Polska potrzebuje Ameryki bardziej niż Ameryka Polski
Udział Polski w wojnie w Iraku to polityczny gest o minimalnej wartości militarnej, rząd RP nie powinien przesadzać w domaganiu się korzyści od USA w rozmowach o umieszczeniu w Polsce tarczy antyrakietowej - przestrzega konserwatywny komentator, były doradca prezydenta Reagana, Doug Bandow.
Doug Bandow pisze w biuletynie instytutu CEPA (Center for European Policy Analysis), że "Polska potrzebuje Ameryki bardziej niż Ameryka Polski". Dlatego też - argumentuje - "nie ma powodu, by USA były przesadnie hojne w odpowiadaniu na żądania dodatkowych korzyści w zamian za umieszczenie w Polsce bazy rakiet przechwytujących".
Zdaniem Bandowa "Waszyngton otrzymuje niewiele w zamian za swoją obietnicę bronienia państwa polskiego". Polska - pisze autor - miała w 2005 r. budżet obronny w wysokości niecałych 6 mld dolarów - "niewiele więcej niż 1 procent budżetu wojskowego USA".
- Z punktu widzenia Ameryki, Warszawa jest konsumentem bezpieczeństwa netto, domagając się więcej w zakresie ochrony dla siebie, niż oferuje w zakresie ochrony innych - pisze komentator.
- Udział Polski w wojnie w Iraku, polityczny gest o minimalnej wartości militarnej, nie jest wystarczającą rekompensatą. Nawet umieszczenie rakiet przechwytujących na jej terytorium bardziej wyjdzie na korzyść Polsce i Europie niż USA. To śmieszne, by Ameryka płaciła Europie za umieszczenie na jej terenie rakiet, które będą broniły Europy - czytamy w artykule.
- Polska powinna się zgodzić na lokalizację rakiet u siebie, nie oczekując na dodatek ekstra czereśni - konkluduje autor.





