Wojna z lokatorami – czyli dlaczego samoorganizacja jest be

Blog

Od pewnego czasu w Polsce lokatorzy organizują się w różne organizacje, aby bronić swoich praw, zwłaszcza prawa do dachu nad głową. Bronią się przed łupieniem ich przez kamieniczników. Od kilkunastu lat trwa nieprzerwana ofensywa reprywatyzacji kamienic. Ludzie którzy przez dziesiątki lat mieszkali w przydzielonych im przez miasto czy zakład mieszkaniu nagle dowiadują się, że lokal wraz z nimi w środku został sprzedany lub “oddany właścicielom”, właściciel się pojawia i podnosi czynsz o dajmy na to 300 proc. Ludzie się w błyskawicznym tempie zadłużają, w końcu przychodzi komornik i wyrzuca ludzi na bruk.

Naturalnie powstaje pytanie – kto ma prawo użytkowania danego miejsca – czy pojawiający się nagle i nie wiadomo skąd spadkobierca przedwojennych kamieniczników, korzystający z papierowej i narzuconej przez państwo (i zmieniającej się w zależności od potrzeb aktualnie rządzącej klasy) definicji prawa własności, czy też osoba która użytkuje aktualnie dane lokum. Dla mnie sprawa jest prosta – oczywiście użytkownik na bazie definicji własności użytkowej (possessive property – w odróżnieniu od własności prywatnej, która jak to ładnie ujął Proudhon – jest kradzieżą).

Tymczasem media liberalne, z lokalnymi dodatkami do Gazety Wyborczej na czele (w Krakowie i Warszawie, gdzie organizacje lokatorskie są najsilniejsze bodaj) rozpętały nagonkę na te organizacje. W Krakowie GW potrafiła przekroczyć nawet swoją wielką niechęć do PiS-u tworząc koalicję ad hoc przeciwko lokatorom. A przecież Adam Michnik uważa, że PiS jest najgorszym obecnie zagrożeniem dla demokracji – widać lokatorzy, samoorganizujące się społeczeństwo stanowi dla establishmentu znacznie większe zagrożenie i stąd podziały tracą na znaczeniu i można ramię w ramię z PiS-em iść do walki o prawa kamieniczników. Oddajmy głos jednemu z radnych, który udzielił wypowiedzi w krakowskim dodatku do GW: W Krakowie tych organizacji jest najwięcej ze wszystkich miast w Polsce. Każdy ma się prawo organizować, ale nie podoba mi się, że niektóre ze stowarzyszeń działają razem z anarchistami.

Podobne podejście do sprawy można spotkać także w warszawskiej GW. Interesujące, że jednocześnie w tej samej gazecie od lat różni “intelektualiści” pomstują, że ludzie się nie organizują i że tak słabe jest u nas “społeczeństwo obywatelskie”. Albo hipokryzja, albo może chodzi o to, że nie organizują się tak, jak chciałyby tego elity.

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.