Blog
Zaczęło się w ZSRR
Lewica Wolnosciowa, Pią, 2009-06-05 21:06 BlogWczoraj trwały różne imprezy związane z rocznicą wyborów do sejmu kontraktowego. Głównym hasłem obchodów było twierdzenie: “Zaczęło się w Polsce”. Jakby to powiedzieć… Hasło mija się z prawdą, która wygląda tak, że to nie 4 czerwca 1989 roku wyznacza datę przemian, ani wybór Polaka na papieża itd., ale raczej wybór Michaila Gorbaczowa na przywódcę Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w 1985 roku i jego pieriestrojka (przebudowa) oraz głasnost (polityka jawności). Nasi megalomańscy politycy, z Wałęsą na czele, twierdzą, że to “siła ducha” wyzwolona przez Karola Wojtyłę i Solidarność odmieniła świat. Cóż, jako wierzący mogą sobie tak roić, szczególnie jeśli to podkreśla ich rolę. Tymczasem byli jedynie pionkami na wielkiej szachownicy historii.
Scenariusz wydarzeń, jak już pisałem wcześniej, został przewidziany dawno temu, zanim jeszcze powstał ZSRR – biurokracja państw “realsocjalizmu” szukała dróg uwłaszczenia się na wspólnym majątku i w jaki sposób skończyć z propagandową fikcją głoszącą, że jakoby całe społeczeństwo jest w posiadaniu środków produkcji. Oczywiście ani w ZSRR ani w PRL tak nie było – to nie robotnicy zarządzali środkami produkcji, ale “awangarda klasy robotniczej”, która de facto była ich właścicielem, panem życia i śmierci, i wyzyskiwała robotników. Utrzymywanie tego stanu przestało się opłacać “awangardzie” więc świadomie czy nie zaczęli się skłaniać do przejścia z “realsocjalizmu” ku gospodarce kapitalistycznej. Stąd, a nie “siły ducha”, bierze się cały “cud” pokojowych przemian.
Wczoraj jeden z byłych polskich dysydentów powiedział, że gdy po wyborach 4 czerwca zaczęły do nich dochodzić informacje, że nawet w zamkniętym ośrodku ZOMO wygrała Solidarność, dotarło do nich, że również partia już nie chciała bronić tego systemu. I to jest właśnie klucz do zrozumienia tamtych przemian. Cudu nie było, była chęć “normalizacji” sytuacji – tj. przemiany najważniejszych biurokratów w kapitalistów, przy porozumieniu z częścią opozycji. Oczywiście większość ekonomicznych postulatów Solidarności w tym procesie musiała pójść do kosza. Propaganda przez te 20 lat zrobiła swoje – wmówiła ludziom, że chcieli kapitalizmu. Szczególnie podatne na te brednie jest pokolenie, które nie pamięta już o co chodziło w pierwszej Solidarności, ani o co chodziło z tym całym PRL.
Aktorka Joanna Szczepkowska powiedziała w do znudzenia powtarzanym wczoraj wystąpieniu w Dzienniku TV sprzed 20 lat, że “4 czerwca skończył się komunizm”. Ani 4 czerwca, ani komunizm, chciało by się powiedzieć.
Nie świętowalem
Czytelnik CIA, Pią, 2009-06-05 19:01 BlogNIE ŚWIĘTOWAŁEM
O rocznicy przemian demokratycznych nad Wisłą słychać coraz częściej w prasie, radiu, telewizji czy internecie. Generalnie uznawana jest przez najbardziej popularne polskie czy zagraniczne media jako święto odzyskania wolności i demokratycznych praw obywatela. Wygląda więc, iż należy je obchodzić jeśli zachęcają nas do tego same polskie elity z premierem Donaldem Tuskiem na czele, dla których wspomniana data to powód osobistej dumy.
Jednak zastanawiam się czy rzeczywiście powinniśmy świętować czerwcowy przełom. Stanowi nam jakąkolwiek wartość ? Tym bardziej, iż wokół niego istnieje sporo kontrowersji i zamieszania.
Rzecz jasna piszę to z punktu widzenia zwykłych obywateli. Nas, stanowiących przecież zdecydowaną większość społeczeństwa. Pracujących w pocie czoła na swój rachunek oraz bliskich. Szkoda tylko, że tych płatnych zajęć jest coraz mniej na rynku usług zarówno w Polsce , Wielkiej Brytanni jak i całej Unii Europejskiej. Władze w Brukseli zamierzają także świętować upadek Komunizmu poprzez uwypuklenie zniszczenia muru berlińskiego jako symbolu zwycięstwa nad tyrnią. Problem w tym, iż ich neoliberalne dyrektywy gospodarcze oraz supermocarstwowe ambicje przyczyniły się do spadku poziomu płacy nominalej na Starym Kontynencie. Uwidaczania się to w rosnącej przepaści finansowej pomiędzy elitą menadżerów, a resztą zwykłych pracowników. Niestety taki stan rzeczy całkowicie zdominował nasz codzienny żywot w Europie, kontynencie będącym przecież kolebką demokracji uczestniczącej i wolności osobistej.Co to ma wspólnego z 4 czerwca 1989 roku.
Wbrew pozorom bardzo dużo, gdyż sławne obrady Okrągłego Stołu są jednym z bardzo wielu procesów przemian polityczno-gospodarczych lat 80-90 tych, które zaszły w krajach byłego Bloku Wschodniego , jak i gospodarczych (neoliberalizm zapoczątkowany przez Margaret Thatcher) w Europie Zachodniej . Polska stała się klasycznym testem, dzięki porozumieniu elity „Solidarności” z PZPR. Rezultatem tych dwóch dekadach jest kilkunastomilionowaj emigracja za chlebem do państw Europy Zachodniej bądź Stanów Zjednoczonych. Czy z tego powodu mam być dumny? Świętować upadek komunizmu?
Dziś byli przedstawiciele władzy ludowej wciąż się mają dobrze strojąc się obecnie za liberałów z ludzką twarzą. Umiejętnie dobierając ludzi z opozycji solidarnościowej by proces zmian przebiegł jak najlepiej po ich myśli. Fakty same mówia za siebie. Pamiętnego 4 czerwca, a więc wmawianego nam symbolu upadku totalitarnego systemu prezydentem kraju został Wojciech Jaruzelski, twórca stanu wojennego mającego na celu zniszczenie oddolnych ruchów obywatelskich jakim była bez zwątpienia NSZZ „Solidarność”.Czy to nie zwykły cynizm i manipulacja? Przypatrzmy się dalej.Tego dnia funkcję premiera objął Tadeusz Mazowiecki, któremu daleko było do rychłych reform. Zwolennik maksymy „festina lente” starał się jak najmniej zaszkodzić planom komunistów. Symbolem tego jest pierwszy oficjalnie zaproszony gość zagraniczny. Nie był nim żaden przedstawiciel z Europy Zachodniej np. Premier Francji , lecz ówczesny szef KGB generał Władmir Kriuczkow. Nic w tym tym dziwnego, kiedy rolę „anioła stróża” flegmatycznego pana Tadeusza przyjął generał Czesław Kiszczak jako wicepremier Rzeczypospolitej. Do niego należało także Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Jak więc uczcić tę rocznicę, kiedy plan tego procesu został faktycznie przeprowadzony i uzgodniony w Moskwie, a trzy dni później -7 czerwca- oficjalnie zatwierzony na posiedzeniu Układu Warszawskiego? Nie wiem jak wam, lecz jest mi poprostu wstyd uczestniczyć w takich obchodach.
Pozdrawiam Ostry-Decentrum
W paszczy lwa - obchody 4 czerwca w Gdańsku
Czytelnik CIA, Pią, 2009-06-05 14:29 BlogImpreza stoczniowców zapowiadała się bardzo drętwo, więc mało komu chciało się iść, a co dopiero iść przygotowanym. W ostatnim momencie, w przypływie chęci, próbowaliśmy nawet jakieś ulotki zrobić, ale było za mało czasu. Postanowiliśmy pojawić się na miejscu i chociaż poobserwać. Byłem pierwszy, trafiłem na mszę - kazanie - czyli przemówienie polityczne Głódzia. Cytował Dmowskiego. Na miejscu nie było policji, stał tylko samochód do monitorowania zamieszek, a gdzieś na tyłach było sporo ochroniarzy (dwóch z psami). Mamy w Gdańsku szkołę detektywów i ochrony, pewnie byli to praktykanci z tejże szkoły. W tłumie oprócz Solidarności, mieszkańców dało zauważyć się działaczy LOS (Liga Obrony Suwerenności Polski) - to taka lokalna ultra prawica w wersji light, mieli z dwa transparenty, prowadzili akcję ulotkową. Pojawił się duży baner z napisem "Żądamy prawdy i wolności", no i "Precz z partiami politycznymi" - do którego po jakimś czasie podszedłem. Poznałem się z dwoma kolegami, którzy mimo anarchistycznego przesłania trzymanego przez siebie transparentu, okazali się zwolennikami demokracji bezpośredniej i samorządności opartej na "informatyzacji", byli to aktywiści OKUPE. Po mszy zaczął się wiec, postanowiliśmy z transparentem przenieść się w bardziej eksponowane miejsce - wybraliśmy front sceny, między sektorem dla VIPów i podestem dla kamerzystów. Trafiliśmy w złe miejsce... .
Otaczał nas twardy elektorat PIS, który najpierw zdenerwował się tym, że chcemy zasłonić im widok na prezydenta (bo trzeba wspomnieć, że zaczął przemawiać Kaczyński), gdy rozwinęliśmy transparent zaczęło się na dobre. Wyzwiska, groźby, próby dyskredytacji ("kto wam płaci, jesteście z Superstacji, przysłał nas Tusk, czemu jest nas tylko trzech, powinniśmy się wynosić, czemu nie zorganizowaliśmy własnej demonstracji i PROWOKUJEMY innych"). Dwadzieścia minut po mszy świętej (z jej stałym elementem przekazania sobie znaku pokoju) zostaliśmy otoczeni przez ziejącą nienawiścią grupę emerytów podburzanych przez bardzo agresywnego etatowego działacza S. Stoczni Gdańskiej (mamy jego foto i namiary)
Trzymaliśmy się ostro - "to jest wiec polityczny, chce pani lepiej widzieć pójdzie pani do domu oglądać tv, to miejsce wszystkich Polaków, nie jednej opcji, mam swoje poglądy, mam prawo je manifestować tu i teraz, chcesz mnie wynieść, to zrób to, daliśmy się politykom podzielić, szczują nas na siebie, kto pani płaci żeby nas atakować" itp. itd. Była dość głośna awantura pomiędzy kamerami a
Kaczyńskim - atakujący nas ludzie dość skutecznie zagłuszali wystąpienie i skupiali na nas uwagę. Wreszcie może po 10 minutach jakiś krewki emeryt rzucił się na transparent i połamał drzewiec.
Postanowiliśmy odpuścić - schowaliśmy transparent i usiedliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać z nimi. Powoli naszym przeciwnikom schodziła adrenalina, kilku po jakimś czasie wycofało się ze wstydem, albo speniali że muszą siedzieć koło tych których przed chwilą atakowali. Po jakimś czasie postanowiliśmy się przenieść gdzie indziej. Po drodze oprócz oczywiście obelg doszły nas też słowa poparcia i gratulacje.
Doszły do nas dwie następne osoby. Postanowiliśmy zapolować na dziennikarzy kręcących "setki". Gdy wchodzili na żywo wchodziliśmy w pole widzenia z naszym transparentem, przebiliśmy się do TVP Info i TVN 24. W międzyczasie impreza miała się już ku schyłkowi, staliśmy z transparentem, kolega przyniósł gitarę i śpiewał. Ludzie podchodzili, pytali się "a co w zamian", robili fotki, niektórzy wyzywali i grozili zagazowaniem. Poseł PIS Cymański stał na placu otoczony grupą kilkudziesięciu ludzi, postanowiliśmy wejść z nim w dyskusję i zaproponowaliśmy, w imię dobra Polski, zbiorowe samobójstwo wszystkich parlamentarzystów, uwolnienie społeczeństwa od pasożytnictwa partii politycznych i samorządność. Poseł się nie zgodził na to, szkoda, bo na razie prosimy i proponujemy, a że nadchodzą ciężkie czasy, więc i nasz język może się w końcu zmienić na cięższy... . Zaczął się tłumaczyć, że na początku lat 90 pracował jako bankowiec i że dla dobra Polski rzucił to wszystko, by zostać politykiem... . "Na początku lat 90? To wtedy gdy najbardziej rozkradano Polskę i okradano Polaków?!" - "Pan mówi że jestem złodziejem?" -"Nie, ale to pan jako bankowiec przyczynił się do kryzysu który mamy..." Nie pamiętam szczegółów rozmowy, poseł ewakuował się szybko przy goniących go naszych
okrzykach typu "wynoście się, przestańcie żyć na nasz koszt, chcemy wolności, nie igrzysk politycznych" (czy jakoś tak). Znowu pojawił się agresywny etatowiec z ze związków, groził pobiciem. Ten działacz to przestroga dla innych, żeby nie przychodzić na demonstrację pijanym, bądź pod wpływem innych środków, przecież ktoś z nas mógł jego groźby wziąć na poważnie i wyeliminować awanturnika.
Znowu jedni nas poparli inni gratulowali, znowu zaczęliśmy z ludźmi rozmawiać i przekonywać. W rozmowie wychodziło, że więcej nas łączy niż dzieli. Nas skromny przekaz przebił się do TVP Info, TVN24, Polsatu, gazeta.pl i Dziennika Ogólnopolskiego. Była to skromna akacja przeprowadzona siłami ludzi, którzy w sumie poznali się na samej imprezie, bez żadnego przygotowania. To jest dobry przykład, żeby pojawiać się wszędzie, przejmować inicjatywę i rozmawiać z ludźmi. Z partyzantka trudno wygrać.
Czterdzieści i Cztery
Za i nawet przeciw
Akai47, Czw, 2009-06-04 19:40 BlogPodczas demonstracji w Krakowie 4 czerwca słyszałam dość dziwne przemówienie Andrzeja Żebrowskiego z Pracowniczej Demokracji. Żebrowski próbował namówić ludzi, by zagłosowali na Polską Partię Pracy. Od kilka tygodnia PDecja rozdaje ulotki, plakatuje i organizuje spotkania wsparcia dla tej partii. Nowi Przyjaciele Partii Pracy z Nowej Lewicy popierali Żebrowskiego, natomiast anarchiści negatywnie reagowali. Co na to Żebrowski?
Nagle Żebrowski ogłosił, że najlepszy system to.... demokracja bezpośrednia.
Pewnie rozumie to słowo inaczej niż my. Inaczej, dlaczego marnuje swój czas na rzecz Partii? Albo po prostu mówił, co ludzie chcieli słyszeć. W każdym razie, jeśli demokracja przedstawicielska nie jest tak dobra jak demokracja bezpośrednia, dlaczego nie wybiera najlepszy system?
Czy Żebrowski po prostu wybierał najmniejsze zło? A może zagłosuje na go: https://cia.media.pl/plakat_wyborczy_mojego_kandydata Co prawda może jest trudno wybrać kto jest największe zło...
Lipińska: Krytykowałam PRL ale kapitalizmu też nie lubię!
Czytelnik CIA, Czw, 2009-06-04 10:59 BlogZaskakująco ciekawy wywiad z legendą polskiego kabaretu, Olgą Lipińską, pojawił się w "Przekroju" i na stronach Wirtualnej Polski. O tym dlaczego 4 czerwca nie mamy powodów do świętowania, o panoszącym się klerykalizmie i kapitalistycznym wyzysku, przeczytacie TUTAJ
Czy GUS manipuluje danymi dotyczącymi wzrostu PKB?
Lewica Wolnosciowa, Śro, 2009-06-03 21:06 Blog
Premier Donald Tusk i ekipa niedawno zorganizowali PR-owskie przedstawienie w budynku Giełdy Papierów Wartościowych dotyczące rzekomego wzrostu Produktu Krajowego Brutto w Polsce w pierwszym kwartale tego roku. Główny Urząd Statystyczny podał, że w tym okresie wzrost PKB w stosunku do IV kw. osiągnął 0,4 proc. Rządowa machina propagandowa natychmiast ruszyła z kopyta. Tusk ogłosił tryumfalnie te dane w sali GPW na tle wielkiej mapy Europy na której niemal wszystkie kraje zostały zaznaczone na czerwono (tam gdzie wystąpił spadek PKB), oprócz Polski, zaznaczonej na zielono, która jawiła się w ten sposób jako wyspa stabilizacji. Zdjęcia Tuska na tle wspomnianej mapy pojawiły się naturalnie we wszystkich mediach.
Pomijam już takie kwestie, że u nas kryzys trwa nieustannie od lat praktycznie rzecz biorąc, a ok. połowy Polaków żyje na granicy lub poniżej minimum socjalnego i nie ma się z czego cieszyć, a także to, że nawet wzrost PKB nie oznacza, że przeciętnemu mieszkańcowi tego kraju będzie żyło się dostatniej, bo nic nie mówi o sposobie podziału wytworzonego bogactwa. Teraz jednak spora część analityków zgłasza zastrzeżenia do samej metodologii GUS-u. Warto podkreślić, że GUS jest instytucją państwową podległą premierowi, więc nie jest zupełnie niezależna i wolna od nacisków, szczególnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
W dzisiejszej Gazecie Wyborczej (warto wspomnieć, że to gazeta raczej prorządowa), ukazał się interesujący wywiad z ekonomistą ds. Europy Środkowo-Wschodniej w Bank of America/Merrill Lynch w Londynie Radosławem Bodysem. Mówi on, że raport o PKB za I kw. jest zastanawiający zarówno pod względem spójności statystycznej, jak i ekonomicznej. (...) Dla mnie zastanawiające jest, jak to możliwe, że u wszystkich naszych sąsiadów PKB leci na łeb na szyję - w Rosji o blisko 10 proc., na Ukrainie o 20 proc., w Niemczech o niemal 7 proc., w Czechach o ponad 3 proc. - a w Polsce rośnie? Eksport u nas spada o niemal 15 proc., w pierwszych trzech miesiącach mamy średnio 10-proc. spadek produkcji przemysłowej. A dane w rachunku kwartalnym dają niecały 6-proc. spadek wartości dodanej w przemyśle. To są zbliżone wielkości, tak duże różnice nie powinny moim zdaniem mieć miejsca.
Bodys zauważa także inne problemy:
Weźmy chociażby kwestię wyrównania sezonowego w danych dotyczących wzrostu PKB w stosunku do IV kw. 2008 r. Dane wyrównuje się, by można je było ze sobą porównywać. Ale są różne metody "wygładzania" surowych danych. Różnią się one pod względem doboru parametrów, inaczej patrzą na kwestie efektów kalendarzowych, np. takich jak tegoroczne przesunięcie świąt wielkanocnych. Jedne metody uwzględniają tylko dni robocze, inne także weekendy. Już na tej podstawie dane mogą się różnić, bo przecież w weekendy cały czas się produkuje np. energię.Jako że każdy kraj posługuje się nieco inną metodologią, tego rodzaju porównanie wzrostu PKB pomiędzy nimi może nie być miarodajne, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że różnica pomiędzy spadkiem a wzrostem PKB jest w przypadku Polski tak niewielka. Bez względu jednak na to, czy minimalny wzrost był, czy nie, dla pracowników sytuacja będzie się pogarszać: Bezrobocie będzie rosło, dopóki wzrost gospodarczy pozostanie poniżej potencjału, czyli 4-5 proc. Obecny trend sugeruje przyrost bezrobocia w ciągu najbliższego roku o 2-2,5 pkt proc., a to oznacza około 500 tys. nowych bezrobotnych.GUS podał, że wzrost w I kw. w stosunku do IV kw. osiągnął 0,4 proc., najwięcej w całej UE. Ale w zależności od wybranej metody, którą eliminuje się czynniki o charakterze sezonowym, można osiągnąć różne wyniki - spektrum zmiany PKB w I kw. w stosunku do IV kw. waha się od spadku o 0,7 proc. do wzrostu o 0,4 proc. Specyfikacja parametrów wyrównania sezonowego zastosowana przez GUS dała najwyższą możliwą wartość. A przykładowo gdyby dane wyrównać według metody stosowanej w USA, dałoby to spadek PKB w I kw. 2009 r. o 0,5 proc. w stosunku do IV kw. 2008.
(...)
Kolejną sprawą są inwestycje, które według GUS w I kw. wzrosły. Nie bardzo współgra to z informacjami od przedsiębiorstw, które już od IV kw. 2008 r. sygnalizują ograniczenie nakładów inwestycyjnych. Może to sugerować, że grono firm, które wpadają do GUS-owskiego koszyka, nie jest do końca reprezentatywne dla całości gospodarki.
Ciekawe ile jeszcze uda się rządzącym za pomocą tego rodzaju sztuczek propagandowych odwracać uwagę ludzi od skrzeczącej rzeczywistości.
Ziobro: Thun i Senyszyn jak anarchistki
Narcyz, Śro, 2009-06-03 14:25 Blog"Z takich eskapad słyną anarchiści, albo dość skrajne organizacje, szukające(...) taniej sensacji, może nawet skandalu" - powiedział Zbigniew Ziobro. Tak skomentował obecność Róży Thun i Joanny Senyszyn na swoim wiecu w Nowej Hucie.
http://www.dziennik.pl/polityka/article392545/Ziobro_Thun_i_Senyszyn_jak...
http://eurowybory.onet.pl/679,ziobro_o_thun_i_senyszyn_na_wiecu_z_takich...
Zebra: psycho-dub-punk-reggae-indie
Tomasso, Nie, 2009-05-31 12:03 alive | Blog | dub | indie | nati | punk | reggae | relacje | wrocław | zebraWczorajszy koncert we wrocławskim klubie Alive położył na łopatki wszystkich miłośników eksperymentalnych dźwięków. Zespół Zebra - a w zasadzie jego urocza wokalistka Nati - uraczyła wszystkich swoim niesamowitym głosem w rytm wybuchowo-psychodelicznej mieszanki dub-punk-reggae-indie. Nazwa kapeli utożsamia się nie tylko z afrykańskim zwierzęciem, ale także symbolizuje przejście dla pieszych i dla rowerzystów, buntujących się przeciwko [...]
Tak powiedział Bakunin
Akai47, Sob, 2009-05-30 15:19 Blog195 lat temu (30 maja) urodził się Michał Bakunin. Z okazji tej rocznicy, publikuję tu wybrane cytaty wielkiego anarchisty i rewolucjonisty.
- Radość niszczenia jest równocześnie radością tworzenia.
- Jeżeli Bóg nie istnieje trzeba go stworzyć; jest to klapa bezpieczeństwa.
- Wolność jest ostatecznym celem rozwoju ludzkiego.
- Socjalizm bez wolności to niewola i brutalność. Wolność bez socjalizmu to system przywilejów i niesprawiedliwość.
- Cywilizacja gnije, barbarzyństwo nie osiągnęło jeszcze dostatecznej siły (…) chciałoby się dożyć wielkiego dnia Nemezis (…) Niech moi przyjaciele budują – ja pragnę zniszczenia, ponieważ jestem przekonany, że budować w martwocie ze zgniłych materiałów jest syzyfową pracą i że tylko z wielkiego zniszczenia mogą powstać nowe materiały, a z nich nowe organizmy.
- Każda tyrania ma tylko jeden cel: utrwalenie swojej władzy.
- Aby wzniecić rewolucję socjalną nie wystarczy nędza i rozpacz; niezbędny jest jeszcze wspólny całemu ludowi ideał.
- Każda rewolucja polityczna, która za cel natychmiastowy i bezpośredni nie ma równości ekonomicznej, jest z punktu widzenia praw i interesów ludowych zamaskowaną reakcją i hipokryzją.
- Własność, niszcząc solidarność międzyludzką, stoi na drodze do prawdziwej wolności człowieka.
- Rewolucja socjalna nie może być rewolucją lokalną jednego narodu; z samej swojej istoty jest ona rewolucją międzynarodową.
- Religia jest i była zawsze sojusznikiem tyranii.

Jak firmy obchodzą przepisy o zwolnieniach grupowych
Akai47, Sob, 2009-05-30 09:41 Blog | Prawa pracownikaDziś w Rzeczpospolitej pojawił się artykuł o tym jak firmy obchodzą przepisy o zwolnieniach grupowych i unikają odpowiedzialności wobec pracowników. Czytamy:
"Artykuł 231 kodeksu pracy jest potężnym i wygodnym narzędziem do taniego zredukowania załogi. Pracodawcy mogą pozbyć się całych działów, np. księgowości, kadr czy IT, przekazując tę działkę firmie zewnętrznej razem z ludźmi.
- Firma zmniejsza zatrudnienie, a nowa zyskuje zlecenie w zamian za zagospodarowanie, a najczęściej zwolnienie przejętych pracowników – tłumaczy Marcin Wojewódka, ekspert prawa pracy.
– Znane mi są sytuacje, w których nowa firma przejmuje dział innego zakładu i po jakimś czasie zwalnia przejętych ludzi, nie płacąc odpraw, bo ze względu na poziom zatrudnienia nie ma takiego obowiązku. Formalnie jednak to, co robi przejmujący pracodawca z przejętymi ludźmi, nie jest ograniczane przepisami, np. okresowym zakazem zwolnień. Ma on prawo do własnej polityki kadrowej – mówi Dawid Zdebiak, radca prawny w Kancelarii Gujski Zdebiak."
Kraków: Tylko słuszna młodzież na spotkaniu z Tuskiem
Akai47, Pią, 2009-05-29 20:51 Blog | Tacy są politycyNa blogu ks. Isakowicza-Zaleskiego pojawiła się informacja, że ABW rozpoczęła selekcję uczniów, którzy będą zaproszeni 4 czerwca na uroczystości na Wawelu gdzie odbędzie się przemówienie Donalda Tuska. Agenci ABW interesują się poglądami uczniów, którzy mają być w delegacjach szkół. Sprawdzają też działalność ich rodziców, a na wszelki wypadek przygotowują listę rezerwowych delegacji uczniowskich. Poza tym, niektórzy młodzi mają być "przywiezieni w teczce" spoza Małopolski (pewnie aby nie dołączyli się do protestów).
fight capitalism - anti g8 italy
Tomasso, Nie, 2009-05-24 09:14 2009 | Blog | g8 | inne | italy | kapitalizmNasi „Liderzy” ponownie spotykają się podczas szczytu G8. To kolejne spotkanie ich kapitalistycznej chciwości i hipokryzji. Musimy tam być, aby ich zatrzymać. Musimy tam być, aby ocalić planetę. Musimy tam być, aby budować lepszą przyszłość.Globalizacja. Korzenie, historia, analiza, opórWolnościowa krytyka globalizacji ekonomicznejOdpowiedź na wyzwania globalizacji – Immanuel WallersteinGlobalizacja - przyczynek do krytyki anarchistycznej zjawiskaG8 - [...]
Kraków: 20 lat eksperymentu wystarczy
H2, Sob, 2009-05-23 20:00 Blog
4 czerwca w Krakowie mają odbyć się uroczystość związane z 20-leciem pierwszych tak zwanych "demokratycznych" wyborów do pewnej izby popularnie zwanej parlamentem . W mediach komercyjnych panuje histeria związana z tym że nie wszystkie osoby, które stawią się na tych uroczystościach będą pozytywnie nastawiony do obecnego premiera Polski- Donalda Tuska i jego kapitalistycznych kolegów.
Sprzedajne związki zawodowy nie zapewniły rządu i kapitalistów o pokojowych zamiarach znaczącej części hutników, górników, stoczniowców, pielęgniarzy, lekarzy, położnych, nauczycieli, kierowców i innych osób, które mogą przyjechać do Krakowa, niekoniecznie zadowolnych obecną sytuacją w jakiej żyją.
Ceny transportu publicznego rosną, czynsze drożeją, cały świat ogarnia chaos spowodowany kryzysem finansowym rozpętanym na parkietach rynków międzynarodowych. Coraz mniej osób zamierza iść do urn w nadchodzących wyborach do Europarlamentu. Nastroje ludzi pogarszają się z dnia na dzień...system się wali i wygląda na to że coraz mniej jest pomysłów na to jak go ratować.
W 20 lat po pierwszych wolnych wyborach żyjemy w kraju w którym co czwarte dziecko żyje poniżej granicy ubóstwa, na ulicach polskich miast gwałtownie rośnie liczba osób bezdomnych. W publicznych szpitalach trzeba czekać miesiącami na postawowe leczenia, często okazuje się że trzeba za nie płacić z własnej kieszeni. Osoby które na to nie stać muszą czekać dalej na leczenie o ile wcześniej nie wykitują.
W 1993 roku Polska podpisała konkordat z Watykanem, który dał kościołowi katolickiemu znaczące przywileje na decyzje polityczne podejmowany w tym kraju. Mimo wprowadzenia religii w szkołach już od podstawówki w środku godzin lekcyjnych, ilość praktykujących osób gwałtownie spada od początku lat dziewięćdziesiątych.
W 2003 r. Polska w ramach tzw. "akcji stabilizacyjnej" prowadzonej przez Stany Zjednoczone mającej zniszczyć broń masowego rażenia rzekomo znajdującą się w Iraku dokonała inwazji na ten kraj. Budżet MON'u przez ostatnie lata gwałtownie rósł gdy w tym samym czasie brakowało pieniędzy dla służby zdrowia i budowę nowych szkół.
20 lat wystarczy. Miejsce kapitalizmu i religii jest na śmietniku i właśnie to powinniśmy wykrzyczeć na ulicach Krakowa 4 czerwca.
Do zobaczenia na ulicach.
H2
Pikieta pod cyrkiem Berolina
Tomasso, Sob, 2009-05-23 18:16 berolina | Blog | cyrk | pikieta | polityka | wrocławSobotnie popołudniu to dzień w którym obrońcy praw zwierząt upomnieli się o godność bezbronnych istot w niemieckim cyrku Berolina, który od 16 kwietnia ukazuje przedstawienia na placu Społecznym we Wrocławiu. Aktywiści zapowiedzieli, że do dnia wyniesienia się cyrku (31 kwietnia), codziennie przed każdym wystąpieniem będą pikietować oraz informować ludzi o nieludzkich praktykach cyrku [...]
Jak się żyje kapitalistom z Polskiej Partii Pracy
Akai47, Pią, 2009-05-22 21:16 BlogOkręgowa Komisja Wyborcza w Gdańsku skreśliła Bolesława Bredlaka, kandydata z listy Polskiej Partii Pracy, który mieszka i pracuje w Nowej Soli. To kolejna ciekawa postać PPP, kilkakrotnie kandydująca z jej listy bo... to pracodawca.
Bredlak to drobny kapitalista, ale ciekawy ma sposób myślenia.
Oto interesujący przykład: http://www.strefabiznesu.gazetalubuska.pl/artykul/jak-sie-zyje-drobnym-p...
"Są jednak i inne powody do narzekań. Na przykład rynek pracy, który w Nowej Soli, odkąd powstała strefa ekonomiczna, staje się coraz bardziej wymagający. - Nawet ludzie bez kwalifikacji oczekują co najmniej 3 tys. zł brutto - ubolewa Bredlak. - A bezrobocie to fikcja. Nie tylko brakuje ludzi do pracy, ale jeszcze ci, którzy są, nie mają chęci ani motywacji do pracy. Jeśli ja mogę im dać 1.500 zł brutto, to wolą wyjechać na Zachód.
Największą bolączką firmy Bredlaka, jak i wielu drobnych przedsiębiorców, są jednak koszty pracy. Właściciel firmy podaje przykład: - Rejestrując szwaczkę średnio na 1.200 zł miesięcznie nie mogę jej nawet odciągać składki zdrowotnej, bo nic by nie zarobiła. Muszę to doliczyć do kosztów pracy. Do tego dochodzi ok. 400 zł ZUS-u. I w ten sposób szwaczka, która dostanie na rękę 950 zł, kosztuje mnie ok. 1.600 zł miesięcznie."
... "W sumie, jak szacuje Bredlak, z wyprodukowanego jednego plecaka, tylko 15 proc. jego ceny to zysk producenta."
Ostatnio B. Ziętek stara się stać polskim liderem ruchu antykapitalistycznego, przychodzi na spotkania Partii Antykapitalistycznej. Tymczasem w jego partii są różni przedsiębiorcy, kapitaliści. Może partia mogłaby domagać się od swoich kandydatów, aby oddali swoje firmy pracownikom?






