Sprawa Yiannisa Naxakisa pobitego w więzieniu

Świat | Publicystyka

Poniżej zamieszczam pełną wersję wszystkich trzech materiałów dotyczących sprawy pobicia uwięzionego anarchisty przez członków Konspiracyjnych Komórek Ognia.

Materiały są zamieszczone w takiej kolejności w jakiej pojawiały się w internecie. Zostają zamieszczone celem skonfrontowania ze sobą trzech źródeł informacji na temat pobicia.

List Yiannisa Naxakisa, 3 stycznia 2014

3 lutego mam być sądzony przez oficjalne władze ze wszystkimi honorami jako jeden z kolejnych terrorystów. Mam w dupie swoich oskarżycieli i nie będę się pojawiał na sali sądowej. Jesteśmy z baaaaaardzo odległych światów, nie ma potrzeby tego analizować. Mówiąc krótko, sram na ich sprawiedliwość. Oskarżenia nie obchodzą mnie. Sprawa aresztowania w Nea Filadelphia jest wszystkim mniej lub bardziej znana, jestem oskarżany o anarchistyczne praktyki więc nie ma sensu powtarzać tego co było mówione tysiące razy.

Spójrzmy na to inaczej. Kiedy ktoś wyrzucił „normalne” życie oferowane przez ten nudny świat na śmietnik, jak on/ona może odwoływać się do etyki i restrykcji czegoś takiego jak prawo państwowe i zobowiązywać się do nich jak do pracy.

Co się tyczy kolejnego oskarżenia, to jest ono trochę z dupy gdyż zawsze byłem przeciwnikiem idei „organizacji”. Są zbyt biurokratyczne jak na mój anarchistyczny gust. Wolę wolne, nieformalne grupy lub samotność celem walki z tymi istniejącymi (organizacjami).

Jeśli chodzi o procedurę sądową, nie potrzebuję reprezentanta, dlatego nie wzywam żadnych świadków ani nie mam prawnika, nie potrzebuję etycznego pokazu kłamstw ani legalnego nonsensowego zakończenia. Jedynym legalnym krokiem jaki podejmę będzie odwołanie się od wyroku.

Również dlatego, że kłamstwem, większym od innych jest argument powtarzany nawet w kręgach anarchistycznych, że obecność na rozprawie jest bardzo ważna gdyż mamy szansę publicznie przemawiać. Dziś możemy zamieszczać teksty w internecie i dochodzą one do każdego kto jest nimi zainteresowany. Więc jeśli jest sens mówić im co myślimy z doku kiedy oni ziewają na swoich krzesłach z podwyższeniem najgorsze jest to, te aroganckie świnie są legitymizowane w tym co robią.

Oczywiście skoro nie jestem zainteresowany procesem, nie ma opcji abym chciał innych ludzi żeby stawali pod sądem albo robili coś innego w solidarności ze mną. Wyobrażam sobie solidarność jako ciągłą walkę z władzą, która znajduje się poza grafikiem ruchu. Wyobrażam ją sobie jako zakonspirowaną podróż bez powrotu, na nielegalne obszary walk i rewanżu za zabitych i uwięzionych towarzyszy. Jak seria gwałtownych i nagłych interwencji przeciw sprawnemu upływowi autorytarnych czasów, energicznego i nieuchronnego wykonania nacisków na sędziów wolności, dla dobra wszystkich negujących życie w niewoli, ale przede wszystkim dla utrwalenia na całym świecie anarchii.

Dodatek związany z pobytem w Koridallos

Byłem w więzieniu od 8 miesięcy i oprócz przymusowej selekcji w więzieniu muszę przyznać, były też dobre momenty w nędznej sytuacji. Momenty nieposłuszeństwa wobec władz więziennych na różnych poziomach i punktach indywidualnych i zbiorowych. Miałem okazję dzielić te momenty z dobrymi towarzyszami, starymi znajomymi lub nowymi, z ciepłą wspólnotą ludzi o różnych zapatrywaniach ideowych co nie stało się przeszkodą w naszych wspólnych działaniach. Razem z większością anarchistów z 1 skrzydła (tych z którymi przebywam teraz w 4 skrzydle) byliśmy atakowani, prowokowani i gnębieni przez personel więzienny często, przez najbliższą władzę jaka się przy nas znajdowała.

Tak więc rano, 13 grudnia jak zwykle klawisz robił sprawozdanie dla biura sierżanta na temat agresywnej reakcji niektórych towarzyszy kiedy został uderzony kilka razy, według mnie niesłusznie. Mówię niesłusznie gdyż te uderzenia mogły się obrócić w coś poważniejszego z konsekwencjami ze strony tych drani, którzy podnoszą rękę na więźniów. Mówię tu o facecie nazwiskiem Giannis Milonas, który podczas służby kiedy wszyscy są zamknięci bierze długopis i pisze swoje piosenki na youtube, podnosząc w ten sposób poczucie własnej wartości. Jednak efekty tych poszukiwań tylko pogarszają jego położenie. Od tych marnych prób muzycznych więdły mi uszy.

Sierżanci natychmiast zawiadomili prokuraturę. W samo popołudnie sierżant Vasilis Lambrakis wraz z 40 klawiszami i policjantami zabrali całą naszą ósemkę do biura w różnym czasie i odseparował nas umieszczając w różnych skrzydłach więzienia. Ja trafiłem do Czwórki.

Naturalną reakcją więzienia z ich liderami było ujrzenie niebezpieczeństwa dla przywilejów, zaczęli komunikować się z personelem w kwestii usunięcia anarchistów ze skrzydła, gdyż przywileje skrzydła były nierozerwalnie związane z panującym na nim spokojem.

Znaleźliśmy się w odosobnieniu, spodziewając się kar dyscyplinarnych. Dla mnie aż do 2 lat kary jest ok, gdyż nic mnie to nie kosztuje (chyba, że sprawa zaliczy ekstremalny zwrot). Powyżej opisałem wszystkie ryzykowne momenty, ale także przypomniałem sobie kim jesteśmy w tym monotonnym życiu pełnego klimatu walki ras, hierarchii, homofobicznych kompleksów i nadwyżki męskości w wielu przypadkach.

I choć nie jestem zaskoczony nikczemną postawią wielu więźniów, bo nie spodziewałem się wiele od grup zamkniętych, formalnych i nie-hierarchicznych, takich jak te, które powstały w 1 skrzydle z inicjatywy ludzi z byłego ZSRR, Albanii, byłych ochroniarzy nie ukrywam, że byłem w szoku, gdy inna zorganizowana grupa, KKO zaczęła występować przeciw naszej antyautorytarnej postawie. Chciałbym wierzyć, że wyrażały to tylko te osoby, które słyszałem gdy wyrażały się agresywnie, czasem w przeszłości, ale nie mogę sądząc również od sposobu ich działania na ogół. Więc oskarżenie jest zbiorowe.

Powodem dla którego to mówię są ostatnie komentarze, które wygłosili ostatnio podczas strajku głodowego, które są tożsame z tym co nam powiedzieli w nieplanowanej dyskusji w ciągu ostatnich miesięcy.

A ponieważ są to poważne sprawy, kiedy mówisz "te sceny, które odprawiasz są bezcelowe w więzieniu" otwarcie, biorąc pod uwagę autorytarne zachowania i nastawienie w ostatnich miesiącach z ich presji i straszenia przesadzonymi scenariuszami mającymi się ziścić przy okazji pogorszenia relacji z klawiszami i zapowiadanie odrzucenia jest obrzydliwe. 

Ludzie, którzy zajęli swoje miejsce w historii walki z istniejącym, oczekujący na wysokie wyroki, ludzie których zawsze wspierałem sprzeciwiając się bagnu wystraszonych głośno gadających anarchistów i których będę wspierał jeśli będzie to konieczne upadli w moich oczach.
Gdyby ich nastawienie było neutralne, uznałbym, że zajmują się swoimi sprawami. Ale nie ma usprawiedliwienia, nie ważne jak bardzo dobrze motywowanego dla kpin i pomówień.

Incydent ze strażnikiem był powodem naszego usunięcia z 1 skrzydła więzienia Koridallos, nigdy nie zapomnę intensywnego ruchu niektórych więźniów do biura sierżanta. Niestety to był jedyny rodzaj „ruchu” więźniów jaki widziałem tak długo jak byłem w więzieniu ponieważ strajki miał miejsce w 1 skrzydle. Oprócz jednego przeprowadziliśmy z towrzyszami i 2-3 innymi osobami bez żadnego realnego uczestnictwa innych więźniów. Jedyną pewną rzeczą jest to, że po odgórnym przeniesieniu wiele rzeczy się zmienia. Co będzie się teraz działo to pytanie, które zostawiam nam do postanowienia.

Pozdrawiam cię teraz ... Giannis Naxakis, 4 skrzydło Koridallos
Źródło: http://machorka.espivblogs.net/2014/01/06/letter-of-giannis-naxakis-from...

5 stycznia 2014 - oświadczenie towarzyszy Naxiasa

Dziś, w niedzielę 5/1 o 18.30, na zewnątrz skrzydła A, nasz anarchistyczny towarzysz Yannis Naxakis został zaatakowany i pobity przez co najmniej 5 członków Konspiracyjnych Komórek Ognia, którzy mieli ze sobą kije. Towarzysz został zabrany do szpitala poza więzieniem.

Babis Tsilianidis
Yannis Michailidis
Tasos Theofilou
Dimitris Politis
Fivos Harisis
Argyris Ntalios
Giorgos Karagiannidis
Andreas-Dimitris Bourzoukos
Alexandros Mitroussias
Grigoris Sarafoudis

Źródło: http://en.contrainfo.espiv.net/2014/01/05/koridallos-prisons-anarchist-p...

Komunikat Komórek Ognia w sprawie pobicia Giannisa Naxakisa

Nie pierwszy raz ktoś kieruje oszczerczy atak przeciwko Konspiracyjnym Komórkom Ognia. Niektórzy ludzie rozsiewają kłamstwa na nasz temat, starając się zyskać w ten sposób uznanie i zrekompensować swoje niewielkie znaczenie. Tak właśnie zachował się Giannis Naxakis, który jest niczym więcej jak żałosnym pasożytem. Nie ma potrzeby mówić na ten temat zbyt wiele.

Naśladując anty-sądowe wypowiedzi innych osób oraz przyswajając sobie postawę macho, stara się prezentować jako anarchista. W rzeczywistości jednak zawsze porusza się na granicy osobistych korzyści i bezpieczeństwa.

Jak wspomniał w swoim liście: „uważam, że dwuletnią karę dyscyplinarną można podważyć/odwołać, a to nic mnie nie kosztuje, z wyjątkiem ekstremalnego niebezpieczeństwa związanego z wynikiem procesu sądowego” . Udaje rewolucjonistę, tylko wtedy, gdy miałby odnieść z tego jakąś korzyść. Aby lepiej wykreować swój wizerunek, zwłaszcza w oczach towarzyszy za granicą, którzy nie zdają sobie sprawy z jego głupoty, nadmienia też, że popiera nieformalną organizację. Co jednak może łączyć kłamce i oszczercę z insurekcyjnym duchem nieformalnej organizacji anarchistycznej?

Następnie, krytykuje swoich towarzyszy za pobicie klawisza, próbując dorobić do tego polityczne uzasadnienie; jego prawdziwym celem jest odcięcie się od tego wydarzenia.Korzystając z nieformalnej ochrony, jaką mu oferowaliśmy na terenie więzienia, zachowywał się wobec ludzi i sytuacji, w sposób wysoce ironiczny.

Niejednokrotnie, dzięki naszej interwencji, uniknął pobicia (grożącego mu nie ze strony władz więzienia, lecz ze strony innych więźniów).

Wiele razy wyjaśnialiśmy mu, że więzienie to nie cyrk w którym można naokoło dokazywać i robić sobie żarty. Stoczono wiele walk, pełnych krwi i ognia, by zmienić sytuację w więzieniach, a więźniowie zaczęli szanować anarchistów, by więzienne władze zaczęły się ich bać z powodu zemsty, jaka może spotkać ich przedstawicieli na zewnątrz murów. Mimo to, zachowanie Naxakisa w więzieniu bardziej przypominało zachowanie rozpieszczonego dzieciaka, niż „insurekcyjnego więźnia”, jak sam lubił się przedstawiać.

Agresywność oraz postawa insurekcyjna są kwestią czynów a nie słów.

Dlatego krytyka, jaką przeciwko nam wysunął, oparta jest na kłamstwach i fantazjach.

Temu człowiekowi chodziło o wywołanie wokół siebie zamieszania w związku z jego procesem i o wzmocnienie histerii, jaka kwitnie obecnie wokół KKO. Sędziowie i gliny nie pozostają obojętni gdy ktoś, krótko przed procesem, lży te samą nieformalną organizację o przynależność do której jest oskarżony. Zwłaszcza gdy ten ktoś jest oszczercą posiadającym imię i nazwisko: Giannis Naxakis.

Swój list, napisany ofensywnym językiem pełnym ogólników i niejasności (odnosząc się do jakichś anonimowych komentarzy w internecie bez wskazywania o które konkretnie komentarze mu chodzi, mówiąc zamiast tego po prostu „kto chce wiedzieć, ten będzie wiedział co mam na myśli..”.), kończy on potokiem zniewag i obelg na nasz temat (mówiąc o obrzydliwym, podłym, autorytarnym zachowaniu i postawie). Nie pojawia się tam ani jedno rzeczywiste wydarzenie.

A jeśli powodem tego recitalu kłamstw były wydarzenia związane z jego przeniesieniem do skrzydła D, to należy spytać jak rzeczy mają się naprawdę, a przede wszystkim, kiedy KKO zaczęło „przejawiać negatywny stosunek wobec (ich) antyautorytarnej postawy”? Interesują nas fakty, a nie brudne insynuacje. Wszyscy wiedzą, zarówno nasi przyjaciele jak i wrogowie, że kiedy chcemy coś powiedzieć, mówimy to otwarcie i publicznie. Być może z tego powodu często bywamy dla niektórych osób nieprzyjemni, jednak nigdy nie kłamiemy.

To śmieszne, nawet dla największego oszczercy, wyobrażać sobie, ogólnikowo i bez podawania szczegółów, że jesteśmy przeciwni biciu klawisza czyli osoby, która trzyma więźniów pod kluczem. Zrobiliśmy to już raz (podczas naszej próby ucieczki) i właśnie z tego powodu wkrótce rozpocznie się przeciwko nam kolejna sprawa. Mówiliśmy więc nie o tym co wydaje się oczywiste (o pięknie poszarpanego munduru), ponieważ wówczas musielibyśmy mówić również o różnych strategiach. O strategii bicia wroga z zamiarem ucieczki i strategii pobicia go z powodu „naruszenia prywatności twojej przestrzeni (twojej celi więziennej)”. Nie chcemy ich hierarchizować, stawiając jedną wyżej od drugiej, jednak oddzielamy je od siebie. Tę różnicę chcieliśmy wyraźnie ukazać poprzez naszą postawę. Poza tym, najważniejsze było, iż wiedzieliśmy, że ani jeden włos nie spadł z głowy osób biorących udział w tym wydarzeniu, i daliśmy administracji więzienia jasno do zrozumienia, że gdyby sprawy potoczyły się inaczej pociągnęłoby to za sobą problemy. O co więc kurwa chodzi?

Odznaczający się bigoterią i oszczerstwem, upadek Naxakisa dotarł do punktu w którym zaczął on fantazjować na temat „brudnych” porozumień pomiędzy liderami więźniów (do których zaliczył również nas) i kierownictwem więzienia, na temat nietykalności związanej z przeszukaniami cel. Powszechnie wiadomo, że w naszych celach miało miejsce wiele śledztw prowadzonych zarówno przez strażników więziennych jak i specjalne siły policji (EKAM). Nie ulega wątpliwości, że w tym właśnie miejscu oskarżenia Naxakisa przekroczyły granicę między głupotą a nieświadomym donosicielstwem, i że w tym właśnie momencie oba te składniki uległy wymieszaniu.

Jeśli ktoś widzi, że jego strategia zawiodła, lepiej dla niego byłoby przyjrzeć się samemu sobie/dokonać introspekcji zamiast winić o własne niepowodzenie swoich wyimaginowanych wrogów. Roztropniej byłoby również dokonać jakiejś samokrytyki na temat wyimaginowanej społeczności przestępców w więzieniu, która istnieje tylko w jego własnej głowie. A jeśli ktoś uważa swoją strategię za zwycięską, powinien podążać nią do końca, nie bacząc na protesty innych lub osoby, których nie lubi.

Nie mamy problemu z publiczną krytyką. Nawet jeśli jest szorstka i intensywna. Wymaga ona jednak używania argumentów, nawet gdy się z kimś nie zgadzamy. Na tekst odpowiadamy tekstem. Tak jak zrobiliśmy to w przypadku Mihailidisa i Politisa oraz ich krytyki pod naszym adresem (inaccurate as far as we are concerned), a także ich słusznych spostrzeżeń na temat ogólnikowości jednego z naszych wcześniejszych tekstów ( jednak bez znieważania nas czy zniesławiania tekstu, tak jak zrobił to Naxakis) Dlatego właśnie, chociaż Mihailidis był świadkiem pobicia Naxakisa, nie tknęliśmy go, ograniczając się do powstrzymania go przed wtrącaniem w tą sytuację.

Co więcej, znaczenie ma również czas kiedy ktoś decyduje się wyjść ze swoją krytyką, nawet gdy jest ona polemiczna i obraźliwa, jak wtedy gdy werbalnie zaatakowaliśmy K.S. i jego „strajk głodowy”. Opublikowaliśmy wówczas swój tekst dopiero gdy cała procedura dobiegła końca, a jego zwolniono. To co tam napisaliśmy, bez względu czy ktoś się tym zgadza czy nie, było oparte na aktualnych faktach. Gdy jednak ktoś bezwstydnie zniesławia publicznie ludzi, określając ich szkodliwymi epitetami bez prezentowania aktualnych faktów, wówczas mamy do czynienia z inną sytuacją.

Podczas gdy każdy wie, że podczas lat spędzonych w więzieniu nic nie zostało nam tak po prostu dane, okupiliśmy to krwią i samotnością podczas transferów dyscyplinarnych we wszystkich więzieniach (towarzysz Giorgos Polidarios w ciągu pół roku był przenoszony do 5 różnych więzień z przyczyn dyscyplinarnych, a kilkoro z nas do 2-3 więzień), ścierając się z klawiszami (więzienie Domokos) będąc zamykani w izolatkach (w więzieniu Diavata Olga spędziła 50 dni w izolatce), prowadząc strajki głodowe, wywołując kłótnie/awantury, próbując uciec z więzienia…

Gdy wszyscy wiedzą, że prawie każdy jeden anarchista, który wchodził do więzienia, kiedy my w nim byliśmy, nigdy nie został pozostawiony przez nas samemu sobie, nawet gdy znajdował się w innym (niech ktoś spróbuje temu zaprzeczyć, nawet ci, którzy nie darzą nas sympatią). Przeciwnie, zawsze staraliśmy się dopilnować by nie miał tam żadnych problemów, staraliśmy się skontaktować go z innymi więźniami, którzy mogli mu pomóc, upewnialiśmy się, że ma wszystko czego potrzebuje…

Podczas gdy każdy wie, że nawet jeśli nie jesteśmy zbyt uprzejmi i nie mamy najlepszych manier, to niemal codziennie pomagamy niezliczonej ilości więźniów w sprawach dotyczących administracji więzienia i materialnych potrzeb codziennego życia za kratami…

Kiedy każdy wie, że respekt i niektóre przyjaźnie jakie tu nawiązaliśmy, udało się nam uzyskać dzięki temu czym jesteśmy, nie zaś przez uzurpację/pozory czy pozowanie na liderów.

Gdy jednak nawet nasi najgorsi wrogowie (gliny, sędziowie, dziennikarze) nie mają śmiałości znieważać nas w sposób w jaki zrobił to Naxakis, dialektyka się KOŃCZY i pozostaje już tylko miejsce na CAŁKOWITĄ PRZEMOC.

Nie tłumaczyliśmy się nigdy przed sędziami, teraz jednak znaleźliśmy się w sytuacji w której musimy się usprawiedliwiać z powodu brudnych sztuczek tego gnojka.

Przyświeca nam założenie, by wewnątrz więzienia powstrzymywać się przed przemocą i używać jej tutaj tylko przeciwko naszym wrogom i tyranom naszego życia. Takie jest nasze pragnienie.

Jednak Naxakis z tym swoim gównianym kawałkiem papieru, sprawił, że złamaliśmy własną zasadę/sprzeniewierzyliśmy się samym sobie. Znieważył nas, obrzucił epitetami i publicznie rozsiewa niebywałe kłamstwa na nasz temat. Dlatego właśnie rozbiliśmy mu głowę na więziennym korytarzu. Aby położyć kres tej publicznej klęsce. Wybory i strategie, które do siebie nie pasują, powinny trzymać się od siebie na dystans. Nikt nie ma tu monopolu na słuszność, wszystko jest subiektywną kwestią. Tak samo jest z krytycyzmem. Gdy jednak ktokolwiek postanowi jeszcze sięgnąć po oszczerstwa, potwarz i zniewagę w celu obrzucenia błotem naszej historii, naszych wartości, naszych osobowości i naszej ścieżki walki nie skończy tak jak Naxakis. Następnym razem całkowicie wykończymy taką osobę.

Aby położyć kres temu syfilisowi zwracania na siebie uwagi za wszelką cenę, który zaraża nas trucizną i odwodzi od prawdziwego ataku…

KŁAMSTWO JEST JĘZYKIEM PRZECIWNIKA I WŁADZY

PRECZ Z KŁAMCAMI, NAPRZÓD TOWARZYSZE

O NOWĄ ANARCHIĘ i NIHILIZM

Źródło: http://grecjawogniu.info/?p=18991

Se doczytaj o historii.

Se doczytaj o historii.

Stawiasz jakąś tezę, to

Stawiasz jakąś tezę, to albo nie odpowiadaj albo ją uargumentuj, a nie bezczelnie każesz szukać dowodów rozmówcy.

Libertarianizm to też jedna

Libertarianizm to też jedna z odnóg anarchizmu

śmiechłem

Po pobieżnym przejrzeniu

Po pobieżnym przejrzeniu komentarzy pod artykułem, dochodzę do wniosku, że nie ruszając się sprzed komputera, najdalej w przyszłym roku staniecie wszyscy w awangardzie rewolucji i poniesiecie zwycieski sztandar wolności...
teoretycy internetowej walki, żeby wam się oczy nie popsuły od lampienia się w monitory. Ruszcie dupe i zróbcie coś oprócz tej intelektualnej masturbacji

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.