Lekarze z prywatnych firm medycznych też domagają się podwyżek
Menedżerowie z prywatnych firm medycznych narzekają, że po podwyżkach w służbie publicznej, lekarze pracujący u nich także zaczynają, używając kapitalistycznej nowomowy, "wykazywać postawę roszczeniową". Przyciśnięci do ściany będą musieli im zapłacić nawet o 30 proc. więcej.
- Lekarze przychodzą i pytają. No jak to? Ja mam zarabiać mniej niż w publicznym szpitalu? Dawajcie więcej pieniędzy. Bo sobie pójdę do szpitala publicznego - powiedział dla Gazety Wyborczej szef prywatnej firmy medycznej.
- W czasie protestów lekarze domagali się wynagrodzeń stanowiących trzykrotność średniej krajowej, tj. ok. 9 tys. zł brutto - opowiada Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu. Według Rozwadowskiego część lekarzy prawdopodobnie wynegocjowała podwyżki na tym poziomie, bo jego firma zaobserwowała zmniejszone zainteresowanie podjęciem pracy w prywatnej służbie zdrowia. Przy czym podwyżki są bardzo zróżnicowane. W części szpitali wynagrodzenia wzrosły symbolicznie, w innych o co najmniej kilkadziesiąt proc.
Marek Balicki z LiD krytykuje rząd za to że podniósł płace lekarzom.
W związku z tym wzrosną ceny w prywatnych firmach medycznych.





