Amerykanie pamiętają Selmę
Ponad tysiąc osób uczestniczyło wczoraj w miejscowości Selma, w stanie Alabama, w inscenizacji wydarzeń z 6 marca 1965 r., kiedy to ulicami Selmy przeszedł marsz w obronie praw obywatelskich Murzynów. Miejscowi biali i policja atakowali kijami demonstrantów, których było tylko 600, usiłowali stratować końmi i rozpędzić gazem łzawiącym. Celem protestu było dopuszczenie Murzynów do udziału w wyborach.
18 lutego 1965, Murzyni próbowali ubiegać się o zarejestrowanie na liście wyborców, ale zostali spałowani przez policję. Jeden człowiek został zamordowany. 6 marca, demonstranci zdecydowali się przemaszerować do stolicy, ale daleko nie doszli. Zostali brutalnie spacyfikowani przez policję.
21 marca 1965 r. odbył się kolejny marsz na stolicę stanu Alabama - Montgomery. 25 tys. ludzi przychodziło przez trzy dni do stolicy. Protesty odniosły skutek. Kilka miesięcy później Kongres uchwalił ustawę o prawie wyborczym, która usunęła wszelkie bariery uniemożliwiające czarnoskórym Amerykanom dostęp do urn.
W 1965, ponad 80% mieszkańców hrabstwa, w którym znajduje się Selma było Murzynami, ale ani jeden nie był zarejestrowanym wyborcą. To był skutek gwałtownych ataków na ludzi, którzy próbowali się rejestrować.





