Blog

Katowice nie dla kapitalisty!!!

Blog

Jak cwaniak chce "odzyskać własność" należąca przed wojną do Giesche SA:

"Piotr Uszok, prezydent Katowic, toczy zacięty bój. Stawka jest ogromna: chodzi w niej o przedwojenne zobowiązania, niewyobrażalne pieniądze i jedną trzecią miasta!"

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4493940.html

Jan Peszek: Wolność bliska anarchii

Blog

Wywiad z Janem Peszkiem.

Peszek: Wolność bliska anarchii.

Czy to prawda, że nie czyta Pan gazet?

Jan Peszek: Od lat nie czytam, z założenia. Choć szczątkowe informacje do mnie dochodzą.

Skąd Pan czerpie informacje o życiu? Może nie jest Panu potrzebna ta wiedza?

To jest względna wiedza. Gazety, mam wrażenie, że głównie przebijają się sensacjami. Do uzyskania informacji o świecie, w którym żyję, nie jest mi potrzebna prasa.

A telewizja?

Bardzo rzadko. Oglądam te rzeczy, które chcę zobaczyć. Słucham dużo radia.

Pana stosunek do roli jest taki, że im dalej od Pana tym ciekawsza?

Trudno to tak określić. Mnie interesuje człowiek, zbadanie motywów jego postępowania. Ponieważ człowiek w swojej istocie jest nieograniczony, to każdy ma inne motywy. W związku z tym nigdy nie oceniam mojego bohatera, nie wartościuję jego postaw. To jest dane przez autora. Od oceniania jest widz, który jest ostateczną instancją. Tak naprawdę to jest proces nieskończony, bo wydawałoby się, że można powiedzieć wszystko o człowieku, a z drugiej strony dopóki świat trwa człowiek jest nieprzewidywalny w swoich zachowaniach, reakcjach. W moim zawodzie najciekawsze jest badanie natury człowieka.

Powiedział Pan, że ocenia widz, jest ostateczną wyrocznią. Niestety, zdarza się tak, że ludzie wychodząc z teatru i twierdzą, że jest Pan gejem prywatnie. To chyba źle.

Dlaczego źle? Jeżeli ktoś pisze na plakacie do „Transatlantyku”, że jestem pedałem, to oznacza, że zagrałem tak wiarygodnie, że ktoś mnie utożsamił. Ale to jest jego problem, nie mój.

Ma to swoje plusy i minusy.

To jest problem odbiorcy. Kiedy grałem tego rzeczonego geja Gonzala w „Transatlantyku” Gombrowicza, z perspektywy czasu mówiąc o tym, to aspekt homoseksualny tej roli tak naprawdę najmniej mnie interesował. To, co próbowaliśmy zrozumieć w jego postawie, to wolność bliska anarchii. To było najbardziej interesujące. Jego najdalej idące prowokacje przekładały się na moje prowokacje aktorskie. Co wieczór, jako człowiek, któremu wszystko wolno, miałem za zadanie zaskakiwać. Nawet moich partnerów. Oczywiście, to nie jest tak, że nie mam poglądu, że dane czyny są naganne albo prawidłowe. Nie mnie jest to oceniać. Ja muszę rzetelnie przedstawić daną osobę. Oto mamy do czynienia z takim typem ludzkim, który tak a nie inaczej postępuje, który tak a nie inaczej rozwala wokół siebie rzeczywistość.

To trzeba pokazać obiektywnie?

Trzeba przekonująco pokazać. To jest problem techniki aktorskiej, a nie tożsamości. Wiele osób myli zawód aktorski z koniecznością utożsamiania się z postacią, którą się gra. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś się do końca identyfikuje z ludźmi, którzy podlegają jakimś stanom ekstremalnym. Wykorkowałbym psychicznie na ich miejscu. Tak się dzieje z częścią aktorów, którzy przekraczają granicę, zapuszczają się za głęboko w niebezpieczne rejony.

Wtedy pozostaje tylko psycholog. Spotkał się Pan z takim przypadkiem?

To się zdarza w tym zawodzie. Tak jak się zdarzają obciążenia nałogami, które rzekomo mają uwolnić. Jeżeli ten zawód się dobrze uprawia, to jest on najzdrowszym zawodem na świecie, który działa autoterapeutycznie. Tzn. jestem w pobliżu takich psychofizycznych zachowań ludzkich, na które w moim życiu nie wyraziłbym nigdy zgody, nie zaakceptowałbym, albo starał się je ominąć. Rola bohatera pozwala mi na znalezienie się bardzo blisko takiej sytuacji. Nie biorę za to żadnej odpowiedzialności karnej, społecznej. W tym sensie jest ona filtrem, oczyszcza mnie.

Odgrywając role wyraziste, ekstremalne, może Pan dzięki temu porównaniu postaw odnaleźć w sobie pozytywne lub negatywne cechy?

To mam na myśli mówiąc o autoterapii i filtrze. Mimo woli jakoś siebie analizuję. Poznaję prawdopodobne moje reakcje w sytuacji danej mi przez autora. Mam zagrać wiarygodnie ojca, który molestuje swoje dzieci, ale to nie znaczy, że muszę posiąść wiedzę teoretyczną, poznać mechanizmy. Jestem najdalszy od tego, aby próbować tych doświadczeń na sobie. To jest wykluczone.

Zdarzyło się Panu, że ludzie odebrali Pana rolę inaczej niż by Pan chciał? Podam Panu dla przykładu sytuację Jerzego Stuhra, który po roli w „Wodzireju” na ulicy nie był odbierany jako cham, fałszywiec, a wręcz był zapraszany do prowadzenia imprez.

Zdarzają się sytuacje, że ktoś się patrzy na mnie podejrzliwie, wyraża jakiś niepokój. Ponieważ gram często ekstremalne role, to patrzą na mnie podwójnie. Z jednej strony na aktora, który gra taką rolę, a z drugiej jak to naprawdę jest? Czy nie korzystam z zasobu własnych cech, doświadczeń? To wszystko, w gruncie rzeczy, potwierdza jakość tego, co się robi. To jest prawidłowa i pozytywna reakcja. Oznacza to, że zagrałem skutecznie, a tak mam grać.

Kiedy u aktora pojawia się satysfakcja?

Pojawia się zawsze wtedy, kiedy otrzymuję tę najprostszą informację od widza, że jestem akceptowany. To jest jeden z tych zawodów, gdzie na bieżąco otrzymujesz odpowiedź. Satysfakcja odbywa się na żywym planie. Zarówno, gdy są brawa, okrzyki, ale również w ciszy, skupieniu. Kiedy grałem Gonzala publiczność bardzo gorączkowo manifestowała swoje reakcje, w gruncie rzeczy akceptując mnie. Kiedy grałem ojca w „Festen” była przeraźliwa cisza. Grzegorz Jarzyna kiedyś mi powiedział, że wtedy kiedy przechodząc koło publiczności ktoś by cię opluł, syknął coś krzyknął, to byłby znak, że wzbudziłeś w nich odrazę, nienawiść, pogardę. I coś takiego się zdarzyło parokrotnie. Oni nie reagują na mnie, jako Peszka, tylko na mnie, jako aktora, który gra tego ojca. To było dla mnie ogromne przeżycie, gdy ktoś użył niecenzuralnego słowa, abym już z tym skończył i zszedł. To był rodzaj satysfakcji.

Do jakich Pan doszedł wniosków starając się zrozumieć siebie?

Że tak naprawdę sens mojej pracy zasadza się najgłębiej w kraju, w którym żyję, w którym wiele rzeczy mi się nie podoba i wiele chciałbym zmienić, ale mogę wpływać tylko na to, aby utrzymać na pewnym poziomie swoją postawę.

Na czym polega różnica pomiędzy „filmem, który gości sztukę, a filmem, który gości ulicę”?

Reaguje dość ostro na sytuacje, w których ulica wchodzi nieprzetworzona do sztuki. Wtedy przestaje funkcjonować właściwie. To się wiąże z Georgem Simmelem, filozofem niemieckim, który najprecyzyjniej z dotychczas znanych mi teoretyków określił np. funkcjonowanie aktora i teatru. Ono jest jak najdalsze od korzystania z ulicy, jako materiału jedynego. Sztuka nie jest odbiciem życia, jest przetworzeniem.

Tym odbiciem ulicy można nazwać seriale. Nieskomplikowane, banalne sytuacje, których nie można nazwać sztuką.

To nie jest sztuka. Można to nazwać „sztuką użytkową”, ale to już jest za dużo powiedziane. Nie czepiam się seriali, jako zjawiska istniejącego, bo ono jest nieuniknione. Kicz jest potęgą, którą znam i uwielbiam. Niech sobie żyją spokojnie ludzie, którzy czekają na seriale. Niech sobie żyją aktorzy, scenarzyści, reżyserzy, którzy tworzą seriale, tylko niech nie doczepiają tym zjawiskom etykietki sztuki. Bo to nie ma nic wspólnego ze sztuką.

Rozmawiał: Seweryn Domagała

Jan Peszek: aktor, 62 lata. Ma dwójkę dzieci – Marię i Błażeja. Absolwent krakowskiej PWST (1966). W tym samym roku zadebiutował na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu. Występował m.in. w Teatrze im. S. Jaracza, Słowackiego w Krakowie, Teatrze Narodowym w Warszawie. W 1988 roku dostał Nagrodę Fundacji Kultury Polskiej za „Łabędzi śpiew”, a w 1990 został nominowany w kategorii „najlepsza drugoplanowa rola męska” na FPFF w Gdyni za „Pożegnanie jesieni”. Zagrał m.in. w filmie Piotra Szulkina „Ubu Król” i Jerzego Skolimowskiego „Ferdydurke”.

Źródło: relaz.pl

Janusz Kurwin - Mickey: Dlaczego Warto Na Mnie Głosować

Blog | Ironia/Humor

Drodzy Anarchiści!

Łączy nas więcej niż nas dzieli. Czy zauważyliście, że mamy prawie taki sam sztandar? Czy zauważyliście, że Unia Polityki NieRealnej jest za zmniejszeniem roli państwa w gospodarce? Anarchiści! Wyborów nie wolno bojkotować! Wybrać trzeba MNIE!

Ale nie będę próbował namawiać Was politycznymi argumentami. Widzę, że niestety coś przyszło Wam anarchistom do głowy o jakiejś równości bla bla bla, a zrobiliście wywody, że górnik powinien zarabiać tyle, co polityk czy bankier. Widzę, że macie coś w głowie, że biznesmen powinien płacić podatki. Macie coś nie tak w głowach – podatki powinni płacić tylko ci, których nie stać na wysyłanie dzieci do prywatnych szkół, nie stać na usługi medyczne w Londynie itd. Chcecie żyć w komunizmie, będziecie mieć podatki. Widzę, że nawet wrzucacie nasz sztandar do kosza. Wiem, że politycznymi argumentami Was nie przekonam, więc dam Wam 3 praktyczne powody. Skoro jesteście cyniczni, powinniście docenić te argumenty.

1.Wam potrzebne są materiały do opisania na CIA, dzięki mnie będziecie mieli przeciwko czemu protestować. To będzie dla Was anarchistów bardziej korzystne, kiedy będziemy w rządzie. Obiecuję, że ja, moi koledzy Giertych i Wierzejski oraz poseł Zawisza będziemy często i długo występować w Sejmie. Będziemy lobbować za karą śmierci, wystąpienie Polski z komunistycznej Unii Europejskiej, dla chłosty w szkołach a nawet za karą wobec kobiet, które nie rodzą dzieci i pasami cnoty dla młodzieży licealnej. Będziecie więc mieli o czym pisać. Obiecuję to Wam!

2.Bądźmy szczerzy. Wiemy, że nic nie zmienimy w tym systemie, a jedyne co możemy robić w Sejmie, to zwoływać codzienne konferencje prasowe i urządzać show. I możemy dostać dotacje. Lepiej byśmy dostali te dotacje niż POPiS. My wiemy, co robić z tymi pieniędzmi. Szkolić młodzież wszech… i wobec i dać pracę rodzicom i znajomym. Chyba macie jeszcze kilku kolegów anarcho-kapitalistów? Ja obiecuję, że dam anarchokapitalistom możliwość zarabiania (bez podatków oczywiście) trochę za naszej kadencji. Sierpińskiego nie wsadzimy do więzienia, nawet jeśli Zawisza na to będzie nalegać.

3.Lepiej żebyście zmobilizowali Waszych kryptogłosujących kolegów, aby głosowali na Nas, a nie na komuchów. Jeśli PPS lub Partia Pracy dostaną trochę głosów, dostaną kasę i będą tylko z tego korzystać by dostać się do władzy i potem was jebać. I będą was jebać totalnie bo siedzicie w jednym lewicowym getcie gdzie oni chcą rządzić. Będą was jebać gorzej niż my, bo my Was mamy zupełnie w dupie, wy nic nam nie robicie, ale im możecie odebrać trochę głosów i poniżyć ich autorytet.

Idźcie na wybory!

Bojkot Wyborów: nowy komitety wyborcze do bojkotu

Blog

Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła kolejne zawiadomienia o powołaniu komitetów wyborczych z zamiarem zgłaszania kandydatów w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Wśród zgłoszeń odnajdujemy między innymi komitety RACJI Polskiej Lewicy, Zielonych 2004 oraz Polskiej Partii Socjalistycznej.

Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła ponadto zgłoszenia od następujących komitetów:
* do Sejmu i do Senatu: KW Wierni Polsce, KW Samoobrona RP, KW Polskiego Stronnictwa Ludowego, KW Prawo i Sprawiedliwość, KW Lewica i Demokraci (partia polityczna założona przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej), KW Ligi Polskich Rodzin, KW Samoobrona Patriotyczna, KW Narodowego Odrodzenia Polski, KW Związku Słowiańskiego, KW Platforma Obywatelska RP, KWW "Mniejszość Niemiecka", KW Konfederacja Polski Niepodległej - Obóz Patriotyczny, KW Samoobrony Odrodzenie;
* tylko do Sejmu: KW Partii Rozwoju;
* tylko do Senatu: KW Unia Polityki Realnej, KWW Lasecki (Myszków), KW Nowa Wizja Polski, KWW Prawicy Marka Jurka, KWW Konrada Głębockiego (Częstochowa), KW Przymierze dla Polski.

[informacje z portalu lewica.pl]

Tusk lider wojny cywilizacji

Blog

Miała być bomba. A na konwencji wyborczej PO tylko najgorsza głupota.

"Jesteśmy dzisiaj w Gnieźnie, bo tu i w Gdańsku 1000 lat później rodził się ten wielki sen o Polsce, która przynależy do świata zachodniej cywilizacji. Tu rodził się ten wielki sen i tu podjęto pierwszą wielką polityczną decyzję w imieniu tworzącego się wówczas narodu polskiego - o tym, że Polacy to Europejczycy, że Europa, chrześcijaństwo, cywilizacja zachodu jest także tutaj" - mówił Tusk.

"Właśnie dzisiaj w Gnieźnie trzeba powiedzieć słowa najpoważniejsze i najprostsze jednocześnie: że ten bój, na który idziemy, to nie jest bój między partiami politycznymi, to nie jest bój między ambitnymi politykami - to jest wielki wybór, po raz kolejny w historii Polski, wybór za cywilizacją zachodu albo przeciwko niej."

"Tak jak tu narodził się sen o Polsce zakorzenionej w chrześcijańskiej cywilizacji zachodu, tak teraz w październikowych wyborach potwierdzimy ten wybór albo zmarnujemy kolejne lata." "...ci, którzy dziś rządzą Polską znowu wpychają ją w objęcia wschodu".

Bez komentarza.

"Ostatnie słowa" Jana Rokity to półprawda

Blog

- Proszę państwa, nasze myśli powinny koncentrować się na losie narodu czeczeńskiego. Ta trójka martwych dzieci, znalezionych dzisiaj w Bieszczadach, to ofiary rosyjskiego ludobójstwa. Pamiętajmy o tym. To są ostatnie słowa, które wypowiadam jako polityk.

Tak powiedział Jan Rokita.

Ma rację ale mówi tylko półprawdę.

Te dzieci są ofiarami rosyjskiego ludobójstwa, ale także były ofiarami polskiej obojętności.

Dlaczego ta kobieta nie mogła czy nie chciała normalnie wjechać do Polski, a co stałoby się z nią, jeśli ona by tak zrobiła?

Jestem ciekawa co Jan Rokita zrobił w swojej karierze politycznej aby pomoc uchodźcom w Polsce? Ma teraz wolny czas. Może on w końcu postanowi dać uchodźcom lekcje języka polskiego, czy jakoś im pomóc. Będzie on wtedy bardziej użyteczny niż cały czas, który spędził w Sejmie.

Ignorant z Urzędu ds. Cudzoziemców mówi o uchodźcach z Czeczenii

Kraj | Blog | Dyskryminacja | Tacy są politycy

Jan Węgrzyn, dyrektor Urzędu ds. Cudzoziemców komentując śmierć dziewczynek z Czeczenii, które zamarzły w Bieszczadach po przekroczeniu granicy powiedział: „Pracuję tu siedem lat i z tak tragicznym wydarzeniem spotykam się po raz pierwszy. Uchodźcy z krajów d. ZSRR w 99,9% przekraczają naszą granicę legalnie. Polska jest dla nich pierwszym bezpiecznym krajem, który udziela im schronienia”. Według Węgrzyna, wystarczy ustne oświadczenie cudzoziemca: "Jestem uchodźcą, chcę pozostać w waszym kraju" i jest on kierowany do ośrodków dla uchodźców.

Ale żeby dotrzeć do polskiego urzędnika i złożyć to oświadczenie, trzeba mieć wizę i przede wszystkim paszport (tzw. „zagranpasport”) , który dla większości Czeczenów jest nieosiągalny. Stwierdzenie Węgrzyna, że Polska udziela Czeczenom schronienia, też zakrawa na kpinę. Jedynie niecałe 5% czeczeńskich uchodźców w Polsce otrzymuje status uchodźcy, a większość z nich jest wyrzucana na bruk z ośrodków dla uchodźców po otrzymaniu odmowy przyznania statusu. Zresztą stan tych ośrodków jest taki, że trudno się dziwić, że Czeczeni próbują przedostać się dalej na Zachód.

Dla Unii, to bardzo wygodne nazwać Polskę „pierwszym bezpiecznym krajem”. W ten sposób kraje zachodnie nie muszą już udzielać im schronienia i pozostawiają uchodźców na łasce ignorantów z polskiego Urzędu ds. Cudzoziemców.

LiD zastanawia się jak zagrać tarczą w wyborach

Kraj | Blog | Tacy są politycy

SLD zapowiada wykorzystanie tarczy antyrakietowej podczas kampanii wyborczej. Powodem ma być to, że rząd nie przeprowadził kampanii informacyjnej na temat tarczy i mało konsultował swoje plany z opozycją. SLD już nie ma nic przeciwko temu, że rząd nie konsultował niczego ze społeczeństwem – w końcu samo SLD wciągnęło Polskę w awanturę w Iraku i Afganistanie bez takiej konsultacji.

Inny koalicjant z LiDu, Janusz Onyszkiewicz z demokratow.pl, nie ma nic przeciwko wykorzystaniu tematu tarczy w kampanii wyborczej (jeśli to może przynieść parę głosów), ale nie żeby zaraz odrzucać coś co zostało z góry postanowione za plecami społeczeństwa.

Trzeba tylko zorganizować odpowiednio ustawioną „debatę publiczną”, a po wyborach i tak można się nie liczyć ze zdaniem wyborców przez kolejne parę ładnych lat. A do kolejnych wyborów i tak o wszystkim zapomną.

Tajemnica śmierci przywódców Frakcji Czerwonej Armii

Blog

Ciekawy artykuł pojawił się w gazecie:

Niewykluczone, że służby specjalne podsłuchiwały siedzących w celach przywódców Frakcji Czerwonej Armii i słyszały, jak popełniają samobójstwa 18 październik 1977 r. Więzienie w Stammheim, w którym osadzono twórców Frakcji Czerwonej Armii (RAF). Strażnicy otwierają celę Andreasa Baadera i widzą, jak leży w kałuży krwi. Martwi są także Jan Carl Raspe i Gudrun Ensslin. Irmgarda Möllera znajdują ciężko rannego - zadał sobie kilka ciosów nożem w klatkę piersiową.

Jak się okazało, adwokat terrorystów przemycił do podobno doskonale strzeżonego więzienia rewolwery - to nimi posłużyli się Baader i Raspe. Ensslin powiesiła się na kablu od głośnika.

Gdy zdumieni strażnicy oglądali ciała, funkcjonariusze badeńskiego Krajowego Urzędu Krajowego dokonali w dzienniku służbowym dziwnego wpisu. Napisali mianowicie, że ich koledzy, którzy w więzieniu prowadzili "akcję specjalną", mają przekazać im wszelkie informacje o samobójstwie.

30 lat po tamtych wydarzeniach przez Niemcy przetacza się nowa dyskusja o RAF. Dziennikarze "Spiegla", którzy badali przez dwa lata tę sprawę, twierdzą, że za słowami "akcja specjalna" kryje się podsłuchiwanie osadzonych terrorystów RAF. Pluskwy zainstalowano w ich celach, a także w salach, w których spotykali się z obrońcami na trzy lata przed ich śmiercią. W ten sposób służby chciały poznać tajemnice RAF. Tak zdobyte informacje miały udaremnić kolejne zamachy i uratować życie pojmanych zakładników. A jesienią 1977 r. RAF przystąpił do ofensywy. Podsłuchiwaniem zajmował się nieznany bliżej oddział straży granicznej wyspecjalizowany w walce radioelektronicznej. Wspierali go sprzętem i wiedzą agenci wywiadu zagranicznego BND.

Sprawa jest głośna, bo zbiorowe samobójstwo przywódców RAF nie zostało do końca wyjaśnione. Gdy Baader, Ensslin i Raspe targnęli się na swoje życie, niemieccy komandosi z grupy antyterrorystycznej GSG 9 świętowali swój pierwszy sukces. Było nim odbicie maszyny Lufthansy, którą palestyńscy sojusznicy RAF uprowadzili z Majorki aż do Mogadiszu, by zmusić rząd w Bonn do wypuszczenia ze Stammheim Baadera i innych.

Mniej więcej w tym samym czasie komando RAF przy francusko-belgijskiej granicy zabiło porwanego kilka dni wcześniej Hansa Martina Schleyera, szefa związku pracodawców. Chcieli go wymienić na osadzonych kolegów.

Czy uwięzieni terroryści postanowili odebrać sobie życie w obliczu klęski, chcąc się unieśmiertelnić? A może to rząd, tak jak miał doradzać ówczesny premier Bawarii Franz Josef Strauss, kazał zabić terrorystów w odwecie za śmierć zakładników? Żadna z tych wersji nie została ostatecznie potwierdzona.

Jeśli faktycznie, jak twierdzi "Spiegel", agenci podsłuchiwali Baadera i towarzyszy, to nie mogli nie słyszeć, jak w nocy z 17 na 18 października ci porozumiewają się przez swój system łączności zbudowany cichcem na bazie przewodów więziennego radiowęzła i instalacji elektrycznej. Musieli wiedzieć o planie popełnienia samobójstwa, musieli słyszeć, jak Baader odbezpiecza i repetuje pistolet. Dlaczego nie interweniowali? Gdzie są nagrania z podsłuchu?

Odpowiedzi nie ma. Jak podaje "Spiegel", wiele dokumentów ma ciągle gryf "ściśle tajne". Być może sprawą zajmie się komisja śledcza Bundestagu - o jej powołanie apeluje m.in. Horst Herold, ówczesny szef Federalnego Urzędu Kryminalnego, który wprawdzie domagał się podsłuchiwania pojmanych terrorystów, ale jak mówi, o "akcji specjalnej" w Stammheim nic nie wiedział.

Źródło: Gazeta Wyborcza

IBM i holocaust

Blog | polityka

Najbardziej ponure przestępstwo korporacyjne, ze wszystkich dokonanych przez amerykańskie koncerny, ujawnił je przed kilkoma laty Edwin Black w swojej obszernie udokumentowanej pracy historycznej IBM i holocaust. Od pierwszego do ostatniego dnia hitlerowskiego reżimu korporacja IBM, poprzez swą berlińską filię Dehomag, sprzedawała rządowi Niemiec sprzęt i myśl techniczną umożliwiające przeprowadzanie spisów ludności i organizację logistyczną [...]

Solą w "kacze oko"

Kraj | Blog

Ostatnie figle naszych niesfornych klaunów i ich zgranej (chyba zresztą coraz mniej paczki) pokazały, że nudzić się w takim cyrku nie można. Szczerze przyznam, że nie potrafiłbym napisać scenariusza politycznego jutra, bo wątek pogmatwany jest nie mniej niż akcja w filmie rodem z Iranu (pozdrawiam uczestników festiwalu kina irańskiego).
Czyjeś prawo, czyjaś sprawiedliwość, czyjś dyktafon i czyjaś prostytutka, nota bene zaryzykuje stwierdzenie, że najlepiej prezentująca się w tym całym zgiełku cieni, noi zapewne najskuteczniejsza w działaniu.
Jedno pozostaje bez zmian, walka polskiego „Księcia Lazara” z innowiercami. A precyzując, z wyznającymi inną wiarę niż ta toruńska. To wszystko sprawia, że nigdy w życiu nie zamieniłbym Panie Premierze polskiego pióra za 900 zł/m-c na angielską łopatę za 6000 zł/m-c umierając tam z nudów.

PRAW(DZIWKI) i MUCHOMORY LEWICY

Kraj | Blog

Na swoim blogu, pewien „młody socjaldemokrata” pisze:

Lewica i Demokraci jest dla „prawdziwej” lewicy wrzodem, który należy wycisnąć i zasuszyć boleśnie spirytusem...
Ci „prawdziwi” lewicowcy snują marzenia o powstaniu z kolan, o zaprowadzeniu socjalistycznego porządku w tej spaczonej zgniłym liberalizmem Polsce. Twierdzą, że ich start z list LiD byłby kompromitacją..

Kompromitacją jest wynik wyborów do Parlamentu „prawdziwej” lewicy. Nie przekroczyła ona nawet 1%. Specjalnością „prawdziwków” nie jest wygrywanie wyborów w celu realizacji socjaldemokratycznego programu. Specjalnością „prawdziwków” jest licytowanie się, kto jest bardziej lewicowy”.

Jasnym jest że to komentarz do działań Polskiej Partii Pracy odnośnie Porozumienia Lewicy, któe raz to ma być radykalną frakcją w LiDzie, a wobec LiDu alternatywą. W zależności kto pyta i kto odpowiada. Słowem, normalka.

Pytam się, jaki jest cel bycia bardziej świętym od papieża? - ciągnie dalej socjaldemokrata - Permanentne bytowanie na politycznym marginesie? Siedzenie na kanapie w przyfabrycznej świetlicy i narzekanie jak to jest źle, jak to LiD jest centrolewicowy? Gdyby faktycznie „prawdziwkom” zależało na tworzeniu ich wizji lewicy już dawno przystąpiliby do szerokiego porozumienia Lewicy i Demokratów. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że wolą jednak zacietrzewieni siedzieć przed TV i patrzeć jak po raz kolejny nie przekraczają 1%. Może to taki fetysz?

Oczywiście mamy do czynienia z bredniami wypierającymi brednie. Niewątpliwie jest to jednak jakiś sukces chavezistów z PPP. Działania partii zauważają jej oponenci, wyśmiewają posługując się argumentami dziecinie łatwymi do obalenia. I uczyni to zapewne wkrótce PPP z wdziękiem i przytupem piętnując SLD/LiD.

Co wyciągać z tego felietonu może wolnościowy społecznik(1)?
Dwa wnioski: po pierwsze krytyka młodego socjaldemokraty jest poniekąd słuszna – ukazuje bowiem śmieszność postępowania partii pokroju PPP. A w tej sytuacji o kant dupy roztrzaskać można krytykę „radykalnej lewicy” w kierunku naszym. Skoro działania anarchistów, oddolnych lewicowców (poza partyjnych) wydają się jakiemuś „alterglobalistycznemu” karierowiczowi śmieszne to co dopiero możemy powiedzieć o siedzących na kanapie w przyfabrycznej świetlicy i narzekających jak to jest źle członkach PPP? Istotnie, wymaga się zgodzić z autorem bloga, działalność takich partyjek zakrawa na fetysz. Jako anarchista dodałbym jeszcze; dobrze opłacony, czego socjaldemokrata powiedzieć już nie mógł...

Drugi wniosek to smutna wizja przyszłości Polski pod rządami PPP. Jeśli już sobie gdybami i wyobrażamy zwycięstwo PPP (2) to należy zdać sobie z czegoś sprawę. Mimowolnie PPP-owcy musieliby wejść w koalicje ze swoimi wrogami z SLD (względnie z Samoobroną, mają w tym zakresie małe doświadczenie). Na Nową Lewicę już teraz liczyć nie mogą – tajemnicą Poliszynela jest to ze PPP nie znosi NL z wzajemnością. A zatem jedyna szansa dla PPP to sojusz z największymi wrogami (rzekomo). To zaś oznacza albo kłótnie i chaos państwowy (gorszy niż w przypadku POPiSu) albo – w co wypada bardziej uwierzyć – sprzedanie się kapitałowi.

Wnioski są jasne i czytelne dla wszystkich. Wbrew temu co sugerują niektórzy anarchiści, nie ma co cieszyć sie z tego że PPP uzyskałaby reprezentacje w Sejmie. Nie ma również podstaw do sądzenia że z PPP czy NL łączy nas cokolwiek więcej niż z UPR-em czy PSL. Już dziś (jeszcze w miarę czytelnie i wyraznie) widać o co chodzi. Z czasem niektóre kwestie mogą przestać być (dla niektórych) takie klarowne.

Z anarchistycznym, niepoprawnym pozdrowieniem
Podpis Nieczytelny

Cytaty z „Prawdziwki Lewicy” (http://zagorski.socjaldemokracja.pl/18,8222_prawdziwki_8221_lewicy.html)

1)-jako ze socjalista nie równa sie społecznikowi, ostatecznie wolę tę nazwę od określenia libertarian socialist
2) – wszystkim którzy nie wierzą w ewentualne zwycięstwo PPP polecam zapoznać się z historią politycznej kariery Andrzeja Leppera.

Spektakularne show polityczne

Blog

Prawdopodobnie kilka osób próbowało pomóc kolegom kiedy CBA zaplanowało akcje m.in. przeciw Lepperowi. O tym kłamali Kaczmarek, Netzel... Jasne. Tylko rząd nadal unika kilku pytań:
- skąd Kaczmarek wiedział o akcji?
(Także może ktoś celowo dał mu informacje i wiedział jak on będzie postępować.)
- dlaczego ta grupa działała razem (Krauze, Netzel, Kaczmarek itd... Czy Krauze dał Kaczmarkowi kasę na dom?)
- o czym rozmawiał Kaczmarek z Kaczyńskim (i gdzie są taśmy z tej rozmowy)?
- jeśli myśleli, że Lepper bierze łapówki, to dlaczego rząd dał mu tą pracę a potem zorganizował prowokację?
(odpowiedź na to ostatnie pytanie jest prosta: potrzebował go w pewnym momencie, aby mieć władzę, a potem próbowali go zlikwidować i przyciągnąć posłów Samoobrony do PiSu.

Jasne że polityka, to jeden wielki folwark, gdzie ludzie daje kolegom posady, forsę, kontrakty - i nic więcej.

Cała sprawa śmierdzi. A najgorsze jest to, że politycy są tacy, wychowują się tak na co dzień. My tylko od czasu do czasu mamy możliwości usłyszeć prawdę polityczną - np taśmę prawdy, czy rozmowy jak u Guzowatego czy te z Kaczmarkiem. Polityka to bagno - cieszę się że jestem anarchistką. :-)

Bunt. Sprawa Litwinienki

Blog | polityka

Do kin wchodzi bardzo ciekawy dokument, obnażający ciemne strony aparatu władzy w Rosji. Kontrowersyjny dokument o byłym agencie FSB, Aleksandrze Litwinience, zmarłym w Londynie po otrzymaniu śmiertelnej dawki radioaktywnego polonu. Film o antyputinowski przekazie, nad którym prace rozpoczęły się jeszcze przed śmiercią Litwinienki, obnaża politykę Kremla i metody działania FSB (dawnego KGB). Litwinienko krótko przed [...]

Stan wyjątkowy w Polsce?

Kraj | Blog | Tacy są politycy

Lepper powiedział dziś:
Wiedząc o tym, że gdyby władzę oddali, to zostaną skompromitowani i nie będą zamykać niewinnych ludzi, tylko niewinni ludzie będą zamykać ich za to co zrobili ze służbami specjalnymi. Według Andrzeja Kaczory przygotowują stan wyjątkowy, i przygotowują do tego społeczeństwo. Nie da się ukryć, że Pisuary od początku rządziły na zasadzie afer, zagrożenia, niejasnych układów, tępienia wrogów Polski...

Gadaliśmy o tym już wcześniej, w gronie anarchistycznym, że mogą wywalić taki numer. Pytanie czy się odważą. I czy społeczeństwo wystarczająco urobili.

Kanał XML