Przeciwko Romanowi G.
Wyłażą ludzie na ulice. Wiadomo, Roman G. nie jest za ciekawą postacią. Tylko… tylko, że to nie jego nominacja świadczy o klęsce demokracji. Ta umarła nim się narodziła. Burżuazyjna demokracja to kpina z władzy ludu.
Protesty te budzą mój głęboki niepokój. Dlaczego? Bo redukują problem systemowy do personalnych kwestii. Zamiast debaty mieć możemy zadymę polityczna na której zarobi tak zwana opozycja – umiarkowane Romanki dostaną się do władzy. Zamiast zastanowić się nad kondycją demokracji, będzie pyskówka.
Dziwi też to, że poprzedni Minister szalał, że ho-ho, ale studenci siedzieli na necie i oglądali porno strony lub chlali w pubach. Nie było mobilizacji – uczniowie sami zmagali się z tym co niektórzy określają mianem faszyzmu. Czemu? Bo tamten pan był nikomu nieznany, nie wspierał Młodzieży Wszechpolskiej. Oficjalne media nie zasugerowały, że może on wprowadzać praktyki godzące w wolność uczniów. Nie był tak medialny i protest wymagał pewnej orientacji w życiu społecznym – a nie reagowania na zasadach psa Pawłowa. Wystarczyło zaś postawić ikonę, która jeszcze niewiele zrobiła, a cały naród się mobilizuje.
Nie chodzi o to, że potępiam ten protest. W szczecińskiej demonstracji pewnie wezmę udział. Cieszy, że faszyzm budzi tak żywe reakcje. Tylko zdaje się, że jest on sterowany; że jest próbą kanalizowania ogólnego niezadowolenia z systemu państwowo-kapitalistycznego - w bezpieczny protest przeciwko osobie. Taką mniej więcej nadały gębę media demonstracji Inicjatywy Uczniowskiej – maskując, że u podstaw protestu leży inne podejście do nauczania, że ci młodzi ludzie nie kwestionują poszczególnych osób, a konkretne rozwiązania jakie zamierza się wprowadzić lub wprowadza: Narodowy Instytut Wychowania, rosnący wpływ kościoła na edukację, ‘nieśmiałą’ cenzurę… Roman nie niósł nadziei na zmianę tej tendencji.
Roman G. kiedyś odejdzie. Andrzej L. może i trafi do więzienia za obrazę paru idiotów i złodziei. Nie oznacza to końca kłopotów.
Nie tędy droga drodzy studenci.