300 tysięcy rosyjskich żołnierzy walczy na Kaukazie
Ponad 300 tysięcy rosyjskich żołnierzy na walczyć w sumie na Kaukazie, takie dane przedstawiają zachodni eksperci z niemieckiej „Frankfurter Allgemeine”. Jednak jak podkreśla gazeta, mimo ogromnej przewagi, Rosja nie może zniszczyć partyzantów. A oprócz tego, wojenna strefa rozszerza się na dalsze kraje. Iczkeria, Inguszetia i Dagestan są miejscami stałego oporu, a sytuacja w nich pogarsza się dla Rosjan każdego dnia. Bojownicy atakują w nich codziennie, zarówno rosyjskich żołnierzy jak i służących im kolaborantów.
Informacje o sukcesach partyzantów docierają do świata, mimo, że Rosjanie stworzyli tam niemal całkowitą blokadę informacyjną. W innych częściach Kaukazu blokada informacyjna nie jest już tak duża, chociaż wciąż dochodzi do kłamstw, ukrywania faktów i celowego zniekształcania informacji.
"Zgodnie z rozmaitymi ocenami, liczba aktywnie działających bojowników na Północnym Kaukazie to od kilkuset do kilku tysięcy ludzi”- napisała niemiecka gazeta. Podkreśla się również rosnący opór w Inguszetti, który zmusił Moskwę do wysłania tam dodatkowo 2500 żołnierzy. Mają oni poprzez akcje „karzące” zdławić buntujących się Inguszy.
Zachodni eksperci próbują tłumaczyć tę sytuację bezrobociem , socjalną ruiną i represjami ze strony Rosjan, które stwarzają dobre warunki dla popierania partyzantów. Nie bez znaczenia jest również ciężka sytuacja uciekinierów z różnych regionów Kaukazu.
Tymczasem ostatniej nocy był kontynuowany ostrzał w Inguszetii. Odgłosy ostrzału i łuny od wybuchów były widoczne, aż na granicy z Gruzją. Nie ma informacji o ewentualnych ofiarach wśród cywilnych mieszkańców lub partyzantów.





