Pierwszy wyrok w sprawie katastrofy w Halembie
Emerytowany nadsztygar z kopalnia Halemba za składanie fałszywych zeznań w śledztwie w sprawie śmierci 23 górników w kopalni Halemba został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 5 tys. zł grzywny.
Były nadsztygar Franciszek Sz. uczestniczył w przetargu na wydobycie sprzętu z przeznaczonej do likwidacji ściany, który w połowie 2006 r. wygrała firma Mard. Pięć miesięcy później 15 jej pracowników oraz ośmiu górników z kopalni Halemba zginęło w wybuchu metanu.
Okazało się, że podczas prac na poziomie 1030 m nagminnie łamano zasady bezpieczeństwa. Stężenie metanu wielokrotnie przekraczało tam dopuszczalne normy, a czujniki odcinały dopływ prądu. W takiej sytuacji prace powinny zostać wstrzymane, a górnicy wycofani z zagrożonego rejonu. Dozór kopalni zmuszał ich jednak do dalszej pracy i fałszował raporty o pomiarach metanu.
Przesłuchany w sprawie katastrofy Franciszek Sz. zeznał, że w przetargu na demontaż sprzętu uczestniczył na prośbę szefa rybnickiej firmy Góreks. Były sztygar zapewnił przesłuchujących go policjantów, że to w imieniu tej firmy złożył w kopalni ofertę, a następnie czuwał nad rozstrzygnięciem przetargu. W zamian miał dostać pracę w Góreksie. Prokuratura ustaliła jednak, że ta firma nie miała doświadczenia w podziemnych robotach i ludzi, którzy mogliby je wykonać. W ofercie przetargowej przedstawiła jednak doskonałe referencje i zaświadczenia z ZUS-u.
Franciszek Sz. przyznał w końcu, że działał z inspiracji szefa Mardu, który tak ustawiał przetarg, aby wygrała go jego firma. Emerytowany nadsztygar przyznał się do złożenia fałszywych zeznań i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze.





