Powódź, czyli nigdy nie wierz władzom
Woda wdziera się na wrocławski Kozanów. Tak samo jak w 1997 roku, gdy zalała tę dzielnicę. Ludzie wraz z garstką strażaków próbowali własnymi rękami i za pomocą niewielkiej ilości worków załatać powstałą w wale wyrwę. Nie udało się.
Jeszcze rano prezydent miasta zapewniał, że wszystko jest pod kontrolą. A nawet jeśli dojdzie do lokalnych przecieków, to władze są przygotowane i zareagują natychmiast. Że nie dojdzie do podobnych scen jak przed trzynastoma laty. A jednak doszło…
Według relacji świadków nikt poza nimi samymi nie koordynuje działań. Widać garstkę strażaków, którzy wraz z częścią mieszkańców robią co mogą, żeby zablokować wodę. Tymczasem Dutkiewicz w TVN24 gra głupa, używając swojej znanej i sprawdzonej gadki: “to nie ja, to oni”. Cytat za gazeta.pl:
Prezydent miasta tłumaczy, że tym razem Odra nie miała się wbić w Ślęzę z takim skutkiem, ale się wbiła. Dutkiewicz podkreślił, że zdaniem hydrologów wody na Kozanowie w ogóle nie powinno być, ale on zarządził mimo wszystko ustawienie zapór. - Tym razem Kozanów miał być bezpieczny - powtórzył. Prezydent przyznał, że przez jakiś czas brakowało worków i piasku, do czego nie powinno dojść i co już się nie powtórzy. Stwierdził też, że być może wały zbudowano wprawdzie wysokie, ale nie dość masywne.
To on a nie hydrolodzy przede wszystkim ponosi polityczną i moralną odpowiedzialność za to, co dzieje się w mieście. Oczywiście sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. On też ponosi odpowiedzialność, za robienie wody z mózgu mieszkańcom, zapewniając od kilku dni, że nic się poważnego nie ma prawa zdarzyć, że wszystko jest pod kontrolą. Część (co prawda niewielka) osób w to uwierzyła i ratowali się w ostatniej chwili, gdy woda wlewała się już na osiedle.
Jeszcze dzisiaj w południe w czasie “gospodarskiej wizyty” na Kozanowie Dutkiewicz mówił:
Zapora bardzo lokalne przesiąka od strony Ślęzy i nie zagraża niebezpieczeństwu Kozanowa.
Tym czasem od rana do Radia Wrocław dzwonili zdenerwowani mieszkańcy mówiąc, że to co gadają władze, a to co dzieje się “w terenie” to dwie różne rzeczywistości. Jednak usłużni wobec władzy dziennikarze uspokajali za każdym razem, że “władze wszystko monitorują i jakby co, zareagują odpowiednio”. Nie mogłem już słuchać tych bredni, więc wyłączyłem radio.
Zwykli ludzie w przeciwieństwie do dziennikarzy (i większości zamożnych wyborców Dutkiewicza z południa miasta) doświadczenie przez powódź z 1997 roku w większości jednak wiedzieli swoje i bardziej ufali własnym zmysłom i szykowali się na najgorsze. I to oni przede wszystkim ratowali Wrocław, tak w 1997 roku, jak i teraz. To oni są cichymi bohaterami tego miasta.
Jak widzę pogardzanych przez klasę średnią “blokersów”, którzy czasem z narażeniem zdrowia skaczą do wody żeby dodać choć jeszcze jeden worek do przerwanej zapory, gdy woda leje im sie już niemal na głowy, którzy ramię w ramię z garstką strażaków robią co mogą, żeby ratować siebie i innych, którzy jeden drugiego trzyma za rękę i wyciąga z wlewającego się nurtu, to widzę kto tu jest moralnym hegemonem, a kto moralnym karłem.
Gdy Kozanów tonie, klasa średnia bawi się w ogródkach piwnych na Rynku. I to oni przede wszystkim pójdą zagłosować na tego moralnego kurdupla w wyborach, bo zbudował wypasioną fontannę i tak bardzo dba o estetykę centrum, że zapomina o peryferiach. Brzydzę się nim i jego dworakami, za to blokersi uspołeczniający wózki z Biedronki, żeby wozić worki z piaskiem (których, jak przyznał sam prezio, było za mało w pewnym momencie), to są ludzie na których jak się okazuje w chwilach prawdziwej próby można liczyć. Nie na wojsko, nie na polityków, ale na zwyczajnych ludzi.
Warto na koniec zwrócić uwagę, że kretyni z władz miasta niczego, absolutnie niczego nie nauczyli się przez 13 lat. Nie dość, że woda wlewa się do miasta niemal w ten sam sposób co wówczas, to jeszcze zbudowali bloki komunalne w najniższym miejscu Kozanowa, który sam jest już zbudowany na terenach zalewowych. Myślę, że to w doskonały sposób obrazuje stosunek naszych panów do mieszkalnictwa komunalnego. Dalszy komentarz jest zbędny.





