Jak zdobyć tanią siłę roboczą?

Blog

Znalazłem ciekawy artykuł. To jest przestępstwo w prawie polskim, za każdą pracę trzeba płacić!!!


Jak zdobyć tanią siłę roboczą?

Jak łatwo zaoszczędzić na pracownikach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie? Przyjąć ich na tygodniowe darmowe praktyki...

„Zatrudnię sprzedawcę” takie ogłoszenie wisiało w pobliskim sklepie mięsnym już ponad pół roku. Jednocześnie sprzedawcy zmieniali się co kilka dni. Postanowiłam więc dowiedzieć się dlaczego?

Od jakiegoś czasu po mieście krążą plotki o nieuczciwości dyrekcji jednego ze sklepów mięsnych w Żyrardowie. Początkowo myślałam, że to tylko próba odwetu zwolnionego pracownika. Jednak podczas zakupów w tym sklepie, postanowiłam podać się za osobę zainteresowaną ofertą pracy.

Kierowniczka sklepu okazała się osobą bardzo miłą. Szybko wyjaśniła że musi znaleźć 5-6 osób, z których po tygodniu ma wybrać jedną. Oczywiście po tygodniu pracy za darmo. Powiedziałam, że jestem zainteresowana, ale nie mam książeczki sanepidowskiej (choć tak naprawdę kiedyś taką wyrabiałam). Usłyszałam, że nic nie szkodzi, że „na tym etapie rekrutacji” nie jest ona wymagana.

Tak więc rozpoczęła się moja kariera w sklepie mięsnym. Nowi pracownicy pojawiali się średnio co dwa dni. Po tygodniu stawali się przeszłością. Taki los spotkał oczywiście i mnie. Nikt z nas nie spełniał wymagań stawianych przez pracodawcę (mimo, że podczas „szkolenia” nikt nie miał do nas zastrzeżeń). Nawet osoby „siedzące” w tej branży kilka lat okazywały się do niczego.

Jak widać, firma do uczciwych nie należy. Po pierwsze pracowników traktuje jak śmieci. Po co zatrudniać kogoś na stałe? Nie lepiej zaoszczędzić? 1600 brutto za każdego pracownika w ciągu sześciu miesięcy daje naprawdę niezłą sumkę... Raczej mało prawdopodobne wydaje się, że dyrekcja nic nie wie o poczynaniach kierowniczki. To w końcu nie ona na tym zarabia najwięcej.

Bulwersować może również podejście do klienta. Pracować z artykułami spożywczymi mogą tylko osoby, które posiadają odpowiednie badania wpisane w książeczkę. Badanie na nosicielstwo jest badaniem robionym raz na całe życie. Jestem więc w stanie zrozumieć „przymykanie oczu” jeśli ktoś ma taką książeczkę, ale jej nie uaktualnił (przez pieczątkę lekarza pierwszego kontaktu). Ale żeby przyjmować osoby, które nie mają odpowiednich badań? Myślę, że to wielka lekkomyślność. Jaką mamy pewność, że wszyscy „tygodniowi” pracownicy to osoby zdrowe?

Zastanawiające jest czemu żaden z pracowników nie zgłosił tej sprawy do sanepidu czy Inspektoratu Pracy? W końcu taka sytuacja będzie trwała tak długo, jak pracownicy będą się na nią godzić i milczeć.

Katarzyna Baran
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jak_zdobyc_tania_sile_robocza_79033.h...

Jestem ciekawa dlaczego ona

Jestem ciekawa dlaczego ona nie podała nazwę sklepu?

mam głęboko NIGDZIE prawa

mam głęboko NIGDZIE prawa pracownika, który handluje zamordowanymi dla zysku istotami! jestem anarchosyndykalistą i wegetarianinem i wkurwia mnie to co tu wypisujecie.

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.