Koniec świata! Zgadzam się z Zytą Gilowską

Blog

W Polska The Times ukazał się dziś wywiad z Zytą Gilowską w którym znalazłem kilka trafnych uwag dotyczących obecnej sytuacji budżetu państwa i polityki propagandowej obecnego rządu. Jak widać czasem nawet neoliberałowie od Miltona Friedmana i Friedricha von Hayeka mogą powiedzieć coś sensownego, zwłaszcza jeśli są w opozycji. Co nie znaczy, że zgadzam się z całością wywiadu, a szczególnie z receptami pani Gilowskiej.

Niech ma jednak swoje pięć minut na tym blogu, oddajmy więc jej głos:

Jak to jest, że jednego dnia jesteśmy najlepsi w Europie, gdy chodzi o wzrost gospodarczy, a drugiego okazuje się, że ten wzrost nic nie daje i deficyt budżetowy rośnie lawinowo?
To akurat jest nietrudne do wyjaśnienia: po prostu przesadziliśmy z propagandą naszego liderowania w Europie. Z faktu, że jakoś się telepiemy nie wolno wyciągać wniosku, że jest dobrze. Innym idzie gorzej, ale to są państwa bogatsze, zasobniejsze, mające wiele amortyzatorów rozwojowych. Natomiast my jesteśmy państwem na dorobku. A po drugie - i to chcę podkreślić - to nasze chwalenie się naszym wzrostem gospodarczym jako sporym sukcesem jest nieco komiczne. Bo to jest wzrost bardzo mały, mieszczący się w granicach błędu statystycznego. A błędy statystyczne w szacowaniu PKB w ujęciu kwartalnym są, o czym wiedzą specjaliści, naprawdę spore.

Jaka jest tego przyczyna?
Bo informacje, na podstawie których się te dane szacuje, dotyczą głównie dużych firm. Tak naprawdę przy naszym stanie statystyki i umiejętności przetwarzania danych statystycznych, wiarygodny szacunek PKB poznajemy dopiero na wiosnę następnego roku. Równie dobrze można by uznać, że szacujemy wzrost na 0,5 albo 0,2. Błędy są wpisane w te kalkulacje.

(…)

Niektórzy komentatorzy uważają nawet, że kwota 52 miliardów planowanego na 2010 rok deficytu jest świadomie zawyżona, by potem można podać dobre informacje. To możliwe?
Raczej nie. Mnie kwota 52 miliardów nie zaskoczyła. Forma poinformowania Polaków - tak. Ale kwota - nie. Bo przecież te 52 miliardy siedzą skryte już w tym roku, w budżecie na 2009 rok.

Jak to? Oficjalny deficyt jest o połowę niższy!
Tak? To policzmy. Oficjalny deficyt w kwocie 27,2 miliardy powiększmy o 9,7 miliarda złotych wyekspediowane do Krajowego Funduszu Drogowego, żeby sobie pożyczał na budowę dróg jak zajdzie taka potrzeba. I pożycza. Następnie niedopłacone 7-8 miliardów dotacji budżetowej do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, żeby sobie ZUS pożyczył na rynku, To już razem 45 miliardów. Do tego trzeba dodać pozostałe 13,5 miliarda, które były zaplanowane na drogi w 2009 roku. I przy nowelizacji budżetu jakoś zniknęły (razem zniknęło 23,5 miliarda, z czego część odnalazła się - jak mówiłam wcześniej - w funduszu drogowym).

Ale jaja!Toc mówiem ze u

Ale jaja!
Toc mówiem ze u nas kryzys nie odczuwalny bo u nas kryzys jest od zawsze. Tylko propaganda nie ma kryzysu:-)

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.