Dziennik Łodzki: darmowi pracownicy "na próbę"

Prawa pracownika

Jak podaje "Dziennik Łódzki" coraz więcej firm zatrudnia pracowników "na próbę". Po kilku dniach odsyłają ich z kwitkiem, twierdząc, że nie nadają się do pracy. Nie płacą "próbnym" ani grosza. Państwowa Inspekcja Pracy mówi wprost: to oszustwo, ale "niewiele możemy z tym zrobić".

Karolina, 25-latka z Łodzi, nie może znaleźć stałej posady. Jak dotąd wszędzie pracowała "na próbę". Oferty pracy wyszukuje w gazetach albo wypatruje ich na wystawach sklepów i restauracji. - Tym ludziom wcale nie chodziło o zatrudnienie pracownika, tylko o darmową siłę roboczą - mówi pani Karolina. - Mam za sobą wiele godzin próbnych. Moi znajomi pracują za darmo po 8 godzin dziennie, czasem nawet miesiąc.

Podobne doświadczenia ma Jona. Znalazła ogłoszenie o pracę w sklepie z artykułami dziecięcymi. Pracowała tydzień. -Stałam za kasą, wykładałam towar, sprzątałam sklep. Nie protestowałam. Kierownik stwierdził, że muszę przejść podstawowe przeszkolenie, choć mam wieloletnie doświadczenie w handlu. Powiedział, że oddzwoni. Nie odezwał się, a ja nie dostałam ani grosza. Do sądu nie pójdę, bo nie ma śladu po mojej pracy w tym sklepie. Nie mam żadnych dowodów - mówi Jona.

PIP doskonale wie o tych praktykach. - Nie istnieje nic takiego, jak praca na próbę. Do pracy może przystąpić tylko taki pracownik, który ma badanie lekarskie, przeszedł szkolenie BHP i ma umowę o zatrudnieniu. Jeżeli te warunki nie są spełnione, mamy prawo podejrzewać, że pracodawca chce nas oszukać - zaznacza Kamil Kałużny, rzecznik łódzkiej PIP.

Jeżeli Inspekcja złapie pracodawcę na stosowaniu tzw. próbnego zatrudnienia, może nałożyć na niego karę w wysokości do 30 tys. zł. Jednak w ciągu dwóch ostatnich lat wymierzono ją tylko jednemu pracodawcy. Pracownicy boją się złożyć skargę.

Zdaniem Krzysztofa Kopani, rzecznika łódzkiej Prokuratury Okręgowej, sprawę pracy na próbę można traktować jako uporczywe naruszanie praw pracowniczych. A to jest zagrożone karą więzienia do 2 lat.

dzienniklodzki.pl

mowa o

mowa o greenwayu?
"Pracownicy boją się złożyć skargę." a co im zalezy? i tak nie dostaja kasy od pracodwacy, a czas poswiecony na prace "ze free" moga poswiecic na szukanie roboty gdzie indziej.

Wiesz, ludzie czasem boją

Wiesz, ludzie czasem boją się własnego cienia. Myślą "zaszkodzi mi to w przyszłej pracy", "jeszcze będę mieć kłopoty", itp. bzdury. Nie rozumieją, że z taką postawą pracowników to się nigdy nie zmieni.

Rzeczywiście większość

Rzeczywiście większość ludzi boi się po prostu "wychylić przed szereg", wolą więc nic nie robić, żeby tylko mieć "spokój". Powtarzając za Georgem Christophem Lichtenbergiem:"Istnieją ludzie, którzy posiadają tak mało odwagi, by stwierdzić cokolwiek, że boją się nawet oświadczyć, iż wieje wiatr, chociaż wyraźnie to czują, o ile nie usłyszą przedtem, że ktoś już to powiedział".

fajnie gdyby jaka@s lista w

fajnie gdyby jaka@s lista w necie powstała takich pracodawców

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.