O cudzie III RP

Blog

Czytałem w dzisiejszej Świątecznej Trzy eseje o wolności Ingo Schulze, Mircei Dinescu oraz Pawła Huellego. W niezwykły sposób rzuca się tutaj w oczy zaściankowość naszej intelektualnej elity liberalnej. Widać to w przypadku tekstu Pawła Huelle w kontraście z esejem Schulza, który podsumowuje 20 lat przemiany systemowej i patrząc z perspektywy byłego mieszkańca NRD, krytykuje tryumfalizm kapitalistycznej elity zachodniej. Pisze prezentując mentalność obecnych elit:

Zachód wygrał, bo Wschód się zawalił. Wschód był więc fałszywy, a Zachód prawdziwy. Wszelkie idee, które Wschód kiedyś wypróbował, są nie do zaakcpetowania choćby dlatego, że pochodzą "od komunistów", nie musimy więc już o tych ideach mówić.

Z drugiej strony politycy prześcigają się w mówieniu o końcu "kasyna kapitalizmu" lub wręcz kapitalizmu jako takiego. Narzeka się zgodnie na bankierów, na spekulantów, którzy zafundowali nam kryzys. (...) Nie znam niemieckiego bankiera, którego postawiono by w stan oskarżenia. Jakie ustawy uchwalono, żeby uniemożliwić w przyszłości takie spekulacje? Nie znam takich. Jakie to żenujące, gdy politycy besztają i apelują o działania, lecz tak naprawdę nie mają ochoty nic zmieniać. (...)

W 1990 roku zaprzepaszczono wielką szansę zreformowania również Zachodu. Rok 1990 oznacza przełom także o tyle, że wraz z rzekomym "końcem historii" alternatywy status quo zbywa się do tej pory jako wyczerpane, nieudane lub utopijne.

Jak na na podobne pytania odpowiada jeden z naszych czołowych intelektualistów - pisarz Paweł Huelle? Co prawda zauważa "jakieś problemy", które dotykają III RP. Np. niesamowicie skandaliczny jest dla niego fakt, że fabryka Wedla przeszła nie w ręce "prawowitych właścicieli", ale została sprzedana koncernowi Coca-Cola. Problemem też jest lustracja i to że zbrodniarze nie zostali ukarani. Ale generalnie osiągnięty został sukces - przecież, jak pisze, w 1989 roku "mieszkałem wówczas z żoną i synem w jednym, maleńkim pokoju. Dopiero kiedy poszli spać, włączałem telewizor i oglądałem obrady - a raczej skrót obrad - Okrągłego Stołu". Zapewne zaskoczeniem dla pana Huelle może być informacja, że tysiące młodych małżeństw obecnie - w 2009 roku - żyje w takich warunkach, a nawet w jeszcze gorszych. Wiele osób nie może się w ogóle pobrać, bo nie mają gdzie mieszkać i siedzą ciągle w klitkach rodziców. Osobno.

Ale wróćmy do opowieści autora. Było ciężko, ale szły zmiany. "Kibicowałem tym przemianom gorąco, napisałem kilka doraźnych tekstów, zastanawiałem się jaka będzie przyszłość Polski, skoro nie mamy kapitału, jesteśmy bardzo biednym społeczeństwem, a ciężar reform - drastycznych i koniecznych - nawet dla laika był oczywisty". Jak to się stało, że się tak wspaniale udało? "Zwycięstwo Solidarności jako idei i konkretnego ruchu okazało się możliwe przede wszystkim dzięki zastosowaniu zasady sprzeciwu bez przemocy. (...) Proszę bardzo, atakujcie nas, bijcie, zamykajcie do więzień i aresztów - nie damy się sprowokować i na przemoc nie będziemy odpowiadać przemocą. Bez wątpienia ogromne znacznie miała tu osoba i autorytet papieża Jana Pawła II". I tak dalej, i tak dalej. Nie ma sensu tego ciągnąć, bo tego rodzaju dyskurs znamy doskonale z polskich mediów. Ani przez chwilę nie pada u Huellego pytanie - jak to możliwe, że ten autorytarny przecież reżim pozwolił na pokojową przemianę. Dla autora jest to oczywiste i nie wymaga zastanowienia. Zdaje się Jan Paweł II i Matka Boska swą mocą magiczną obaliła PRL. A może nie tak? Może PRL upadł, bo chcieli tego sami komuniści. Anarchiści z przełomu XIX i XX wieku przewidywali, że biurokracja socjalistycznego państwa, zarządzając "w imieniu ludu" środkami produkcji i pełniąc de facto rolę kapitalistycznej technostruktury, będzie chciała w końcu uwłaszczyć się oficjalnie, bo jaki sens ma utrzymywanie fikcji ideologicznej, w którą nikt już nie wierzy, łącznie z aparatem państwowo-partyjnym. To co się wydarzyło w demoludach po 1989 roku jest niemal dokładną realizacją tych przewidywań. Nie zdarzył się żaden cud, żaden JPII, żadne non-violence. PRL przekształcił się w III RP, bo taka była logika tego systemu. Nie ma to nic wspólnego ze spiskowymi teoriami prawicy, w stylu "gdyby kapitał przejęli nie (żydo)komuniści, ale Prawdziwi Polacy, to kraj popłynąłby mlekiem i miodem". Nie popłynąłby.

Wywody Pawła Huelle to doskonały przykład racjonalizacji swojej pozycji w systemie. Na początku lat dziewięćdziesiątych jako tako wykształcona osoba, mogła zrobić błyskawiczną karierę. Nawet pół-idiota z dyplomem lub znajomością języka zachodniego, mógł zostać zarządzającym wysokiego szczebla. To były dla pokolenia Pawła Huelle "złote lata dziewięćdziesiąte" i nie ma się co dziwić, że właśnie to pokolenie jest najtwardszym obrońcą "zdobyczy III RP", łącznie ze sporą częścią starej biurokracji PRL-owskiej i częścią wierchuszki opozycyjnej, która usadowiła się wygodnie w prawicowych mediach. Potem było już coraz ciężej, mimo to wciąż pokutuje mit wśród młodzieży "od pucybuta do milionera" - widzą swoich starszych nieco kolegów i zadają pytanie - w czym gorszy jestem od nich? Też tak mogę! Odpowiedź jest niestety smutna - najpewniej nie możesz, bo urodziłeś się za późno i nie załapałeś się na złoty autobus. Huelle się załapał i dlatego może pisać takie "oczywistości" z pełnym przekonaniem, że zawdzięcza sukces sobie i "cudowi nad Wisłą".

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.