Szpitale i tak będą spółkami

Blog

Dzisiaj "Gazeta Prawna" publikowała wywiad z Ewą Kopacz. Ona twierdzi - Jeżeli prezydent zawetuje pakiet ustaw zdrowotnych, a Sejmowi nie uda się odrzucić weta, rząd ma przygotowany plan awaryjny. Te szpitale, których plany naprawcze zaakceptuje Bank Gospodarstwa Krajowego, tak czy inaczej dostaną pieniądze z budżetu na umorzenie
części długów.

• Pakiet ustaw zdrowotnych udało się uchwalić. Czy pani minister jest z tego zadowolona?

- Będę zadowolona, jeżeli ustawy zostaną podpisane przez prezydenta i od 1 stycznia 2009 r. rozpocznie się rzetelna praca nad wprowadzeniem nowych przepisów w życie.

• Rozumiem, że będzie pani przekonywała prezydenta, żeby nie wetował ustaw zdrowotnych?

- Oczywiście. Zamierzam użyć bardzo konkretnych argumentów, powołując się na określone przykłady, które moim zdaniem świadczą o konieczności wprowadzenia naszych ustaw w życie.

WETO PREZYDENTA

Prezydent Lech Kaczyński nie wyklucza zawetowania trzech ustaw reformujących system ochrony zdrowia. Weto miałoby dotyczyć ustawy o ZOZ, ustawy o pracownikach ZOZ oraz ustawy wprowadzającej przepisy z zakresu ochrony zdrowia. Nie zgadza się ona bowiem na wprowadzenie obligatoryjności przekształceń SP ZOZ w spółki bez jednoczesnej gwarancji większościowego udziału w nich samorządów. Możliwe jest również, że jeżeli nie zgłosi weta, to zaskarży ich przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.

• Jakie przykłady? Czy również takie, które dotyczą nieprawidłowości, do jakich obecnie dochodzi w związku z przekształcaniem szpitali w spółki?

- Dokładnie. Będę chciała pokazać prezydentowi, że dzisiejsza sytuacja to nic innego, jak właśnie przyzwolenie na dziką prywatyzację publicznych placówek ochrony zdrowia i zapewnienie zysku np. firmom skupującym długi ZOZ. Ostatnim podmiotem, który na tym skorzysta, jest na pewno pacjent.

• Jaka jest cena ewentualnego kompromisu z lewicą w sprawie odrzucenia weta prezydenta?

- Nie chciałabym obecnie używać takich słów, jak cena czy ustępstwa. Jeżeli ktoś chce się ze mną targować, to źle trafił. Wiem, za co dokładnie biorę odpowiedzialność - za ustawy, które wyeliminują patologiczne sytuacje w systemie ochrony zdrowia, a z pacjenta uczynią najważniejszy podmiot. Dlatego nie dopuszczam takiej możliwości, żeby dobro pacjentów stało się obszarem przetargów politycznych.

• Ale już zgodziliście się na pewne ustępstwa wobec lewicy - np. przyjmując poprawkę zakładającą, że spółka powstała w miejsce SP ZOZ będzie mogła jedynie wydzierżawić majątek od samorządu?

- To był z naszej strony gest dobrej woli. Zasygnalizowaliśmy, że jesteśmy gotowi do rozmów na temat projektów ustaw zdrowotnych. Mam jednak wrażenie, że przekroczyliśmy pewien moment, kiedy ustępstwa były możliwe.

• Czyli nie ma możliwości przyjęcia propozycji lewicy, aby przekształcenia nie były obligatoryjne, a samorządy miały zagwarantowane większościowe udziały w spółkach?

- Jest wiele innych zabezpieczeń. Nie odstąpimy od obligatoryjności przekształceń.

• Jeżeli weto prezydenta nie zostanie odrzucone, to co dalej z przekształceniami SP ZOZ, co z ich oddłużeniem?

- Każdy rząd musi mieć plan awaryjny. My też taki przygotowaliśmy. Ale powiemy o nim wtedy, kiedy faktycznie nie będzie szans na wejście w życie uchwalonych ustaw. Wierzę, że plan awaryjny nigdy nie będzie musiał być uruchomiony.

• Rozumiem, że pieniądze, jakie są zagwarantowane na oddłużenie SP ZOZ, nie znikną, nawet jeżeli reforma się nie powiedzie?

- Na pewno nie. Muszą być one przekazane, żeby wesprzeć zakłady opieki zdrowotnej. Trafią one do tych, które przedstawią bardzo konkretne plany naprawcze.

• Czy możliwość skorzystania z tych pieniędzy ma zachęcić SP ZOZ do przekształcania się w spółki?

- To ma zachęcić dyrektorów szpitali, aby wraz z samorządem przedstawiali realny plan naprawy sytuacji w swoich zakładach, a nie skopiowany z sąsiedniej placówki. Warunkiem uzyskania tych pieniędzy będzie uzyskanie akceptacji programów naprawczych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. To będzie warunkowało ich dalsze przekształcenie w spółki.

• A co z SP ZOZ, które nie przekształcą się do końca 2010 roku w spółki?

- W myśl naszych ustaw wszystkie placówki mają dwa lata na przekształcenia. Jeżeli tego nie zrobią, nie będą mogły działać.

• Czyli zostaną wykreślone z rejestru ZOZ. Ale co z majątkiem SP ZOZ?

- To jest już problem organu założycielskiego. On ma szanse na przeprowadzenie w ciągu dwóch lat takich działań, które doprowadzą do zmiany formy prawnej SP ZOZ. W tym czasie może liczyć na pomoc w przygotowaniu przez profesjonalistów planów restrukturyzacyjnych i skorzystanie z pomocy państwa w spłacie części zobowiązań. Nie wierzę w to, że odpowiedzialny samorząd podejmie decyzję o nieprzekształceniu swoich placówek i tym samym skazania ich na niebyt. Przecież do jego obowiązków należy również zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych i właściwego dostępu do świadczeń mieszkańcom danego regionu.

• Ale czy państwo może narzucić samorządom obligatoryjne przekształcenia SP ZOZ. Przecież to oznacza interwencję państwa w ich niezależność?

- Proszę sobie w takim razie przypomnieć moment, kiedy wszystkie placówki medyczne zostały odgórnie przekształcone w SP ZOZ. Stało się to w ciągu praktycznie jednego dnia. Było to obowiązkowe i przy założeniu, że SP ZOZ będą formą przejściową. Dzisiaj robimy tragedię z tego, że będzie zmiana sposobu funkcjonowania ZOZ. Ale wszyscy zapominają o tym, że mimo iż będą one działać w formie spółek, to nadal będą miały status zakładu opieki zdrowotnej, który musi wykonywać określone świadczenia zdrowotne, prowadzić wieloprofilowe oddziały. Straszenie Polaków, że powstaną tam kwiaciarnie czy hotele, jest nieodpowiedzialne.

• OZZL nakłania lekarzy do wymuszenia na swoich zakładach pracy, które będą przekształcać się w spółki, ustalenia minimalnego wynagrodzenia. W przeciwnym razie grożą zwolnieniami. Jak pani ocenia te zapowiedzi?

- Nie chciałbym być recenzentem wypowiedzi moich kolegów lekarzy. Wierzę jednak w ich odpowiedzialność oraz w rzetelną ocenę tego, jakie wynagrodzenia uzyskiwali rok temu, a jakie mają obecnie.

• Strajkami grożą również technicy medyczni, którzy nie zgadzają się na wydłużenie ich czasu pracy?

- Po pierwsze, wydłużony czas pracy zacznie obowiązywać dopiero od 2010 roku, bo posłowie zdecydowali o wprowadzeniu rocznego okresu przejściowego. Po drugie, ten czas pozwoli rządowi na podwyższenie ich wynagrodzeń.

Więcej:
http://praca.gazetaprawna.pl/wywiady/92941,szpitale_i_tak_beda_spolkami....

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.