Chcieli zaprowadzić "ordnung"

Absurd i kompromitacja to najłagodniejsze określenia, jakie padały wczoraj z ust radnych. Chodziło o opisany przez "Dziennik Łódzki" pomysł władz Łodzi, zakazujący żebrakom kloszardom wstępu na przystanki komunikacji miejskiej. Głosowania nie było. Wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski wycofał projekt z porządku obrad.

Od rana w kuluarach magistratu wrzało. Radni podawali sobie z rąk do rąk "Dziennik Łódzki" i nie zostawili na projekcie suchej nitki. Witold Skrzydlewski (PO) twierdził, że taki pomysł to nic innego jak "segregowanie" ludzi na lepszych i gorszych.

- Nie nam oceniać, dlaczego ktoś mieszka na ulicy. Za tym często kryją się ogromne tragedie - mówił Skrzydlewski. - Takie traktowanie kogokolwiek jest niedopuszczalne.

Absurdem nazwała projekt Małgorzata Niewiadomska-Cudak (LiD). - Dlaczego tylko z przystanków mamy usuwać osoby uciążliwe dla innych? Wielu łodzianom przeszkadzają panie lekkich obyczajów, spacerujące ulicę Zachodnią. Usuńmy je także - kpiła Małgorzata Niewiadomska-Cudak.

Z kolei Jarosław Berger (LiD), szef komisji ładu, był zaskoczony, że projekt, jakby nie było regulujący ład i porządek w mieście, nie trafił pod obrady komisji.

- Autorzy projektu o nas zapomnieli. Albo uznali, że nasza opinia jest zbędna - dywagował Berger. - A mielibyśmy do nich wiele pytań. Choćby takie, gdzie takich "uciążliwych" należałoby odstawiać z przystanków? Ani policja, ani straż miejska nie mają o tym pojęcia.

Błyskawicznie zareagowała też Hanna Zdanowska, wiceprezydent Łodzi. Wczoraj napisaliśmy, że pani wiceprezydent jest pomysłodawcą projektu. Bo to jej nazwisko i pieczątka widnieje w miejscu "projektodawca uchwały".

- To pomysł szefowej Zarządu Dróg i Transportu, ale ktoś musiał przedstawić go na kolegium prezydenckim, dlatego jestem podpisana - tłumaczyła nam.

Warto dodać, że właśnie wiceprezydent Zdanowskiej podlega m.in Zarząd Dróg i Transportu. A więc nie ulega wątpliwości, że projekt znała, zaakceptowała, choć sama przyznała, że... byłoby to martwe prawo.

- Ale musimy porządkować miasto i dać służbom podstawy do interwencji - powiedziała wiceprezydent.
Zobacz także:
Foliowe torebki na głowach radnych
Kloszardzi, precz z przystanków

Dyskusja zapowiadała się burzliwie, ale tym razem władze Łodzi zrozumiały, że pomysł jest co najmniej chybiony i wycofały projekt z obrad. Tak więc kloszardzi, żebracy i inni "odmieńcy" mogą swobodnie chodzić po mieście. A straż miejska i policja - zająć się poważniejszymi sprawami.

źródło: lodz.naszemiasto.pl

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.