Prawa pracownika

Zabrze: 52-letni pracownik zginął w wyrobisku przez śmieciowe zatrudnienie

Kraj | Prawa pracownika

52-letni pracownik firmy, świadczącej usługi na rzecz Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń, zginął w poniedziałek w wyrobiskach dawnej kopalni "Pstrowski" w Zabrzu. Mężczyzna został przygnieciony przez osuwające się skały - podał nadzór górniczy.

Zmarły górnik jest 12. w tym roku śmiertelną ofiarą pracy w kopalniach węgla kamiennego. Aż sześć z 12 ofiar to pracownicy zatrudnianych przez kopalnie firm usługowych.
"Statystyki wskazują, że wśród pracowników firm usługowych znacznie częściej dochodzi do poważnych wypadków niż wśród załogi własnej kopalń. Warto przypomnieć, że kopalnie zatrudniają ponad 100 tys. pracowników, a zewnętrzne firmy usługowe ok. 20 tys." - wskazała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) Jolanta Talarczyk.

Dobrze znanym jest fakt iż tak zwane firmy zewnętrzne zatrudniają ludzi na umowy czasowe (cywilno-prawne), z pominięciem przepisów prawa pracy.

Rzeczniczka zapowiedziała, że w najbliższym czasie nadzór górniczy ponownie szczegółowo przyjrzy się pracy firm zewnętrznych w kopalniach. WUG apeluje o wzmożenie nadzoru nad nimi i przestrzeganie standardów górniczej pracy.

Australia: Walka pracowników pizzy Domino

Świat | Prawa pracownika

Członkowie Federacji Anarcho-Syndykalistycznej sekcji Brisbane, którzy pracowali w pizzerii Domino jako kierowcy otrzymali obniżki płac o 19%. Walka toczy się nie tylko przeciwko pracodawcy, ale także hierarchicznemu związkowi zawodowemu SDA.

Kierowcy sami utworzyli własną organizację Ogólne Stowarzyszenie Pracowników Transportu, związane z Federacją Anarcho-Syndykalistyczną w odpowiedzi na bezczynność do SDA i zorganizowali się na poziomie krajowym w celu przywrócenia ich wynagrodzeń.

Dania: Hakerzy podszywający się pod Anonymous zaatakowali związkowców prowadzących strajk

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Pracodawcy z restauracji Vejlegaarden w miejscowości Vejle w Danii otrzymali wsparcie hackerów w walce przeciw pracownikom. Choć atak był sygnowany nazwą grupy, Anonymous odcięło się od tego ataku na pracowników.

Duński związek zawodowy 3F od końca ubiegłego roku prowadzi spór z właścicielami restauracji. Powodem sporu jest anulowanie porozumień zbiorowych z 3F. Pracodawcy odwołali się do tzw. „żółtego związku” (czyli związku zawodowego przyjaznego dla pracodawców), Chrześcijańskiego Związku Zawodowego „Krifa”, który nie popiera akcji strajkowych. Z tego powodu, pensje pracowników zrzeszonych w Krifa są niższe, niż pracowników zrzeszonych w 3F.

Związkowcy z 3F zorganizowali serię pikiet pod restauracją i uniemożliwili dostawy zapasów. Dzięki wsparciu innych związków, właściciele restauracji nie otrzymują też żadnych przesyłek pocztowych. Walka pracowników zyskała duży rozgłos w mediach. Niektórzy prawicowi politycy ostentacyjnie chodzili do restauracji, by pokazać swoje poparcie dla pracodawców.

O 6-cio godzinny dzień pracy - Rezolucja Kongresu M.S.R.

Świat | Historia | Prawa pracownika | Publicystyka | Ruch anarchistyczny

Rezolucja Międzynarodowego Stowarzyszenia Pracowników IWA - AIT z 1928 roku wydrukowana w piśmie Anarchistycznej Federacji Polski.

Kongres stwierdza, że bezrobocie przybiera coraz bardziej charakter ostry i chroniczny, że proletariat całego świata pada jego ofiarą i że przyczyny jego są następujące:

1. Rozwój maszynizmu.
2. Stały wzrost liczebny proletariatu, wzrost wynikający z coraz częstszego używania siły roboczej kobiet i z napływu do pracy w przemyśle elementów dotychczas pracujących na roli.
3. Wprowadzenie nowych metod wytwórczości w przemyśle, metod, których skutkiem jest znacznie większa szybkość produkcji.

Londyn: Strajk sprzątaczy i ochroniarzy komunikacji miejskiej

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Rozpoczął się 48-godzinny strajk sprzątaczy londyńskiego metra oraz sprzątaczy i ochroniarzy stacji kolejowej Docklands Light Railway. Protestujący domagają się bezpłatnego podróżowania na obszarze w którym pracują, 35 godzinnego tygodnia pracy, premii 500 funtów za pracę podczas Olimpiady, bezpośredniego zatrudnienia i pensji 10 funtów za godzinę na wejściu.

Wszystko dlatego, że nakład pracy wzrósł w związku ze zwiększającą się ilością pasażerów. Chcą aby ludzie, którzy przyjechali na Olimpiadę przez chwilę podróżowali w syfie jeżeli Olimpiada jest oderwana od idei równości społecznej. Pasażerowie widzą pikiety pracowników i mogą porozmawiać z protestującymi. Strajk ma trwać do niedzieli rano. Organizuje go związek zawodowy RTM.

Kwiecisty list kadrowej z Chung Hong

Kraj | Prawa pracownika

Takiego elaboratu nie było od dawna. Sama zainteresowana założyła sobie nawet specjalne konto na gmailu żeby w nazwie adresu e-mail była nazwa przypominająca nazwę kancelarii adwokackiej.

Poniżej publikujemy treść otrzymanego przez redakcję listu:

WEZWANIE
DO USUNIĘCIA NARUSZEŃ DÓBR OSOBISTYCH

W imieniu mojej Mandantki, Dominiki Frydlewicz, wzywam do niezwłocznego usunięcia dokonanych wobec mojej Mandantki naruszeń dóbr osobistych, tj. wizerunku, dobrego imienia, godności oraz czci.

Grecja: Starcia hutników z policją

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Strajkująca huta Ellinika Halyvourgia wznowiła pracę. Kiedy strajkujący pracownicy huty usiłowali zagrodzić drogą łamistrajkom zostali zaatakowani przez policję prewencyjną. Hutnicy zostali potraktowani pałkami i gazem.

Przystąpili do blokady autostrady i nie zamierzają ustąpić dopóki ich żądania nie zostaną spełnione.

Entuzjaści wolnego rynku mówią obecnie o nierobach, którzy niszczą gospodarkę gdyż nie pozwalają ludziom pracować. Problem jest jednak taki, że hutnicy bronią 120 kolegów zwolnionych z pracy i domagają się ich powtórnego przyjęcia do pracy.

W tym przypadku to pracodawca i łamistrajki odmawiają pracy 120 osobom, które chcą pracować.

Kenia: Nauczyciele protestują i grożą strajkiem generalnym

Świat | Edukacja/Prawa dziecka | Prawa pracownika | Protesty

18 lipca nauczyciele ponownie wyszli na ulice stolicy Kenii, Nairobi. Kenijski Narodowy Związek Nauczycieli (The Kenya National Union of Teachers) ostrzegł, ze przeszkodzi w otwarciu szkol we wrześniu jeśli rząd nie rozpocznie negocjacji nad 300 % podwyżką płacy dla nauczycieli, która została uzgodniona w walce nauczycieli z rządem w 1997 roku, lecz do tej pory strona rządowa nie dotrzymała słowa pozostawiając to pustą obietnicą.

W 2002 roku radykalne protesty nauczycieli i nauczycielek przejęły ulice na 2 miesiące we wrześniu oraz październiku za pomocowa ogólnokrajowych strajków, lecz i to nie pomogło w dotrzymaniu słowa ze strony rządu. Deputowany Sekretarz związku zawodowego Savior Nyamu, który rozmawiał z dziennikarzami w siedzibie związku KNUT w środę, ze rząd ma czas do końca sierpnia.

Nawiązując do ugody w 1997 roku, nauczyciele powinni otrzymać wiele dodatkowych dopłat za koszty życia takie jak 50 % dopłata wynajmu mieszkania, dopłat medycznych w 30 % oraz kilka innych. Przewodniczący KNUT Wilson Sosion, ze rząd ma zobowiązanie wdrożyć w życie podpisanych porozumień. Sosion powiedział, ze podwyżka płac nauczycieli jest usprawiedliwiona, gdyż dochód krajowy wzrasta. Dodatkowo Kenijski Związek Nauczycieli Ponadpodstawowych (Kenya Union of Post Primary Teachers) także ogłosił, ze wszyscy nauczyciele szkół średnich oraz koledżów w całym kraju są przygotowani do ogólnokrajowego strajku we wrześniu jeśli rząd nie podniesie wypłat nauczycielom o co najmniej 100%.

Dania: Zwycięstwo strajku solidarnościwego na rzecz pracowników z Polski

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Duński związek zawodowy 3F zorganizował protest w imieniu 31 Polaków, którzy nie otrzymywali wynagrodzenia za pracę na budowach w mieście Aarhus i okolicach. I wygrał!

Strajk wybuchł na budowanym przez zakład ubezpieczeń emerytalnych PensionDanmark osiedlu mieszkaniowym w Aarhus. Dzennik "Ekstrabladet" zacytował sekretarza związku zawodowego 3F, Clausa Oerskou, pomstującego na nieuczciwego pracodawcę Polaków. - 13 ludziom nie zapłacono w sumie 498 tysięcy koron (około 280 tysięcy złotych) pensji, należności urlopowych oraz składek emerytalnych. To niesłychanie ironiczne, że właśnie taka firma zalega z zapłatą składek - mówił zdenerwowany przedstawiciel związków mediom.

Zainteresowanie mediów rozbudziły dodatkowo interesujące powiązania rodzinne na budowie w Aarhus. Dyrektorem administracyjnym w PensionDanmark jest Torben Moger Pedersen - ojciec obecnego ministra skarbu Danii, Thora Pedersena - deklarującego zaciętą walkę z dumpingiem socjalnym.

Norwegia: Rząd wtrącił się w spór pracowników i firm naftowych

Świat | Prawa pracownika | Strajk

Rząd Norwegii użył swoich uprawnień, by zakazać kontynuacji strajku pracowników platform wiertniczych. Firmy naftowe Statoil, Total SA i ConocoPhillips zagroziły, że zareagują na strajk lokautem i całkowitym zamknięciem produkcji, co pozbawiłoby rząd poważnych dochodów z podatków.

Spór dotyczy około 4 tys. pracowników obsługujących infrastrukturę wydobycia ropy i gazu. Pracownicy domagają się prawa do emerytury w wieku 62 lat z pełną wysokością świadczenia. Jednak Norweskie Stowarzyszenie Naftowe (OLF) odmówiło nawet podjęcia negocjacji w tej sprawie.

Konflikt rozpoczęła firma Statoil, która wycofała się z istniejących porozumień emerytalnych, narzucając szeregowym pracownikom wyższy wiek emerytalny. Jednocześnie, zachowano istniejący wiek emerytalny dla członków zarządu. To spowodowało wściekłość pracowników, którzy pod koniec czerwca podjęli działania strajkowe w całej branży, co nie miało miejsca w Norwegii of 2004 r.

Posunięcie rządu oznacza, że strajkujący pracownicy otrzymają zakaz strajku na okres dwóch lat, a jednocześnie ich żądania mają stać się przedmiotem prac komisji mediacyjnej.

Londyn: Strajk i demonstracja IWW w John Lewis

Świat | Prawa pracownika | Protesty | Strajk

Ponad 100 osób z rożnych organizacji pracowniczych przez około 2h głośno protestowało pod reprezentacyjnym budynkiem centrum handlowego John Lewis. Demonstracja była trzecim etapem kampanii sprzątaczy zrzeszonych w IWW (Industrial Workers of the World). O wczeniejszych protestach przeciwko John Lewis można przeczytać tutaj.

Pracownicy sprzątający centrum handlowe John Lewis zatrudnieni przez firmę zewnętrzna ICM, od dłuższego czasu walczą o podwyżkę wynagrodzenia godzinnego ze stawki minimalnej (6.08) do London Living Wage (8 ,30). Sprzeciwiają się również redukcji zatrudnienia i cieciom czasu pracy.

Kolejnym wydarzeniem był jednodniowy strajk który z pikiety przed wejściem dla personelu budynku przerodził się w żywiołową demonstrację, podczas której strajkujący pracownicy wtargnęli do centrum handlowego.

Okupacja Agencji Rozwoju Przemysłu po lokaucie w Chung Hong

Kraj | Prawa pracownika | Protesty

Zwolnieni pracownicy Chung Hong w ARP Około godz. 10:30 w Warszawie rozpoczęła się okupacja budynku Agencji Rozwoju Przemysłu SA na ul. Wołoskiej 7. Okupację zorganizował związek OZZ Inicjatywa Pracownicza w proteście przeciwko bezprawnemu lokautowi przeprowadzonemu w fabryce Chung Hong Electronics Poland położonej w Specjalnej Strefie Ekonomicznej zarządzanej przez ARP. Kilkadziesiąt osób oczekuje na spotkanie z zarządem Spółki i zobowiązania do interwencji w obronie praw pracowniczych i swobód związkowych.

Protestujący żądają aby ARP S.A. wyciągnęło konsekwencje z łamania przez fabrykę Chung Hong podstawowych praw pracowniczych. Ich zdaniem, zakład, który dopuszcza się rażących naruszeń prawa powinien zostać pozbawiony zezwolenia na funkcjonowanie w ramach SSE i korzystania z pomocy publicznej. W oświadczeniu protestujący napisali:

"Rola spółki rządowej monitorującej Specjalne Strefy Ekonomiczne nie może ograniczać się jedynie do zwalniania przedsiębiorców z podatku. Do jej zadań należy także egzekwowanie właściwych standardów prawa pracy, w przypadku kiedy przedsiębiorcy ograniczają prawo do działalności związkowej."

Dominika Frydlewicz HR manager w Chung Hong – kadrowa kłamczucha

Prawa pracownika

 Dominika Frydlewicz Okazuje się, że Dominika Frydlewicz kadrowa (dyrektorka personalna), osoba odpowiedzialna za kontakty ze związkiem zawodowym w Chung Hong Electronics Sp.z.o.o. nie tylko lubi kłamać, łamać prawo do strajku, deptać wolności związkowe oraz nękać związkowców w chińskiej firmie Chung Hong Electronics.

W 2010 roku pracowała także dla firmy Hemmersbach (serwisowanie sprzętu komputerowego), gdzie maczała łapy w zwolnieniach pracowników (stałych i najbardziej doświadczonych) oraz likwidacji funduszu świadczeń socjalnych. Tu o tym co sądzą pracownicy Hemmersbach na temat Frydlewicz: http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,30743,0,0,10

O kłamstwach Frydlewicz wie już teraz cały kraj. To ona zwolniła ze świadczenia pracy zastępcę przewodniczącego OZZ IP podczas prowadzenia referendum strajkowego, by je sparaliżować i odseparować go od reszty załogi. Tymczasem na łamach GW kłamie, że związkowiec „sam wnioskował o kilka dni wolnych od pracy”. Ona także podczas strajku zastraszała ludzi zwolnieniami, i kazała im podpisywać lojalki, że „nie będą strajkować”.

Anarchosyndykalizm w Puerto Real

Świat | Prawa pracownika | Publicystyka | Ruch anarchistyczny | Strajk

W 1987 roku stocznia w Puerto Real miała zostać zamknięta przez rządzącą thatcherystowską partię "socjalistyczną", PSOE.

Jednakże bojowy strajk oraz solidarność miejscowej ludności uratowały stocznię i zagwarantowały załodze wielkie zdobycze.

W walce przeciwko zamknięciu stoczni w hiszpańskim Puerto Real, zarówno w zakładzie, jak i społeczności, decydującą rolę odegrał anarchosyndykalistyczny związek CNT. Zaangażowanie CNT oznaczało, że metody organizacji i formy działania różniły się od tych, które były stosowane przez reformistyczne związki zawodowe i miało to wielkie konsekwencje.

Kiedy rząd PSOE (socjalistyczny z nazwy, ale liberalny w praktyce ogłosił program "racjonalizacji" stoczni w Puerto Real, załoga rozpoczęła strajk. CNT przodowała w rozszerzaniu akcji wśród miejscowej ludności. Nie tylko pokonano rząd, ale zagwarantowano także podwyżki płac i polepszenie warunków pracy.

Złożyły się na to nie tylko wielka determinacja robotników oraz zdolności, jakie objawili, ale także wsparcie lokalnej społeczności. Masowe zgromadzenia w stoczni i w okolicznych miejscowościach przyciągnęły robotników, ich rodziny, sąsiadów i wszystkich zwolenników. Samo zainicjowanie i podtrzymanie udziały całej społeczności w tych zgromadzeniach było wielkim osiągnięciem.

To z całą pewnością działalność CNT w Puerto Real i okolicach sprawiła, że demokracja bezpośrednia stała się nieodłączną częścią miejscowej kultury oporu i kultury politycznej - ludzie decydujący o sobie, odrzucający kontrolę nieodpowiedzialnych polityków, związkowych urzędników czy "ekspertów", gwarantujący, że kontrola będzie w rękach zakładu i społeczności. Nie narzucana odgórnie, czy to przez dyrektorów, czy przez rząd, lokalny czy ogólnokrajowy.

Od strajku w stoczni w 1987 roku połączono walkę o lepsze warunki pracy, sprawę podatków, zagadnienia ekonomiczne, kulturalne i ekologiczne w jeden ruch sprzeciwu.

W Wielkiej Brytanii, tak jak w Hiszpanii, mamy te same problemy, nie tylko w stoczniach, ale w różnych gałęziach gospodarki. Społeczności i miejsca pracy są dziesiątkowane przez kapitalistyczny i rządowy samonapędzający się dogmat zysku. Kapitalizm zdolny do adaptacji w obliczu zmian i kryzysów nie wykazuje żadnego zainteresowania konsekwencjami, jakie ponoszą jednostki i społeczności. Partie polityczne i związki zawodowe nie mają do zaoferowania nic poza szarlatanerią i fałszywymi obietnicami. Kryzys społeczny i panowanie nędzy tylko się pogłębiają.

Przyszedł czas na prawdziwy opór, zbudowanie ruchu pracowniczego walczącego nie tylko o wyższe płace i lepsze warunki pracy, ale także przeciwko całemu systemowi kapitalistycznemu. Przeszłe doświadczenia i działalność hiszpańskich robotników dostarcza ważnych lekcji, ale dzisiaj, u progu XXI wieku, potrzebujemy nowych pomysłów.

Racjonalizacja i Opór

Pepe Gomez, z sekcji Puerto Real/Cadiz hiszpańskiego związku CNT, był gościem na warsztatach "Kryzys związków zawodowych - budowanie anarchosyndykalistycznej alternatywy", zorganizowanych przez pracowników transportu, usług publicznych i edukacji w Londynie, 30 października 1993 roku.

Oto fragment jego wystąpienia:

Chciałbym opowiedzieć, jak podczas wieloletniej edukacji i walki w Puerto Real przez jakieś 15 lat udało nam się stworzyć organizację, w której trwa permanentny dialog. To organizacja, która umożliwia rozwiązywanie konkretnych problemów, leżących poza obszarem parlamentaryzmu.

Najważniejszą rzeczą, na jaką chciałbym zwrócić uwagę, jest to, że udało nam się stworzyć strukturę, w której jest miejsce dla stałych zgromadzeń. Innymi sowy, decyzje dotyczące tego konfliktu były podejmowane przez ludzi bezpośrednio w niego zaangażowanych.

W każdy czwartek w miastach i wioskach regionu mieliśmy zgromadzenia wszystkich mieszkańców, na których każdy, kto miał jakiś związek z poszczególnym zagadnieniem, czy był robotnikiem w samej stoczni, czy krewnym mógł przyjść na zgromadzenie, głosować i brać udział w procesie decyzyjnym. Stworzyliśmy więc strukturę, która całkowicie różni się od struktury partii politycznych, gdzie decyzje są podejmowane na górze i spływają na dół. W Puerto Real decyzje podejmowano na dole i przechodziły do góry, zupełnie odwrotnie od sposobu działania partii.

Anarchosyndykalizm - albo, jak wolą inni, rewolucyjny syndykalizm - jest niczym, jeśli nie ma anarchistycznej podstawy. To co próbowaliśmy zrobić w Puerto Real, to pokazać, że anarchosyndykalistyczny związek to nie tylko organizacja w przemyśle, która zajmuje się jedynie sprawami w fabryce, ale organizacja, która ma o wiele szersze cele społeczne i polityczne. W Puerto Real na razie połączyliśmy różne zagadnienia, zbierając razem kampanie toczone w edukacji, usługach zdrowotnych, wokół aspektów kulturalnych, przeciwko budowie nowego pola golfowego i prywatyzacji cmentarza, przeciwko różnym lokalnym podwyżkom podatków. Innymi słowy, próbujemy pokazać, że anarchosyndykalistyczny związek nie skupia się tylko na sprawach dotyczących przemysłu.

Udało nam się stworzyć koordynację na płaszczyźnie problemów ekologicznych, żeby walczyć przeciwko tym różnym projektom. Udało nam się połączyć 12 różnych organizacji na poziomie lokalnym, walczących w różnych sprawach - przeciw podwyżce podatków, budowie pola golfowego itd. Powtórzę, anarchosyndykalizm w Puerto Real nie jest tylko walką na poziomie przemysłu; połączyliśmy różne sprawy o bardzo odmiennym charakterze.

Próbowaliśmy zagwarantować, że cała organizacja, składająca się z 12 różnych części, będzie kierowana za zasadzie konsensusu, a żadna z tych organizacji składowych nie narzuci całości swoich poglądów. Próbujemy wprowadzić system demokracji bezpośredniej, gdzie wszystkie organizacje mogą poddawać różne projekty pod dyskusję. Nie ma żadnej centralnej kontroli ani grupy kierowniczej, która miałaby władzę nad innymi; to bardzo federalistyczna i demokratyczna organizacja.

Akcja bezpośrednia i demokracja bezpośrednia

Cały konflikt wybuchł w rezultacie tego, że stoczniowcy nie mieli pracy przez jakieś pięć lat. Rząd chciał całkowicie zamknąć stocznię.

Pod koniec 1987 roku kiedy król Hiszpanii miał złożyć wizytę w Puerto Real, CNT w celu zwrócenia uwagi na problem postanowiła zablokować główną drogę i jedyny most łączący Cadiz z Puerto Real - ważny i strategiczny punkt. CNT zamknęła drogę, żeby uniemożliwić królowi wjazd.

W każdy wtorek odbywały się akty sabotażu i akcje bezpośrednie, odcinano telefony, cała prowincja była bez telefonów co wtorek. W każdy czwartek zbieraliśmy się na zgromadzeniach w okolicznych miejscowościach.

Do Puerto Real przysłano ponad tysiąc policjantów z całego kraju, żeby powstrzymać tę działalność. Wysuwano oskarżenia, że np. dziecko zmarło w drodze do szpitala z powodu blokad CNT. Ale my zawsze przepuszczaliśmy karetki, to były jedyne przepuszczane pojazdy.

W każdy wtorek zajmowaliśmy biura w stoczni od 7:00 do 15:00. Ponieważ stocznia była bardzo duża, barykady mogliśmy stawiać tylko w niektórych miejscach. Po zakończeniu okupacji zawsze musieliśmy ochraniać przed policją wracających ludzi, więc towarzysze wchodzili na statek czy dwa statki, uzbrojeni w proce i inne rzeczy, żeby osłaniać wycofujących się ludzi.

Kiedy na ulicach postawiono barykady, policja oczywiście nie mogła się przedostać. Ludzie mogli rzucać z dachów domów doniczki, lodówki, stoły, itd. na autobusy z policją. Barykadami odcięto również linię kolejową i zwalono słupy telegraficzne. Także we wtorki odbywały się zgromadzenia w samej stoczni. Każda decyzja była oczywiście podejmowana niezależnie od jakiegokolwiek związku czy idei oficjalnych związków.

Otrzymaliśmy wielkie wsparcie od reszty CNT. W całym kraju były demonstracje, od Galicji po Barcelonę. Nadeszła też pomoc ekonomiczna. Jedną z najważniejszych rzeczy, kluczowym elementem w sprawie, było to, że CNT była w samym Puerto Real szczególnie silna. Dlatego stąd nadeszło największe wsparcie. Robotnicy z różnych gałęzi przemysłu, a także różnych związków, popierali walkę.

Pomimo tego, że połowa z 4000 stoczniowców należała do UGT i Commisiones Obreras, propozycje CNT popierano zawsze jednogłośnie, niezależnie od podejścia pozostałych związków.

Po około sześciu miesiącach nieprzerwanej działalności, zamiast zamknięcia stoczni, robotnicy dostali pracę. Przypłynęło osiem statków do remontu.

Innym osiągnięciem był przyzwoity wiek emerytalny - 55 lat; emerytura została związana z płacami wciąż zatrudnionych pracowników - wynosiła 100% ich płacy, z uwzględnieniem podwyżek, łącznie ze zmianami, o ile emeryt nie przekroczył jeszcze 64 roku życia.

Jeśli nie było wystarczającej ilości pracy, pracowaliśmy na zmianę, niektórzy pracowali przez dwa miesiące, a inni w tym czasie nie pracowali. Po tym okresie następowała zmiana. Jednak wszyscy otrzymywali 100% płacy.

Stocznia wciąż działa i jest dużo pracy, szczególnie przy budowie dwukadłubowych statków, statków ekologicznych, w projekcie brytyjsko-francusko-hiszpańskim.

Organizacja poza miejscem pracy - akcja w społeczności

Próbowaliśmy pokazać ludziom, że różne problemy są ze sobą związane tak, jak sprawa pola golfowego z problemem podatków, itd. Pokazywaliśmy, że np. problemy ekologiczne nie są po prostu sprawą ekologii, ale mają też podłoże polityczne i społeczne. Przez ostatnie osiem miesięcy zebraliśmy razem siły i organizacje w połączonym projekcie i jak dotąd jest to bardzo skuteczne. To po prostu kwestia proponowania różnych metod walki różnym organizacjom; te propozycje zostały przyjęte.

Dokładaliśmy także starań, żeby stworzyć zalążki struktur demokracji bezpośredniej i partycypacji mieszkańców, zamiast radnych miejskich, podejmujących samodzielne decyzje w sprawach na przykład zdrowia i edukacji. Wszystkie te sprawy były rozważane w lokalnych społecznościach, w ten sposób, wbrew demokracji piramidalnej, udało nam się przenieść z bazy idee, pytania i problemy, żeby na górze uformował się jasny obraz tego, co sądzą wszystkie lokalne obszary.

Pytania z sali:

- Jaki procent członków CNT należy do niej dlatego, że popiera anarchosyndykalizm? Jakich rad byś nam udzielił?

- Przede wszystkim, większość członków CNT jest w niej dlatego, że zgadza się z jej stanowiskiem, ale zazwyczaj ci ludzie przychodzą do nas z innych organizacji, różnych związków itd. A więc to, co robi CNT, to też np. prowadzenie kursów wieczorowych dotyczących różnych spraw, od ekologii po liberalizm, społeczeństwo demokratyczne, dlatego edukacja też odgrywa dużą rolę. Jeśli chodzi o drugie pytanie, to trudno mi na nie odpowiedzieć. Wszystko, co mogę doradzić, to że powinniście działać i zobaczyć, co z tego wyniknie.

- Czy zgromadzenia odbywały się tylko podczas strajku, czy później także?

- Zgromadzenie ma permanentną dynamiczną rolę; próbowaliśmy przez te wszystkie lata stworzyć zgromadzenia na każdej zmianie w każdej fabryce, jeśli chodzi o przemysł. W wioskach i miastach te zgromadzenia wciąż się odbywają. Jakieś 2000 ludzi przyszło na zgromadzenie w mieście dwa tygodnie temu. Koncentrujemy się jednak nie tylko na takich dużych inicjatywach, także na mniejszych, lokalnych.

- Czy wasi delegaci są odwoływani [w każdej chwili] i czy była kiedykolwiek taka sytuacja, że delegat nie reprezentował poglądów tych, którzy go wybrali i trzeba było go odwołać? Czy jednostki to zniechęca lub denerwuje? Co o tym sądzą?

- Nikogo jak dotąd nie trzeba było odwoływać, ale gdyby jakiś delegat postąpił wbrew decyzjom podjętym na zgromadzeniu, zostałby odwołany i wyrzucony ze związku. Ale każdy delegat jest wyznaczony na jakiś czas, sześć lub dwanaście miesięcy, nikogo jednak nie odwołano, ponieważ jak dotąd nikt nigdy nie sprzeciwił się temu co postanowiono na zgromadzeniu.

- Mówiąc o waszej działalności, co państwo zrobiło, żeby was powstrzymać?

- Jedna ze spraw miała miejsce w Adra, dalej na wschód wzdłuż wybrzeża, kiedy CNT została oskarżona - niektórzy członkowie CNT zostali oskarżeni - o wzięcie udziału w napadzie z bronią w ręku. Użyto tego jako wymówki przy aresztowaniu członków CNT i próbie zniszczenia związku. Od 1977 roku, kiedy CNT stała się ponownie legalna (po śmierci Franco), była ofiarą kilku podobnych spisków i różnych represji, które miały na celu eliminację związku.

Jeśli było jakieś używanie przemocy lub akcja bezpośrednia, to koncentrowaliśmy się na tym, żeby zaangażowała się cała miejscowość czy ludzie, których sprawa dotyczy. Nie jesteśmy awangardową organizacją; jeśli używa się przemocy lub ma miejsce akcja bezpośrednia, to robią to wszyscy.

Ja osobiście byłem oskarżany, razem z innymi towarzyszami, o różne rzeczy, o spowodowanie szkód w wysokości 15-20 milionów peset, miałem podsłuch na telefonie i inne podobne sprawy. Takie rzeczy zdarzały się też innym towarzyszom. Były to skoncentrowane wysiłki, których celem była kryminalizacja członków CNT, szczególnie tych na ważniejszych stanowiskach.

CNT, hiszpańska sekcja IWA działa od początku XX wieku. W chwili zamachu stanu Franco w 1936 roku miała dwa miliony członków i była największą organizacją robotniczą w Hiszpanii. Po śmierci Franco w 1976 roku CNT odrodziła się jako duża organizacja, chociaż przez następne 15 lat była atakowana przez tych, którzy woleliby żeby nie istniała. Dzisiaj CNT jest w trakcie odbudowy jako skuteczna organizacja robotnicza we wszystkich regionach Hiszpanii.

Źródła: Libcom.org i książka "Anarchosyndykalizm, strajki powstania, rewolucje 1892-1990"

https://cia.media.pl/struktura_organizacyjna_cnt
https://cia.media.pl/stuletnia_rocznica_cnt_1910_2010

Agencja pracy tymczasowej InterKadra szuka łamistrajków do pracy w Biskupicach Podgórnych

Kraj | Prawa pracownika | Protesty | Strajk

 Pikieta pod agencją InterKadra W fabryce Chung Hong w specjalnej strefie ekonomicznej w Biskupicach Podgórnych zwolniono 25 pracowników, którzy ośmielili się upomnieć o swoje prawa pracownicze. Nie minęło wiele czasu, a biuro agencji pracy tymczasowej InterKadra w Wałbrzychu ogłosiło nabór do pracy w zakładzie produkującym części elektroniczne w strefie. W ogłoszeniu o pracę brak informacji, czy chodzi o Chung Hong, czy LG, jednak jasne jest że praca będzie wykonywana na rzecz koncernu LG.

Wygląda na to, że pracownicy zatrudniani przez agencję pracy tymczasowej będą mieli za zadanie zastąpić zwolnionych pracowników należących do związku zawodowego. W tej sytuacji, działacze Związku Syndykalistów Polski z Warszawy postanowili zorganizować protest pod siedzibą agencji InterKadra na ul. Corazziego w Warszawie, informując dyrekcję placówki, że zatrudnianie przez agencję łamistrajków do pracy w fabryce w Biskupicach Podgórnych będzie traktowane bardzo poważnie i będzie skutkować pikietami pod biurami agencji w całym kraju. Personel biura zareagował bardzo nerwowo i z pewnością przekaże informację o pikiecie dyrekcji.

Agencje pracy tymczasowej są często wykorzystywane do zatrudniania łamistrajków, co miało też miejsce podczas konfliktu pracowników ABB w Kordobie w Hiszpanii. Wtedy organizacje zrzeszone w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Pracowników prowadziły kampanię również przeciw agencji pracy tymczasowej Adecco, która dostarczała łamistrajków.

Kanał XML