Prawa pracownika

Szczecin: Manifestacja pracowników przedszkoli

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Pracownicy szczecińskich przedszkoli pikietowali 9 czerwca przeciw redukcji etatów i przepełnienia przedszkoli pod hasłem "Dość oszczędzania na pracownikach oświaty".

Redukcje etatów są przygotowywane na wrzesień.

Rybnik: Lekarze i terapeuci przeciw pielęgniarkom

Świat | Prawa pracownika

O strajku w Państwowym Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku już pisaliśmy na CIA. Teraz dyrekcja szpitala zamknęła dwa oddziały. Wypisano część pacjentów.

Groźba ewakuacji, a nawet likwidacji szpitala staje się realna. Zarząd kryzysowy z Katowic przygotował już miejsca w całej południowej Polsce dla rybnickich pacjentów.

Obecnie strajkują pielęgniarzy i pielęgniarek. Ale pracownicy są podzieleni. Lekarze, psychiatrzy i terapeuci, napisali do marszałka województwa śląskiego Bogusława Śmigielskiego list, w którym potępiają strajk i stają w obronie dyrektora lecznicy. Na bramie wjazdowej do szpitala ktoś powiesił transparent z hasłem: „Jesteśmy przeciwko strajkowi”.

Jeden z pracowników powiedział dziennikarzom portalu "Rynek Zdrowia", że lekarzy i terapeuci zawnioskowali do dyrekcji, że jeśli strajkujące wrócą do pracy, to oni stąd odchodzą.

Ministerstwa łamią prawo nie wypłacając nauczycielom podwyżek

Kraj | Prawa pracownika

Najpóźniej od 23 kwietnia, wszyscy nauczyciele powinni otrzymywać wyższe pensje. Co więcej, do tego czasu powinni też otrzymać wyrównanie pensji od stycznia. Jednak kilkanaście tysięcy nauczycieli nie otrzymało podwyżek i dyrektorzy szkół nie są informowani przez resorty o przyczynach opóźnień.

Okazuje się, że Ministerstwo Finansów nie wydaje decyzji o uruchomieniu środków dla podwyżek, bo przesłane przez MEN wyliczenia zawierają błędy.

Wszystkie związki zawodowe zgadzają się, że niewypłacanie w terminie ustawowym podwyżek dla nauczycieli jest łamaniem prawa.

Starbucks nie odda napiwków - 100 mln dol. w kieszeni

Świat | Prawa pracownika

Sieć kawiarni Starbucks zaoszczędziła pieniądze na ogromnym odszkodowaniu. Do sądu pozwali ją szeregowi pracownicy parzący i podający kawę - tzw. bariści. Nie zgadzali się oni z panującą w firmie zasadą, że muszą dzielić się napiwkami z szefami zmiany - pisze BBC.

Szefowie Starbucksa są zadowoleni. Koncern zaoszczędził aż 100 mln dolarów, które musiałby wydać na odszkodowania dla szeregowych pracowników. Tyle bowiem pieniędzy kazał im wypłacić sąd poprzedniej instancji. pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł bowiem w zeszłym roku. Teraz rozstrzygano apelację firmy - na jej korzyść.

Akcja anarchistów w Gdańsku

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Podczas wystąpienia Lecha Kaczyńskiego przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku, dwóch mężczyzn rozwinęło w tłumie transparent "Precz z partiami politycznymi".

Wtedy twardszy elektorat PiS`u zaatakował ich, trzymali się dzielnie parę minut, ale w końcu połamano im drzewce transparentu, przez całą akcję głośnymi okrzykami stoczniowcy sami zakłócili przemówienie prezydenta.

Anarchiści zmuszeni byli opuścić wiec.

Zamieszki w Hiszpanii

Świat | Prawa pracownika | Protesty

Setki strajkujących pracowników starło się w środę z policją w mieście Vigo w północno-zachodniej Hiszpanii.

Związek metalowców z Vigo oraz całej prowincji Pontevedera, do którego należy blisko 30 tysięcy osób, od tygodni negocjuje nowe kontrakty z władzami swoich firm.

W rozmowach nastąpił jednak pat w związku z brakiem porozumienia w sprawie kwot podwyżek

Hiszpańscy metalowcy strzelali do policjantów z procy. Za pociski służyły im śruby.

Prokuratura po raz drugi umorzyła śledztwo w sprawie śmierci Krzysztofa Pruszewicza

Kraj | Prawa pracownika

Prokuratura Rejonowa w Brodnicy po raz drugi umorzyła śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Krzysztofa Pruszewicza w fabryce „Vobro”. Rodzina zapowiada, że nie spocznie.

Szerszych informacji prokuratura ma udzielić dopiero dziś, bo z urlopu wraca prokurator rejonowa Alina Szram.

Jasło: Strajk ostrzegawczy w Pektowinie

Kraj | Prawa pracownika | Protesty | Strajk

Około dwustu pracowników jasielskiego Pektowinu strajkowało dziś przez 45 minut. Strajkujący domagają się 300 zł. podwyżki. Związki zawodowe działające w zakładzie weszły w spór zbiorowy z pracodawcą 18 maja po uzyskaniu informacji, iż kadrze kierowniczej podniesiono pensje, reszcie załogi - nie.

Głodówka pracowników katowickiej kliniki okulistycznej

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Kilkunastu pracowników Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 5 w Katowicach w utworzonym przed budynkiem szpitala "białym miasteczku" rozpoczęło strajk głodowy. To protest przeciw reorganizacji szpitala i przeniesieniu placówki do dwóch innych klinik z Zabrza. Pracownicy szpitala twierdzą, że taki ruch oznacza likwidację kilkudziesięciu łóżek na okulistyce.

Rosja: Ludzie gotowi strajkować

Świat | Prawa pracownika

Jak podaje gazeta "Trud" ankieta przeprowadzona przez Fundację Opinia Publiczna pokazuje, że prawie połowa Rosjan deklaruje, że gotowi są wziąć udział w akcjach protestu. Nastroje pracowników, szczególnie załóg dużych fabryk, są złe. 25 proc. robotników skarży się na opóźnienia w wypłacie zarobków. 21 proc. firmy zmniejszyły pensje. 14 proc. - pozbawiły pensji. Jeszcze 12 proc. szefowie skrócili dzień pracy, a 7 proc. wysłali na przymusowy urlop.

Pracownicy koncernów naftowych i gazowych oraz firm budowlanych są najbardziej zdeterminowani. Ponad 55 proc. z nich jest gotowych strajkować w obronie swych zarobków. 47 proc. robotników rosyjskich deklaruje, że wzięłoby udział w akcjach protestacyjnych.

Rosja: Ludzie gotowi strajkować

Świat | Prawa pracownika

Jak podaje gazeta "Trud" ankieta przeprowadzona przez Fundację Opinia Publiczna pokazuje, że prawie połowa Rosjan deklaruje, że gotowi są wziąć udział w akcjach protestu. Nastroje pracowników, szczególnie załóg dużych fabryk, są złe. 25 proc. robotników skarży się na opóźnienia w wypłacie zarobków. 21 proc. firmy zmniejszyły pensje. 14 proc. - pozbawiły pensji. Jeszcze 12 proc. szefowie skrócili dzień pracy, a 7 proc. wysłali na przymusowy urlop.

Pracownicy koncernów naftowych i gazowych oraz firm budowlanych są najbardziej zdeterminowani. Ponad 55 proc. z nich jest gotowych strajkować w obronie swych zarobków. 47 proc. robotników rosyjskich deklaruje, że wzięłoby udział w akcjach protestacyjnych.

Pracownikom Canona nie wolno siadać

Prawa pracownika

Jak można przeczytać na jednej internetowej stronie, w fabrykach Canona wymontowano wszystkie krzesła oraz zamontowano specjalne czyjniki, dzięki którym rozlegnie się alarm, jeśli w ciągu 3.6 sekund nie przejdziesz więcej niż 5 metrów.

Pomysłodawcą tego terroru jest prezes Canon Electronics - Hisashi Sakamaki. Według niego, pozbycie się wszystkich krzeseł nie tylko ogranicza koszty, ale zwiększa produktywność i ułatwia nawiązywanie przyjaznych kontaktów między pracownikami.

Na dodatek, na podłodze znajdują się specjalne, mobilizujące hasła typu: Pośpiesz się! Jeśli tego nie zrobisz, to firma i świat zginą.

źródło:
http://gadzetomania.pl/2009/05/31/pracownikom-canona-nie-wolno-siadac/

Portugalia: Demonstracja nauczycieli w Lizbonie

Świat | Prawa pracownika | Protesty

Ok. 70 tys. osób wzięło udział w demonstracji nauczycieli dziś w Lizbonie. Nauczyciele domagali się podwyżki, zmiany systemu oceny ich kwalifikacji zawodowych i skrócenia godzin pracy.

Przewodniczący Federacji Nauczycieli (Fenprof) oświadczył, że nauczyciele domagają się "radykalnej" reformy systemu edukacji w Portugalii. Jednym z postulatów demonstrantów było także "stworzenie szkół specjalnych dla dzieci, które tego potrzebują".

Praca tymczasowa, agencje pracy i wyzysk w majestacie prawa

Prawa pracownika | Publicystyka

Dochodzenie praw pracowniczych przez pracowników tymczasowych jest dość trudne. Dzieje się tak z wielu przyczyn. Po pierwsze, pracownik tymczasowy ma do czynienia z wieloma podmiotami, o dość niejasno rozgraniczonych kompetencjach. W przypadku, który omawialiśmy tutaj, pracownik tymczasowy miał do czynienia z przynajmniej czterema podmiotami: polską agencją Groen Flex, holenderską agencją Eurocontract, podwykonawcą czyszczącym okręty, firmą Zeeland Maritime Cleaning i firmą Van Ouwerkerk do której należała stocznia, w której miał miejsce wypadek.

Po drugie, pracownicy tymczasowi pracujący zagranicą często nie znają miejscowego języka, przez co jeszcze trudniej im zrozumieć zawiłości prawne ich sytuacji względem poszczególnych firm. Często są też zupełnie odizolowani i nie wiedzą do kogo się zwrócić z prośbą o pomoc lub poradę. Nawet po powrocie do kraju, mają problem, by pozwać do sądu właściwą spółkę. Nieprzypadkowo, pracownik firmy Groen Flex powiedział poszkodowanemu: „Niech pan założy sprawę!". Doskonale zdawał sobie sprawę, że sprawy sądowe składane w Polsce przeciwko spółce są oddalane.

Przyczynę prawną takiego stanu rzeczy podała Inspekcja Pracy w Opolu:

„Pracodawcą zagranicznym był Eurocontract [...] Właściwa umowa o pracę była zawarta na podstawie holenderskiego prawa. Wobec powyższego w przypadku stwierdzenia naruszenia praw pracowniczych poszkodowany powinien zgłosić swoje roszczenia bezpośrednio do pracodawcy holenderskiego”.

Według opinii prawników, pozywanie spółki holenderskiej przed polskim sądem – choć teoretycznie możliwe – jest bardzo trudne ze względu na wadliwą implementację dyrektyw Unii Europejskiej w prawie polskim. Brakuje przykładów na skuteczne działania prawne tego typu. Oznaczało to, że w przypadku chęci pozwania do sądu spółki Eurocontract, Michał - pracownik o którym mowa - musiałby zatrudnić prawnika w Holandii, co przy jego sytuacji finansowej, było kompletnie niemożliwe.

Dodatkowo, konstrukcja typowej umowy o pracę sezonową – z którą pracownicy często zapoznają się dopiero po przybyciu do kraju, gdzie mają pracować – praktycznie uniemożliwia dochodzenie odszkodowania za utracone wynagrodzenie i skierowanie do pracy innej, niż ta, która znajdowała się na ogłoszeniu o pracę.

Dość typowe jest umieszczanie klauzul, które zdejmują z pracodawcy-użytkownika (czyli firmy, która wynajmuje pracownika od agencji pracy tymczasowej) zobowiązania do wypłacania wynagrodzenia za okres, kiedy nie ma pracy dla pracownika, nawet jeśli umowa dotyczy ustalonego okresu pracy.

Często zdarza się również umieszczanie klauzul, które umożliwiają pracodawcy-użytkownikowi, przydzielenie pracownikowi tymczasowemu dowolnych zadań, nawet wtedy, gdy pracownik nie ma żadnego doświadczenia w tego rodzaju pracy.

Jak pisze Janusz Wiśniewski w pracy „Prawne Aspekty Pracy Tymczasowej”, powołując się na przepisy Ustawy o zatrudnieniu pracowników tymczasowych – „pracodawca-użytkownik jest zobowiązany zapewnić pracownikowi tymczasowemu bezpieczne i higieniczne warunki pracy”.

Natomiast podlega negocjacji pomiędzy pracodawcą-użytkownikiem, a agencją pracy tymczasowej „zakres przyjęcia przez pracodawcę użytkownika obowiązków pracodawcy dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, obejmujących w szczególności dostarczenie pracownikowi tymczasowemu odzieży i obuwia roboczego, oraz środków ochrony indywidualnej [...] przeprowadzenia szkolenia w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy, przeprowadzenie oceny ryzyka zawodowego, oraz informowanie o tym ryzyku”.

Zapis ustawy precyzuje, że pracownik tymczasowy POWINIEN zostać poinformowany o wyniku negocjacji pomiędzy pracodawcą-użytkownikiem, a agencją pracy tymczasowej w sprawie podziału obowiązków dotyczących BHP. Taki zapis nie ma jednak odzwierciedlenia w praktyce i pracownicy nie są informowani o podobnych ustaleniach. Zresztą nawet gdyby byli informowani zgodnie z przepisami, trudno oczekiwać, żeby każdy pracownik orientował się w zawiłościach prawnych, które często stanowią także wyzwanie dla prawników, zwłaszcza w sytuacji, gdy w grę wchodzi także prawodawstwo innego państwa.

Zagmatwany stan prawny stworzony przez ustawę o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, oraz skomplikowany łańcuch podwykonawców pracy sezonowej powodują, że pracownikowi będzie bardzo trudno się zorientować, od którego podmiotu ma dochodzić odszkodowania.

Autor opracowania o pracy tymczasowej pisze również: „pracownik tymczasowy zatrudniony niezgodnie ze swoimi kwalifikacjami nie może ponosić skutków błędów popełnionych w pracy, jeżeli są one wynikiem braku tych kwalifikacji”. To bardzo ważny wniosek, który może się przydać w momencie, gdy pracodawca oskarża pracownika o spowodowanie wypadku (jak to się stało w przypadku Michała).

Niemniej jednak, na przykładzie tego przypadku, trudno dojść, która z firm odpowiadała za przeprowadzenie szkolenia BHP (którego nie było) i za szkody, których doznał pracownik w wyniku braku przeszkolenia i braku odpowiedniej odzieży roboczej. Czy odpowiedzialność ponosi agencja pracy tymczasowej Eurocontract, czy firma Zeeland Maritime Cleaning, która świadczyła usługi czyszczenia statków, czy też zakład naprawczy Van Ouwerkerk, w którym dokonywano prac w momencie wypadku?

Ponieważ pracownik nie ma dostępu do umów pomiędzy tymi firmami, nie ma praktycznie szans, żeby ustalić, kto jest odpowiedzialny za jego uszczerbek na zdrowiu – nawet gdyby po pracy nie robił nic innego, tylko studiował akty prawne.

To wszystko wskazuje na ogromną przewagę pracodawców nad pracownikami w dobie neoliberalnej deregulacji. Deregulacja nie sprzyja wcale uproszczeniu relacji pomiędzy firmami, a pracownikami, ale raczej sprzyja rozproszeniu odpowiedzialności pomiędzy podmiotami i ustanowieniu coraz większej liczby skomplikowanych umów pomiędzy nimi.

Przegranymi w tej grze są, jak zwykle, pracownicy, którym z satysfakcją szef może powiedzieć: „pozwij mnie!” – wiedząc z góry, że jest to niewykonalne.

Jedyną skuteczną odpowiedzią na skorumpowany, biurokratyczny system jest zdecydowana, międzynarodowa akcja bezpośrednia. Że przynosi ona skutki, pokazuje najlepiej sprawa Michała.

Wywiad z pracownikiem tymczasowym poszkodowanym przez Groen Flex

Świat | Prawa pracownika | Publicystyka

O sprawie Michała, 31-letniego pracownika tymczasowego, który został oszukany w zeszłym roku przez agencję pracy tymczasowej Groen Flex, pisaliśmy już wcześniej. Agencja pracy skierowała go do innej pracy, niż wynikało to z umowy, w wyniku czego doznał uszczerbku na zdrowiu. W wyniku wypadku, musiał zostać hospitalizowany. Ponieważ firma nie opłaciła jego składki ubezpieczeniowej (choć potrąciła mu za to z pensji), szpital wysłał rachunek za 24-godzinny pobyt w szpitalu Michałowi. Rachunek wynosił grubo ponad 2 tys. Euro!

Sprawa była tak skandaliczna, że w sprawie Michała nawiązała się międzynarodowa kampania koordynowana przez Związek Syndykalistów Polski, w której udział wzięła Anarchistyczna Grupa w Amsterdamie (AGA), lokalne grupy Inicjatywy Pracowniczej, aktywiści z Radia Awakening w Amsterdamie, oraz wiele osób z innych związków zawodowych, dziennikarzy i osób niezrzeszonych.

Dzięki współpracy udało się ustalić wiele szczegółów dotyczących wypadku, zaalarmować holenderską inspekcję pracy, oraz zorganizować akcje solidarnościowe. Dnia 13 marca w Ovezande, w hotelu robotniczym w którym mieszkają pracownicy tymczasowi zatrudniani przez Groen Flex/Eurocontract pojawiła się grupa Anarchistycznej Grupy z Amsterdamu z ulotkami o sprawie i informacjami, jak bronić swoich praw przeciwko nieuczciwym pracodawcom. Tego samego dnia w Opolu doszło do okupacji biura Groen Flex, w trakcie którego doszło do burzliwej wymiany zdań pomiędzy prezesem Groen Flex, a poszkodowanym pracownikiem przed kamerami lokalnej telewizji.

Presja wywołana przez międzynarodową kampanię, oraz toczące się postępowanie Inspekcji Pracy w Holandii uruchomione przez grupę AGA, spowodowały, że firma ugięła się i została zmuszona zapłacić rachunek za pobyt w szpitalu. W zeszłym tygodniu, ZSP otrzymało potwierdzenie od szpitala, że rachunek został faktycznie zapłacony.

Choć Groen Flex spełniło tylko swój obowiązek wobec Michała, wiele osób, które zostały poszkodowane w ten sam sposób przez agencję, nie otrzymało pokrycia kosztów leczenia. Widać więc, że międzynarodowe kampanie solidarnościowe są koniecznością w takich przypadkach.

Poniżej, publikujemy wywiad, którego udzielił Michał dziennikarce holenderskiej regionalnej gazecie Provinciale Zeeuwse Courant.

- Kiedy zacząłeś pracować dla Groen Flex? Jak nawiązałeś kontakt z firmą?

Dziękuję za zainteresowanie moja sprawą i tym co się wydarzyło podczas mojego pobytu w Holandii, gdzie pracowałem jako pracownik tymczasowy.

Agencja pracy tymczasowej Groen Flex jest przedstawicielem holenderskiej firmy Eurocontract na Polskę. Tak wiec moja praca, czy też kontakt z tą firma był krótki. W Opolu podpisałem w dniu 12 grudnia umowę przedwstępną, a już w niedzielę, tzn. 14 grudnia wyjeżdżałem do Hoandii. Kontakt z firmą Groen Flex nawiązałem poprzez internet, jako że w Polsce w okresie jesienno zimowym w moim zawodzie jest sezon martwy [z zawodu jestem ogrodnikiem], tak więc pracy zagranicą szukałem w ogrodnictwie/rolnictwie.

- Dlaczego zdecydowałeś się na pracę w Holandii?

Już wcześniej pracowałem w swoim zawodzie w pani kraju [Holandii]. Po drugie, o czym wspominałem wyżej, w Polsce w tym okresie w moim zawodzie jest martwy sezon. Na wyjazd w tak szybkim czasie zdecydowałem się przez kłopoty w rodzinie. Najbliższa osoba jaka jest moja mama zachorowała na raka piersi. Nie ukrywam, że na leczenie potrzebne są duże pieniądze, a tylko poprzez wyjazd zagranicę były szanse na lepszy zarobek i pomoc dla mamy.

- Słyszałam, że już w Polsce podpisałeś umowę, czy była to tylko umowa wstępna? Co ci powiedziano w Polsce?

Otóż w Polsce umowę z firma Groen Flex zawarłem jako umowę przedwstępną. Dopiero w Holandii w siedzibie firmy Eurocontract zawarłem umowę o prace sezonową.

- Czy umowa, którą podpisałeś w Holandii była sporządzona w języku polskim, angielskim czy holenderskim?

Umowa którą podpisywałem w Holandii była sporządzona w dwóch językach: po polsku i po holendersku (dla firmy). Tłumaczem podczas zawierania kontraktu była jedna z koordynatorek, pracująca już bezpośrednio w Eurocontract.

- Jakie informacje przekazała ci firma Groen Flex na temat ubezpieczenia zdrowotnego? Czy otrzymałeś jakiś dowód, że jesteś ubezpieczony?

Zarówno w Polsce, jak i przy podpisywaniu umowy z holenderska firma zwracałem uwagę na ubezpieczenie. Zarówno według przedwstępnej umowy w Polsce, jak i później w Holandii, według obu umów byłem ubezpieczony, jak również część pieniędzy z moich zarobków była przeznaczana na ubezpieczenie. Co było fikcją, o czym przekonałem się już po powrocie do Polski. Ale o tym później.

- Jakie masz doświadczenie zawodowe?

Co do mojego doświadczenia, tak jak pisałem wcześniej, już pracowałem w Holandii i to w swoim zawodzie, czyli w ogrodnictwie. Jestem po takiej szkole i w Polsce prace wykonywałem raczej w swoim zawodzie. W sezonie zimowym to przeważnie w zakładzie stolarskim.

- Dla jakiej firmy pracowałeś podczas ostatniego, feralnego, pobytu w Holandii? Jakiego rodzaju prace wykonywałeś?

Pracować zacząłem już od 15 grudnia, czyli w dniu następnym po moim przyjeździe do Holandii. W tym samym dniu, zaraz po podpisaniu w siedzibie firmy umowy, zostałem zabrany przez koordynatorkę do pracy na ....stocznię!

Na moje pytania do tej dziewczyny, czy to jakaś pomyłka, gdyż miałem pracować w swoim zawodzie, koordynatorka stwierdziła, że ona o niczym nie wie i że miała mnie zawieźć do tej pracy przy okrętach. Jeszcze raz spytał, czy na pewno to nie jest pomyłka, bo przecież nie znam języka angielskiego, ani też - co najważniejsze - nigdy na stoczni nie pracowałem. Koordynatorka stwierdziła, że zapyta o to w firmie i odjechała.

Na stoczni trafiłem do firmy ZMC (Zeeland Maritime Cleaning), która wykonuje prace porządkowe na okrętach. Trafiłem na jakiś okręt wojenny (cóż, kolejny paradoks ze względu na moje antywojenne poglądy). Nadmienić muszę, że nie miałem żadnego szkolenia B.H.P Już pierwszego dnia były małe zgrzyty z powodu mojej nieznajomości języka.

- Kiedy wydarzył się wypadek? Ile dni przepracowałeś wcześniej dla Groen Flex? - Co dokładnie wydarzyło się podczas wypadku?

W pierwszym tygodniu przepracowałem trzy dni, w kolejnym również. W feralny dzień, kiedy miałem wypadek tzn. dnia 29 grudnia, prace zaczęliśmy od przygotowania sprzętu, miałem umieścić rurę od odkurzacza przemysłowego w luku burty (nie znam się na fachowych określeniach). W poprzednich dniach czyściliśmy w tych lukach ściany, usuwając rdzę, jak również osady na ścianach. Kiedy wchodziłem do luku nie miałem maski ochronnej na twarzy. Zresztą, podczas wcześniejszych prac przy czyszczeniu też nikt z nas ich nie miał. Mieliśmy tylko ubiór ochronny, który jako jednorazówka szybko się niszczył.

Wracając do wypadku, być może zostały w lukach opary chemiczne z prac oczyszczających, w każdym bądź razie poczułem się niedobrze, dostałem zawrotów głowy, jak również silnego bólu w piersiach. Kolega wyprowadził mnie z okrętu na świeże powietrze, ale nic nie pomogło. Dlatego zostałem doprowadzony do budynku przy porcie (do biura stoczni). Tam czekałem na przyjazd karetki. W międzyczasie nasz brygadzista zadzwonił do firmy Eurocontract powiadomić ją o wypadku.

Trafiłem do szpitala we Vlissingen, gdzie zostały zrobione badania na serce itp.
Cały czas, jako tłumacz był ze mną Polak pracujący na stoczni, ale nie związany z firmą Eurocontract. Cały czas służył swoją pomocą i tylko dzięki niemu mogłem porozumieć się z lekarzami szpitala.

Z tego, co mi tłumaczył, wyszło na to że zostaję w szpitalu na jeden dzień i że będę na kardiologii. Cóż, nie miałem do tej pory problemów z sercem, wiec nie ukrywam że mnie o przeraziło.

- Czy Groen Flex pomógł Ci w czasie Twojego pobytu w szpitalu? Czy wypowiadali się na temat pokrycia kosztów leczenia i o ubezpieczeniu?

W szpitalu spędziłem jeden dzień. Niestety, nikt z firmy nie zadzwonił do mnie, po prostu nikt nie był zainteresowany moim wypadkiem, a na przyjazd z firmy by mnie zabrać ze szpitala czekałem na drugi dzień ponad 5 godzin. I tylko pomoc opiekującej się pielęgniarki sprawiła, że ktoś po mnie przyjechał. Po prostu zadzwoniła do Eurocontractu, że ja jeszcze jestem w szpitalu i nie mam jak trafić do Ovezande (miejscowości, w której mieszkałem). Od dnia wypadku, aż do mojego powrotu do Polski przedstawiciele Eurocontractu zapewniali, że jestem ubezpieczony i że nie muszę się martwić o koszty, bo przecież "umowa to umowa".

- W jakich okolicznościach postanowiłeś wrócić do kraju?

Niestety, przez ten okres, czyli od 30 grudnia 2008 r. do 8 stycznia 2009 r. nie przepracowałem ani jednego dnia, z powodu rzekomego "braku pracy dla mnie”. Co było wierutnym kłamstwem ponieważ do pracy przyjeżdżały nowe osoby z Polski pracując w...ogrodnictwie! Właśnie dlatego musiałem wrócić do kraju, ponieważ firma zrezygnowała z mojej pracy. Pieniędzy starczyło mi tylko na powrót do Polski. Ponieważ w firmie przepracowałem 6 dni, a jeszcze od tego miałem odliczony koszt za mieszkanie plus robocze buty.

- Kiedy otrzymałeś rachunek ze szpitala? Jaką dokładnie kwotę miałeś zapłacić?

Rachunek za szpitala na kwotę 2300 Euro przyszedł do mnie w lutym, wcześniej zaś dostałem z firmy ubezpieczeniowej pismo, iż oni nie ponoszą kosztów tego leczenia.

- Czy kontaktowałeś się z GF w sprawie rachunku? Ile razy? O co ich spytałeś i co ci powiedzieli?

Do Groen Flexu kilkakrotnie dzwoniłem już w tym samym dniu. Niestety, dopiero kiedy zadzwoniłem nie ze swojego telefonu mogłem dodzwonić się do firmy. Na moje pytania o rachunek i o to, że przecież byłem ubezpieczony, ktoś (być może prezes Groen Flex) poradził mi, abym od tej decyzji się odwołał, a jak nie, to poszedł z tym do sądu pracy.

I tyle trwała moja rozmowa na ten temat. Zostałem z rachunkiem za szpital sam, choć, jak się okazało później, znaleźli się ludzie, którzy postanowili mi pomóc.

- Pomoc otrzymałeś od ZSP? Jaka to była pomoc?

To właśnie dzięki ludziom z ZSP i ich pomocy poczułem wreszcie jakąś nadzieję. Dzięki kontaktom z amsterdamska grupą anarchistyczna sprawy zaczęły się toczyć na moja korzyść.
W dniu 13 marca, działacze z ZSP z kilku miast w Polsce postanowili przeprowadzić okupację budynku firmy Groen Flex w Opolu, ponieważ dotychczasowe moje prośby, oraz pisma od związkowców z ZSP nie dawały rezultatu, zdecydowano się na taką akcję. Do członków ZSP dołączyli związkowcy z OZZ IP oraz działacze F.A. - łącznie około 30 osób. Akcja w tym samym dniu była robiona również w Holandii, przez działaczy amsterdamskiej grupy anarchistycznej.

- Czy akcja przyniosła skutek? Czy teraz rachunek został już zapłacony? Przez kogo?

Po medialnej akcji jaka niewątpliwie rozpętała się w Opolu i w Holandii, prezes Groen Flexu po tygodniu skontaktował się ze mną, abym rachunek przesłał do siedziby firmy, gdyż zostanie on spłacony. W czasie rozmowy potwierdził mimochodem, że żadna z zatrudnionych przez firmę osób z Polski nie jest ubezpieczona. A to była również jedna z przyczyn okupacji firmy w Opolu.

Wracając do tematu, to na dzień dzisiejszy [18 maja] do końca nie mam pewności co do spłaty rachunku [od redakcji: dziś już wiadomo, że rachunek za szpital został opłacony przez firmę – potwierdzili to podczas rozmowy telefonicznej pracownicy szpitala. Michał otrzymał również pisemne potwierdzenie zapłaty].

Jednak uważam, że sprawa nie będzie nigdy skończona dopóki takie firmy jak Groen Flex będą traktować ludzi, jak towar wymienny. To, co wyprawiają takie agencje pracy tymczasowej, to współczesny handel żywym towarem. Tak wiec akcja firmowana przez ZSP póki co nadal trwa, przy dużej pomocy przyjaciół z A.G.A oraz OZZ IP.

Na dzień dzisiejszy niestety nie stać mnie na przerwę w pracy, kłopoty w rodzinnym domu się nie skończyły, doszły też moje osobiste problemy, w dużej mierze powiązane z kłopotami z firmą Groen Flex/Eurocontract. Mówiąc szczerze, po prostu spłacam długi zaciągnięte na ten feralny wyjazd.

- Co chciałbyś powiedzieć na zakończenie?

Tak. Na zakończenie dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w moją sprawe, szczególne podziękowania należą się tu w Polsce ludziom z ZSP, OZZ IP oraz FA, a w Holandii przyjaciołom z AGA. Tak jak wyzysk, nędza i brak poszanowania praw pracowniczych nie znają granic, tak przyjaźń i solidarność we wspólnej walce z takimi patologiami również jest ponad granicami. O czym mogłem się przekonać.

Kanał XML