Jak się żyje kapitalistom z Polskiej Partii Pracy
Okręgowa Komisja Wyborcza w Gdańsku skreśliła Bolesława Bredlaka, kandydata z listy Polskiej Partii Pracy, który mieszka i pracuje w Nowej Soli. To kolejna ciekawa postać PPP, kilkakrotnie kandydująca z jej listy bo... to pracodawca.
Bredlak to drobny kapitalista, ale ciekawy ma sposób myślenia.
Oto interesujący przykład: http://www.strefabiznesu.gazetalubuska.pl/artykul/jak-sie-zyje-drobnym-p...
"Są jednak i inne powody do narzekań. Na przykład rynek pracy, który w Nowej Soli, odkąd powstała strefa ekonomiczna, staje się coraz bardziej wymagający. - Nawet ludzie bez kwalifikacji oczekują co najmniej 3 tys. zł brutto - ubolewa Bredlak. - A bezrobocie to fikcja. Nie tylko brakuje ludzi do pracy, ale jeszcze ci, którzy są, nie mają chęci ani motywacji do pracy. Jeśli ja mogę im dać 1.500 zł brutto, to wolą wyjechać na Zachód.
Największą bolączką firmy Bredlaka, jak i wielu drobnych przedsiębiorców, są jednak koszty pracy. Właściciel firmy podaje przykład: - Rejestrując szwaczkę średnio na 1.200 zł miesięcznie nie mogę jej nawet odciągać składki zdrowotnej, bo nic by nie zarobiła. Muszę to doliczyć do kosztów pracy. Do tego dochodzi ok. 400 zł ZUS-u. I w ten sposób szwaczka, która dostanie na rękę 950 zł, kosztuje mnie ok. 1.600 zł miesięcznie."
... "W sumie, jak szacuje Bredlak, z wyprodukowanego jednego plecaka, tylko 15 proc. jego ceny to zysk producenta."
Ostatnio B. Ziętek stara się stać polskim liderem ruchu antykapitalistycznego, przychodzi na spotkania Partii Antykapitalistycznej. Tymczasem w jego partii są różni przedsiębiorcy, kapitaliści. Może partia mogłaby domagać się od swoich kandydatów, aby oddali swoje firmy pracownikom?





