List do Magistratu Krakowskiego w sprawie pogarszającej się sytuacji zwierząt.
Witam.
Jako mieszkaniec Krakowa, obserwuję coraz bardziej pogarszającą się sytuację zwierząt w moim mieście, oraz totalną indolencję władz i organów wykonawczych w tej kwestii. Sytuacja robi się naprawdę krytyczna. Bezdomnych psów i kotów przybywa. Policja, Straż Miejska oraz organizacje mające się teoretycznie zajmować dobrem zwierząt, problem mówiąc dosadnie - olewają po całości. Nie interweniują, kierują po połączeniu telefonicznym do innej instytucji, lub też najzwyczajniej kłamią, że przyjadą, a tego nie robią. Los bezdomnych zwierząt jest właściwie na barkach tzw. ludzi dobrej woli. Warunki panujące w schroniskach dla zwierząt, które są tak naprawdę obozami koncentracyjnymi dla nich, wołają o pomstę do nieba.
Pozwolę sobie przytoczyć wydarzenia z ostatnich dwóch tygodni związane z bezdomnymi zwierzętami, będące moim tylko udziałem :
- dwa tygodnie temu suczka na ulicy Grota Roweckiego oszalała ze strachu lawiruje pomiędzy pędzącymi bezlitośnie samochodami. Nikt z kierujących ani ludzi przechodzących mimo nie reaguje. Suka po zabraniu do domu, okazuje się że jest skrajnie wyczerpana, zżerana żywcem przez pchły i kleszcze
- na przystanku na moście Grunwaldzkim wsiada do autobusu bezdomny Amstaff. Chodzi po pojeździe, obwąchuje ludzi, wyraźnie szuka pana. Na następnym przystanku wysiada
- w korku na Podgórzu biega wyliniały owczarkowaty kundel w strasznym stanie, samochody trąbią, pies wariuje ze strachu
- na Alejii Pokoju olbrzymi bokser chodzi bez obroży, podchodzi do ludzi, psów, opiera się łapami o barki ludzi
- na ul. Szuwarowej goni wielki, umięśniony mocno pies, szuka pożywienia
- Lis żyjący na Skałkach Twardowskiego jest obrzucany puszkami po piwie przez wyrostków ubranych w dresy (czy wam w ogóle do głowy kiedykolwiek przyszło, żeby jakoś uporządkować sytuację w tym miejscu? Zapewnić jakieś minimum bezpieczeństwa, porządku, kultury?)
- do tych szczegółowych informacji należy dodać dziesiątki (to nie jest przesada) malutkich, śmiesznych, często pokracznych kundelków, wałęsających się w okolicach Kampusu UJ, i nowych osiedli w stronę Skawiny. Coraz częściej zdarzają się rasowe psy bezdomne, które to bogaci mieszkańcy nowych mieszkań, budowanych bez ładu i składu, po prostu wyrzucają. Mówiąc o bezdomnych zwierzętach w okolicach Ruczaju i Skawiny, należy mieć na uwadze okoliczne wsi w tym rejonie, które słyną z rakarstwa i wytwarzania z bezdomnych psów smalcu.
Wzywam więc państwa, abyście w końcu coś zrobili w kwestii poprawienia losu zwierząt, bo jak na razie nie widzę jakichkolwiek realnych działań. Potrzebny jest plan nie na teraz, nie kolejna informacja do mediów o kontroli schroniska, która guzik da, ale długofalowa taktyka, która zapewni zwierzętom schronienie i uchroni je przed cierpieniem. Zwracam państwu uwagę, że my, ludzie, jesteśmy za to odpowiedzialni. To nasz gatunek uczynił zwierzęta zależne od nas, szczególnie gatunek psi.
Ostatnie wydarzenia szeroko komentowane w mediach (zabójstwo niedźwiadka w górach oraz spalenie żywcem szczeniaka rasy Huski), wyraźnie wskazują, że stosunek do zwierząt w Polsce ma wymiar patologiczny, i to na masową skalę.
O los zwierząt żyjących dziko, o przyrodę i zieleń w Krakowie, w ogóle się nie ma co upominać, bo jak widzę poruszając się po moim ukochanym mieście, wszystko zostało już przeznaczone pod beton, centra handlowe i "rekreacyjne", stacje benzynowe, i równo przystrzyżoną trawę.





