Prawa pracownika
Made in China
Tomasso, Czw, 2011-01-20 23:43 Świat | Gospodarka | Prawa pracownika | Publicystyka | Ubóstwo | Zwolnienia90,7% zabawek sprzedawanych w Europie jest importowanych z Chin*. Gwałtownie rozwijająca się produkcja w tej branży skupiona jest na terenie chińskiej prowincji Guangdong, w Delcie Rzeki Perłowej. Szybko rosnące miasta i ośrodki produkcji przyciągają miliony migrantów z terenów wiejskich całego kraju, którzy mają nadzieję wydobyć się z nędzy poprzez zatrudnienie w fabrykach. Niestety, ich zarobki nie starczają na oszczędności ani nawet godne życie, a warunki bytowania i pracy urągają wszelkim standardom. Na terenie większości fabryk łamane jest zarówno chińskie, jak i międzynarodowe prawo pracy.
Umowy sprzeczne z prawem
Problemy zatrudnionych w przemyśle zabawkarskim w Chinach zaczynają się wraz z podpisaniem umowy o pracę in blanco. Czasami podpisują oni puste kartki, czasami zaś umowy z lukami, które dopiero później wypełniane są treścią przez kierownictwo fabryki. W rezultacie pracownicy nie znają swoich praw ani zobowiązań, pracodawcy zaś mogą zawsze przedstawić audytorom legalny dokument.
Nagminne jest wielokrotne podpisywanie umów krótkoterminowych, zamiast zatrudnienia długoterminowego. Po okresie próbnym lub początkowym pracownicy są zwalniani i zatrudniani ponownie. Zdarza się, że osoby przepracowują ponad rok na kontraktach krótkoterminowych (od 10 dniowych do trzymiesięcznych). Tym sposobem nie nabywają oni żadnych praw i cały czas pracują na warunkach okresu próbnego.
Czas pracy przekraczający wytrzymałość
- 96 ½ godzin w fabryce tygodniowo
15 ½ godzinne zmiany w dni powszednie, 9 ½ godzinne zmiany w soboty i niedziele
praca od 8.30 do 24.00
44 godziny nadgodzin w tygodniu przeciętnie
0 dni wolnych przez kilka miesięcy w szczytowym sezonie
(przykładowe dane, dotyczą fabryki Dawei Chengji)
Taki tryb pracy przekracza normy ustalone w chińskim prawie o 400%. Nadgodziny są obowiązkowe, pomimo że wielu pracowników poświęciłoby dodatkową płacę w zamian za odpoczynek. Za unikanie pracy lub spóźnienia potrącana jest pensja. Kara za 10 minut spóźnienia to 1 ½ dniówki mniej, 30 minut spóźnienia lub więcej to 3 dniówki mniej.
W szczytowym sezonie raz lub dwa na miesiąc zdarzają się nawet 24 godzinne zmiany od 8.30 do 8.30, po których zatrudnieni otrzymują dzień wolny. Podczas intensywnego okresu produkcji przerwy na obiad i kolację skracane są do 30 minut i 15 minut.
Głodowe płace i brak zabezpieczeń społecznych
- 1 313,00 yuanów (ok. 537 złotych) zarobku miesięcznie, razem z płacą za nadgodziny
3,17 yuanów (ok. 1,38 złotych) za godzinę
1 yuan (ok. 45 groszy) kosztuje każda minuta spóźnienia
30 yuanów (ok. 13 złotych) kary za śpiewanie przy pracy
12 yuanów (ok. 5,25 złotych) premii w miesiącu, jeśli pracownik nigdy się nie spóźnił
(przykładowe dane, dotyczą fabryki Yongsheng)
Prawo prowincji Guangdong przewiduje 4,66 yuanów za godzinę jako płacę minimalną. Kierownictwo fabryk oszukuje swoich pracowników na 36% ich uposażenia, nie podając jasno zasad naliczania płac. Nie ma mowy o płatnych urlopach ani o urlopach macierzyńskich, które również wymagane są prawem. Jeżeli pracownicy chcą być objęci państwową emeryturą, muszą opłacać składkę 83 yuany miesięcznie przez minimum dwadzieścia lat, ale większość tego nie robi. Zbyt słabo rozumieją system ubezpieczeń społecznych, rzadko pracują w jednej fabryce więcej niż dwa lata, a często wracają do swojej wioski zanim zdążą nabyć jakiekolwiek prawa do emerytury.
Fatalne warunki pracy
- 3 wiatraki sufitowe na 280 pracowników
(przykładowe dane, dotyczą fabryki Dawei Chengji)
W prowincji Guangdong panuje klimat subtropikalny. W fabrykach często nie ma klimatyzacji, a robotnicy tłoczą się w halach produkcyjnych. Przez to panuje tam nieznośne gorąco. Ludzie są przemoczeni od potu. W pomieszczeniach gdzie zabawki są malowane panuje szczególnie wysoka temperatura, unoszą się także opary chemikaliów. Kierownictwo jednej z fabryk tłumaczy, że wiatraki są tam wyłączone, ponieważ ruch powietrza mógłby wpłynąć na to jak farba jest rozprowadzana i obniżyć jakość produktu.
- 87 osób zginęło, 47 zostało rannych w pożarze
(dotyczy fabryki Zhili)
7 lat walczyli o odszkodowanie... nigdy nie zostało ono wypłacone.
2 lata więzienia odsiedział kierownik zakładu, po wyjściu na wolność otworzył kolejną fabrykę.
Zanotowano, że w fabryce Duoyuan materiały, narzędzia, odpady i niedokończone wyroby piętrzą się złożone w różnych miejscach, również przed drzwiami ewakuacyjnymi. Wyjścia ewakuacyjne są często niedostępne, a drzwi i okna zamknięte na stałe. Do tego praca odbywa się w nieustannym hałasie.
Robotnikom zabronione jest wstawać podczas pracy. Spędzają wiele godzin w pozycji siedzącej, pochyleni nad częściami, które składają. „Nie ma nawet czasu żeby sięgnąć po łyk wody. Praca jest wyczerpująca, a ręce są w ciągłym ruchu” relacjonuje pracownik fabryki Dawei. Podczas pracy nie są zarządzane żadne przerwy. Ostatni etap produkcji, pakowanie pudeł z zabawkami do wysyłki i przewożenie ich do miejsca załadunku, jest najcięższą pracą. Zatrudnieni muszą bez przerwy przenosić i ustawiać pudła, które mogą ważyć do 30 kilogramów.
W wielu fabrykach nie są zapewniane ubrania ochronne. Często pracownicy nie zakładają rozdawanych rękawic, ponieważ jest zbyt gorąco aby je nosić, a w dodatku utrudniają one obróbkę drobnych elementów. Obawiają się że jeżeli ekwipunek ochronny spowolni ich pracę, otrzymają niższą pensję. Zatrudnieni przy wypychaniu pluszowych zabawek nie mają masek na twarz i wdychają unoszący się materiał wypełnienia. Kontakt z tymi sucstancjami powoduje to ból gardła, a także alergie skórne. Zatrudnieni przy malowaniu również nie mają masek na twarz i wdychają opary chemikaliów. Powoduje to mdłości, zaburzenia równowagi, zatrucia, wymioty.
Maszyny wszelkiego rodzaju nie są zabezpieczone, a pracownicy nie otrzymują odpowiedniego przeszkolenia co do ich obsługi. Stąd duża ilość urazów i okaleczeń podczas ich obsługi. Pracownice używają maszyn do szycia nie wyposażonych w elementy ochronne, przez co ich ręce często pokłute są igłami.
Nędzne warunki życia
Większość pracowników spędza cały swój czas na terenie zakładu produkcyjnego. Mieszkają w dormitoriach należących do fabryk i jadają w kantynach w fabrykach. Opłaty za mieszkanie, zużycie wody i elektryczności oraz za jedzenie są potrącane z pensji. Zdarza się, że pracownikom zabronione jest pod groźbą kary opuszczanie zakładu.
- 7 pięter
30 pokoi
8 osób w pokoju
69 yuanów (ok. 29 złotych) miesięcznie
(przykładowe dane, dotyczą fabryki Dawei Chengji)
Robotnicy śpią na prymitywnych piętrowych łóżkach, mają w pokoju jedno źródło światła. Brakuje nawet odrobiny prywatności. Nie ma szafek zamykanych na kłódkę. Przez snem wiele osób wkłada pieniądze do kieszeni spodni, spodnie zwija i chowa pod poduszką. Mimo to zdarza się dużo kradzieży, które mogą pozbawić ciężko zarobionych pieniędzy i środków na życie na wiele tygodni. W materacach lęgną się pluskwy, których ugryzienia swędzą, a rozdrapane grożą infekcją.
- 183 yuany (ok. 68 złotych) miesięcznie za jedzenie
o 73 yuany drożej, niż w poprzednich miesiącach
(przykładowe dane, dotyczą fabryki Lungcheong, podwyżka w grudniu 2005)
Czesem fabryka nie potrąca co miesiąc ceny jedzenia i robotnicy płacą zależnie od tego, ile i co jedzą. Za 2 yuany można było dostać w kantynie dwa warzywne i jedną mięsną porcję. To może być surówka, kilka plasterków pikli i wieprzowina gotowana z wodorostami, przy czym – jak mówią robotnicy – bardzo trudno było znaleźć tam wieprzowinę. Za 3 yuany można było dostać dwie porcje mięsne i jedną warzywną. Wraz z podwyżką, cena najtańszego dania podniosła się do 3 yuanów. Jednocześnie robotnicy zeznali, że jakość jedzenia pogorszyła się znacznie. Donoszono o przypadkach, kiedy w kuchni używana była tania sól technologiczna.
* Dane Toy Industries of Europe z 2008 r.
Wenezuela: Strajk pracowników w rozlewni Coca-Coli
Vino, Śro, 2011-01-19 14:38 Świat | Prawa pracownika | ProtestyPracownicy rozlewni Coca-Coli w Walencji rozpoczęli strajk żądając podwyżek i zmian w umowach o pracę. Jeden z liderów związkowych - Alexander Cedeno - poinformował, że produkcja będzie stała do czasu, gdy żądanie ponad 1000-osobowej załogi nie zostaną spełnione.
Coca-Cola FEMSA de Venezuela SA, firma zajmująca się rozlewaniem napojów Coca-Coli prowadzi 4 zakłady i ponad 30 punktów dystrybucji w krajach południowoamerykańskich. W poniedziałek Cedeno powiedział państwowej agencji informacyjnej ANB, że pracownicy domagają się podwyżek płac i świadczeń, w tym umów zapewniających ubezpieczenie medyczne dla członków dalszej rodziny.
Przedstawiciele Coca-Cola Femsa de Venezuela SA dotychczas nie odnieśli się do żądań. Strajk trwa od zeszłego tygodnia.
OBI w Niemczech: Skąpy gryzoń bez rad pracowniczych
Yak, Śro, 2011-01-19 00:33 Świat | Prawa pracownika | Publicystyka
Pracownicy oskarżają wielką sieć supermarketów OBI o wydalanie członków związków zawodowych, sztuczne zwolnienia zbiorowe i obstrukcję prowadzoną na masową skalę, by uniemożliwić wybory do rad pracowniczych. Firma mówi jednak o "pełnej ufności" współpracy z radami pracowniczymi.
Monachium: Dla Klausa Armbrustera to nie były przyjemne święta Bożego Nardzenia. W skrzynce na listy otrzymał raczej niemiły prezent: zwolnienie z pracy bez terminu wypowiedzenia. Powodem zwolnienia podanym przez szefów OBI było niezapłacenie za choinkę. Chodziło o to, że Klaus podliczył zniżkę na kupno towarów w OBI przysługującą jemu i jego żonie i uznał, że pokrywa ona koszt drzewka. Zanim zabrał choinkę do domu, zadzwonił jednak do swojego szefa po pozwolenie.
W tej sprawie orzekał Sąd Pracy w Stuttgarcie. Sąd nie dopatrzył się żadnego oszustwa i unieważnił zwolnienie. „Miesiąc bez pracy podczas procesu był dla mnie straszliwym okresem - nie wiedziałem, czy pozwolą mi znów pracować." Z zewnątrz, to mogło wyglądać na nieporozumienie, jednak według związkowców, jest w tym pewna metoda. „OBI nie chce rad pracowniczych, a zwłaszcza takich, które są krytycznie nastawione wobec kierownictwa" - powiedział Christian Paulowitsch, szef Ver.di w Badenii Wirtembergii. Armbruster jest dokładnie tego samego zdania: "Chcieli się mnie pozbyć, bo jestem niewygodny.” Armbruster organizował w OBI strajki.
Wybory do rad pracowniczych nigdy nie przebiegają normalnie
Uczestnictwo pracowników może być kosztowne dla firmy, gdyż pracownicy mają prawo wypowiadać się na różne tematy, takie jak czas pracy i zwolnienia. Dlatego też OBI stara się zapobiec utworzeniu rad pracowniczych, jak mało która firma. Jak powiedział Rainer Reichenstetter, przedstawiciel pracowników OBI w niemieckim związku Ver.di: „gdy tylko powstaje rada pracownicza, pojawia się opór i kłopoty". OBI stara się zapobiec regularnym wyborom do rad pracowniczych. Wybory nigdy nie odbywają się zgodnie z planem. Ta kwestia jest dokładnie monitorowana przez zarząd OBI, a Tengelmann - właściciel OBI - osobiście nadzoruje działania w tej sprawie.
Liczby mówią same za siebie. Według związku Ver.di, jest około 40 rad pracowniczych na ponad 330 sklepów w Niemczech. Jedna z tych rad działa w Stuttgarcie-Wangen. Pracownicy wybrali tam swoich przedstawicieli w 2005 r. "To była ciężka walka" - wspomina Herbert Fehlisch, zastępca szefa rady w OBI w tym mieście.
Fahlisch został brutalnie zaatakowany. Choć pracował przez 7 lat bez żadnych skarg ze strony szefów, jak wspomina: "gdy starałem się o wybór na przedstawiciela, rozpoczęła się wobec mnie kampania mobbingu". W czasie kilku miesięcy, dwa razy dano mu ostrzeżenia. Oznajmiono mu, że zachowuje się w sposób nieprzyjazny dla klientów i nie wykonuje poleceń przełożonego. Został zwolniony bez okresu wypowiedzenia. Jednak decyzja o zwolnieniu została anulowana przez sąd. „Próbowali mnie zastraszyć” – mówi Fahlisch.
Pieniądze dla niesubordynowanych pracowników
W Bawarii też jest mnóstwo problemów. Podczas spotkania w 2007 r. w jednym ze sklepów OBI w Erding, szefowie grozili pracownikom - opowiada sekretarz Ver.di Orhan Aman. Pracownicy byli poddawani presji podczas indywidualnych rozmów. Szefowie pytali ich kto stoi za pomysłem utworzenia rady pracowniczej i rozpowszechniali opinię, że rady pracownicze stanowią zagrożenie dla miejsc pracy. Gdy doszło do wyborów, liczba pracowników, którzy ośmielili się poprzeć rady, była zbyt mała.
Według Akmana, OBI przyznaje duże odszkodowania członkom rad pracowniczych lub kandydatom do nich za to, że odejdą z firmy. Gazeta Spiegel Online otrzymała kopię umowy z 2008 r., która została wręczona kandydatowi do rady pracowniczej przed wyborami do rad pracowniczych. Kwota odszkodowania wynosi 15500 Euro wraz z prawem do emerytury. Nieźle, jak na kogoś kto przechodził na emeryturę pół roku później. Z tą opinią zgadza się Burkhard von Fritsch, który prowadzi firmę OBI-Franchiser HEV w Erding: „Oni chcieli przekupić członka rady pracowniczej”. Jednak zostało to wykonane w bardzo dyletancki sposób, gdyż było wielu innych kandydatów do rady pracowniczej. Na pytanie, czy HEV także próbuje sabotować wybory do rad pracowniczych odpowiedział: "Zdecydowanie nie".
Ucząc się od Lidla
Takich przykładów jest więcej. Dwóch kolegów pracujących w OBI w Feuerbach, dzielnicy Stuttgartu, było pod taką presją, że musieli poszukać opieki medycznej i leczyli się przez dłuższy okres czasu. Opowiedział nam o tym członek związku Rüdiger Kamm. OBI udało się zapobiec wyborom do regionalnej rady pracowniczej w supermarkecie przy użyciu kruczka prawniczego. `Dzień przed wyborami, zmieniono strukturę korporacyjną sklepu. To sztuczka, której nauczyli się od Lidla. Tak uważa Andreas Heinrich, członek rady pracowniczej w OBI w Waibling.
Związki zawodowe w OBI mają trudną sytuację. W jednym sklepie w Stephanskirchen w Bawarii, kierownictwo doradzało rezygnację z członkostwa w związku i udostępniało standardowe formularze wystąpienia ze związku. Gazeta Spiegel jest w posiadaniu takiego formularza zatytułowanego "Rezygnacja z członkostwa w związku”. Lokaly franczyzobiorca OBI zaprzecza, jakoby taka sytuacja miała kiedykolwiek miejsce. W Stuttgart-Wangen, OBI wykorzystało technikę „tajemniczego klienta” przeciw wybranym pracownikom, nie informując o tym rady pracowniczej. Później okazało się, że każdy członek związku zawodowego, który brał udział w strajku otrzymał ostrzeżenie za opryskliwość wobec klientów.
Jakby tego było mało, według Akmana, w OBI prowadzi się szkolenia o tematyce “jak zabić radę pracowniczą”. Franczyzobiorca OBI, Fritsch, nie pamięta takich szkoleń, jednak pamięta, że uczestniczył w szkoleniu na temat właściwego traktowania rad pracowniczych. Tematyka szkoleń dotyczyła tego "jak zbić rady pracownicze na kwaśne jabłko”. Prawnik OBI ujął to tak: „mówimy jedynie o legalnych sposobach pozbycia się rad pracowniczych”.
Konsekwencją polityki OBI jest mała liczba przedstawicieli rad pracowniczych w większości marketów OBI, oraz brak porozumień w sprawie wysokości płac w większości sklepów. W niektórych wschodnioniemieckich sklepach, pracownicy zarabiają od czterech do pięciu euro za godzinę. „OBI jest chciwe jak gryzoń i wyzyskuje pracowników” – podsumowuje sytuację związkowiec Akman. W kwaterze głównej OBI w Wermelskirchen nie rozumieją problemu. W krótkim komunikacie dla gazety Spiegel Online napisano: „Pojedyncze błędy zdarzają się wszędzie. Ale my rozwiązujemy wszystkie problemy w sposób sprawiedliwy." Według zarządu: "OBI, pracownicy i rady pracownicze pracują w pełnej atmosferze zaufania".
Tłumaczenie tekstu “Bibergünstig ohne Betriebsrat”, in: Der Spiegel, 13.07.2009 z www.spiegel.de
Stęszew: Strajk w Greenkett - stanęła zmiana
Renegade, Wto, 2011-01-18 17:58 Kraj | Prawa pracownika | ProtestyW poniedziałek, 17 stycznia, cała zmiana, która miała zacząć pracę o 6 rano, odmówiła stanięcia przy maszynach. Strajk był spowodowany gniewem pracownic z powodu opóźniającej się trzeci miesiąc z kolei wypłaty. Styczniowej wypłaty załoga 18 stycznia jeszcze nie miała na swoich kontach, choć powinna być na nich od 8 dni.
Po blisko czterech godzinach dyrektorzy fabryki zaczęli rozmawiać z pracownikami, pokazując im ksero przelewu pieniędzy z Hiszpanii (gdzie korporacja Greenkett ma siedzibę) na konto polskiej firmy. Z jednej strony przekonywali, że pieniądze wpłyną wkrótce na konta pracowników, z drugiej zaczęli wymagać od pracowników złożenia indywidualnych deklaracji, że tego dnia nie przystąpili do pracy. Większość załogi mimo to odmówiła pracy do końca zmiany i zapowiedziała, że jeśli we wtorek nie zobaczy pieniędzy, zdeterminowana jest kontynuować strajk w środę. Inicjatywa Pracownicza będzie rozważać wejście w spór zbiorowy z pracodawcą.
Chile: strajk generalny i chaos na południu kraju
MarcheVa, Pon, 2011-01-17 23:51 Świat | Prawa pracownika | Strajk W południowych prowincjach Chile (tereny chilijskiej Patagonii) trwa zakrojony na ogromną skalę strajk generalny. Jest on związany z drastyczną podwyżką cen gazu. Strajk trwa już od sześciu dni. W tej chwili zablokowane są wszystkie drogi na południu kraju. W ostatni weekend barykady i blokady dróg były tymczasowo znoszone, spowodowało to paniczną ucieczkę reszty zagranicznych turystów , która jeszcze pozostała w tym rejonie. Wcześniej ewakuowano ponad 3 tysiące argentyńskich turystów przy pomocy "marynarki wojennej, sił powietrznych oraz policji".
Międzynarodowe porty lotnicze na południu są zablokowane. Wszystkie loty samolotów pasażerskich w tym rejonie są wstrzymane do odwołania. W niedzielę rząd Chile zdecydował o wdrożeniu na południu kraju przepisów zezwalających na interwencję armii w celu utrzymania porządku publicznego i przewidujących cięższe kary dla osób blokujących drogi. Zdesperowani mieszkańcy zapowiedzieli, że nie ustąpią.
Ostatniej nocy dokonano masowych aresztowań wśród protestujących. Media mówią o kilkukrotnej wymianie ognia między protestującymi a siłami porządkowymi. Z obecnych informacji wiadomo o dwóch ofiarach śmiertelnych.
Londyn: Członek IWW aresztowany i zagrożony deportacją
robotnik miesiąca, Pon, 2011-01-17 15:39 Świat | Prawa pracownika | Represje
W piątek 14 stycznia, Jose Luis Sanchez Arancibia – członek londyńskiej sekcji związku Industrial Workers Of The World (zrezszony w Industrial Union 640 – Cleaners Branch), pracujący jako sprzątacz – został aresztowany przez urząd do spraw imigrantów (Home Office) i wywieziony do centrum zatrzymań imigrantów niedaleko lotniska Gatwick. Jose, pochodzący z Boliwii, wraz z żoną Marują pracował przy sprzątaniu teatrów i biur w Londynie. Wraz z wieloma sprzątaczami z Ameryki Łacińskiej przystąpili do IWW i założyli własną komisję IU640.
Wielu z nich od lat pracuje i mieszka na Wyspach Brytyjskich, pomimo tego rząd uznaje ich za nielegalnych imigrantów, odmawiając im przyznania legalnego statusu. Wykorzystywani przez agencje pracy, nieuczciwych pracodawców, postanowili się zorganizować i założyli organizację Latin American Workers’ Association. Następnym krokiem było założenie związku zawodowego, lecz w Anglii nie jest to łatwe, nawet dla „legalnych obywateli”. Próbowali nieudanych eksperymentów z T&G UNITE, lecz duże związki nie są zainteresowane sprzątaczami z niepewnym statusem „legalności” i w momencie kiedy LAWA potrzebowała pomocy, gdzie jeden z jej członków – Alberto Durango – został zwolniony za działalność związkową na rzecz sprzątaczy w United Bank Of Switzerland, UNITE się wycofał i nie pomógł sprzątaczom. Pomogło natomiast IWW, które współorganizowało serię pikiet pod UBS i pomogło walczyć sprzątaczom na wielu frontach. Po kilku miesiącach wspólnych spotkań postanowili jednogłośnie przystąpić do IWW i założyć własną komisję IU 640 Cleaners Branch. Zasady syndykalizmu i demokracji bezpośredniej były tym czego szukali i w czym się w pełni organizacyjnie odnaleźli.
Nowa Sól: W Esser trwa strajk okupacyjny
Renegade, Nie, 2011-01-16 16:57 Kraj | Prawa pracownika | Protesty
W nowosolskiej fabryce wiązek kabli samochodowych należącej do Esser Polska, trwa strajk okupacyjny. Przyczyna strajku są zaległe wynagrodzenia z grudzień oraz zaległości w wypłatach z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych socjalne. Pracownicy chcą dowiedzieć się również dlaczego od lutego 2008 r. za pracowników Esser Polska nie są odprowadzane składki do ZUS. Większość zatrudnionych w zakładzie osób to kobiety. Pilnują one obecnie bez przerwy bramy zakładu w celu uniemożliwienie wywiezienia z jego terenu gotowych i zapakowanych kabli. Część przebywa także w zakładowej stołówce. Zmieniają się rotacyjne.
Formalnie strajk trwa już od wrześnie ubiegłego roku. Po dwukrotnym krótkim odejściu od maszyn był on jednak zawieszany. Na terenie zakładu został zawiązany komitet strajkowy składający się z przedstawicieli skonfederowanego w OPZZ Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Alternatywa”.
Kambodża: Ponad 300 pracowników zostało zwolnionych za działalność związkową
Yak, Pią, 2011-01-14 17:06 Świat | Prawa pracownika | Protesty | Represje
Kambodża. Ponad 300 pracowników, którzy przyłączyli się do protestu związków zawodowych, zostało zwolnionych z fabryk szyjących m.in. dla firm: Gap, Zara oraz H&M. Włącz się do akcji. Stań w ich obronie!
Protesty rozpoczęły się we wrześniu 2010 roku. Strajki trwały trzy dni. Włączyło się do nich 200 tys. pracowników z całego kraju. Żądania protestujących pracowników i przedstawicieli związków zawodowych ograniczały się do wprowadzenia pensji minimalnej w wysokości $ 93 miesięcznie. Koniec strajków zarządzili przywódcy związków zawodowych w odpowiedzi na zaproszenie do rozmów wysunięte przez Ministerstwo Polityki Społecznej. Wielu pracowników, którzy wrócili do fabryk ze strajków zostało zwolnionych, a przywódcom związków postawiono zarzuty. 18.09.2010 wielu uczestnikom strajków zakazano powrotu do pracy. Sankcje te są najprawdopodobniej karą za uczestnictwo w strajkach.
Takie traktowanie pracowników jest nie tylko niezgodne ze standardami Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO), ale także naruszają konstytucyjne prawa obywateli Kambodży. W odpowiedzi rząd Kambodży wymusił na pracodawcach wycofanie zarzutów wobec przywódców związkowych, oraz wezwał ich do negocjacji. Rząd też zobowiązał się, ze nie dopuści do masowych zwolnień. Na początku października rząd nakazał pracodawcom przywrócenie pracownikom miejsc pracy w przeciągu 48 godzin. Pracodawcy jednak odwołali się od tej decyzji. Sprawa jest wciąż w toku. Wielu pracodawców nie zaakceptowało decyzji rządu I w związku z tym wielu pracowników nie wróciło do pracy.
Poznań: Listonosz zwolniony za odmowę pracy w nadgodzinach
Yak, Czw, 2011-01-13 09:24 Kraj | Prawa pracownika | RepresjeJózef Brandenburg jest listonoszem od 27 lat, pracuje w poznańskiej dzielnicy Grunwald. Kiedy listonosz odmówił po raz kolejny wzięcia nadgodzin, kierownik poczty wypisał mu do akt naganę. Pod koniec listopada zwolnił listonosza z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Oficjalny powód: złamanie procedury (wrzucił do skrzynki awizowany list). Brandenburg pozwał pocztę do sądu. Wczoraj odbyła się pierwsza rozprawa przed Sądem Pracy, w której domagał się przywrócenia do pracy.
Przepisowo doręczyciel powinien pracować osiem godzin dziennie. Jego torba nie może ważyć więcej niż 12 kg. W rzeczywistości dźwiga dziennie od 30 do 50 kg, bo w ciągu dnia uzupełnia bagaż. Pracuje też po godzinach, bo listonoszy brakuje.
Praca w godzinach nadliczbowych jest zgodna z kodeksem pracy (i wielu pracowników chętnie przystaje na nią, bo wiąże się to z dodatkową gratyfikacją finansową) pod warunkiem jednak, że żądanie pracodawcy jest uzasadnione i zgodne z prawem. Pracownik ma prawo jednak odmówić pracy w nadgodzinach, m.in. z powodów zdrowotnych.
Ośmiu południowokoreańskim działaczom pracowniczym grozi 5-7 lat więzienia
Czytelnik CIA, Śro, 2011-01-12 23:24 Świat | Prawa pracownika | RepresjeDnia 3 grudnia zeszłego roku prokurator Centralnego Sądu Okręgowego w Seulu zażądał kary 5-7 lat więzienia dla Oh Sei-chull i innych członków Koreańskiego Sojuszu Pracowników Socjalistycznych (SWLK), rewolucyjnej grupy socjalistycznej (Yang Hyo-sik, Yang Joon-seok, Choi Young-ik, Park Joon-seon, Jeong Won-hyun, Oh Min-gyu, i Nam-goong Won). Ci działacze koreańskiego ruchu robotniczego zostali oskarżeni w oparciu o znaną Ustawę Bezpieczeństwa Narodowego (przyjętą w 1948, która teoretycznie zakłada karę śmierci za działalność na rzecz Północy).
Ośmiu aktywistów SWLK, którzy jako internacjonaliści są zwolennikami rewolucji robotniczej w obydwu Koreach, nie oskarżono o żadne konkretne przestępstwa, oprócz bycia socjalistami, ale w rzeczywistości ich oskarżenie było spowodowane tym, że od 2007 roku angażowali się w strajki i ruchy pracownicze.
Jest to pierwszy od wielu lat przypadek tak surowej represji z wykorzystaniem Ustawy Bezpieczeństwa Narodowego. Pojawia się on wszerszym kontekście ostrego zwrotu na prawo (np. rozbicie strajku w Ssangyong Motor Co. w 2009 r.) rządu prezydenta Korei Południowej LeeMyong Baka od czasu objęcia przez niego rządu na początku 2008. (Właściwie, ulotki rozdawane przez SWLK podczas strajku w SsangyongMotor Co były głównym dowodem w procesie.)
Pikieta solidarnościowa pod OBI i ugoda dla zwolnionej pracownicy
Yak, Śro, 2011-01-12 22:40 Kraj | Prawa pracownika | Protesty
Dziś pod supermarketem budowlanym OBI przy ul. Radzymińskiej w Warszawie miała miejsce pikieta solidarnościowa Związku Syndykalistów Polski. Dzisiejsza data została wybrana ze względu na odbywającą się dziś przed Sądem Pracy rozprawę byłej pracownicy OBI z Krakowa. Została ona zwolniona w lipcu ub. r., za to że należała do komisji założycielskiej związku zawodowego. Na domiar złego, gdy znalazła inną pracę w hipermarkecie Leroy Merlin, list dyrekcji OBI do dyrekcji Leroy Merlin spowodował, że straciła ona również i tą pracę.
Dziś jednak, pozwany pracodawca zgodził się na wypłacenie odszkodowania, wyższego, niż standardowe odszkodowanie w wysokości 3-miesięcznego wynagrodzenia. Podpisanie ugody oznacza również, że kosztami sądowymi zostaną po równo obciążone obie strony.
Członkowie ZSP rozdali klientom ulotki informujące o nadużyciach praw pracowniczych w OBI, oraz poinformowali pracowników obecnych w sklepie o działaniach solidarnościowych organizacji. Rozlepiono również nalepki z "Mobbikiem" - symbolem wyzysku i mobbingu w OBI.
Wrocław: Protest kucharek szpitalnych
XaViER, Śro, 2011-01-12 22:13 Kraj | Prawa pracownika | ProtestyCzternaście pracownic kuchni przerwało pracę i protestowało dzisiaj przed Dolnośląskim Szpitalem Specjalistycznym im. Marciniaka od wczesnych godzinnych porannych. Kobiety zatrudnione są przez lubińską firmę Alter na umowy na czas określony. Domagają się przede wszystkim podpisania umów na czas nieokreślony, podwyżek oraz przywrócenia do pracy pracownic zwolnionych za założenie związku zawodowego Solidarność.
Firma Alter, aby uniknąć podpisania umów na czas nieokreślony stosuje "przekręt" polegający na tym, że po dwóch latach pracy, kiedy wymagane jest podpisanie stałych umów, kobiety są zatrudniane na miesiąc przez firma Niro, mieszczącą się w tym samym budynku co firma Alter. Niro powiązane jest także personalnie z firmą Alter.
Poza tym kobiety zostały obciążone dodatkowo pracą na rzecz dwóch kolejnych szpitali za tę samą płacę jak poprzednio (ok. tysiąc złotych na rękę). Pracownice są szykanowane za działalność związkową. Kierowniczka powiedziała im wprost: "Zachciało nam się związków, no to macie".
ALTERGODZINA - o wyzysku w handlu, sposobach oporu i alternatywnych formach wymiany
gosposia_samosia, Śro, 2011-01-12 14:54 Prawa pracownikaALTERGODZINA - audycja społecznie zaangażowana. W każdą środę o godz. 22:00 w Akademickim Radiu LUZ w Internecie (www.radioluz.pwr.wroc.pl) i we Wrocławiu na 91,6
W dzisiejszej Altergodzinie porozmawiamy o pozytywnych i negatywnych praktykach w handlu. Zastanowimy się nad znikającymi miejscami pracy, których przykładem są „elektroniczni sprzedawcy” w Obi, a także nad oddolnymi inicjatywami konsumenckimi, do których należą kooperatywy spożywcze. Naszymi gośćmi będą: Jakub Gawlikowski (Związek Syndykalistów Polski) i Tomasz Rudziński (Warszawska Kooperatywa Spożywcza).
Do rozmowy w trakcie audycji zapraszamy też słuchaczki i słuchaczy. Kontakt za pośrednictwem komunikatora pod numerem 8704567.
Warszawa: w OBI pojawili się elektroniczni sprzedawcy
Akai47, Pon, 2011-01-10 20:01 Prawa pracownika
O tym jak OBI chce kupić "Sprzedawców Elektronicznych" już pisaliśmy na CIA. Okazuje się, że kukły już stoją w Warszawie, co widać na fotografii. Elektronicznym Sprzedawcom nie trzeba płacić za pracę, nie należą do związków zawodowych i nie narzekają na kiepskie warunki pracy w OBI.
W środę o godz. 13:00 odbędzie się pierwsza rozprawa działaczki związkowej zwolnionej z OBI w Krakowie (a potem z LeRoy Merlin, prawdopodobnie w związku z donosem byłego pracodawcy o jej działalności związkowej. W tym samym dniu Związek Syndykalistów Polski organizuje pikiety przed OBI o poprawę warunków pracy, przeciw dyskryminacji płacowej, represjom związkowców oraz istnieniu elektronicznych sprzedawców w marketach OBI.
Aby otrzymać materiały do rozdawania w OBI, napisz do:
Bielsko-Biała: Polityka Antymobbingowa w SP ZOZ
Renegade, Sob, 2011-01-08 00:06 Kraj | Prawa pracownikaOZZ Inicjatywa Pracownicza i Dyrekcja SP ZOZ w Bielsku-Białej doszły do porozumienia co do kształtu i zasad działania Zespołu Etycznego. Zespół ten ma pełnić min. funkcje Komisji Antymobbingowej, o której powołanie wnioskowała PIP. Pracodawca 20 września 2010 roku skierował wniosek do związków zawodowych w sprawie wydelegowania przedstawiciela do prac w Zespole Etycznym.
Wskazana została członkini zarządu związku. Dodatkowo zawnioskowano o zorganizowanie spotkania Dyrekcji z Inicjatywą Pracowniczą, w celu ustalenia zasad powołania i działania Zespołu oraz kształtu Regulamin Zespołu Etycznego.
Pracodawca zastosował unik. Na dzień 05 października 2010 zwołał zebranie Zespołu Etycznego, na którym przedstawił jej członkom regulamin, bez wcześniejszej konsultacji z organizacją związkową. Inicjatywa Pracownicza domagała się wpływu na jego kształt, by dopilnować zgodności treści ze wskazaniami PIP, oraz by ustalić kompetencje przedstawiciela związku.






