz w zarodku swoje marzenia, zapominasz o celu, który tkwi gdzieś w głębi ciebie. Nie dbasz o to , czego byś na prawdę chciał, gdybyś nie przyjął tego, co ci narzucono, i co ty sam będziesz narzucał, nakręcając tę pieprzoną spiralę obłędu dążenia do normalności.
Dlaczego ludzie nie potrafią być wolni? Dlaczego nie chcą tę wolność walczyć? Od dawien dawna starają się zrzucić odpowiedzialność za siebie na innych - bogów, systemy, władze, królów, filozofie... Dlaczego nie mogą po prostu żyć? - baz organizacji życia przez kodeksy, baz spisywania swoich praw i obowiązków, konwenansów i etykiet... Kto ma prawo dawać mi prawo do życia? Kto ma prawo mi życie odebrać? Kto mu dał prawo do decydowania o moich prawach, życiu i śmierci? Życie każdego z nas zależy tylko od niego samego. Moje życie to moja sprawa, twoje życie to twoja sprawa. Niczyja inna. Nikt więcej nie może o nim decydować. Nie chodzi tu o egoizm czy samowolę. Tylko Wolność. Więc niech nie mówią mi, co mam robić, bo mam własny, świadomy umysł, potrafię patrzeć, poznawać, określać, wybierać, szukać i znajdywać. Samodzielnie. Bez pomocy tego, "co ludzie powiedzą". Bez schematu. Po prostu wytyczyć własną ścieżkę, drogę własnego życia. Aby moim celem nie były materialne dobra, ale realna Wolność. Pełna Wolność. Nie potrzeba mi ich doświadczeń, gotowych odpowiedzi, wyuczonych schematów, utartych ścieżek. Baz poznania. Ja chcę poznawać. Szukać. Cieszyć się i płakać. Cierpieć lub znaleźć szczęście. Każdy rozumie i odbiera świat inaczej, szuka czego innego. Ludzkość nie może być jednolitą masą. Media nie nauczą życia.
Drogę wytycza się idąc. Stawiając kroki. Poznając. A nie spisując w punktach z góry założone przystanki i cele. Nigdy nie masz pewności, dokąd cię nurt zaniesie. Nie zagłuszajmy więc serca, nie wdzierajmy się mimo jego ostrzeżeń w głuszę i pustkę, które nie są naszym celem. Słuchajmy go. Szukajmy siebie. Znajdujmy prawdę.
Idź więc. I głoś, co słuszne.

POWODZENIA! Jimm

A po co mają wiedzieć?

Blog | Ironia/Humor

W opolu radny wygrał spór z prezydentem miasta spór o to, czy mamy prawo poznać, na co i jak publiczne pieniądze wydaje urząd miasta.

Radny na początku roku zapytał prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego o wydatki dotyczące np. zakupu telefonów komórkowych, wydawania ryczałtów na jazdę prywatnymi samochodami urzędników, kosztów zagranicznych wyjazdów pracowników ratusza, koszt obsługi prawnej.

Okazało się jednak, że służby prezydenta odmówiły odpowiedzi na kilkanaście pytań radnego. Tłumacząc, że mogłyby to zrobić wyłącznie wtedy, gdyby w grę wchodził interes publiczny, którego w tych pytaniach nie widzą. Odmowę motywowano także tym, że przygotowanie odpowiedzi jest czasochłonne i zdezorganizowałoby pracę ratusza. hehehe

Odpowiedź na decyzję SKO (samorządowe kolegium odwoławcze) też jest niezła: Niewykluczone jednak, że sprawa trafi do sądu, "aby odpowiedzieć na pytania radnego musielibyśmy oderwać od pracy wielu urzędników, tylko po to, aby zaspokoić ciekawość pana Kwiatka."

Zamiast radnego Kwiatka mógłby to być każdy.

Prawicowy-patriotyczny koncert w Warszawie

Blog

15 sierpnia zespoł FORTECA zagra koncert na pl. Teatralnym w Warszawie. Koncert objęty jest honorowym patronatem Lecha Kaczyńskiego. Hasło koncertu nosi grafika przewodnia ze zbiorów Muzeum Niepodległości: "Bij Bolszewika!". Podczas koncertu będą prezentowane okropne prawicowe grafiki Lacha Rębajły.

http://www.poligrafia1.nazwa.pl/helmut/forteca2/

Katoliccy fanatycy bronią Ciechanów przed szatanem

Blog

Mieszkańcy Ciechanowa zamierzają do ostatniej kropli wody święconej bronić miasta przed Szatanem. Ma on nadejść w "szatanistycznej" muzyce "death metal". Z której, jak twierdzą, emanuje zło.

Jutro w grodzie Ciechana odbędzie się impreza muzyczna niezwykle skomplikowana graficznie - S’THRASH’YDŁO. Wystąpią na niej różne straszne zespoły ze strasznymi nazwami. Oraz strasznie wyglądający muzykanci.

Dziel i rządź

Blog

Rozmowa o strategii rządu wobec związków z Trójki.

Dziel i rządź

Z Grzegorzem Nowackim, profesorem Uniwersytetu w Białymstoku, rozmawia Ewa Rosolak

Coraz częściej spotykaną wśród rządzących praktyką jest wybieranie partnerów społecznych i prowadzenie rozmów np. tylko z jednym ze związków zawodowych. Tak zrobił minister Boni, tak postępują ministrowie resortowi. Jak należy określić takie zjawisko?
– To wypływa z ogólniejszego przekonania, że przez rządzących wybrany został związek, który jest mocnym reprezentantem normalnych szeregowych obywateli.

Takie postępowanie może ułatwiać życie rządzącym, ale na dłuższą metę chyba się jednak nie opłaca?
– W praktyce przede wszystkim widzimy, że taki sposób postępowania jest niezgodny z polskim doświadczeniem. Z polskiego doświadczenia wynika bowiem, że klasa robotnicza, czy klasa w ogóle stara się o bezpośrednią prezentację swoich potrzeb. I żeby to osiągnąć często tworzy ad hoc stowarzyszenia i akcje protestacyjne. Takie postępowanie wynika z przekonania, że wszystkie te instytucje pośredniczące nie mają mocy sprawczej. I że tak naprawdę, jeśli chce się osiągnąć sukces w zaspokajaniu własnych interesów, to tylko przez bezpośrednie negocjacje z rządem.

A nie dzięki fachowym negocjacjom związków zawodowych?
– Nie wiem, skąd się wzięło przekonanie, które może było prawdziwe w czasach przełomowych, że związki są realną reprezentacją obywateli. Dziś wśród społeczeństwa dominuje przekonanie, że związki zawodowe to są synekury dla zasłużonych działaczy, którzy absolutnie lekceważą interes tych, którzy ich na tych posadach umocowali. Społeczeństwo w tych osądach nie jest odległe od rzeczywistości, bo – moim zdaniem – jest w tym jakaś prawda.

Kiedy Pan widzi, że minister Kopacz dogaduje się tylko z „Solidarnością” ratowników medycznych, to jak to Pan określa?
– To jest stara zasada „dziel i rządź”. Wybiera się jeden z wielu związków i dzięki temu doprowadza się do fermentu wśród pozostałych. Podczas strajków pielęgniarek i lekarzy uwidoczniło się, że jeśli preferuje się konkretną siłę, to pozostali zaczynają pytać: dlaczego nie z nami? I zamiast zajmować się przeciwnikami i prowadzić wspólne uzgodnienia zaczynają się konfliktować między sobą.

Czy nie powinna niepokoić sytuacja, w której zaczyna zanikać dialog społeczny?
– Uważam, że w Polsce w dalszym ciągu niewiele się robi dla budowania społeczeństwa obywatelskiego. Bo żeby takie społeczeństwo budować potrzebny jest dialog, czyli demokracja deliberatywna, polegająca na stawianiu problemów i ich oddolnym rozwiązywaniu poprzez partycypację i zaangażowanie ludzi.

Jak w takim razie widzi Pan przyszłość związków zawodowych?
– Wszystkie trendy światowe pokazują, że to jest przeszła forma instytucjonalna. Związki tak naprawdę znakomicie funkcjonowały w społeczeństwie przemysłowym. Tymczasem polskie społeczeństwo powoli wychodzi z fazy przemysłowej i przechodzi do fazy postnowoczesnej, w której liczą się inne struktury reprezentacyjne. Nie te, które oparte są na interesie klasowym, ale na interesie emocjonalnym. Bardziej liczą się struktury miękkie. Tymczasem związki zawodowe to struktury twarde.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008080704

[Łódź] - Nadmiar pieniędzy w miejskiej kasie

Blog | Ironia/Humor | Tacy są politycy

Jak podaje Łodzka Gazeta Wyborcza, łódzka straż miejska rozważa kupno 6 Segway'ów, wartości 6 tys. euro za sztukę.

Łódź, jak każde z polskich miast, boryka się z problemami finansowymi, jednak widząc kolejne pomysły władz, trudno długo szukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Ostatnio widziany na ul. Piotrkowskiej (reprezentacyjna ulica Łodzi) patrol policji poruszający się... jeep'em to kolejny dobry pomysł na wydanie pieniędzy.

Hej, punki, a może chcecie wstąpić do wojska?

Kraj | Blog

Opancerzony transporter, wyrzutnia rakiet i uzbrojeni po zęby żołnierze... To nie Afganistan, ale Przystanek Woodstock, na którym wojsko namawiało młodych ludzi do wstępowania do armii

Aktywnosci dla Tybetu

Świat | Blog

Głównie w Amsterdamie, lecz nie tylko
Aktywnosci dla Tybetu

Niedługo, za nie całe dwa tygodnie odbędzie huczne otwarcie igrzysk olimpijskich w Chinach. Wydaje mi się, że koła zdobiące flagę olimpijską mające symbolizować pokój, wolność, równość... teraz spływają krwią i potem. Krwią zabijanego narodu Tybetańskiego. Potem pracowników fabryk odzieżowych gdzie wielkie firmy takie jak Nike, Adidas itp. robią biznes na wykorzystywaniu nawet dzieci, a dorosłych do niewolniczej pracy przez 16 godzin dziennie. Dzieje się to w Chinach, gdzie prawa człowieka łamane są na każdym kroku, a także w innych krajach trzeciego świata. Olimpiada zaś służy im wspaniale by sprzedać ich produkty, co możesz zobaczyć po reklamach i sponsoringu igrzysk.

Warszawska wojna samochodowo - rowerowa

Blog

o jest już wojna! Po jednej stronie są dziesiątki tysięcy kierowców, po drugiej - tysiące rowerzystów.

Artykuł o masie krytycznej:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5493506,Warszawska_wojna_samoch...

Policja, prawo i przemoc według Benjamina

Blog

Walter Benjamin, jeden z najbardziej oryginalnych niemieckich myślicieli XX wieku, w swoim tekście Zur Kritik der Gewalt(1921) bada pierwotne związki między prawem a przemocą. Głównym narzędziem jego rozważań jest przeciwstawienie "przemocy ustanawiającej prawo" oraz "przemocy chroniącej prawo" - ta druga jest postacią wtórną, w której źródłowy związek z przemocą zostaje zatarty. Analizując możliwe relacje między tymi dwoma rodzajami przemocy (parlamentaryzm, przemoc mityczna i inne) Benjamin natrafia na jeden wariant, który okazuje się zupełnie wyjątkowy. Dzięki temu, niejako przypadkowo, podsuwa nam kilka filozoficznych spostrzeżeń dotyczących policji. Spostrzeżenia te przytaczamy w kontekście dyskusji na temat policji z bloga poniżej.

W upiornym wręcz przemieszaniu obydwa te rodzaje przemocy występują w [kolejnej] instytucji nowoczesnego państwa, w policji. Jest ona mianowicie władzą służącą celom prawnym, z prawem dysponowania, ale i jednoczesnym upoważnieniem do samodzielnego ich ustanawiania, i to w szerokim zakresie, (prawo wydawania rozporządzeń). Hańba tego rodzaju organu władzy, którą zresztą tylko niewielu odczuwa, gdyż jej upoważnienia rzadko wystarczają do podejmowania wyjątkowo drastycznych ingerencji, a więc tym łatwiej mogą być ślepo wykorzystywane w obszarach najwrażliwszych i przeciw ludziom rozumnym, polega na tym, że zostało w nich zniesione oddzielenie władzy ustanawiającej prawo od władzy chroniącej prawo. Od pierwszej zwykło się wymagać, aby okazała swą moc, zwyciężając; druga natomiast podlega zastrzeżeniu, że nie może ustanawiać nowych celów. Władza policji wyemancypowała się spod obu tych warunków. Jest ona władzą prawodawczą - gdyż jej charakterystyczną funkcją nie jest ogłaszanie prawa, ale wszelkie zarządzenia, które może wydawać z mocą prawną - i jest władzą chroniącą prawo, ponieważ oddaje się owym celom do dyspozycji. Twierdzenie, że cele władzy policyjnej są zawsze tożsame czy choćby zespolone z celami pozostałego prawa, jest całkowicie nieprawdziwe. "Prawo" policyjne wyznacza raczej ten punkt, w którym państwo - czy to z powodu bezsilności, czy z racji immanentnych zależności każdego porządku prawnego - nie może z jego pomocą zagwarantować sobie celów empirycznych, jakie chce osiągnąć za wszelką cenę. Dlatego w niezliczonych przypadkach policja wkracza "ze względów bezpieczeństwa" tam, gdzie sytuacja nie jest jasna, jeśli w ogóle nie towarzyszy obywatelowi bez jakiegokolwiek odniesienia do celów prawnych jako brutalna uciążliwość przez regulowanie życia zarządzeniami, czy też ogólne sprawowanie nadzoru.[...] Analiza policji nie natrafia na nic, co ma istotowy charakter. Jej władza jest bezkształtna, podobnie jak jej nigdzie nieuchwytne i wszędzie rozpowszechnione widmo w życiu państw cywilizowanych. I chociaż także w szczegółach policja może wszędzie być do siebie podobna, to jednak nie należy w końcu zapominać, że jej duch ma mniej mocy pustoszenia w absolutnej monarchii, gdzie reprezentuje ona władzę panującego, w której łączy się pełnia władzy ustawodawczej z wykonawczą, niż w demokracjach, gdzie jej istnienie, nie ograniczone przez żadną tego rodzaju zależność, jest świadectwem wyjątkowo poważnego zdegenerowania władzy.

(Walter Benjamin, W sprawie krytyki przemocy, tłum. K. Krzemieniowa).

Szef zagląda w Twój komputer

Blog

"Oko Szefa", "PC Szpieg", "iDetektyw", "Elektroniczna Lista Obecności" - to programy komputerowe, dzięki którym przełożony może obserwować, czym zajmujemy się w godzinach pracy. Najbardziej zaawansowane pozwalają na odczytywanie prywatnych rozmów prowadzonych przez komunikatory internetowe.

- Cały czas wzrasta liczba firm, które kupują programy do monitorowania pracowników. Moda na kontrole przyszła z Zachodu, gdzie dużo mówi się o tzw. cyberslackingu, czyli wykonywaniu w Internecie wielu czynności niezwiązanych z pracą - mówi w "Dzienniku Polskim" Piotr Kubiak z krakowskiej firmy A plus C, która przed kilku laty wprowadziła na rynek program "Statlook".

Jest to system, który zbiera informacje statystyczne dotyczące odwiedzanych stron internetowych czy uruchamianych programów. Dzięki temu szef może się dowiedzieć, jak długo podwładny się nimi zajmował. Treści wprowadzane przez użytkownika do komputera pozostają jednak niedostępne.

Znacznie większe możliwości ma wyprodukowany za granicą i dostępny również na naszym rynku program szpiegowski "SpectorSoft". Płacąc za niego kilka tysięcy złotych, można w formie filmu zobaczyć, co robią zatrudnione osoby.

- Takie rozwiązania pozwalają czytać treść rozmów prowadzonych przez komunikatory i czaty internetowe - wyjaśnia Zbigniew Engiel, informatyk śledczy.

- "SpectorSoft" potrafi zaprezentować, jakie strony przeglądaliśmy w Internecie i przez jaki czas, co było w załącznikach naszych e-maili, co wpisywaliśmy z klawiatury i co licytowaliśmy na aukcjach - mówi Zbigniew Engiel.

Programy do monitorowania cieszą się popularnością w rozmaitych branżach. Sprawdzani są pracownicy administracji publicznej, ale też uniwersytetów i politechnik, aptek, banków czy komend policji - pisze "Dziennik Polski".

- W nasz program zaopatrzyły się już takie instytucje jak Krajowa Izba Rozliczeniowa, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej - wylicza Piotr Kubiak. - Statystyki są zatrważające. Internet zabiera często dużą część dnia pracy. Furorę robią portale społecznościowe typu Nasza klasa czy Youtube, na którym można oglądać filmy i słuchać muzyki. Zazwyczaj poświęcamy im czas właśnie będąc w pracy, a naszym szefom coraz częściej daje to do myślenia.

Podniesienie efektywności pracy w zespole to nie jedyny powód, dla którego przełożeni stosują monitoring. Przedstawiciele laboratoriów informatyki śledczej zgodnie twierdzą, że pracodawcy są coraz bardziej wyczuleni na nielojalność pracowników.

- Coraz więcej firm występuje o przeprowadzenie audytu śledczego, bo podejrzewają, że pracownicy ich oszukują - przyznaje Bartłomiej Kowalczyk z firmy Ernst&Young, zajmującej się doradztwem biznesowym. - Świadomość występowania nadużyć rośnie wraz z rozwojem firmy, wzrostem liczby zatrudnionych, kontrahentów i oddziałów. W ciągu ostatnich kilku lat analizowaliśmy przypadki nadużyć wewnętrznych w prawie wszystkich sektorach gospodarki. Coraz częściej zgłaszają się do nas firmy, których pracownicy współpracują z konkurencją lub sami zakładają konkurencyjne przedsiębiorstwa, wykradając bazy klientów swojego dotychczasowego pracodawcy.

Do Mediarecovery, laboratorium informatyki śledczej w Katowicach, w 2005 roku zgłosiło się zaledwie kilku pracodawców podejrzewających swoich pracowników o nielojalność. W tym roku jest ich już kilkudziesięciu - pisze "Dziennik Polski".

"Dobra policja gwarantem praw obywatelskich i wolności"

Blog

To nie żart. Dziś podczas obchodów święta Policji w Warszawie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak powiedział, że "dobra policja to gwarant praw obywatelskich i wolności". Bez komentarza.

Wprost: kolejna ideologiczna manipulacja prawicy

Blog

"Wprost" argumentuje na swojej stronie internetowej, że "istnienie odgórnie określonej płacy minimalnej to w istocie zakaz zatrudniania osób najuboższych, najgorzej wykształconych, najmniej zdolnych, pochodzących z najsłabiej rozwiniętych regionów".

Co będzie następne? Może powrót do feudalizmu na wsi?

Niech te diabły z "Wprost" pracują za 500 zł. I już.

Film na niedzielę: Ferma kurza Alicji

Blog

Poniżej prezentujemy film Walta Disney'a z 1925 r. o którym mowa w artykule: Mity o Industrial Workers of the World. Mit 11: bolszewizm a IWW

Kanał XML