Smalec z psów produkowany w schronisku
W schronisku dla bezdomnych psów w Białce koło Iłży produkowano smalec z psów. Schronisko działa od kilkunastu lat, było regularnie kontrolowane przez gminie i inspekcje weterynaryjną. O produkcji smalcu z psów wiedziano w okolicy od dawna. Proceder ujawnili Karina Schwerzler z OTOZ Animals i Czarek Wyszyński z Akcji dla Zwierząt "Viva". Udając małżeństwo, które potrzebuje psiego smalcu dla chorego na płuca dziecka (według ludowych wierzeń leczy on choroby płuc i stawów) dokonali kontrolowanego zakupu. Kupili pół słoika smalcu za 20zł, ze słoikiem i nagraniem udali się na policje w Iłży. Schwerzler i Wyszyński złożyli doniesienie o uboju zwierząt, według prawa zwierze domowe można pozbawić życia jedynie w przypadku ciężkiej choroby lub niemożliwej do opanowania agresji zwierzęcia.
Na miejscy policja zabezpieczyła 11 słojów z tłuszczem pochodzenia zwierzęcego oraz szczątki psów w lodówkach i zamrażarce. Właścicielka przyznała się do wszystkiego. Szczątki psów były spalane i zimą służyły za ogrzewanie, psy zabijali, albo waląc obuchem w głowę, albo odrąbując ją na pieńku. Czarek Wyszyński chce by w sądzie postawiony został zarzut o zabijanie ze szczególnym okrucieństwem. Jego zdaniem psy karmiono psim mięsem.
Tadeusz Wypych z Fundacji pod Psim Aniołem uważa, że przepisy w których wydatki na utrzymanie bezdomnych zwierząt wpisuje się do rubryki "gospodarowanie odpadami" w gminnym budżecie kształtuje świadomość urzędników, którzy nie interesują się potem losem bezdomnych psów.
Producentom psiego smalcu w Białce grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo więzienie do lat dwóch. Gminie i inspekcji weterynaryjnej za brak kontroli nad schroniskiem - nic.
Więcej o psach z Białki, które oczekują na nowy dom na www.psy.viva.org.pl





