Przekręt MPK i związku
Dziś w "GW" opublikowano artykuł o sytuacji MPK w Łodzi. W 2004 r prezes MPK Krzysztof Wąsowicz szukał oszczędności. Dogadał się ze Związkiem Zawodowym Kierowców i Motorniczych Komunikacji Miejskiej i ten uruchomił tzw. spółdzielnię działającą jak agencja pracy tymczasowej. Spółdzielnia założona na terenie MPK zatrudniła etatowych pracowników MPK na umowach-zleceniach i wynajmuje ich MPK.
W dzień kierowca jeździ dla miejskiego przewoźnika, a po pracy zmienia tabliczkę z numerem służbowym za szybą i jest już pracownikiem spółdzielni. Pracuje za grosze - a MPK oszczędza na nadgodzinach.
MPK płaci średnio za godzinę 18,5 zł brutto. Związek w ramach przetargu w MPK zaproponował 15 zł. I pobiera od tego 3 zł za pośrednictwo. Pracownik spółdzielni dostaje na rękę 8,5 zł za godzinę. Za nadgodziny w ramach etatu dostawałby dwa i pół razy więcej.
Z powodu dorabiania w spółdzielni pracownicy pracowali dodatkowo od 20 do prawie 100 godzin w miesiącu. Niektórzy także byli zmuszeni do pracy w ramach umów-zleceń.
Inspekcja pracy szykuje przeciw MPK 1,7 tys. pozwów.





