Monolog statolatryka

Blog

Ostatniego kwietnia, wspólnie z innymi przymusowymi sługami, karmiłem samego Jego. Wspaniałego Śmiertelnego Boga - Lewiatana o milionie twarzy. Objawił mi się on wtedy jako nieomylny trybik w Urzędzie Skarbowym. Co prawda, nie było to oblicze tak szykowne jak te, które widzę w telewizji. Czyli tym pudełku, które służy do tego, żeby niektóre z głów Lewiatana czasem - tak dla kawału - pokrzyczały na siebie. Ja wiem, że one to robią po to, aby mnie i innym maluczkim dać trochę rozrywki, kłócą się o jakieś drobiazgi i w ten sposób umilają mi czas do kolejnego karmienia.

Rozgryzłem jednak, że te głowy: Kaczyński, Tusk, Pawlak, ci dwaj bezpłciowi bliźniacy z lewej strony oraz pomniejsze łebki z ich zastępów to tak naprawdę może i osobne głowy, ale wszystkie przyczepione do jednego korpusu. Korpusu Lewiatana. Którego i ja miałem zaszczyt spotkać objawionego w ciele urzędniczego mówiącego narzędzia. Swojego Lewiatana mogłem też uroczyście nakarmić.

Choć tak naprawdę, karmiłem go cały rok. Codziennie, po troszeczku, dostarczałem mu owoców swojej pracy. Lewiatan nazwał je VAT i akcyza i kazał je sobie wrzucać do paszczy. Robiłem to z przyjemnością, bo przecież jestem jego sługą. Żałuję bardzo, że było tego tak mało. Ale przynajmniej było to codziennie, bo codziennie szedłem do sklepu kupić sobie żywność, która przedłuży moją marną egzystencję. Lewiatan toleruje ją tylko po to, żeby miał Go kto żywić. On jest zresztą bardzo zapobiegliwy i wpadł na to, żeby paliwo, dzięki któremu inni niewolnicy w przerwach pomiędzy karmieniem, dowożą mi żywność obłożyć akcyzą. Dzięki temu, kiedy kupuję sobie na przykład chleb i mleko, to płacę nie tylko VAT, ale i część akcyzy za benzynę. Nie kupowałem dużo, ale postaram się kupować więcej dóbr i dzięki temu więcej wrzucać Mu do paszczy. On cały czas tak narzeka, że ma dziurę w żołądku... Muszę ją jakoś załatać. Inni niewolnicy też powinni się sprężyć. My wszyscy przecież jemy, ubieramy się, konsumujemy dla Niego. Powinniśmy więcej jeść, wydawać, konsumować dla Niego.

Karmienie ostatniego kwietnia było jednak wyjątkowe. Symboliczne. Przed nim musiałem uroczyście spisać modlitwę do Lewiatana na danym mi przez niego druku: PIT - 37. Była to zarazem spowiedź z moich talentów i pracowitości jak i akt dobrze pojętego serwilizmu. Tak to przynajmniej odczuwałem, gdy wpisywałem na druku modlitewnym swoje numery niewolnika - NIP i PESEL. Lewiatan nadając mi je uczynił mi zaszczyt, zrównując mnie z okolczykowaną krową. Gdy już wypełniłem druk modlitewny, Lewiatan zaprosił mnie osobiście na mszę w swojej intencji. Odbyła się ona w jednym z jego Kościołów. Urzędzie Skarbowym. Byłem szczęśliwy mogąc wziąć udział w nabożeństwie. Symbolicznie przed nim uklęknąłem i oddałem mu hołd. A na tym zależało Mu równie mocno, co na marnych owocach mojej pracy. Bo ja, podobnie jak każdy utrzymujący go przy życiu posłuszny sługa, muszę wiedzieć, kto w układzie Lewiatan - żywiciel jest panem, a kto narzędziem podtrzymującym egzystencję Pana. Ja o tym wiem bardzo dobrze. I dziwię się tym, którzy nie wiedzą. Łudzą się tym, że Lewiatana można zmniejszyć, ograniczyć jego wspaniałe, zwaliste ciało. Naiwni głupcy. Lewiatana nie można zmniejszyć. On już tylko rośnie i nigdy nie zmaleje. Bo im więcej ma, tym więcej chce. Gdyby chciał, to nas wszystkich uczyniłby nie tyle swoimi żywicielami, co częścią siebie i pousadzał nas w swoich Kościołach - urzędach, przymusowych ubezpieczalniach, częściach siebie. Nie robi tego jednak, bo kto wtedy by go karmił?

Są też i tacy, którzy twierdzą, że Lewiatana można się pozbyć i żyć zupełnie bez niego. Jako jednostka, która przebywając w Jego ciele miga się od karmienia, stara się ze wszystkich sił nie dostarczać mu owoców swojej pracy. Ułuda. Lewiatan jest wszechogarniający i wyłapie wszystkich niepokornych, nada im numery niewolnicze, okolczykuje i ostempluje, zmusi do klęknięcia przed sobą. Ale o dziwo, są nawet tacy, którzy uważają, że Lewiatana w ogóle mogłoby nie być. Te jednostki są tak żałosne w swej ignorancji, że Lewiatan pozwala im żyć tylko po to, aby nam, posłusznym żywicielom pokazać, jak nisko może upaść ten, który w Niego nie wierzy.. Takie jednostki są dla nas pośmiewiskiem. Zresztą, co to jest jednostka? Przecież ważny jest tylko wielogłowy Lewiatan.

Lewiatan jest jednak dobrym Panem i nam, swoim niewolnikom, czasem stara się ułatwić swoje karmienie. Rozbudował więc swoje ciało w formy, które docelowo mają służyć przetrwaniu niewolników. Mamy więc dzięki Jego łasce szkoły, szpitale a nawet koleje, którymi przemieszczamy się po jego ciele. I setki innych niezbędnych użyteczności. Lewiatan opiekuje się też nami na starość, w chorobie i kalectwie. Nikt z nas, żywicieli - niewolników nie śmie rościć pretensji do jakości usług świadczonych przez Lewiatana. Jak na produkty przemiany materii i tak stoją one przecież na bardzo wysokim poziomie.

Co prawda kolejne symboliczne karmienie Lewiatana - forma odnowienia przymierza z Bóstwem - dopiero za rok, ale już od jutra mogę znowu pracować ku Jego chwale. Jak miliony innych żywicieli. I za to jestem Mu wdzięczny. Bo dzięki Niemu nie muszę myśleć o sobie. Wierzę w Lewiatana i w to, że on lepiej zadba o mnie, niż ja sam mógłbym to zrobić.

Marcin Chmielowski

Tekst pochodzi z portalu mojeopinie.pl (http://www.mojeopinie.pl/monolog_statolatryka,3,1241130900) i został tu wklejony bez wiedzy autora, ot tak, z ciekawości co na niego powiedzą anarchiści:)

fajnie napisane

podoba mi się,
...i tak co roku podpisujemy cyrograf z obecnym władcą świata

SPOKO

PIĘKNY TEKST!!!

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.