Kamery nagrały śmierć Polaka na lotnisku w Kanadzie
Robert Dziekański, który przed miesiącem zmarł na lotnisku Vancouver był porażony paralizatorem, rzucony na ziemię, policjanci przetrzymywali go siłą, stracił przytomność i nigdy jej nie odzyskał. Takie wnioski wynikają z filmu nakręconego przez jednego ze świadków zajścia, który został wyemitowany przez kanadyjską telewizję. Wersja ta przeczy poprzednio rozpowszechnianej przez kanadyjską policję informacji o tym, że Polak był wyjątkowo agresywny.
Mężczyzna który miał w Kanadzie dołączyć do matki, po raz pierwszy leciał samolotem, nie mówił w żadnym obcym języku. Przez 10 godzin błąkał się po strzeżonej zamkniętej części lotniska w Vancouver, starając się odnaleźć matkę, która czekała na niego w hali przylotów.
W ciągu ostatnich lat w Kanadzie w incydentach związanych z użyciem paralizatora zmarło aż 17 osób, z czego trzy niedawno.





