Prawa pracownika

Międzynarodowa akcja strajkowa 14 listopada

Prawa pracownika | Protesty | Ruch anarchistyczny | Strajk

Aktualizacja 15 listopada 08:00

Akcje trwały cała noc w niektórych miejscach. W Niemczech odbyły się duże manifestacje solidarnościowe.

CNT planuje nowe protesty dziś w Hiszpanii.

Aktualizacja 22:00

Obecnie trwają zamieszki i starcia z policją w Madrycie. Policja zaatakowała ludzi protestujących około parlamentu i giełdy. W Barcelonie też są starcia z policją. To samo się dzieje w Lizbonie, gdzie protest pod parlamentem został zaatakowany przez policję. Demonstrujących zaczęli rzucać w policję butelkami. Walki trwają.

W Rzymie dziś także były starcia z policją. Wielu policjantów zostało rannych. Niestety na razie mamy mało informacji z Portugalii i Włoch. Wiemy tylko, że odbyły się masowe demonstracje w wielu miastach Portugalii, a we Włoszech odbył się 4-godzinowy strajk – w niektórych branżach strajkowano przez cały dzień.

Bydgoszcz: Pracownicy okupują siedzibę Zachemu

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Jak podaje „Gazeta Pomorska”, protestujący od rana pracownicy zakładów chemicznych Zachem (wchodzących w skład grupy Ciech) zniecierpliwieni nieobecnością szefostwa firmy, weszli na teren siedziby i usiłowali dostać się do biura prezesa.

Załoga Zachemu od miesięcy walczy przeciwko planowanym zwolnieniom wynikającym, zdaniem związkowców z Solidarności, z celowej działalności handlowej drenującej Zachem z klientów na rzecz BASF Polska. Pracę straci prawdopodobnie cała 700-osobowa załoga i wielu spośród pracowników zakładów kooperujących z Zachemem.

Włochy: Policja atakuje strajkujących pracowników IKEA

Prawa pracownika | Protesty | Represje

Czterech pracowników zostało hospitalizowanych po interwencji policji przed bramą zakładu IKEA w mieście Piacenza 2 listopada. Zakład jest głównym magazynem giganta meblowego we Włoszech i pracownicy są w nim zatrudnieni w olbrzymiej ilości przypadków przez outsourcing. Ten właśnie sposób zatrudnienia jest jedną z głównych rzeczy której sprzeciwiają się pracownicy firmy. W zakładzie wybuchł strajk, który trwa już kilka dni.

Oświadczenie pracowników dla prasy wspomina o poważnych problemach takich jak nierówność płac, przeciążenie pracą, niewypłacanie wynagrodzeń, nie wpominając o silnym oporze firmy przeciwko organizowaniu się pracownków w związki zawodowe. Po ogłoszeniu strajku, szefowie IKEI z dnia na dzień zwolnili 12 pracowników, którzy wg. zarządu byli głównymi organizatorami strajku. Przepychanki z policją miały miejsce również 30 października, kiedy próbowała ona usunąć praowników z blokady dojazdu do firmy dla ciężarówek towarowych.

Ruch Palikota chce przerzucić na państwo koszty zwolnień chorobowych

Kraj | Gospodarka | Prawa pracownika | Tacy są politycy

Ruch Palikota chce obciążyć ZUS odpłatnością za zwolnienie lekarskie pracownika już od pierwszego dnia. Partia złożyła już do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji Kodeksu Pracy. Pretekstem ma być rzekomy "brak możliwości kontrolowania podwładnych" przez pracodawców i rzekoma "lepsza kontrola" ze strony ZUS.

Faktycznie chodzi o przerzucenie kosztów zwolnienia lekarskiego z przedsiębiorców na państwo, czyli upaństwowienie części kosztów prowadzenia przedsiębiorstw. W tej chwili pracodawca płaci za pierwsze 33 dni zwolnienia lekarskiego. Później koszty te przerzucane są na ZUS.

Egipt: Strajk pracowników portowych Dubai Ports World

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Po dwunastu dniach strajku, pracownicy portowi Ain Sokhna Port w Egipcie powrócili do pracy, po tym jak firma Dubai Ports World poszła na szereg ustępstw. Jednak pracownicy nadal domagają się przywrócenia do pracy ośmiu pracowników, którzy zostali zwolnieni za nawoływanie do strajku. Jeden z nich przyjął odszkodowanie finansowe. Zwolnieni pracownicy pracowali w porcie po kilkanaście lat, jednak zarzucono im oficjalnie „niekompetencję”. Pracownicy nie mają wątpliwości, że chodziło tak naprawdę o ich rolę w zorganizowaniu skutecznego strajku.

W dniu 12 października, około 2 tys. pracowników firmy DP-World zaprzestało pracy, całkowicie paraliżując terminal portowy. Około 800 osób na zmianę okupowało teren portu. Pracownicy domagają się stałych umów, pełnego wymiaru pracy, wypłaty zaległych należności, premii okresowych, dodatków za pracę w niebezpiecznych warunkach i poprawy warunków pracy.

Pracownicy ocenili koszt spełnienia ich żądań na około 1,6 miliona USD, jednak firma wolała narazić się na dziesięciokrotnie większe straty, ponosząc konsekwencje strajku. Mass media starały się w tym czasie straszyć rzekomymi groźbami spalenia portu, od których pracownicy jednak się stanowczo odcięli.

Francja: Sąd nakazał sieci Bricorama zaprzestanie wyzysku pracowników w niedzielę

Świat | Prawa pracownika

W dniu dzisiejszym, sąd apelacyjny w Wersalu podtrzymał wcześniejszy wyrok sądu w Pontoise, który nakazywał sieci marketów budowlanych Bricorama zaprzestanie sprzedaży w niedzielę. Spółka zmuszała swoich pracowników do pracy w niedzielę, co stanowiło naruszenie prawa.

Spółka Bricorama starała się uzyskać u władz nadzwyczajne uchylenie wyroku oraz prowadziła intensywną kampanię lobbingową wśród parlamentarzystów, byle tylko zachować możliwość wyzysku pracowników w niedzielę. Stosowano typowe dla pracodawców metody szantażu: straszenie plajtą spółki i zwolnieniami.

Związki zawodowe zapowiedziały walkę o przestrzeganie wolnej niedzieli u konkurentów sieci Bricorama (głównie małych sklepów), oraz o zachowanie miejsc pracy i zarobków w sieci.

Volvo likwiduje miejsca pracy w Szwecji, ale w Polsce nie tworzy nowych

Świat | Gospodarka | Prawa pracownika

 Protest szwedzkich pracowników Volvo Szwedzka korporacja Volvo Buses podjęła decyzję o zamknięciu zakładu w Säffle i przeniesieniu całej europejskiej produkcji autobusów do fabryki we Wrocławiu. Po zamknięciu zakładu, w Szwecji mają pozostać tylko działy obsługi posprzedażnej i wsparcia technicznego dla klientów w Skandynawii, łącznie około 50 miejsc pracy. Utrata ponad 300 miejsc, przy bezrobociu przekraczającym 11%, a wśród młodych ludzi dochodzącym nawet do 28%, będzie bardzo dużym ciosem dla tego małego szwedzkiego miasteczka. Około 400 szwedzkich firm zapowiedziało w tym roku masowe zwolnienia, w tym ostatnio Telia Sonera, która ma pozbyć się 2000 pracowników.

Przeniesienie produkcji ze Szwecji do Wrocławia nie spowoduje zwiększenia zatrudnienia w istniejącym już zakładzie produkcyjnym. Należy więc się spodziewać zwiększonych wymogów wydajności wobec obecnie zatrudnionych pracowników. Fabryka zatrudnia w tej chwili 1,2 tys. osób na liniach produkcyjnych oraz około 200 osób na stanowiskach biurowych i inżynierskich. Volvo wybrało Polskę ze względu na należące do najniższych w Unii koszty zatrudnienia. Koncern ma również swoje linie montażowe w Meksyku, Brazylii i Indiach.

Dlaczego nie założę firmy

Prawa pracownika | Publicystyka

Przedsiębiorcy to z pewnością najbardziej bezczelna i roszczeniowa grupa społeczna. A do tego niezwykle zadowolona z siebie. Wiadomo dlaczego – tworzą miejsca pracy. Przynajmniej tak im się wydaje. W moim poprzednim tekście postawiłem tezę, że właściciele kapitału nie są żadnymi "pracodawcami". To pracownik wytwarza wartość, a to, co kapitaliści nazywają zyskiem jest nieopłaconą częścią pracy najemnej. O ile można sobie wyobrazić pracę bez zwierzchności kapitalisty, o tyle kapitał bez pracy istnieć nie może. Spróbujcie sobie wyobrazić developera bez robotników budowlanych czy właściciela firmy transportowej bez kierowców. Za to spółdzielnia kierowców bądź kolektyw budowlany to wizje jak najbardziej realne. Może warto to wreszcie przemyśleć i wyciągnąć z tego wnioski?

Tekst wywołał wielkie oburzenie wśród wyznawców wolnorynkowej religii. Ubawiłem się znakomicie czytając pełne nienawistnego skomlenia komentarze. Zastanawia mnie, jak to możliwe, że przedsiębiorcy, którzy ponoć harują od świtu do nocy znajdują czas na "trollowanie" po internetowych forach?

Toczą pianę i kwiczą wniebogłosy jak zarzynane prosiaki, kiedy ktoś ośmieli się zakwestionować ich świętości – prawo do zysku i dominacji nad pracownikiem. Reakcja na mój tekst była przewidywalna i monotonna. "Nie podoba Ci się wyzysk? załóż własną firmę" – taka formułka jest najwidoczniej szczytem polemicznych zdolności przeciętnego polskiego przedsiębiorcy. Czujesz się okradany? Zostań złodziejem, takim jak my. Zobaczysz jaka to ciężka i niewdzięczna fucha. Przejście z pozycji ofiary na pozycje kata jest jedyną drogą wyzwolenia, jaka może wykiełkować w przedsiębiorczym móżdżku.

Cylindrycznie gładka kora mózgowa zasadniczo nie przeszkadza w prowadzeniu firmy. Przynajmniej czasem jest naprawdę zabawnie. Większość moich znajomych uważa swoich szefów za kompletnych kretynów. Coś w tym jest. Pękam ze śmiechu, kiedy biznesmeni znad Wisły dumnie prężą cojones chełpiąc się innowacyjnością.

Konkurencyjność rodzimej gospodarki wynika z faktu, że Polska jest rezerwuarem taniej siły roboczej. Tak więc, innowacje wdrażane są głównie w dziedzinach "uśmieciowienia" warunków pracy i nacisku na redukcje płac. Oczywiście, rekiny biznesu rok w rok dmą triumfalnie w trąby, obwieszczając rekordowe zyski. Jednocześnie zmniejsza się udział płac w PKB. Oznacza to, że kapitaliści zarabiają więcej, a pracownicy dostają coraz mniejszą część wypracowanego przez nich bogactwa.

Statystyczny polski pracownik haruje niczym perszeron w kopalni. Według danych OECD jesteśmy w trójce najbardziej zapracowanych społeczeństw w Europie. Dłużej od nas pracują tylko Węgrzy i Grecy. Tak, są to ci sami Grecy, którym pod zarzutem lenistwa funduje się drakońskie cięcia. Technologiczne zacofanie powoduje, że wydajność pracy jest najniższa w UE. Wygląda na to, że folwarczna mentalność jest wciąż żywa.

Spójrzmy prawdzie w oczy – polscy przedsiębiorcy to straszne matoły. Swoje mądrości czerpią głównie z przygłupawych poradników typu "Jak być wielkim szefem". Nie potrafią wymyślić bardziej złożonej recepty na zyskanie przewagi konkurencyjnej niż wydłużenie czasu pracy. Okraść innych i narzekać, że rozmaite wrogie siły (państwo, związki zawodowe) nie pozwalają kraść więcej – oto przepis na sukces.

Ostatnio modne stało się utyskiwanie na system szkolnictwa wyższego. Ponoć uczelnie nie dostarczają biznesowi siły roboczej zgodnej z jego oczekiwaniami. Czyż nie jest to postawa typowo roszczeniowa? Mogliby wziąć los w swoje ręce, zainwestować w szkolenia. Ale po co? Łatwiej wyciągając łapę do państwa! Chcą żeby to publiczne uczelnie szkoliły im kadry, by oni mogli przyoszczędzić na kursach. Trudno o bardziej sugestywny przykład społecznego pasożytnictwa.

Świadectwem etycznej pokraczności biznesowych cwaniaków jest ich stosunek do dobra wspólnego. A korzystają z niego łacno. Szczególnie wtedy, kiedy wspiera ono proces akumulacji kapitału. Z jednej strony – tępią państwowy interwencjonizm, a z drugiej – żebrzą o infrastrukturę wznoszoną za publicznie pieniądze. Potem dewastują TIRami drogi i autostrady. Środowisko naturalne mają gdzieś. Niszczą przyrodę na tyle, na ile im się pozwoli.

Faktycznie – nigdy nie parałem się prowadzeniem własnego biznesu. Nie robiłem też wielu innych rzeczy. Nie wyrywałem staruszkom torebek, nie znęcałem się nad zwierzętami, ani nie plułem nikomu do zupy. Firmy nie założę nigdy. Dlaczego? Nie jestem może osobą krystalicznie przyzwoitą, jednak mam chyba nieco wyższe standardy etyczne niż neoliberalne kołtuństwo. Nie jestem cynicznym złodziejem, ani też imbecylem, który myśli, że wyzyskiwany pracownik powinien być mu wdzięczny. Nie mógłbym spojrzeć uczciwym ludziom w oczy.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora : http://lewica.pl/blog/nowak/27180/

Uganda: Solidarność w obronie pracownicy zakończona całkowitym sukcesem

Świat | Prawa pracownika | Protesty

Pisalem wczesniej na lamach CIA o sprawie pracownicy o imieniu Jiarida, która była kasjerka restauracji Ponnus znajdującej się w bogatej dzielnicy Muyenga w stolicy Ugandy, Kampali. Po mojej zdecydowanej interwencji solidarnościowej, a po krótkim czasie również wszystkich pozostałych pracowników i pracownic menadżer oddal pieniądze, lecz później okazało się ze tylko cześć. Żądałem razem z personelem pracowniczym oddania należnych zarobionych pieniędzy za wykonana prace, lecz nie zaplaconych za ostatni miesiac. Po tym jak Menadzer uciekl samochodem zapewniając mnie ze zapłacił wszystko Jiarida poinformowała mnie, ze jest to niecała polowa zwróconej należnej wypłaty.

Roszczeniowcy

Blog | Gospodarka | Prawa pracownika

Są w Polsce grupy roszczeniowe, które ciągle wołają o więcej. Żyją kosztem innych, cieszą się dobrobytem i popuszczają pasa, podczas gdy inni wypruwają flaki na kuracji oszczędnościowej.

Mają swoich ludzi w mediach. Wynoszeni są pod niebiosa jako sól polskiej ziemi. A mimo to - ciągle nienasyceni, wciąż klepią w kółko swoją litanie roszczeń i żądań. Kto to taki? Przedsiębiorcy.

Koszty pracy w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej- taką informacje podał dziś portal gazeta.biz. Według badań PricewaterhouseCoopers - zysk z jednej złotówki zainwestowanej w polskiego pracownika wynosi 1,56 zł. Dla porównania średnia UE to 1,16 zł. Nawet w USA wskaźnik ten wynosi 1,43 zł. Mało tego- ubiegły rok był dla polskich przedsiębiorstw rekordowy zarówno pod względem przychodów jak i zysków.

Przedsiębiorcom wciąż jednak mało. Nie ustają w wysiłkach, by zagarnąć coraz większą część społecznego bogactwa. Domagają się ograniczenia działalności związków zawodowych, bo grupowa artykulacja żądań pracowniczych zagraża ich zyskom. Polecają zlikwidować płacę minimalną, by ziściły się ich marzenia o płacach na poziomie Etiopii. Ciągle słyszymy o konieczności dalszego uelastyczniania kodeksu pracy i tworzenia "dobrego prawa". Dobrego, czyli takiego, które przymyka oko na machloje biznesowych cwaniaków. To tylko niektóre z żądań tej grupy nacisku.

Sami nie wytwarzają żadnej wartości. To, co kapitaliści nazywają zyskiem jest w istocie nieopłaconą częścią pracy najemnika. Tak jak krew w Stacji Krwiodawstwa pochodzi się z organizmów dawców, tak zysk kapitalisty jest efektem pracy pracownika.

Dlaczego zatem ta banda pasożytów każe się tytułować "pracodawcami"? Nieustannie słyszymy, że zasługują na szczególny szacunek, gdyż "dają pracę". To bez wątpienia jeden z najskuteczniejszych ideologicznych wytrychów. Co to właściwie oznacza? Skoro dają, to znaczy, że musieli mieć ją wcześniej. Czyżby gromadzili zapasy pracy, by później móc dzielić się nimi ze społeczeństwem? W takim razie musimy być im dozgonnie wdzięczni. Dziękować, w pas się kłaniać, bo dają pracę, a mogliby nie dać! Jakie to wielkoduszne! Podążając taką ścieżką rozumowania- ludzi oddających krew powinniśmy nazywać "krwiobiorcami".

Szczególnie irytujący jest kult małej i średniej przedsiębiorczości. Małych kapitalistów utożsamia się z wizerunkiem poczciwego pana z osiedlowego sklepiku "za rogiem". Tymczasem to właśnie w hołubionych (nawet przez część środowisk lewicowych!) małych sklepikach, knajpach, pizzeriach i punktach usługowych warunki pracy są najgorsze. To tam władza kapitalisty nad pracownikiem jest najsilniej zaakcentowana. Praktyki łamania praw pracowniczych, przymuszania do pracy po godzinach, mobbingu, nieopłaconych nadgodzin są w sektorze MŚP standardem.
Właściciele marnych kinderprzedsiębiorstw najgłośniej lamentują nad swą ciężką dolą. Domagają się szczególnej protekcji. Uważają, że państwo powinno obniżyć zusowskie składki i podatek dochodowy, a także umożliwić im łatwiejsze zwalnianie pracowników. Tak, aby mogli dopasować siły produkcyjne do zmieniających się wymogów rynku. Oczywiście, jak deklarują- to wszystko dla dobra pracowników, bo będzie możliwe "utrzymanie miejsc pracy". Który to już raz słyszymy, że ograniczenie praw pracowniczych i zniesienie zabezpieczeń ma się przysłużyć samym zatrudnionym?

Chyba już najwyższy czas, by ukrócić roszczenia tych bezproduktywnych kabanów, którzy wciąż uważają, że "im się należy"!

Piotr Nowak

http://www.lewica.pl/blog/nowak/27159/

Wrocław: Pikieta pod Agencją Rozwoju Przemysłu

Kraj | Prawa pracownika
2012-10-26 12:00
2012-10-26 14:00

W dniu drugiej rozprawy praconików Chung-Hong o godzinie 12.00 planowana jest też kolejna pikieta pod Agencją Rozwoju Przemysłu we Wrocławiu (ul. Wita Stwosza 15). Chcemy przypomnieć o żądaniach, które zawieźliśmy do ARPu w Warszawie. Po pikiecie udamy się do sądu na rozprawę. Prosimy o mobilizacjie i wsparcie (przypomniamy, że 26 i 27 października we Wrocławiu będzie miejsce na zjazd roboczy IP)

Wrocław: spotkanie „Odroczmy ten wyrok, czyli zmierzch kultury w Polsce”

Kraj | Kultura | Prawa pracownika
2012-10-26 18:00
2012-10-26 21:00

Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza ma przyjemność zaprosić Państwa na otwarty panel dyskusyjny, współorganizowany przez komisję Inicjatywy Pracowniczej działającą przy Teatrze Polskim we Wrocławiu, pod hasłem:

„Odroczmy ten wyrok, czyli zmierzch kultury w Polsce”

poświęcony między innymi: sprawom finansowania/niedofinansowania kultury, zarządzania instytucjami kultury, zarobków ludzi pracujących w kulturze i związków zawodowych.

W spotkaniu wezmą udział:

- aktorzy i pracownicy Teatru Polskiego we Wrocławiu oraz Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu, zrzeszeni w OZZ Inicjatywa Pracownicza

- dyrektor teatru Krzysztof Mieszkowski

- Paweł Jarodzki (kurator BWA we Wrocławiu)

- Katarzyna Roj (kuratorka galerii Design we Wrocławiu)

- Mikołaj Iwański (ekonomista, zaprzyjaźniony z poznańskim środowiskiem artystycznym i Inicjatywą Pracowniczą)

Panel odbędzie się 26 października 2012 r. o godzinie 18:00 w Teatrze Polskim we Wrocławiu, którego gmach główny znajduje się przy ulicy Gabrieli Zapolskiej 3 (wejście od ulicy Bogusławskiego), w sali 405.

Będziemy dyskutować również o „Strajku pracowników sztuki” oraz kampanii "Teatr nie jest towarem. Widz nie jest klientem" przeciwko komercjalizacji sztuki i niestabilności zatrudnienia. W maju 2012 r. ponad 100 instytucji polskiej kultury w ramach akcji "Dzień bez sztuki" na jeden dzień ogłosiło strajk w proteście przeciwko niestabilnym warunkom zatrudnienia artystów. Pół roku po ogólnopolskich mobilizacjach chcemy wspólnie zastanowić się:

- Dlaczego zorganizowano "Dzień bez sztuki"? Co przyniosła kampania "Teatr nie jest towarem. Widz nie jest klientem"?
- Jaka jest obecna sytuacja pracowników sektora sztuki? Czy przestrzegane są prawa pracownicze w sektorze kultury (zarówno osób, które produkują sztukę, jak i tych, które pracują w instytucjach kulturalnych)? Czy możliwe jest organizowanie się pracowników kultury wobec kiepskiej sytuacji finansowej instytucji, niskich płac i niepewności zatrudnienia?
- Jaką rolę w protestach pracowników sztuki odgrywały, a jaką powinny odgrywać związki zawodowe? Czy związek zawodowy może służyć jako narzędzie dla działań pracowników kultury na rzecz poprawy ich sytuacji?
- W jaki sposób protest artystów może być kontynuowany w przyszłości i jak mogą go wesprzeć pracownicy i pracownice innych sektorów?

Panel towarzyszy Zjazdowi Roboczemu OZZ Inicjatywa Pracownicza.

Na temat "Strajku Artystów" czytaj więcej: "Kaszel artysty. Dlaczego strajkują robotnicy sztuki?" (tekst ukazał się również w najnowszym numerze Biuletynu IP)

Serdecznie zapraszamy!

Poznań: Walka z pracą podczas kryzysu (wykład)

Kraj | Świat | Prawa pracownika | Ruch anarchistyczny
2012-10-24 18:00
2012-10-24 20:00

"Walka z pracą podczas kryzysu" który wygłosi Harry Cleaver

24.10.2012 (środa)
Collegium Maius, Sala Kuraszkiewicza (014)

Kapitał wykorzystuje zadłużenie i kryzys finansowy jako pretekst do wdrażania oszczędności, co oznacza obniżenie płac oraz świadczeń społecznych. Wykorzystując jednocześnie terroryzm, uzasadnia atak na wolności obywatelskie. W obecnej sytuacji należy zrozumieć, iż źródłem długotrwałego kryzysu są walki społeczne na rzecz wyzwolenia życia od ciągłego podporządkowania pracy w społeczeństwie zorganizowanym na kształt gigantycznej fabryki. Dla rządzących odrzucenie ich reguł oznacza kryzys. Odpowiedź kapitału na kryzys zawsze wiąże się z represją i instrumentalizacją, zawsze dąży on do wyeliminowania tych grup społecznych, których nie jest w stanie okiełznać. Przez długi czas na Wschodzie najbardziej oczywiste były represje, a na Zachodzie instrumentalizacja, jednak obie metody występowały wszędzie, jak również wszędzie napotykały na opór, a często ludzie ich unikali. Ten opór i unikanie doprowadziły do wdrażania monetarnego oręża finansowego służącego przemianie charakteru kryzysu, tak aby nie uderzał on w kapitalizm, lecz w nas samych. W historycznych, jak i obecnych przejawach oporu i ucieczki od podporządkowania musimy odkryć nasze słabości i siłę, aby zapanować nad obecną ofensywą kapitalistyczną oraz stworzyć nowe pojęcia przydatne w walce.

Harry Cleaver swoją czterdziestoletnią pracę jako profesor prowadził na Uniwersytecie w Sherbrooke w Quebec, New School for Social Research w Nowym Jorku, a następnie na Uniwersytecie Teksańskim w Austin. Jako student w latach 60. był aktywny w ruchach na rzecz praw obywatelskich i przeciwko wojnie w Wietmanie. Po objęciu profesury w latach 70. organizował działania przeciwko cięciom wdrażanym w Nowym Jorku, podczas gdy miasto przechodziło kryzys finansów. Równocześnie był zaangażowany w obronę mniejszości meksykańskiej narażonej na ataki i działania mające na celu ograniczenia interwencji USA w Ameryce Południowej. Po wybuchu powstania zapatystów w 1994 r. wspierał ich walkę o uzyskanie autonomii. Jego prace naukowe skupiają się na krytyce teorii ekonomicznej i politycznej głównego nurtu, ponownej interpretacji teorii marksistowskiej oraz walkach społecznych przeciwko kapitalizmowi. Jego książka "Polityczne czytanie Kapitału" ukazała się w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Bractwo "Trojka".

Teksty Harry'ego Cleavera publikowane były także w Przeglądzie Anarchistycznym.

Harry Cleaver: Praca wciąż jest centralną kwestią
Harry Cleaver na libcom.org

Miejsce: Poznań, Collegium Maius, Sala Kuraszkiewicza (014)

Wielka Brytania: 150 tys. osób protestowało przeciwko cięciom. Anarchosyndykaliści zablokowali lokale

Świat | Prawa pracownika | Protesty | Ruch anarchistyczny

 Solidarity Federation Ponad 150 tys. ludzi wzięło w sobotę w Londynie udział w marszu pod hasłem Future That Works zakończonego wiecem w Hyde Parku w celu zaprotestowania przeciwko rządowej polityce cięć. Marsz długości kilku kilometrów prowadzili młodzi bezrobotni.

W proteście brał udział także blok anarchistyczny, silniejszy niż na wcześniejszych marszach (przy jednoczesnym spadku liczby osób maszerujących w głównym bloku). Na Trafalgar Square, blok anarchistyczny zrobił "skok w bok", by przeprowadzić kilka akcji bezpośrednich w okolicach placu. W ramach kampanii prowadzonej przez Solidarity Federation przeciwko tzw. workfare zablokowano trzy okoliczne McDonaldy i lokal Armii Zbawienia korzystające z nieopłaconej pracy. Blok anarchistyczny zrezygnował także z obecności w Hyde Parku, nie chcąc słuchać bzdur wygadywanych przez polityków ("cięcia tak, ale nie za szybko" - jak powiedział Ed Miliband, szef opozycyjnej Partii Pracy).

Niezadowolenie ludzi pracy budzi ogłoszony w czerwcu 2010 r. dwuletni plan zamrożenia płac strefy budżetowej oraz cięć budżetowych, podyktowany dążeniem do zaoszczędzenia 3,3 mld funtów, który w listopadzie ub.r. został wydłużony o dwa lata przez ograniczenie skali podwyżek płac do 1 proc. rocznie. Dzięki temu rząd zaoszczędzi dalsze 1,1 mld funtów.

Moskwa: Pierwsze zwycięstwo w walce o szpitale

Świat | Edukacja/Prawa dziecka | Prawa pracownika | Ruch anarchistyczny

Jak informują rosyjscy anarchosyndykaliści z KRAS Szpital Dziecięcy nr 12 wznowił pracę. Zaczął z powrotem przyjmować dzieci. Do pełnego sukcesu w walce przeciwko cięciom w służbie zdrowia jeszcze daleko niemniej jednak wznowienie pracy tego szpitala z całą pewnością jest zasługą nagłośnienia sprawy.

Gratulujemy uczestnikom walk o szpital jednocześnie prosząc ich o zachowanie czujności. Doświadczenie pokazuje, że nigdy nie należy rezygnować z opozycji do państwa i walki z kapitałem dla naszej ludzkiej godności i życia.

Nie wiadomo jakie są rzeczywiste dalsze działania ze strony władz.

Kanał XML